„Nie trzeba bać się powiedzieć »nie wiem«”. Rozmowa z polonistką Anną Jasińską

W rodzinnych murach Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie umówiłam się na rozmowę ze swoją polonistką, wielokrotnie wyróżnianą w konkursie „Najlepsza szkoła — najlepszy nauczyciel”, Panią Anną Jasińską. Opowiedziała o swojej drodze zawodowej oraz podzieliła się refleksjami na temat nauczania młodzieży.

Czytaj również...

Marta Sadowska: Powiedzenie żydowskie głosi: „Obyś cudze dzieci uczył”. Dlaczego zdecydowała się Pani zostać nauczycielką języka polskiego? Czy od zawsze wiedziała Pani, że chce uczyć?

Anna Jasińska: Raczej nie wiedziałam tego od zawsze. Uważam, że to, gdzie jesteśmy teraz i gdzie będziemy w przyszłości, zależy od wielu czynników — przede wszystkim od ludzi, którzy nas otaczają, od przyjaciół i środowiska, w którym żyjemy. Jeżeli chodzi o ludzi, to naprawdę mi się powiodło, ponieważ na swej drodze życia spotkałam nauczycieli, którzy wykonywali swój zawód z pasją i naprawdę dużo od nas wymagali. Nie sposób wymienić wszystkich, ale chciałabym wspomnieć kilka osób: moją nauczycielkę matematyki, a także wychowawczynię — śp. panią Irenę Sławińską, nauczycielkę języka polskiego Annę Gulbinowicz, nauczycielkę języka litewskiego Onę Kecorienė, nauczycielkę historii — śp. Marię Arońską, nauczycielkę fizyki Marię Szejnicką. Dzisiaj powiedziałabym o nich, że byli to nauczyciele z klasą, którzy mieli duży wpływ na to, kim jestem i gdzie jestem dzisiaj.

Kolejnym ważnym czynnikiem były przyjaciółki ze szkoły. Trzy z nich wybrały zaraz po jej ukończeniu nauczanie początkowe. Ja natomiast wyjechałam zaraz po szkole na studia do Polski, do Lublina, i naprawdę tego nie żałuję.

Jak wyglądały Pani początki pracy w szkole? Czy pamięta Pani swoją pierwszą lekcję? Jakie emocje jej towarzyszyły?

Uważam, że każdy początek jest trudny — czy to pierwszy dzień w szkole, pierwszy rok studiów, czy pierwszy dzień w pracy. Pod tym względem zawód nauczyciela niczym się nie różni. Jest to zawód bardzo pracochłonny, który wymaga od człowieka nie tylko prowadzenia lekcji, ale także odpowiedniego przygotowania się do nich, sprawdzania prac, utrzymywania kontaktów z uczniami i z rodzicami oraz organizowania różnych wydarzeń. Wszystko to wymaga czasu, jednak, jeśli człowiek robi to, co lubi, czas ten działa na jego korzyść.

Jeżeli chodzi o pierwszą lekcję, to, jak wcześniej wspomniałam, trema na pewno była, podobnie jak strach, że gdy uczniowie o coś zapytają, nie będę znała odpowiedzi. Dlatego miałam pedantycznie przygotowane notatki oraz bardzo dokładnie zaplanowaną lekcję. Z czasem jednak człowiek się przyzwyczaja i zaczyna lepiej rozumieć swoją pracę, a wiedza wyniesiona ze studiów bardzo w tym pomaga. Wtedy łatwiej poruszać się w tym, czego się uczy.

I jeszcze bardzo ważna rzecz — nie trzeba się bać mówić uczniom „nie wiem”, ponieważ te dwa słowa prowadzą do znalezienia odpowiedzi. Dzięki temu nauczyciel sam poszerza swoją wiedzę, a uczniowie postrzegają go jako człowieka, który nie jest jedynie „chodzącą encyklopedią”, lecz kimś, kto również poszukuje odpowiedzi na różne pytania.

Co w pracy nauczyciela języka polskiego sprawia Pani największą satysfakcję?

Chyba największą satysfakcję sprawia to, kiedy uczniowie zaczynają interesować się literaturą. Zdarzały się sytuacje, kiedy przychodzili i mówili, że przeczytali bardzo ciekawą książkę i polecają ją innym. Pamiętam dziewczynkę, która opowiedziała mi o lekturze Markusa Zusaka „Złodziejka książek” — i właśnie dzięki niej sama przeczytałam tę książkę.

Równie dużą satysfakcję przynosi moment, kiedy uczniowie nie muszą już zaglądać do swoich notatek, lecz potrafią samodzielnie wypowiadać się na różne tematy kulturowe, literackie i społeczne, wykorzystując wiedzę zdobytą podczas wspólnych lekcji. Wtedy powstają naprawdę ciekawe zajęcia.

Rozumiem. A co jest najtrudniejsze?

Najtrudniejsze jest to, co dzieje się obecnie — konieczność rywalizacji z technologią. Jest jej wokół nas bardzo dużo i jest ona na tyle wciągająca, że uczniowie czasami zatracają granicę między światem realnym a wirtualnym. A jednak człowiek nie jest w stanie konkurować ze współczesnymi technologiami na równych zasadach.

Zgadzam się. Kolejne pytanie: co według Pani jest najważniejsze w relacji między nauczycielem a uczniem?

Wyróżniłabym przede wszystkim szacunek i zaufanie. Niedobrze, gdy uczniowie słyszą negatywne opinie o nauczycielach, na przykład w domu, ponieważ często ma to później wpływ na ich relacje w szkole.

Istotny jest też czas, który obie strony poświęcają sobie nawzajem, a także rozmowy na różne tematy, nie zawsze związane ze szkołą. W ten sposób łatwiej się poznają i nawiązują bliższe relacje, które później mają wpływ na naukę ucznia.

„Dobry nauczyciel potrafi zamienić zwykłą lekcję w przygodę”. Jakimi sposobami stara się Pani zaciekawić uczniów podczas lekcji?

Staram się przede wszystkim pokazać, że literatura nie jest czymś odległym ani nudnym. Dlatego często porównuję bohaterów książek do współczesnych ludzi. Na lekcjach wykorzystuję fragmenty filmów, muzykę, zdjęcia czy obrazy, aby pokazać, że literatura może być obecna na każdym kroku. Kiedy temat staje się bliższy uczniowi, chętniej angażuje się on w lekcję.

Na przykład, omawiając postać Tomasza Judyma z powieści Stefana Żeromskiego „Ludzie bezdomni”, zastanawialiśmy się, czy bohater podjął właściwą decyzję o rozstaniu z Joanną. Opinie uczniów były naprawdę podzielone, ponieważ poglądy ludzi się różnią. Właśnie to, że nie ma jednej, oczywistej odpowiedzi, stanowi dużą wartość.

wywiad-Polonistka-2026-05-05-1 -PORTAL
Projekt Academica Polonica | Fot. z archiwum A. Jasińskiej

Czy współczesna młodzież bardzo różni się od tej sprzed 20-30 lat?

Uważam, że współczesna młodzież różni się pod wieloma względami. Żyje szybciej, ma dostęp do ogromnej ilości informacji, nad którą musi zapanować, a także do nowych technologii, którym nie powinna pozwolić rządzić swoim życiem. Jest bardziej otwarta i odważna w wyrażaniu swoich poglądów.

Z drugiej strony młodzi ludzie nadal potrzebują tego, czego potrzebuje każdy człowiek: zrozumienia, wsparcia i poczucia, że ktoś w nich wierzy.

„Książka to przyjaciel, który nigdy nie zawodzi”. Która z lektur omawianych w szkole jest dla Pani wyjątkowa i dlaczego?

Trudno byłoby mi wyróżnić jedną lekturę. Zastanawiam się raczej, do jakich utworów chętnie bym wróciła… Do dziś pamiętam książkę Astrid Lindgren „Mio, mój Mio”. To wzruszająca historia o samotnym chłopcu, który czuje się niekochany przez przybranych rodziców i trafia do takiej niezwykłej krainy, gdzie musi stoczyć walkę ze złym rycerzem Kato. Dzięki tej przygodzie odnajduje przyjaciół.

Jeśli chodzi o motyw przyjaźni, wyróżniłabym także „Tajemniczy ogród”, „Małego Księcia” oraz „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Wzruszającym przykładem relacji jest też przyjaźń Oskara i Pani Róży w utworze Erica-Emmanuela Schmitta. Następnie przeniosłabym się do epoki pozytywizmu i przyjaźni między Wokulskim a Rzeckim w powieści „Lalka” Bolesława Prusa.

Nie potrafiłabym wyróżnić jednej książki — jest ich po prostu zbyt wiele. Raczej dla każdego etapu życia można znaleźć lekturę szczególnie ważną.

To pytanie samo się nasuwa. Jaka postać literacka jest dla Pani szczególnie bliska?

Jeśli chodzi o postacie literackie, również trudno byłoby mi wyróżnić jedną, ale gdybym miała wybrać, byłby to Trędowaty z opowiadania Gustawa Herlinga-Grudzińskiego „Wieża”. Dlaczego? Ponieważ mimo trudności i cierpienia, których doświadczył, potrafił cieszyć się tym, co miał, i doceniać każdą chwilę. Umiał odnaleźć w sobie siłę, by opiekować się różami i przynosić radość innym. Nie pozwolił, żeby złość i żal zapanowały w jego sercu. Potrafił po prostu cieszyć się każdą chwilą, którą jeszcze dawało mu życie.

Z czego jest Pani najbardziej dumna jako nauczycielka?

Chyba najbardziej dumna jestem z tego, że byli uczniowie wracają do szkoły i mówią, że lekcje języka polskiego były dla nich ciekawe oraz że wynieśli z nich nie tylko wiedzę, ale także wartości — szacunek do drugiego człowieka, wrażliwość oraz otwartość na świat. Cieszy mnie również to, że odnaleźli swoje miejsce w życiu, że utrzymują kontakt i dzielą się swoimi sukcesami.

Jakiej rady udzieliłaby Pani młodym nauczycielom rozpoczynającym pracę?

Powiedziałabym, że nie warto od razu się poddawać. Nikt nie mówi, że będzie łatwo — będzie trudno, ale jednocześnie ciekawie. Pojawią się wyzwania, którym trzeba będzie sprostać, a także problemy, które trzeba będzie rozwiązać.

Radziłabym przede wszystkim być cierpliwym, nauczyć się słuchać tego, co mówią uczniowie, oraz częściej mówić „nie wiem”, aby móc stale poszerzać swoją wiedzę.

Czy gdyby mogła Pani cofnąć czas, ponownie wybrałaby zawód nauczyciela?

Uważam, że Czesław Miłosz trafnie zauważył: „Nie myśl człowieku, jakie mogłoby być twoje życie, bo inne byłoby nie twoje”.

Tak, wybrałabym ten zawód ponownie. Mimo że nie jest to łatwa droga, daje ogromną satysfakcję i poczucie, że robi się coś naprawdę ważnego. Praca nauczyciela to nie tylko przekazywanie wiedzy, ale także budowanie relacji, wspieranie młodych ludzi w ich rozwoju. Tego, przynajmniej na razie, nie jest w stanie zastąpić sztuczna inteligencja.

Na pewno. Czy jest coś, o co nie zapytałam, a co uważa Pani za ważne?

Chciałabym, aby do zawodu nauczyciela przychodziło więcej młodych ludzi i żeby nie były to tylko kobiety, ale również mężczyźni. Jest to ważne, ponieważ uczniowie na co dzień potrzebują różnorodnych wzorców. Obecność zarówno nauczycielek, jak i nauczycieli pozwala im spojrzeć na świat z różnych perspektyw, a także sprzyja lepszemu rozumieniu siebie i innych.

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Marta Sadowska, studentka polonistyki I roku na Uniwersytecie Wileńskim

Afisze

Więcej od autora

„Zaczarowana kostka” w „Kasztanie”                               

Projekt powstał z inicjatywy i doświadczenia pracy z dziećmi, a zarazem z powodu wyzwania, z którym spotkamy się na co dzień.  Dużo pracy wkładamy w rozwój mowy dzieci, a...

Pawel Gu: Tajwan w oczach Litwy — komentarz do artykułu „Kuriera Wileńskiego”

https://kurierwilenski.lt/2026/04/13/litwa-powinna-doczekac-sie-inwestycji-ze-strony-tajwanu/Artykuł starannie przedstawia aktualne relacje Litwy i Tajwanu. Stan i perspektywy wymiany gospodarczej przedstawił jasno ekonomista Aleksandras Izgorodinas.Błędnie natomiast przedstawiono państwowość Tajwanu. Dr Tomasz Lachowski z Uniwersytetu Łódzkiego, powiedział,...

Podróż „Grzybków” do świata jogi

10 kwietnia 2026 r. w Żłobku–Przedszkolu w Niemieżu odbyły się wyjątkowe zajęcia jogi, które dostarczyły dzieciom nie tylko radości, ale także wielu wartościowych doświadczeń rozwojowych. Spotkanie poprowadziła pani Renata — mama Arijana, której serdecznie dziękujemy za zaangażowanie i wprowadzenie dzieci w świat jogi w tak ciekawy i przystępny sposób.