W jakim kosmosie są nasze media?

W ubiegłym tygodniu odbyły się Wileńskie Dni Kosmosu (Vilnius Space Days). W ich kontekście równie, a może nawet bardziej ważnym wydarzeniem było Polsko-Litewskie Forum Sektora Kosmicznego, podczas którego zostało podpisane porozumienie między Polską Agencją Kosmiczną a Agencją Innowacji Litwy.

Rozwój sektora kosmicznego jest dla naszych państw szczególnie ważny. Po pierwsze, dlatego że jest to przestrzeń, w której mogą się tworzyć nowe podmioty, a nisze technologiczne mogą być zajmowane nie tylko przez potentatów, ale także przez graczy właśnie takich, jak Polska czy Litwa. Zwłaszcza że nasze ośrodki naukowe mają technologie i doświadczenie w istotnych dla podboju kosmosu dziedzinach, jak półprzewodniki, lasery czy robotyka. Oznacza to, że możemy budować tutaj i suwerenność technologiczną – i dźwignie przewagi ekonomicznej, przekładające się na nasze znaczenie choćby w Unii Europejskiej.

Po drugie, to kwestia bezpieczeństwa – w sytuacji, kiedy rosyjski sąsiad zakłóca nasze kanały komunikacji i nawigacji, nie możemy sobie pozwolić na nieobecność w kosmosie.

Ale o tym nie dowiemy się z korporacyjnych mediów, pompowanych milionami euro z naszych podatków. Przykładowo, dostały one w 2025 r. 4 mln euro jedynie z tytułu tego, że państwo zakazało reklamy hazardu i trzeba było „zrekompensować” utracone dochody. Nie dowiemy się o tym także z telewizji publicznej, mającej w tym roku 80 mln euro budżetu i toczącej boje polityczne. Dowiemy się za to z tych mediów o tak ważnych tematach, jak te o życiu rosyjskich celebrytów, kryminalistów czy innych ważnych rzeczy: w dniu kosmicznej konferencji na stronie głównej jednego z korporacyjnych portali najważniejszym artykułem był opowiadający o tym, jak spędził pierwszą noc w więzieniu polityk skazany za pedofilię…

Na taki „kosmos” państwo litewskie przeznacza łącznie dziesiątki milionów euro rocznie. To dziesiątki razy więcej niż na wsparcie sektora badawczo-rozwojowego, w tym sektora kosmicznego; w dodatku to wsparcie jest obarczone barierami biurokratycznymi i tak wyśrubowanymi wymaganiami, które nierzadko są nie do pokonania dla naszych naukowców. A przecież to właśnie oni budują dobrobyt i bezpieczeństwo państwa, a nie wyrobnicy korporacji, piszący o celebrytach i zboczeńcach.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński”  ” Nr 18 (50) 09-15/05/2026