Archiwa protestu — pamięcią demokracji

Rozmowa z dr. hab. Maciejem Kowalewskim, prof. US, dyrektorem Instytutu Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego.

Czytaj również...

Leszek Wątróbski: Współczesne protesty są dziś obecne w mediach społecznościowych na niespotykaną wcześniej skalę. Co to zmienia?

Maciej Kowalewski: Rzeczywiście, współczesne akcje protestacyjne są dziś dokumentowane masowo: przez zdjęcia, nagrania wideo, wpisy w mediach społecznościowych czy dane ilościowe. Klasyczne, papierowe archiwa nadal istnieją, ale współistnieją z ogromnymi zasobami cyfrowymi. W naszym projekcie nie skupiamy się jednak wyłącznie na samych protestach, lecz przede wszystkim na tym, w jaki sposób są one zapisywane, przechowywane i interpretowane. To właśnie archiwa — w szerokim sensie — pozwalają lepiej zrozumieć politykę kontestacji.

Protest jako źródło wiedzy politycznej. Co z nich wynika dla obywateli?

Od końca 2024 r. kieruję projektem „Aktywizm a wytwarzanie wiedzy: archiwa i dane o protestach w polu polityki kontestacji”. Projekt jest finansowany przez Narodowe Centrum Nauki, a w zespole badamy między innymi, jak powstaje wiedza o przeszłych protestach. Ogromna część tej wiedzy powstaje oddolnie — w ruchach społecznych i wśród aktywistów. I wciąż to, jak intepretujemy protesty, budzi ogromne emocje — wystarczy spojrzeć na spory wokół pamięci o Solidarności. Dokumenty archiwalne bywają używane do wybielania jednych postaci i oczerniania innych. Podobnie jest z ruchami społecznymi. Jeśli same nie zadbają o dokumentację, ich historia może zostać zatarta albo zniekształcona.

Polska i Europa Środkowo-Wschodnia: archiwa sprzeciwu. Jak wygląda sytuacja archiwów protestu w Polsce na tle regionu?

Nasze badania obejmują archiwa protestu w Europie Środkowej i Wschodniej. Zaczęliśmy od Niemiec i Polski, obecnie badamy Węgry i Austrię, a w kolejnych etapach Czechy i Słowację. W Polsce sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Materiały sprzed 1989 r. — związane z opozycją antykomunistyczną — znajdują się dziś głównie w IPN lub archiwach takich instytucji jak Ośrodek Karta, czy Europejskie Centrum Solidarności. Natomiast dokumentacja protestów po 1989 r. jest rozproszona i znacznie rzadziej gromadzona w sposób systematyczny. Chyba największe zasoby posiada ruch anarchistyczny, a także środowiska zaangażowane w protesty w obronie praw kobiet czy praw osób LGBT.

 Wspomina Pan o ruchach LGBT i QueerMuzeum. Jaką rolę odgrywa ta inicjatywa?

To bardzo ważny przykład. Z zasobów gromadzonych przez ruch LGBT powstało QueerMuzeum w Warszawie — pierwsze takie muzeum w Polsce i piąte na świecie. Otwarte w grudniu 2024 r., prezentuje eksponaty dokumentujące historię i kulturę społeczności LGBTQIAP+. Choć jego działalność budzi kontrowersje, pokazuje, że oddolna archiwizacja może przerodzić się w trwałą instytucję pamięci.

Dziedzictwo opozycji i różnice regionalne. Czy doświadczenie opozycji antykomunistycznej nadal wpływa na formy protestu?

Zdecydowanie tak. W wielu archiwach widać ciągłość form znanych sprzed 1989 r. Spójrzmy na dokumenty wytwarzane przez Komitet Obrony Demokracji — często przypominają w swojej estetyce i strukturze dawną opozycyjną bibułę. To pokazuje, jak silne jest w Polsce dziedzictwo solidarnościowe. Na Węgrzech sytuacja wygląda inaczej. Tamtejsza dokumentacja sprzeciwu wobec władzy Orbána bywa tworzona w warunkach półkonspiracyjnych. Archiwa nie zawsze są dostępne publicznie, bo aktywiści obawiają się represji. To bardzo wyraźnie pokazuje, jak ważna jest ochrona działalności ruchów społecznych w obronie demokracji.

Przeciwko czemu dziś protestujemy? Jakie hasła dominują dziś na ulicach?

 Protesty są dziś bardzo zróżnicowane. Z jednej strony mamy ruchy wsteczne, sprzeciwiające się zmianom progresywnym — od żądań wyjścia z Unii Europejskiej, po cofanie osiągnięć technologicznych, często towarzyszą im ruchy antyszczepionkowe. Z drugiej strony wciąż obecne są protesty w obronie praw kobiet, praw pracowniczych czy spraw ekologicznych. Co ciekawe, w Polsce nie przetrwał silny ruch pacyfistyczny. Brakuje jednoczących, wyraźnie pokojowych haseł, mimo że odbywają się demonstracje solidarnościowe — z Ukrainą czy Palestyńczykami.

 Edukacja obywatelska i przyszłość protestów. Jaką rolę mogą odegrać archiwa protestu w przyszłości?

 Archiwa nie służą wyłącznie historykom. To także narzędzie dla kolejnych pokoleń obywateli, którzy mogą zobaczyć, jakie metody działania były skuteczne i o jakie postulaty warto walczyć. Często okazuje się, że przez lata walczy się o te same sprawy. Dlatego polityka protestu nie zaniknie. Co więcej — protesty stają się dziś elementem geopolityki. Wystarczy spojrzeć na Iran czy inne kraje, gdzie masowe wystąpienia społeczne są wykorzystywane jako argument w polityce międzynarodowej.

Nad czym obecnie Pan pracuje?

 Obecnie najbardziej ciekawi to, czy w Polsce udaje się stworzyć edukację obywatelską z prawdziwego zdarzenia. Mamy oczywiście wiedzę ekspercką nt. tego jak nie zgadzać się z jakimiś decyzjami władzy, jak protestować, ale to nie jest wiedza powszechna, np. dotycząca legalności zgromadzeń publicznych, ich form i dopuszczalnych narzędzi. Ta dokumentacja i archiwa, które badamy też się do tego przyczyniają, bo pozwalają włączać tę dokumentację w lekcje wiedzy o społeczeństwie.

A co z publikacjami?

Pojawiły się pierwsze publikacje na ten temat. Były to materiały pokazujące, jak można wykorzystać te dane do analizy polityki protestu. Natomiast w procesie recenzji są pierwsze wyniki pokazujące porównania między Polską a Niemcami m.in. dotyczące tego, w jaki sposób można się solidaryzować z jakimś grupami — odległymi w czasie i przestrzeni, poprzez działalność archiwów. Na całym świecie aktywiści i opozycjoniści są nadal skazywani i represjonowani. A ruchy społeczne działające w innych krajach wymagają naszej solidarności i naszego zaangażowania.

Czytaj więcej: „Nasze pokolenie powoli odchodzi”. Rozmowa z Tatarem o Tatarach litewskich

Afisze

Więcej od autora

„Dyneburg jest sercem polskości na Łotwie” — rozmowa z Mariuszem Podgórskim, Konsulem RP w Rydze

Leszek Wątróbski: Spotykamy się w Dyneburgu. Jak często w czasie swojej kadencji przyjeżdżał Pan do tego miasta?

Serce Szczecina bije pod platanami

Jasne Błonia im. Jana Pawła II w Szczecinie — to tutaj, w otoczeniu malowniczych, wiekowych platanów, po raz kolejny rozkwitła niezwykła energia. Choć majowe słońce i cień drzew przyciągają tu codziennie spacerowiczów, niedziela 31 maja 2026 r. była dniem zupełnie wyjątkowym. To właśnie wtedy zielone serce miasta zamieniło się w tętniące życiem centrum inspiracji, współpracy i społecznej solidarności za sprawą Wielkiego Pikniku Pasji, stanowiącego uroczysty finał XIX Tygodnia Inicjatyw Pozarządowych. Warto doprecyzować jedno małe organizacyjne zamieszanie w liczbach, które mogło umknąć niejednemu obserwatorowi: podczas gdy całe miasto świętowało XIX Tydzień Inicjatyw Pozarządowych, same Szczecińskie Spotkania Organizacji Pozarządowych POD PLATANAMI (czyli wspomniany Piknik Pasji) doczekały się już swojej imponującej XXIV edycji Wielkiego Pikniku Pasji. To niemal ćwierć wieku budowania tradycji, która na stałe wpisała się w krajobraz Szczecina.