Do powiatowego Sochaczewa stąd raptem dziesięć minut. Do stołecznej Warszawy już dłużej, mniej więcej godzinę, ok. 50 km drogą na wschód. W początkach XIX w. pokonanie tego dystansu zajmowało o wiele dłużej.
– Końmi trwało to między pięć a sześć godzin – mówi na powitanie Beata Brymora, nasza przewodniczka po Domu Urodzenia Fryderyka Chopina i Parku w Żelazowej Woli. – Z naszej perspektywy wydaje się to daleko, ale dla rodziny Chopinów to nie była wielka odległość.
W lewej oficynie
O czas podróży przed 200 laty między Warszawą a Żelazową Wolą pytamy naszą przewodniczkę nieprzypadkowo. Jak wiadomo, Fryderyk Chopin z miejsca urodzenia wyprowadził się do stolicy wraz z rodzicami, gdy liczył sobie zaledwie pół roku. Ciekawi nas, czy często wracał do Żelazowej Woli.
– Rodzinę Chopinów łączyła wielka zażyłość z rodziną Skarbków, a szczególnie z hrabiną Ludwiką Skarbkową, która w Żelazowej Woli mieszkała aż do śmierci w 1827 r. – wyjaśnia Beata Brymora. – Ich relacje były żywe, cały czas byli blisko siebie, odwiedzali się, utrzymywali kontakty, wspólnie podróżowali. Chopin chętnie wracał do Żelazowej Woli. To nie były jednorazowe przyjazdy. Spędził tu choćby Wigilię 1825 r., pisał stąd wtedy do przyjaciela Jasia Białobłockiego. Świadectwem jest też ostatnie lato Fryderyka w Polsce, które spędził m.in. w Żelazowej Woli. Stąd dojeżdżał do Sochaczewa, gdzie dał swój ostatni publiczny koncert w kraju.
Fryderyk Chopin urodził się w Żelazowej Woli 22 lutego albo 1 marca 1810 r. Przyszedł na świat w oficynie dworskiej majątku rodziny Skarbków. Wieś należała do nich od końca XVIII w. W majątku pracowali rodzice Chopina – Justyna z Krzyżanowskich i przybyły z Francji Mikołaj Chopin. Dwór Skarbków, jak i prawa oficyna nie przetrwały. Zachowała się lewa oficyna zamieszkiwana przez Chopinów, w której urodził się kompozytor.
– Mamy stuprocentową pewność, że Chopin faktycznie urodził się w domu, który udostępniamy zwiedzającym, jest to udowodnione – kontynuuje nasza przewodniczka. – Wszelkie badania, tak historyczne, jak i współczesne, zwłaszcza szeroko zakrojone, prowadzone przed rokiem 2010, kiedy obchodziliśmy dwusetną rocznicę urodzin naszego genialnego kompozytora, potwierdziły, że na pewno miało to miejsce w prawym pokoju w murowanej oficynie z połowy XVIII w. Oficyna stała vis-à-vis starego dworu, w którym mieszkała hrabina Skarbkowa, a który spłonął w 1917 r. Od tego czasu zmieniał się kształt dachu dawnej oficyny, natomiast nie zmienił się kształt ścian zewnętrznych i większości wewnętrznych. To właśnie tu rodzina Chopinów dostała mieszkanko z racji zajmowanych pozycji zawodowych przy dworze. Mama pracowała najprawdopodobniej jako ochmistrzyni, a wcześniej pewnie jako opiekunka dzieci, natomiast ojciec jako guwerner, nauczyciel wszystkich przedmiotów, nie tylko języka francuskiego.

Przywracanie pamięci
W roku 1812 korpus główny dworu Skarbków spłonął i nie nadawał się do zamieszkania. Nigdy nie został też odbudowany, gdyż rodzina Skarbków nie posiadała wystarczających środków finansowych. Sześć lat później Ludwika Skarbek odsprzedała Żelazową Wolę synowi Fryderykowi, zachowując prawo do korzystania z jednej oficyny, aż do swojej śmierci.
W drugiej połowie XIX w. do frontu oficyny dobudowano kolumnowy portyk zwieńczony trójkątnym tympanonem, nadając jej wygląd typowego polskiego dworku. Podczas I wojny światowej od uderzenia pioruna spłonęła prawa oficyna dworu.
– Trudno się spodziewać, aby miejsce tak bardzo naznaczone powstaniami i wojnami mogło zachować cokolwiek ze swojego dawnego wyposażenia – tłumaczy Beata Brymora. – Obok majątku przebiegał trakt królewski do Warszawy. Przechodziły nim w XIX w. wszystkie możliwe wojska. Co mogły po sobie zostawić? W czasie I wojny światowej Rosjanie wycięli szereg drzew z alei bukowej dla wzmocnienia okopów. Podczas II wojny był tu szpital niemiecki. A na dodatek przez cały XIX w. postaci Chopina nie można było szczególnie pielęgnować, choć dzięki inicjatywie rosyjskiego kompozytora Milija Bałakiriewa przywrócono to miejsce pamięci pod koniec XIX w. Od tamtych czasów, przetwarzane ludzkimi rękoma, ono oczywiście zmieniło się pod względem fizycznym, ale jego duch, nastrojowość, związane i z rzeką Utratą, i z ułożeniem terenu, no i oczywiście przede wszystkim z osobą Fryderyka Chopina, pozostały.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1928 r. Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Domu Chopina, wspólnie z Komitetem Chopinowskim z Sochaczewa, zakupiły oficynę i trzy hektary ziemi wokół budynku za 40 tys. zł od Rocha Szymaniaka, który był właścicielem terenu od 1918 r. Przystąpiono do prac przystosowujących obiekt do otworzenia w nim muzeum.
Dokonano przebudowy oficyny i zmieniono układ jej wnętrza według projektu Lecha Niemojewskiego. Po II wojnie światowej kompleks odrestaurowano. Od 1953 r. opiekę nad terenem sprawowało Towarzystwo im. Fryderyka Chopina, a od 2005 r. funkcję tę przejął Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.
Budynek jest parterowy, zbudowany na planie prostokąta. Od frontu usytuowano ganek z dwiema pogrubionymi kolumnami. XIX-wieczny wystrój, zaprojektowany w okresie dwudziestolecia międzywojennego, jest syntezą wyobrażeń o kulturze staropolskiej. Znajdują się tu m.in.: kominek, piec kaflowy, komplet mebli, liczne portrety i pejzaże.
– Wśród artefaktów mamy pierwszy opublikowany utwór, napisany przez siedmioletniego Fryderyka, polonez g-moll, z tzw. grupy młodzieńczych. Meble w obiekcie są oryginalne, XIX-wieczne, oddające ducha tamtych czasów. Mamy kopie portretów całej rodziny Chopinów, kopię portretu przyjaciela Chopina Wilhelma Kolberga, fortepian z 1848 r. firmy Erard czy przeróżne obrazy pokazujące Żelazową Wolę tamtej epoki. Wszystko to prezentujemy w entourage’u starego domu, z drewnianą, pachnącą pastą podłogą, elementami wyposażenia, pięknymi okiennicami. Utrzymuje nas to w przestrzeni XIX w. – akcentuje Brymora.

Park ludzkich serc
Dom Urodzenia Fryderyka Chopina znajduje się w otoczeniu pięknego parku nad rzeką Utratą. Powstał on na nowo w XX w. w miejscu dawnego, zdewastowanego parku krajobrazowego z końca XVIII w. Prace prowadzono tu w latach 1932–1938 według projektu prof. Franciszka Krzywdy-Polkowskiego. Jest to jedno z najciekawszych przedsięwzięć z dziedziny ogrodnictwa, jakie wykonano w okresie międzywojennym.
– Historia powstania parku jest niezwykła, uwielbiam ją opowiadać – wzrusza się Beata Brymora. – Wszystkie posadzone rośliny, oprócz kilku kasztanowców i dębów, które rosły, zanim prof. Krzywda-Polkowski zaczął tworzyć park przed blisko stu laty, są darem od Polaków. Trafiły tu na jego apel zamieszczony w prasie, w którym prosił o nadsyłanie roślin do Żelazowej Woli, by wspólnie stworzyć park – pomnik pamięci Fryderyka Chopina. Proszę sobie wyobrazić, że do Żelazowej Woli napłynęło od Polaków, zresztą nie tylko z Polski, 15 tys. roślin! Niesamowity odzew, raptem kilkanaście lat po odzyskaniu niepodległości. To musiało być wzruszające. Stacja w Sochaczewie była ponoć zablokowana roślinami zwożonymi koleją, które następnie furmankami dowożono do Żelazowej Woli. Profesor skomponował z nich przepiękny park zrodzony z daru ludzkich serc.
Geometryczny, lecz zarazem asymetryczny układ kompozycyjny parku czyni historyczną oficynę centralnym punktem. Prowadzi do niej od wejścia długa, ukośna aleja zakończona tuż przed budynkiem zbiornikiem wody. Po stronie wschodniej znajduje się krąg z żywopłotów zamknięty ścianą budynku.
Zakres działań obejmował ponadto ukształtowanie od południa tarasów i schodów wykorzystujących naturalne obniżenia terenu i opadających swobodnie ku rzece Utracie. Na końcu zejścia znajduje się scena muzyczna, oddzielona stawem od widowni.
W całym parku powstały ponadto: altany, zadaszenia przeciwdeszczowe, pergole, ścieżki, alejki, drogi i schodki. Uregulowano brzeg rzeki Utraty i wyznaczono miejsce pod zabudowania gospodarcze, sad i warzywnik. Drzewostan skomponowano z licznych okazów roślin rodzimych, kontynentalnych, ale też pozaeuropejskich.
Na terenie zespołu ustawiono również kilka pomników upamiętniających Fryderyka Chopina, w tym obelisk z medalionem z 1894 r., oraz kamień pamiątkowy poświęcony twórcy parku, prof. Krzywdzie-Polkowskiemu. Przy wejściu na teren dworku, w części zachodniej, znajduje się budynek administracyjny z 1931 r.
Z okazji Roku Chopinowskiego, obchodzonego w 2010 r., muzeum zyskało nowy blask. Kosztem 71 mln zł odrestaurowane zostały dworek i otaczający go park. Wybudowano także nowoczesne pawilony obsługi turystów. Działania te spowodowały, że miejsce to stało się muzeum na światowym poziomie. Informacje o godzinach otwarcia i cenach biletów można uzyskać na stronie internetowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina

Goście z całego świata
Żelazowa Wola to miejsce żywe, licznie i chętnie odwiedzane przez turystów i miłośników muzyki Chopina.
– Po fatalnym czasie pandemii widzimy niesamowity zryw grup szkolnych i, co jest pewną nowością, ogromną liczbę pielgrzymek dążących do pobliskiego Niepokalanowa i jednocześnie do Żelazowej Woli – informuje przewodniczka. – Odwiedza nas też bardzo dużo seniorów, grupy z ogromną wiedzą, takich gości już nie tyle oprowadzamy, ile bardziej rozmawiamy z nimi o życiu i utworach Chopina. Odwiedza nas cały świat, przyjeżdżają grupy: niemieckie, francuskie, norweskie, amerykańskie, oczywiście także z dalekiej Azji, Tajwanu, Korei czy Japonii.
Narodowy Instytut Fryderyka Chopina przez cały rok prowadzi w Żelazowej Woli liczne działania popularyzujące to miejsce. Pełna wydarzeń będzie niedziela 1 marca. Z okazji 216. rocznicy urodzin Chopina przygotowano bogaty program obejmujący koncerty, spotkania oraz działania edukacyjne adresowane do dzieci i dorosłych.
– Cały dzień będzie się coś działo, każdy znajdzie coś dla siebie. Czytelnikom na Litwie polecam przede wszystkim koncert urodzinowy – recital fortepianowy Mateusza Dubiela. Będzie transmitowany w samo południe na antenie Programu 2 Polskiego Radia oraz na kanale YouTube Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina – zachęca Beata Brymora.
Przez cały dzień działać będzie też punkt „Złóż życzenia Fryderykowi!”, w którym uczestnicy będą mogli przygotować kartki urodzinowe dla Chopina, a każdy, kto zdecyduje się wykonać laurkę, otrzyma atrakcyjny upominek. Akcja prowadzona będzie również online – przygotowaną własnoręcznie kartkę można sfotografować i zamieścić jej zdjęcie w komentarzu pod specjalnym urodzinowym postem. Ze wszystkich prac powstanie okolicznościowa wystawa. Zwieńczeniem dnia będzie koncert jazzowy Andrzej Jagodziński Trio.
Wyjeżdżając z Żelazowej Woli, warto zajechać jeszcze do położonego w odległości 10 km Brochowa. Znajduje się w nim nietypowy kościół, w którym został ochrzczony Fryderyk Chopin. Zabytkowa XVI-wieczna świątynia przypomina zamek.
Kościół został zbudowany w stylu obronnym, ma trzy wieże z malutkimi okienkami strzelniczymi. Dodatkowo otaczają go wysoki mur z cegieł oraz głęboka fosa. Niestety, funkcja bastionowa kościoła nigdy się nie sprawdziła, a podczas wojen i tak był wielokrotnie niszczony.
| Alan Walker, „Chopin. Biografia” Na polskim rynku nakładem wydawnictwa „Znak” ukazała się dwutomowa biografia Fryderyka Chopina autorstwa Alana Walkera, wybitnego brytyjsko-kanadyjskiego muzykologa, pedagoga i uznanego biografa, specjalizującego się w życiu i twórczości kompozytorów romantycznych. Od Żelazowej Woli przez Warszawę do Paryża śledzimy drogę młodego Fryderyka Chopina, który w wieku 20 lat opuszcza Polskę na zawsze. Walker z niezwykłą przenikliwością opisuje jego korzenie, błyskawiczną edukację, pierwsze sukcesy, młodzieńcze przyjaźnie i artystyczne fascynacje. Opowiada także o Warszawie jego czasów – mieście tętniącym muzyką, ambicją i politycznym napięciem. Autor kreśli portret Chopina na tle Europy epoki romantyzmu, ukazując nie tylko narodziny wielkiego talentu, lecz także złożony splot osobistych wyborów, wydarzeń politycznych i przełomów artystycznych, które na zawsze ukształtowały jego twórczość. W drugim tomie Walker towarzyszy artyście w okresie największych sukcesów i prób. W paryskich salonach, gdzie Chopin błyszczy jako kompozytor i pianista, otaczają go najwybitniejsze postacie epoki. A jednak to właśnie teraz rozpoczyna się jego najbardziej skomplikowana droga: okres choroby, wyczerpującej pracy i trudnych wyborów osobistych. W samym centrum tej opowieści stoi George Sand. To w jej domu w Nohant Chopin tworzy muzykę, która na zawsze odmieni historię romantyzmu. Walker z wyjątkową wnikliwością przedstawia ich związek, pełen namiętności, opiekuńczości, ale też konfliktów i nieporozumień. Biograf, korzystając z nowych materiałów i skrupulatnych badań, pokazuje, jak wielkie arcydzieła wyrastały z kruchości ciała, napięć codzienności i głębi uczuć. To portret artysty, którego życie nigdy nie było spokojne – ale zawsze było wielkie. (JT) |


