Żadna ze stron nie ujawniła zbyt wielu szczegółów dotyczących treści rozmów, nie ogłoszono żadnych znaczących porozumień dotyczących handlu ani polityki. W wywiadzie dla Fox News Trump powiedział, że Chiny obiecały kupić amerykańską ropę i 200 samolotów Boeinga – jednak Pekin nie skomentował tych informacji, a amerykańskie plany sprzedażowe były o wiele większe.
Chiny mają poczucie rosnącej przewagi nad Stanami Zjednoczonymi i interpretują wizytę jako potwierdzenie tej tendencji, co było widoczne gołym okiem. W cyfrach Chiny są już teraz największą gospodarką na świecie; nie są jednak imperium, bowiem nie stały się generatorem wzorców, które byłyby kopiowane na całym świecie. Nie są też „dostarczycielem bezpieczeństwa”, na tym polu dopiero terminują. Ale wszystko przed nimi, ponieważ USA z własnej woli porzuciły pozycję światowego hegemona i powstaje puste miejsce, które, jak wiadomo, prędzej czy później zostanie zajęte. Przez Chiny.
Stany Zjednoczone po rozpadzie ZSRS dość nieoczekiwanie podjęły się roli lidera jednobiegunowego świata. Nie zdołały jednak stanąć na wysokości zadania, niepotrzebnie wdały się w dwie przegrane wojny (Irak, Afganistan), pozostawiły Rosję bez należnej uwagi (stąd wziął się obecny rosyjski rewanżyzm).
Prawdziwa katastrofa nadeszła jednak od wewnątrz – nadmiar liberalizmu w gospodarce prowadzący do degradacji klasy średniej faktycznie doprowadził do dzisiejszej rewolucji, której liderem okazał się Trump, zapatrzony w siebie narcyz niedorastający do roli męża stanu najważniejszego państwa na planecie. Polityka Trumpa jest transakcyjna: polega na traktowaniu relacji międzynarodowych jak serii interesów handlowych, w których liczy się natychmiastowy zysk. Wartości, sojusze, tradycje nie mają znaczenia, nie wiedzieć czemu prezydent uważa, że wszystko jest możliwe do załatwienia poprzez geszefty. Tak nie jest, racja stanu to nie jest zarabianie pieniędzy…
A towarzysz Xi pozostaje wierny starej konfucjańskiej maksymie: zamiast walczyć, trzeba siąść na brzegu rzeki i zaczekać, kiedy przepłynie trup wroga…
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 20 (56) 23-29/05/2026

