Pamięci Powstania Warszawskiego

Początek sierpnia dla środowisk patriotycznych w Polsce jest okazją do oddania hołdu powstańcom warszawskim. Dzieje się tak nieprzerwanie od 1945 r., nieraz mimo niesprzyjających okoliczności politycznych, niechęci takiej czy innej władzy w Polsce. Patrioci zawsze o powstaniu pamiętali.

Od 1 sierpnia 1944 r. w stolicy Rzeczypospolitej przez kolejne 63 toczyły się zacięte walki o Polskę wolną i niepodległą. Miasto legło w gruzach, zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy i, jak oceniają historycy, od 150 do 200 tys. cywilów. Po ludzku ponieśliśmy wówczas olbrzymią klęskę. Ale powstanie miało też o wiele silniejszy od ludzkiego doświadczenia, wymiar duchowy. Ofiara tysięcy bohaterów narodowego zrywu nie poszła na marne i stała się dla kolejnych pokoleń impulsem mobilizującym do podejmowania następnych zrywów wolnościowych. Marzenie o wolnej ojczyźnie niosło kolejne pokolenia. W tych dniach w wielu miastach Polski, nie tylko w Warszawie, będą się odbywały liczne uroczystości upamiętniające bohaterów polskiej walki o wolność i suwerenność.

Powstanie było ostatnim aktem oporu II Rzeczypospolitej przed zniewoleniem zarówno ze strony hitlerowskich Niemiec, jak i nadchodzącym ze Wschodu zniewoleniem sowieckim. Jak słusznie zauważył prof. Zdzisław Krasnodębski, było ono ostatnim aktem polskiej suwerenności i dopiero 1989 r. zapoczątkował proces jej stopniowego i niedoskonałego odzyskiwania. Z perspektywy czasu możemy postawić śmiałą tezę, że była to podczas II wojny światowej ostatnia bitwa nie tylko o Polskę, lecz także o całą Europę Środkowo-Wschodnią. Bitwa o wolne od wszelkich totalitaryzmów i niepodległe państwa tego regionu.

Z okazji kolejnej rocznicy należy też pamiętać, że przed Powstaniem Warszawskim było Powstanie Wileńskie. To w Wilnie Komenda Główna AK, w ramach operacji „Ostra Brama”, przeprowadziła swoisty eksperyment lojalności „sojusznika naszych aliantów”. To te ziemie miały zostać wyzwolone własnymi siłami i tutaj chciano udokumentować polskość Kresów, kiedy żołnierze z AK spotkali się z Armią Czerwoną. Po wyzwoleniu Wilna szybko też okazało się, jakie są prawdziwe zamiary sowieckich „wyzwolicieli”. Wiemy, czym ten eksperyment się zakończył. Stare rzymskie przysłowie brzmi: „Historia magistra vitae est”. I wciąż o tej lekcji historii z 1944 r. warto pamiętać, zarówno w Polsce, jak i na Litwie, i w innych krajach przez kolejne dziesięciolecia zniewolonych przez czerwony totalitaryzm.


ks. Jarosław Wąsowicz SDB


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 32(91) 08-14/08/2020