Mija 81. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Polska, Warszawa w te dni oddają hołd poległym bohaterom oraz ostatnim żyjącym uczestnikom tego wyjątkowego zrywu narodowego. W historii naszego narodu mieliśmy niejeden zryw powstańczy przeciwko zaborcom w stuleciach XVIII, XIX i XX, każdy z nich – nawet te nieudane, które poniosły klęskę – przybliżał uwolnienie Polski. Takim też było Powstanie Warszawskie.
Po dwóch miesiącach zaciętych walk z niemieckim okupantem powstańcy musieli się poddać. Miasto legło w gruzach, a następnie zostało zajęte przez innego okupanta – Związek Sowiecki. I mogłoby się wydawać, że 200 tys. ofiar Powstania Warszawskiego – żołnierzy Armii Krajowej, innych polskich podziemnych formacji, cywilów – poszło na marne… Taką narrację słyszeliśmy najpierw w sowieckiej propagandzie, teraz te same sowieckie propagandowe klisze powtarza propaganda rosyjska, putinowska.
Dlaczego tak mówią? Dlaczego próbują przekonywać, że walka o wolność nie ma sensu? Boją się. Boją się wolnościowych zrywów. Boją się, że konsekwentne dążenie do wolności kiedykolwiek zakończy się sukcesem i zarazem upadkiem totalitarnego reżimu. Oni wiedzą, że również nieudane zrywy stają się przykładem dla kolejnych pokoleń, że o wolność trzeba walczyć, że ma ona swoją cenę.
W tym wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” publikujemy reportaż Jarosława Tomczyka z Warszawy świętującej 81. rocznicę wybuchu powstania. Podczas uroczystości dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski powiedział m.in.: „Choć walka nie skończyła się zwycięstwem, stała się dla następnych pokoleń Polaków wzorem męstwa i patriotyzmu. Z tej walki wyrosła wolna i niepodległa Polska. To ta Polska oddaje wam i waszym towarzyszom sprzed lat hołd”.
Czytaj więcej: Pamięci Powstania Warszawskiego
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 31 (87) 02-08/08/2025