Tomasz Bożerocki — autochton, historyk i autor książki o Nowej Wilejce, tu, na górze, rozpoczął swoją opowieść o tej dzielnicy Wilna od czasów zamierzchłych. To tu działa się historia. Cmentarzyska kurhanowe i znaleziska archeologiczne w Żwirblach, wielcy książęta, rody magnackie, zamek na górze w Rekanciszkach i kościół, polowania w okolicznych lasach… To wszystko wydarzyło się tu, w okolicy Kuczkuryszek, Strelczuk, Kojranek i innych wiosek…

Po zejściu z góry wkroczyliśmy w kolejną erę tej podwileńskiej dzielnicy, mającej niegdyś status miasta nieetatowego. W erę przemysłową. Czegoż tu nie produkowano swego czasu! U Possehla gwoździe, noże, a co najważniejsze — „litovki”, czyli tak potrzebne w tamtych czasach do prac gospodarskich kosy. Działały papiernie — było ich co najmniej kilka, z największą w Kuczkuryszkach, przedsiębiorstwa zajmujące się obróbką drewna i skór. Budowano tu nawet składane domy i działał telegraf!
Dalej — kolej. Bez linii kolejowej historia Nowej Wilejki potoczyłaby się inaczej. Jak? Któż to wie… A na początku nie było tu nawet stacji… Później z kolei pojawił się budynek poczekalni stojący między torami, DEPO do naprawy pociągów i wiele innych budynków tworzących infrastrukturę kolejową.

Przewodnik bawił wycieczkowiczów ciekawymi historiami, w których nie zabrakło nawet skandali. Pochówek rekruta, historyjka o bimbrowniku Izaaku Rywkinie albo skandal dotyczący przetargu na wypieki, w który zamieszany był Szepszel Rudaszewski. Miała bowiem Wilejka mocno zróżnicowaną strukturę narodowościową przed II wojną światową. Poza Polakami, Litwinami i Rosjanami mieszkało tu sporo Żydów, Białorusinów, a nawet Łotyszy. Mniejszości narodowe miały swoje szkoły, działały kina, swego czasu istniały nawet trzy synagogi, a cerkiew tymczasowa stoi już ponad sto lat, podczas gdy murowana cerkiew, która miała ją zastąpić, zaraz po zbudowaniu została przez Niemców rozebrana na cegły podczas I wojny światowej.
Nie zabrakło też wątków literacko-awanturniczych podczas zwiedzania. Tu przysłużył się życiorys i ciekawostki z życia Sergiusza Piaseckiego, przywołane przez Tomasza Bożerockiego podczas przystanku pod dawnym budynkiem policji.

Czas naglił, a do opowiedzenia zostawało jeszcze tak wiele… Kolejna wspinaczka — tym razem pod kościół św. Kazimierza, górujący nad zabudowaniami po przeciwnej niż grodzisko stronie Nowej Wilejki. Tu nasz przewodnik opowiedział o historii powstania instytucji, która w świadomości Wilnian jest tak mocno zakorzeniona, że każdy chyba wie, co ma na myśli rozmówca sugerujący, że komuś „czas jechać leczyć się do Wilejki”. Mowa oczywiście o Szpitalu Psychiatrycznym. Krótki przegląd tematyki wojskowej i ułańskiej na tym terenie, kwestia budowy neogotyckiego kościoła i … nadszedł czas się żegnać, gdyż wieczór chylił już się mocno ku końcowi, mimo że słuchacze czuli jeszcze wielki niedosyt.
Diana Kardis: Tomku, pracowałeś jako przewodnik, często oprowadzałeś po Nowej Wilejce?
Tomasz Bożerocki: Kiedyś, jeszcze w czasach studenckich, oprowadzałem wycieczki. Później jednak jakoś naturalnie się od tego oddaliłem — nie całkowicie, ale robiłem to już bardzo rzadko, właściwie tylko przy wyjątkowych okazjach. Wśród różnych tras pojawiała się także Nowa Wilejka — miejsce szczególne ze względu na swoje dziedzictwo industrialne.
Ale Nowa Wilejka to nie tylko kolej i przemysł, prawda?
Powiedziałbym nawet, że właśnie tutaj historia uprzemysłowienia regionu splata się z tak zwaną wielką historią, z wielką narracją epoki. Nowa Wilejka, choć pozostaje peryferiami Wilna, nigdy nie znajdowała się na marginesie dziejów. Bywali tu wielcy książęta, królowie, literaci i politycy. Zawsze coś się tu działo. Tego wszystkiego nie sposób zmieścić w dwóch godzinach oprowadzania, a jednak warto próbować — i właśnie ta wycieczka była taką próbą.
Próbę wycieczkowicze zaliczyli do nadzwyczaj udanych.
Zadanie dofinansowane w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą w 2026 roku.
Partnerem wydarzenia jest Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego.
Inf. Seweryna Kardis, kierowniczka projektów kulturalnych DKP w Wilnie







