Więcej

    Piąty rok wojny

    Ukraińcy w ciągu ostatnich czterech lat udowodnili, że ich państwo istnieje i że są narodem. Udowodnili to na polu walki, ponosząc ciężkie straty w walce z czterokrotnie silniejszym agresorem, który tej zimy, nie mogąc osiągnąć przełomu na froncie, przeszedł do taktyki brutalnego terroru przeciwko ludności cywilnej. Moskiewska propaganda kwestionująca samo istnienie ukraińskiego narodu doprowadziła przed czterema laty do fatalnej decyzji o rozpoczęciu wojny, której rezultaty Kreml nie jest w stanie przyjąć do wiadomości.

    A jakie to rezultaty? Rosję dotyka demograficzna katastrofa, współczynnik dzietności w 2025 r. spadł do 1,37 dziecka na kobietę, do tego dochodzą straty wojenne – według „The Independent” zginęło już 325 tys. rosyjskich żołnierzy, a łącznie z rannymi i zaginionymi straty wynoszą ok. 1,2 mln ludzi. Front potrzebuje nowych żołnierzy, stąd histeryczna propaganda prorozrodcza, nieskuteczna zresztą.

    Od początku wojny różnica między ceną ropy Brent a rosyjskiej Urals zwiększyła się z 4 dol. do nawet ponad 30 dol. za baryłkę, rosyjska ropa jest sprzedawana wyjątkowo tanio, w dodatku Indie mocno ograniczyły zakupy, zaś koszty własne wydobycia ropy na Syberii zawsze były wyższe niż dziura w piasku w Arabii. Widok płonących rosyjskich rafinerii też nie jest już sensacją, co skutkuje brakami na rynku wewnętrznym. Dochody naftowe spadają, w 2022 r. stanowiły one 7,5 proc. PKB Rosji, w 2025 r. udział ten spadł do 4 proc. PKB.

    Najgorsza jednak jest sytuacja w sektorze technologicznym. Takie czy owakie, ale Rosja zawsze produkowała samoloty i samochody, była też produkcja obrabiarek i narzędzi. Dzisiaj dopiero po przeprowadzeniu skomplikowanych manipulacji przy obchodzeniu sankcji pojawiły się maszyny do produkcji luf armatnich, bez nich praktycznie cała rosyjska artyleria była już rozkalibrowana. Huczne zapowiedzi o rozwinięciu produkcji setek samolotów pozostały hasłami, zaś obecne rosyjskie samochody to chiński import z przeklejonymi rosyjskimi znaczkami. I dystans do przodujących krajów się zwiększa, kupić czy ukraść można raczej to, co jest na rynku, a nie to, co dopiero się tworzy w dolinach technologicznych. W dodatku kraj stał się państwem totalitarnym według modelu późnostalinowskiego, a nie jest to formacja generująca postęp.

    Nie oznacza to konieczności zakończenia wojny. Rosja posiada potężne zapasy złota, które drożeje na rynkach, żołnierzy też nie zabraknie, szczególnie po ogłoszeniu mobilizacji. Prawdziwe fiasko w czym innym – Ukraina i Ukraińcy nigdy już nie będą prorosyjscy, a wojna rozpoczęta była właśnie o to…

    Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 08 (23) 28/02-06/03/2026