Ministerstwo Rolnictwa RL ogłosiło prace nad zmianami prawa, które umożliwiłyby przekazywanie gospodarstwa w rodzinie. Można zapytać: a to niby obecnie nie można? I można, i nie można: rodzic może przekazać dziecku własną ziemię czy traktor, ale problem pojawia się z ziemią, która jest dzierżawiona, przeważnie od państwa.
Otóż obecnie takiej umowy dzierżawy nie można przekazać (ani też odziedziczyć). Jeśli pojawia się „nowy” dzierżawca (w omawianym przez nas obecnie przypadku – dziedzic gospodarstwa), to trzeba od nowa uruchomić wszystkie procedury podpisania takiej umowy, ogłoszenia o procedurze zgodnie z państwem, uwzględnienie innych chętnych do dzierżawy itd. Oznacza to m.in. przerwanie uprawy na co najmniej jeden sezon, a zatem straty i dla gospodarza, i dla państwa (w postaci nieuzyskanych podatków). Przy czym często taki przestój generuje kłopoty na wiele lat – bo dotyczyć może upraw wielorocznych, które mogą w ciągu tego czasu ulec zdziczeniu i potem trzeba wszystko zlikwidować do gołej ziemi i zaczynać od nowa.
Taki porządek w licznych przypadkach powoduje, że kolejne pokolenia rolników znajdują sobie inne zajęcia i rezygnują z gospodarstwa, zaś w miejsce często specjalistycznych rolników indywidualnych wchodzą agrokoncerny stawiające na uprawy monokultur. A to z kolei zubaża znacząco dietę wszystkich mieszkańców i prowadzi do zaniku bioróżnorodności upraw.
Jeśli nowy porządek pozwoli na dziedziczenie nie tylko długów, jak dotąd, lecz także praw do korzystania z dzierżawionej ziemi, a może nawet udziału w programach wsparcia czy projektach rozwojowo-badawczych, będzie to dla rolników naprawdę bardzo wymiernym wsparciem ze strony państwa. Rolnictwo indywidualne nie posiada takich zabezpieczeń jak agrokoncerny – właściciel gospodarstwa odpowiada za wierzytelności całym swoim majątkiem (w odróżnieniu od koncernu, którego właściciele majątek mają oddzielony od aktywów firmy), ma gorsze możliwości pozyskiwania kredytów i finansowania inwestycji w swoje gospodarstwo (w odróżnieniu od koncernu, który może pozyskiwać finansowanie choćby na giełdzie), stawia mu się także bardziej rygorystyczne wymagania formalne.
I już dawno trzeba było wprowadzić takie racjonalizatorskie rozwiązania, o jakich zaczęło przebąkiwać Ministerstwo Rolnictwa. Trzymamy kciuki, by się udało!
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 09 (26) 07-13/03/2026

