Ale jeśli Ukraińcy jej przebieg jakimś atakiem zakłócą, jego sukces może być jeszcze większy. Zyska bowiem potężne paliwo propagandowe. Światu będzie pokazywał, że wróg ani myśli o pokoju i żywotnie zagraża Rosji; dlatego ta musi specjalną operację wojskową prowadzić aż do całkowitego zrealizowania jej celów, jakimikolwiek by były. Własny naród, bez wątpienia wojną coraz bardziej zmęczony, też będzie mógł mobilizować i przekonywać, mówiąc: „Patrzcie, co oni robią, chcecie pozwolić na zniszczenie ojczyzny? Musimy się bronić i dlatego kontynuujemy walkę!”. Bez wątpienia wielu uwierzy.
Kto wie, czy sprowokowanie Ukraińców do choćby najdrobniejszego uderzenia w paradę nie jest dla Kremla z powyższych powodów ważniejsze niż jej spokojny przebieg. Dlatego atakuje bombami lotniczymi i dronami zrzucanymi na Kramatorsk, Zaporoże i inne ukraińskie miasta. Może również dlatego grozi zmasowanym atakiem na centrum Kijowa i nawołuje mieszkańców ukraińskiej stolicy do jej opuszczania. Zakłada, że receptą na ponoszone straty i skuteczne ukraińskie ataki sięgające aż po Ural jest eskalacja. Jeszcze więcej wojny w wojnie.
Wołodymyr Zełenski na szczęście też nie w ciemię bity. Na sprytny ruch odpowiedział nie głupszym. Propozycją bezterminowego rozejmu już od nocy z 5 na 6 maja. Oczywiście Rosjanie ani myśleli o jego przyjęciu i zaprzestaniu działań. Przeciwnie, zaczęli jeszcze mocniej tłuc. Drony wysłali nawet na przedszkole w Sumach. Cywilizowany świat dostał jeszcze jeden dowód, na czym naprawdę im zależy i jakie są ich intencje.
Pisząc te słowa, nie mam pojęcia, czym skończy się ta kolejna rozgrywka na wojennej szachownicy, w której zbijanymi figurami są kolejne dziesiątki ludzkich istot, często niczemu niewinnych. Wiem jedynie, że nie skończy się pokojem, bo chcieć musiałyby go obie strony, a jedna z nich nawet o nim nie myśli. Świat piąty rok bezradnie patrzy na to, co dzieje się na wschodzie Europy, a wpajane nam przez lata przesłanie parady Dnia Zwycięstwa – „Nigdy więcej wojny!”, tak jak i zresztą cała parada – jest dziś niczym więcej niż nieśmiesznym happeningiem.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” ” Nr 18 (50) 09-15/05/2026

