Dzień Zwycięstwa

Tak, trzeba przyznać, że Władimir Putin wykonał sprytny ruch. Ogłaszając jednostronną decyzję o zawieszeniu broni na 8 i 9 maja, założył, że cokolwiek się wydarzy, będzie wygrany. Jeśli wyjątkowo i propagandowo dla niego ważna parada z okazji Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie przebiegnie bez żadnych incydentów, będzie mógł odtrąbić sukces.

Ale jeśli Ukraińcy jej przebieg jakimś atakiem zakłócą, jego sukces może być jeszcze większy. Zyska bowiem potężne paliwo propagandowe. Światu będzie pokazywał, że wróg ani myśli o pokoju i żywotnie zagraża Rosji; dlatego ta musi specjalną operację wojskową prowadzić aż do całkowitego zrealizowania jej celów, jakimikolwiek by były. Własny naród, bez wątpienia wojną coraz bardziej zmęczony, też będzie mógł mobilizować i przekonywać, mówiąc: „Patrzcie, co oni robią, chcecie pozwolić na zniszczenie ojczyzny? Musimy się bronić i dlatego kontynuujemy walkę!”. Bez wątpienia wielu uwierzy.

Kto wie, czy sprowokowanie Ukraińców do choćby najdrobniejszego uderzenia w paradę nie jest dla Kremla z powyższych powodów ważniejsze niż jej spokojny przebieg. Dlatego atakuje bombami lotniczymi i dronami zrzucanymi na Kramatorsk, Zaporoże i inne ukraińskie miasta. Może również dlatego grozi zmasowanym atakiem na centrum Kijowa i nawołuje mieszkańców ukraińskiej stolicy do jej opuszczania. Zakłada, że receptą na ponoszone straty i skuteczne ukraińskie ataki sięgające aż po Ural jest eskalacja. Jeszcze więcej wojny w wojnie.

Wołodymyr Zełenski na szczęście też nie w ciemię bity. Na sprytny ruch odpowiedział nie głupszym. Propozycją bezterminowego rozejmu już od nocy z 5 na 6 maja. Oczywiście Rosjanie ani myśleli o jego przyjęciu i zaprzestaniu działań. Przeciwnie, zaczęli jeszcze mocniej tłuc. Drony wysłali nawet na przedszkole w Sumach. Cywilizowany świat dostał jeszcze jeden dowód, na czym naprawdę im zależy i jakie są ich intencje.

Pisząc te słowa, nie mam pojęcia, czym skończy się ta kolejna rozgrywka na wojennej szachownicy, w której zbijanymi figurami są kolejne dziesiątki ludzkich istot, często niczemu niewinnych. Wiem jedynie, że nie skończy się pokojem, bo chcieć musiałyby go obie strony, a jedna z nich nawet o nim nie myśli. Świat piąty rok bezradnie patrzy na to, co dzieje się na wschodzie Europy, a wpajane nam przez lata przesłanie parady Dnia Zwycięstwa – „Nigdy więcej wojny!”, tak jak i zresztą cała parada – jest dziś niczym więcej niż nieśmiesznym happeningiem.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński”  ” Nr 18 (50) 09-15/05/2026