Kościół, który odcina się od Moskwy
Pierwszy z nich to dawny Estoński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, który w 2025 r. zmienił nazwę na Estoński Chrześcijański Kościół Prawosławny. Sama zmiana nazwy miała znaczenie nie tylko symboliczne. Była próbą zdystansowania się od Moskwy w momencie, gdy Rosyjski Kościół Prawosławny jawnie wspiera agresję na Ukrainę i wpisuje się w narrację imperialną Kremla. Proces ten nie jest jednak prosty ani szybki. Odcinanie się od Moskwy odbywa się równolegle na kilku poziomach: prawnym, kanonicznym i mentalnym. Kluczowym momentem był Drugi Sobór Cerkwi, który odbył się 20 sierpnia 2024 r. w Tallinie. Przyjęto wówczas nowy statut, usuwający wszelkie bezpośrednie odniesienia do Patriarchatu Moskiewskiego i podkreślający niezależność Kościoła w sprawach nauczania. Paradoksalnie, argumentem na rzecz uniezależnienia stał się… tomos z 1993 r., wydany przez patriarchę moskiewskiego Aleksego II, przyznający estońskiej cerkwi autonomię. Dziś dokument ten wykorzystywany jest jako narzędzie emancypacji spod wpływów, które sam niegdyś legitymizował.
Znaczącym momentem było także wydalenie z Estonii metropolity Eugeniusza (Reszetnikowa), który publicznie poparł rosyjską inwazję na Ukrainę. Obecnie na czele tej cerkwi stoi bp Daniel (Lepisk), deklarujący gotowość do rozmów z drugą, konstantynopolitańską strukturą prawosławną.

Drugi biegun: Cerkiew Konstantynopola
Drugim filarem estońskiego prawosławia jest Estońska Apostolska Cerkiew Prawosławna, autonomiczny kościół podlegający Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu. To właśnie on uważa się za kanonicznego spadkobiercę przedwojennej Prawosławnej Metropolii Estońskiej, której autonomia została potwierdzona tomosem z 7 lipca 1923 r. Historia tej cerkwi jest dramatyczna i typowa dla losów religii w XX-wiecznej Europie Wschodniej. W latach 30. prawosławni stanowili niemal 18 proc. społeczeństwa Estonii — istniało wówczas 156 parafii, dwa klasztory i ok. 210 tysięcy wiernych. Wszystko to zostało brutalnie przerwane po włączeniu Estonii do ZSRS. Seminaria zamknięto, struktury rozbito, hierarchów zmuszono do podporządkowania się Moskwie lub emigracji. Odrodzenie nastąpiło dopiero po 1991 r. W 1996 patriarcha Konstantynopola ponownie potwierdził jurysdykcję nad estońskim prawosławiem, co wywołało gwałtowny sprzeciw Moskwy i czasowe zerwanie wspólnoty eucharystycznej między oboma patriarchatami. Dziś cerkiew ta pozostaje niewielka liczebnie, ale stabilna i rozwijająca się.

„To nie jest kwestia polityki, tylko kanonu”
Na czele Kościoła od 1999 r. stoi metropolita Tallinna i całej Estonii — abp Stefanos, hierarcha pochodzący z Cypru, teolog wykształcony w Europie Zachodniej, człowiek o biografii przekraczającej granice kontynentów i tradycji.
— Fakt, że tu jesteśmy, nie jest polityczny. Jest kanoniczny. Terytorium krajów bałtyckich historycznie należy do tradycji Konstantynopola. Rosyjska obecność jest faktem historycznym, ale nie kanonicznym — mówi.
Metropolita nie unika tematów trudnych. Wprost mówi o zniszczeniach, jakie przyniósł okres stalinowski, i o niemal całkowitym rozbiciu struktur Kościoła po 1945 roku.
— Mieliśmy wtedy około 200 tysięcy wiernych. Dziś jest nas mniej, ale Kościół się rozwija. Teraz jest około 33 tysięcy — podkreśla, wliczając szerzej związanych z duszpasterstwem wiernych i sympatyków.
Cerkiew posiada dziś 53 świątynie, trzy eparchie, pełną strukturę synodalną, własne programy duszpasterskie i uznaną przez państwo szkołę teologiczną.
— Nie interesuje nas polityka. Interesuje nas praca duchowa. Jakość życia chrześcijańskiego jest ważniejsza niż liczby — dodaje hierarcha.
W kraju, który uchodzi za jeden z najbardziej zsekularyzowanych w Europie, cerkiew musi pracować niemal od podstaw: bez religii w szkołach, bez masowego przekazu wiary, opierając się na katechezie parafialnej i osobistym świadectwie.
— Naszym największym wyzwaniem jest edukacja. Formacja duchowa wiernych — na wszystkich poziomach — mówi metropolita.

Ku jedności?
Dziś obie cerkwie — dotąd stojące po przeciwnych stronach historycznego sporu — rozpoczęły rozmowy. Ich ewentualne zbliżenie lub nawet zjednoczenie pod auspicjami Konstantynopola oznaczałoby całkowite zerwanie prawosławnej Estonii z Moskwą. Byłby to akt o znaczeniu nie tylko religijnym, lecz także cywilizacyjnym. Estoński przypadek pokazuje bowiem, że prawosławie w Europie nie musi być narzędziem imperialnej polityki. Może być Kościołem małym, autonomicznym, zakorzenionym w tradycji, a jednocześnie otwartym, dialogicznym i wiernym kanonowi. W Estonii ta lekcja wciąż się pisze…
Notatka biograficzna abp. Stefanosa
Stefanos urodził się jako Christakis Charalambides w Bukavu, w Kongu Belgijskim (obecnie Demokratyczna Republika Konga). Przez rok studiował medycynę na Katolickim Uniwersytecie w Leuven w Belgii, a w 1960 r. przeszedł na studia teologiczne. Przeniósł się do Prawosławnego Instytutu Teologicznego św. Sergiusza w Paryżu, równocześnie kontynuując studia na Uniwersytecie Paryskim. Uzyskał tytuł magistra teologii u św. Sergiusza oraz tytuł lektora na uniwersytecie. Charalambides został wyświęcony na diakona 6 stycznia 1963 r., a na kapłana 17 listopada 1968 r. za służbę w Metropolii Greckiej Prawosławnej Francji (…). W 1987 został konsekrowany na biskupa Nazianzus. Kontynuując swoje wcześniejsze obowiązki, został także sekretarzem Zgromadzenia Prawosławnych Biskupów Francji, lektorem w kościele św. Sergiusza oraz profesorem patrologii w rzymskokatolickim seminarium w Nicei.
W 1996 r. Patriarchat Ekumeniczny przywrócił Estoński Kościół Prawosławny jako autonomiczną jednostkę pod swoją ochronę, po uzyskaniu niepodległości Estonii od ZSRS. Zgromadzenie Generalne Kościoła wybrało Stefanosa metropolitą Tallinna i całej Estonii. Został zainstalowany 21 marca 1999 r.







