Więcej

    O byciu grzecznym

    Miałem ostatnio taką sytuację. Stałem sobie w kolejce w aptece. Tymczasem aptekarka przy półce z lekami pomagała klientowi wybrać, czego potrzebował. Gdy wrócili do okienka, stojąca na początku klientka agresywnie zaczęła krzyczeć: „Ja przecież tu czekam!”. Nie pomogło tłumaczenie, że ów człowiek był przed nią. „A ja nie jestem człowiekiem?!” – zawołała oburzona „dama”, która już wcześniej zachowywała się agresywnie, co prawda wobec własnego dziecka.

    Wściekle cisnęła towar, który chciała kupić, w okienko aptekarki. „Ja ciebie nauczę kultury!” – krzyczała coraz agresywniejszym tonem. Nie zgodziła się być obsłużoną w innym okienku; uparła się, że będzie czekała właśnie w tym, żeby upokorzyć coraz bardziej zdenerwowaną młodą aptekarkę. Gdy przyszła jej kolej, próbowała nagrywać, jak aptekarka pracuje, nie szczędziła przy tym dalszych agresywnym przytyków. Nie udała się jej próba podburzenia przeciw aptekarce innych czekających w kolejce – nikt nie przyznał racji awanturującej się klientce, która ewidentnie nie miała racji.

    Pomijając kwestię kultury osobistej, która w przypadku opisanym nie wystąpiła, to warto zwrócić uwagę na aspekt prawny. Prawo każdego swobodnego kraju zawiera zapis o dobrowolności zawierania umów cywilnoprawnych – czyli właśnie takich, jak dokonanie zakupów w sklepie czy aptece. Oznacza to, że zarówno klient nie ma obowiązku kupowania, jak i – to ważne! – sprzedawca nie ma obowiązku obsługi klienta. Jedyne, czego sprzedawca nie ma prawa – to odmówić obsługi w sposób dyskryminacyjny, czyli nie obsłużyć kogoś ze względu na narodowość, rasę, religię, płeć itd. Ale jak klient się awanturuje, jest wulgarny, agresywny czy chamski – sprzedawca ma prawo odmówić pracy z takim indywiduum. W końcu jak się klientowi tak bardzo nie podoba sklep czy, w tym przypadku, apteka – to może sobie iść… gdzie indziej.

    Uprzejmość nie kosztuje, a potrafi zdziałać bardzo wiele. Nieuprzejmość, mimo iż czasem może być skuteczna (wiadomo, „durnemu ustąp…”; poza tym nikt nie chce się użerać z chamami), nie tylko czyni świat gorszym, lecz może wywoływać także skutki społeczne i nawet prawne w postaci stania się osobą niepożądaną, wobec której również nie ma co być uprzejmym. Grzeczność zaś na dłuższą metę jest właściwą drogą. I nawet na krótszą – znacznie mniej nerwową.


    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 02 (06) 17-23/01/2026