Czyżby dzisiejszy, tzw. cywilizowany świat był w takim stopniu cyniczny i niemiłosierny, że pozwala Rosjanom na codzienne bombardowania ukraińskiej infrastruktury energetycznej? Wiadomo, że celem Rosji jest zmęczenie społeczeństwa ukraińskiego, pozbawienie go energii elektrycznej, wody, ciepła w domach.
Prezydent USA Donald Trump przekonywał opinię międzynarodową, iż wojnę tę zakończy w ciągu niedługiego czasu. Straszył Putina okropnymi sankcjami, gdy ten nie wstrzyma działań wojennych. Spotkanie na Alasce miało być przełomem w negocjacjach, Trump obiecywał: „Już niedługo zakończę tę krwawą wojnę”.
A wojna trwa, naloty rosyjskich zbrodniarzy nasilają się z każdym tygodniem, rośnie liczba ofiar wśród ludności cywilnej, rosną także lawinowo straty armii rosyjskiej pod Pokrowskiem, który Rosja chce za wszelką cenę zająć. Jaką taktykę przyjęli, by to osiągnąć? Przez wysyłanie w tzw. mięsnych szturmach na pewną śmierć coraz to nowych oddziałów żołnierzy kontraktowych. Walczą za miliony rubli – więc niech się wykażą.
Bruksela nie umie się porozumieć w sprawie ponad 300 mld rosyjskich euro, zamrożonych w UE, które pomogłyby Ukrainie wzmocnić opór przeciwko rosyjskim okupantom. W Polsce rośnie tzw. pacyfistyczne nastawienie pod hasłami: „To nie jest nasza wojna” oraz „Ani grosza pomocy na Ukrainę”. W antyukraińskiej narracji prym wiodą posłowie i działacze Konfederacji Korony Polskiej, część członków Konfederacji. Niestety, twarde głosy przeciwko wsparciu Ukrainy słychać również w innych ugrupowaniach politycznych, co przekłada się na negatywne nastroje polskiego społeczeństwa w odniesieniu do Ukraińców i Ukrainy. A ja, dzięki swoim poglądom i sympatiom, zasłużyłem na miano… banderowca. I to ze strony osób, po których się tego nie spodziewałem.
A Rosja nie śpi, zwerbowani agenci robią swoje. Balony, walka elektroniczna przeciwko NATO i UE, stałe podburzanie rosyjskojęzycznych regionów w Estonii (Narwa), na Łotwie (Dyneburg – Daugavpils) i Litwie (Wisaginia). W Polsce doszło do spraw poważniejszych, na linii kolejowej Warszawa–Lublin dokonano dwóch aktów dywersji, które uszkodziły tory kolejowe i tylko dzięki trzeźwości umysłu maszynisty kolejowego nie doszło do tragedii. Ukraińskie służby już dawno ostrzegały, że wśród ukraińskich uchodźców, którzy udali się do Polski i dalej, na Zachód, może znajdować się grupa zwerbowana przez rosyjskie FSB i GRU. Musimy być czujni.
Czytaj więcej: Balonowy zawrót głowy
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 48 (137) 29/11-05/12/2025
