Więcej

    Polowanie na tankowce, czyli flota cieni musi wyjść z cienia

    Amerykańskie akcje na Morzu Karaibskim, a zwłaszcza ta na północnym Atlantyku, oznaczają punkt zwrotny w walce Zachodu z tzw. flotą cieni. Sygnały o końcu bezkarności statków pozwalających Rosji napełniać budżet petrodolarami płyną już z Wielkiej Brytanii i Niemiec.

    Czytaj również...

    Flotą cieni określa się armadę setek tankowców przewożących rosyjską ropę ze złamaniem lub nagięciem przepisów. Zazwyczaj są to jednostki przestarzałe, niemające ubezpieczenia, o nieprzejrzystej strukturze własności. Służą do obchodzenia międzynarodowych sankcji, głównie w celu transportu objętej embargiem ropy i produktów naftowych.

    Pościg za „Marinerą”

    7 stycznia br. Stany Zjednoczone przeprowadziły operację przejęcia tankowca „Marinera”, pływającego pod rosyjską banderą po północnej części Oceanu Atlantyckiego. Władze amerykańskie próbowały przejąć ten statek, który pierwotnie nosił nazwę „Bella 1” i płynął pod inną banderą, już w grudniu 2025 r. u wybrzeży Wenezueli, ale bezskutecznie.

    W trakcie pościgu załoga tankowca namalowała rosyjską flagę na burcie i oświadczyła, że statek pływa pod rosyjską ochroną. Wkrótce potem tankowiec pojawił się w oficjalnym rosyjskim rejestrze statków pod nową nazwą.

    Po grudniowym pościgu tankowiec zniknął z radarów, ale w styczniu pojawił się ponownie, tym razem w północnej części Oceanu Atlantyckiego. Statek płynął między Islandią a Wielką Brytanią i prawdopodobnie kierował się wokół Skandynawii do Murmańska. Rosja oficjalnie zażądała od USA zaprzestania pościgu i wysłała odsiecz. Podczas przejęcia tankowca w pobliżu znajdowały się rosyjskie okręty wojenne. Na nic się to zdało. Statek został zajęty przez Amerykanów.

    Niemal równocześnie Dowództwo Południowe USA (USSOUTHCOM) powiadomiło o zajęciu innego tankowca, M/T „Sophia”, na Morzu Karaibskim. Dwa dni później Amerykanie zajęli tam kolejny tankowiec. „Olina”, podobnie jak „Sophia”, były objęte sankcjami za transportowanie rosyjskiej ropy w cenie wyższej niż ustalony przez G7 (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada) limit.

    W tej sytuacji handlujący rosyjską ropą będą musieli się liczyć z rosnącym ryzykiem przejęcia tankowców z floty cienia. Zwiększy to koszty i może spowodować wzrost dyskonta na rosyjską ropę, a tym samym wywrze jeszcze większą presję na dochody budżetu Rosji z ropy i gazu oraz finanse spółek naftowych.

    Europejczycy zmieniają podejście

    Gdy amerykańska straż przybrzeżna dokonywała abordażu „Marinery”, osłaniało ją brytyjskie lotnictwo. Londyn już zapowiedział, że będzie bardziej stanowczo postępował wobec floty cieni – do tej pory jedynie monitorował z bliska przepływ podejrzanych tankowców. Tylko przez kanał La Manche przepływa ich nawet dziesięć tygodniowo.

    Dziś już wiadomo, że brytyjskie siły specjalne będą mogły brać udział w operacjach zatrzymywania i przejmowania podejrzanych statków, bo urzędnikom udało się znaleźć podstawę prawną. Według „Timesa” brytyjski rząd uważa, że może to być ustawa o sankcjach i praniu pieniędzy.

    Zgodnie z prawem morskim każdy statek musi być zarejestrowany w określonym kraju lub terytorium i wywieszać jego banderę, by pływać po wodach międzynarodowych i korzystać z pewnych zabezpieczeń. Natomiast statki uznane za bezpaństwowe mogą się stać celem konfiskaty.

    Aby więc przejąć jednostkę pływającą, Wielka Brytania musi ustalić, że nie jest legalnie zarejestrowana w żadnym kraju, pływa pod fałszywą banderą lub została wykreślona z rejestru przez kraj, pod którego banderą pływa. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO, siedziba w Londynie) definiuje statek jako pływający pod fałszywą banderą, „jeżeli administracja danego kraju potwierdzi, że nie jest on legalnie zarejestrowany pod tą administracją”.

    Na wojnę z flotą cieni idą też Niemcy, co jest o tyle ważne, że właśnie z bałtyckich portów Rosji wypływa większość tankowców z rosyjską ropą sprzedawaną powyżej pułapu cenowego. W pierwszej połowie stycznia policja zablokowała na wodach przybrzeżnych Niemiec przepływ kilku statków, w tym tankowca „Tavian”.

    Zaczęło się od tego, że gdy „Tavian” wpływał na Morze Północne, niemiecka policja wysłała do niego śmigłowiec i zażądała od załogi dokumentów potwierdzających tożsamość jednostki. Po ich przesłaniu statek kontynuował rejs przez wody duńskie w kierunku Morza Bałtyckiego.

    Gdy „Tavian” ponownie zbliżył się do niemieckich wód terytorialnych, policja odmówiła mu prawa wpłynięcia na wody przybrzeżne. Kontrola wykazała, że tankowiec pływał pod nowym numerem rejestracyjnym i udawał niemal nową jednostkę, choć ma 27 lat.

    Statek miał w tym czasie aż 13 różnych nazw. Już w styczniu 2021 r. został objęty sankcjami USA za transport wenezuelskiej ropy. Ostatecznie „Tavian” zawrócił i opuścił Bałtyk, kapitan najprawdopodobniej obawiał się konfiskaty jednostki.

    Rosja będzie mieć problem

    Według szacunków amerykańskich mediów flota cieni wykorzystywana przez Rosję, ale także przez Iran, Koreę Północną i Wenezuelę, liczy obecnie ok. 1000 statków. To nawet jedna piąta całej floty tankowców na świecie.

    Flota składa się w większości z tankowców o średniej ładowności, często przestarzałych i nabytych niedawno przez podmioty, które trudno zidentyfikować. Ich właściciele nagminnie naruszają zasady bezpieczeństwa; ponadto wiele z tych statków nie jest ubezpieczonych. Jednostki te nie włączają transponderów, czasami zmieniają nazwę właściciela, banderę, a niekiedy także załogę.

    Głównym klientem floty cieni po inwazji na Ukrainę stała się Rosja. Co drugi podejrzany tankowiec przewozi rosyjską ropę, 80–90 proc. rosyjskiego eksportu ropy i produktów ropopochodnych przypada na flotę cieni.

    Rosjanie wykorzystują swoją flotę cieni również w wojnie hybrydowej – do działań sabotażowych i wywiadowczych. Niektóre jednostki są podejrzewane o dokonanie aktów sabotażu, takich jak przerwanie kabli telekomunikacyjnych łączących Finlandię i Estonię. Do tej pory kraje Unii Europejskiej kontrolowały tankowce tylko wtedy, gdy znajdowały się na ich wodach terytorialnych.

    Akcje amerykańskie pokazują, że flota cieni nie jest bezkarna na wodach międzynarodowych. W Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 r. zawarty jest artykuł, który mówi, że jeśli statek nie ma narodowości lub istnieje podejrzenie, że flaga jest fałszywa, to każdy okręt wojenny może przeprowadzić jego kontrolę na wodach międzynarodowych. Amerykanie wielokrotnie korzystali z tego prawa, aby aresztować statki irańskiej floty cieni jeszcze przed wojną Rosji z Ukrainą.

    Przypadek „Marinery” pokazuje, że Rosjanie zmieniają taktykę, chcąc zmniejszyć ryzyko kontroli statków przez obce państwo. Według londyńskiego dziennika zajmującego się tematyką morską „Lloyd’s List” tylko od czerwca 2025 r. Kreml przejął pod swoją banderę ponad 40 statków wcześniej zarejestrowanych przez wspomagające go kraje, w tym wiele afrykańskich, takich jak: Gabon, Sierra Leone, Gwinea Równikowa i pozbawione dostępu do morza Eswatini. Los „Marinery” pokazuje jednak, że to może nie wystarczyć, by odstraszyć Zachód.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 03 (09) 24-30/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Starcie mocarstw Zatoki Perskiej. Kto zatrzyma emirów?

    W regionie Zatoki Perskiej powstały dwie zwalczające się koalicje: jedna oparta na osi Rijad–Ankara, druga oparta na niejawnym sojuszu Abu Zabi z Jerozolimą. Poszczególne kraje dołączają do jednego lub...