— Mer napisał m.in., że w doprowadzeniu do końca tego procesu przeszkadzają mu sądy. Jest to obłudne oświadczenie, w którym Benkunskas oskarża także partię AWPL-ZChR, która jakoby zbyt dobrze pracowała i za dużo zwracała ziemi. Przed trzema laty Danuta Narbut, która pełniła funkcję zastępcy dyrektora administracji stołecznego samorządu, rzeczywiście włożyła dużo pracy w proces formowania działek. Po zmianie władzy nowy mer Valdas Benkunskas wydał postanowienie, które głosiło, że reforma zwrotu ziemi w Wilnie i w Grzegorzewie jest zakończona i żadne działki w naturze na terenie samorządu Wilna, jak również żadne działki pod budowę do 0,12 ha jako rekompensata nie będą już formowane dla osób czekających w kolejce na zwrot ziemi — komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Grzegorz Sakson, prawnik, radny Samorządu Miasta Wilna z ramienia AWPL-ZChR.
Oświadczenie polskiej frakcji
W reakcji na artykuł samorządowa frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin wystosowała oświadczenie, w którym zaznacza się, że decyzje mera naruszają podstawowe prawa człowieka do prywatnej własności oraz prawa odzyskania nieruchomości znacjonalizowanych w okresie sowieckim.
W oświadczeniu polskiej frakcji samorządowej przypomina się, że będące własnością obywateli Republiki Litewskiej nieruchomości (ziemia, lasy i zbiorniki wodne) zostały znacjonalizowane 22 lipca 1940 r. zgodnie z ustawodawstwem ZSRS (LSRR).
„Ustawa o przywróceniu praw własności obywateli RL do zachowanych nieruchomości stanowi, że ziemia jest zwracana obywatelom w naturze w dotychczasowym miejscu. W przypadku, gdy ziemia jest zaliczana do gruntów podlegających wykupieniu przez państwo, a także, gdy zwrot ziemi w naturze w dotychczasowym miejscu jest niemożliwy, obywatelom wypłacana jest ustalona przez państwo rekompensata lub przyznawana jest działka pod indywidualną zabudowę w innym miejscu — czytamy w oświadczeniu wystosowanym przez radnych samorządowej frakcji AWPL-ZChR.
Skandaliczna decyzja
Jak mówi Grzegorz Sakson, przed podjęciem przez stołecznego mera skandalicznej decyzji, było ponad 500 już sformowanych działek i około 17 obszarów, na których było rozpoczęte formowanie działek.
— Prawdopodobnie ze względów politycznych i na prośbę przedsiębiorców, którzy nalegali, by działki te nie zostały zwrócone właścicielom i które oni mogliby w przyszłości nabyć, mer wstrzymał cały proces. Nawet te działki, które już były przekazane do Narodowej Służby Rolnej, ale w dokumentach były błędy techniczne (np. błędnie wskazane dane kadastrowe, które trzeba było poprawić) i były zwrócone samorządowi do poprawy, to samorząd stołeczny już z powrotem nie zwracał Narodowej Służbie Rolnej — zauważa prawnik.
Podkreśla, że mer nie może bez żadnego uzasadnienia podjąć decyzji o tym, że w Wilnie nie można żadnej ziemi zwrócić.
— Jest to pokazanie woli politycznej, która nie ma podstawy faktycznej i prawnej. Restytucja praw własnościowych jest uregulowana Ustawą o zwrocie ziemi, której artykuł 12. mówi, jaka ziemia nie jest zwracana właścicielom i za którą jest wypłacana rekompensata. Mer nie może tak po prostu wstrzymać procesu formowania wolnych połaci ziemi na zwrot, gdyż samorząd jest ustawowo do tego zobowiązany i jest to jego wyłączna kompetencja. Jednak administracja samorządu podtrzymuje postanowienia mera i już dwa lata nie formuje więcej działek. Postanowienie mera zaskarżył do sądu administracyjnego przedstawiciel Rządu RL. Do sądu ze skargami i pozwami zwrócili się też pretendenci, którzy uważają, że ich działka jest wolna. Ubiegają się oni o to, by sąd zobowiązał samorząd do formowania działek — informuje Grzegorz Sakson.

Merowi przeszkadzają sądy
Mer Benkunskas w swoim artykule nawołuje sądy do podjęcia jak najszybszych decyzji.
— Można się domyślić, że chodzi o decyzje przychylne merowi. W nagłówku artykułu „Kto nam przeszkadza” mer jednoznacznie daje do zrozumienia, że przeszkadzają mu sądy. Konstytucyjna zasada wymiaru sprawiedliwości stanowi, że sądy w Litwie są niezawisłe i sędzia, rozstrzygając sprawę, podlega wyłącznie Konstytucji oraz ustawom i nie podlega żadnym naciskom z zewnątrz, szczególnie ze strony władzy wykonawczej. Czyli ani politycy, ani partie polityczne, ani żadne inne osoby nie mogą wywierać nacisku na sędziów. Mer jest bezpośrednim uczestnikiem w procesie sądowym (jest pozwanym) i taką jego publiczną postawę oraz wypowiadanie swoich chęci można faktycznie traktować jako nacisk na sądy i wtrącanie się w wymiar sprawiedliwości, a za to grozi odpowiedzialność ustawowa — komentuje Grzegorz Sakson.
Nieuzasadnione przykłady
W dniu 2 stycznia 2024 r. mer Wilna Valdas Benkunskas wydał zarządzenie nr 955-1/24, w którym stwierdził, że na terytorium Samorządu Miasta Wilna nie ma już wolnych gruntów państwowych, na których można by było zaprojektować działki do zwrotu ziemi w naturze, jak również działki pod indywidualną zabudowę w ramach przywrócenia praw własności. W ten sposób w stołecznym samorządzie ogłoszono zakończenie projektowania działek.
„Decyzje mera naruszają podstawowe prawo człowieka — prawo do prywatnej własności i prawo do odzyskania nieruchomości znacjonalizowanych w okresie sowieckim. Mer opiera te decyzje na nieuzasadnionych przykładach, twierdząc, że pretendenci do odzyskania ziemi rzekomo stają się czasami spekulantami. Można odnieść wrażenie, że mer reprezentuje interesy nie społeczeństwa, lecz określonych grup interesów” — głosi oświadczenie polskiej frakcji.
Nieadekwatne kwoty odszkodowania
„Zgodnie z propozycją mera Narodowa Służba Ziemi przy Ministerstwie Środowiska RL otrzymała polecenie rozwiązywania kwestii przywrócenia praw własności w inny, przewidziany w ustawie sposób, tj. przez zaoferowanie obywatelom rekompensat pieniężnych. Wysokość tych rekompensat wynosi 2 892 euro za hektar posiadanej w Wilnie ziemi” — czytamy w oświadczeniu polskiej frakcji samorządowej.
— Nie znam żadnej osoby, która zgodziłaby się na tak rażąco niską rekompensatę pieniężną — zauważa Grzegorz Sakson.
Radny zwraca uwagę na to, że Narodowa Służba Ziemi faktycznie jednostronnie rozpoczęła proces wypłacania rekompensat pieniężnych bez zgody pretendentów na odzyskanie ziemi. Środki pieniężna są po prostu przelewane na rachunek depozytowy notariusza.

