Władimir Putin złamał niepisaną zasadę, zgodnie z którą wielkie mocarstwa nie prowadzą wojen na terytorium Europy. Ten status utrzymywał się nawet podczas zimnej wojny. Dwa konkurujące ze sobą bloki państw – zarówno ZSRS, jak i NATO – prowadziły wojny zastępcze na różnych kontynentach. Pamiętając jednak tragedię II wojny światowej, nikt nie ośmielał się rozpoczynać ich w Europie. To, co wydawało się oczywistością, po roku 2014, a zwłaszcza po 2022 r., de facto przestało obowiązywać.
Swoją cegiełkę do demontażu dotychczasowego ładu dołożył także Donald Trump. Wszystkie jego wypowiedzi o możliwości wyjścia z NATO osłabiają Zachód. Sojusz ma bowiem sens tylko wtedy, gdy wszystkie państwa mówią jednym głosem. Mimo różnic przez lata udawało się ten stan utrzymać.
Jednym z pomysłów na odpowiedź na obecny kryzys jest teoria tzw. ciemnego oświecenia, ciesząca się popularnością wśród miliarderów z Krzemowej Doliny. W dużym skrócie zwolennicy tej ideologii krytykują liberalną demokrację i egalitarne koncepcje społeczne, postulując powrót do hierarchicznych struktur władzy. Chodzi mniej więcej o przekształcenie państwa w korporację. W moim przekonaniu jest to klasyczny przejaw zapotrzebowania na władzę silnej ręki.
Podobnie było przed stu laty w Polsce. Od odzyskania niepodległości w listopadzie 1918 r. do przewrotu majowego w 1926 r. Polska miała aż 16 rządów. Właśnie brak stabilności politycznej popchnął Józefa Piłsudskiego do zamachu stanu. Rozpoczęły się rządy sanacji, które miały naprawić państwo. Państwa jednak nie udało się uzdrowić, ponieważ – jak każdy autorytaryzm – system ten doprowadził do wzrostu korupcji i nepotyzmu. Zlikwidowano również demokrację, a dawni zwolennicy przewrotu trafiali do Berezy Kartuskiej.
Oświecony absolutyzm dobrze wygląda jedynie w teorii. Oświecony monarcha, nieograniczony kadencyjnością, dobiera sobie równie oświeconych doradców. Problem polega jednak na tym, że w praktyce bardzo często brakuje właśnie owego „oświeconego monarchy”. Nawet jeśli zaczyna jako reformator, niemal zawsze kończy na prześladowaniu i zamykaniu oponentów.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” ” Nr 19 (53) 16-22/05/2026

