21
Wileński kiermasz zaprasza: „Europa przy jednym stole”

Zapachy kuchni europejskiej wabiły wszystkich gości i mieszkańców Wilna Fot. Marian Paluszkiewicz

Od kosztowania polskiego bigosu, litewskich cepelinów, gruzińskich chaciapuri i mnóstwa innych potraw narodowych podczas kiermaszu „Europa przy jednym stole” w piątek w Wilnie rozpoczęły się trzydniowe obchody Dnia Europy. Takie hasła jak dyskryminacja czy neonazizm z okazji święta przeszły na plan dalszy… A przedstawiciele władz stołecznych mówili o integracji i zjednoczonej Europie.

Chociaż Dzień Europy przypada w poniedziałek, 9 maja, już w piątek w Wilnie rozpoczęły się poświęcone temu dniu imprezy, które każdego roku przyciągają mnóstwo gości i mieszkańców.

Sprzedawczynie polskich dań przyznały, że w pierwszym dniu kiermaszu młodzież ich stoisko raczej omijała Fot. Marian Paluszkiewicz

Od samego rana na wileńskiej starówce zaczęły gromadzić się tłumy, aby skosztować narodowych dań państw europejskich. Na Placu Kudirki podczas oficjalnego otwarcia został odśpiewany Hymn Europy.

Laima Andrikienė, posłanka do europarlamentu, witając gości i mieszkańców Wilna podkreśliła, że integracja Litwy pozwala oddalić się od nacjonalizmu, który wcześniej przyniósł Europie ogromne nieszczęścia. Na oficjalnym otwarciu w imieniu mera stolicy przemawiał wicemer Romas Adomavičius, który cieszył się z tradycji europejskich kiermaszy.

Z kolei Egidijus Meilūnas, wiceminister spraw zagranicznych, przypomniał o drodze Litwy do wspólnoty europejskiej.

Mając w portmonetce kilka litów z kiermaszu nikt głodny nie wyjdzie Fot. Marian Paluszkiewicz

— Nie dziwi mnie, że tu, przed sceną, najwięcej dziennikarzy. Przecież goście Wilna nie rozumieją, co do nich w języku litewskim mówią nasze władze. To jest po prostu brak szacunku… — powiedziała pewna wilnianka, która z koleżanką przyszła posłuchać śpiewu szkolnego chóru „Liepaitės”, po czym obie przyłączyły się do tłumu, którego nie ciekawiły wypowiedzi władz. Ludzie przechodzili od jednego do drugiego stoiska kupując pyszności kuchni państw europejskich przygotowanych przez… litewskich kucharzy.

A kosztować na pewno było i przez cały weekend będzie co. Zaczynając od belgijskich skrzydełek z grilla, greckich bakłażanów w zalewie, gruzińskich chaciapuri, kończąc litewskimi cepelinami czy polskim bigosem. Miłośnicy piwa będą mieli okazję przekonać się, czy na pewno litewskie jest lepsze od np. niemieckiego.

Dziwnym akcentem kiermaszu jest stoisko Litewskiego Urzędu Celnego, który przeprowadził aukcję skonfiskowanych rzeczy Fot. Marian Paluszkiewicz

Oprócz tego podczas trzydniowego kiermaszu „Europa przy jednym stole” będzie można posłuchać pieśni ludowych państw europejskich. Organizatorzy obiecują, że wystąpi rekordowa liczba wykonawców — ogółem 1 000 uczestników, którzy zaprezentują różne kultury Europy. Jednym z podstawowych akcentów Dnia Europy będą wyświetlane na Placu Kudirki filmy, które w roku 2010 były nominowane do Europejskiej Nagrody Filmowej LUX.

Dziwnym akcentem kiermaszu było stoisko… Litewskiego Urzędu Celnego, który przeprowadził aukcję konfiskowanych rzeczy. Były tam: zegar stojący i ręczny, serwis herbaciany, szkatułka na biżuterię… oraz Audi A6 i Citroen Xsara Picasso.

Najwięcej uwagi głodnych gości przyciągały sery państwa Gremzów z Korycina z Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

A najwięcej uwagi zgłodniałych gości przyciągały sery państwa Gremzów z polskiego Korycina. O ile stoisko „Lenkija”, na którym sprzedawano polskie dania wykonane przez litewskich kucharzy, było na wpół puste, o tyle naprzeciwko rozlokowane stoisko pani Agnieszki Gremza cieszyło się dużą popularnością. Jak pszczółka biegała od jednego do drugiego klienta dając do skosztowania sera.

Naturalne sery bez dodatków, czy też z czosnkiem, bazylią, kminkiem, pieprzem, borowikami, lubczykiem czy też z innymi ziołami nie tylko pysznie wyglądają, ale też wspaniale smakują, o czym sami się przekonaliśmy. Kiermasz „Europa przy jednym stole” z piosenką i smacznymi daniami na gości będzie czekał przez cały weekend. A więc śpieszmy na Aleję Giedymina, na której mieści się cała Europa!

21 odpowiedzi to Wileński kiermasz zaprasza: „Europa przy jednym stole”

  1. tomasz mówi:

    Takie imprezy są świetne. Tak się naczytałem o tych europejskich potrawach że nabrałem ochoty na …bigos.

  2. Kris mówi:

    “O ile stoisko „Lenkija”, na którym sprzedawano polskie dania wykonane przez litewskich kucharzy, było na wpół puste…”
    Potrawy narodowe różnych krajów pichcone przez kucharzy LTV ? Śmiem wątpić w jakość tych kulinariów, bo żeby zrobić dobry bigos to sama teoria i przepis nie wystarczą.
    Na stołówce Universität Mainz, kiedy tam jeszcze jadałem, także odbywały się podobne imprezy. Danego dnia serwowano potrawy z określonego kraju i można było popróbować naprawdę przeróżnych smaków włącznie z chińszczyzną. Różnica polegała na tym że te potrawy przyrządzane były pod nadzorem i we współpracy z ludźmi prezentowanego akurat kraju. Ale tutaj jak widać – kucharze LTV wiedzą lepiej jak smakuje polski bigos. Jednym słowem żenada przez wielkie (Ż).

  3. RB mówi:

    Chaczapuri fajne jest. Kraków w nie obfituje. Jakby co, to tam jechać.

  4. tomasz mówi:

    do Kris: No jasne. Jak litewski kucharz może zrobić dobry bigos? W życiu! Jest to przepis możliwy do zrealizowania TYLKO wtedy gdy się ma odpowiednie geny. A już koniecznie “gen polskości”.
    Fakt. Żenada.

  5. RB mówi:

    Lubię kuchnię i wileńską i litewską, ale szczerze mówiąc specjalnie mnie ona nie zadziwia, bo nie różni się wiele od podlaskiej.

  6. ciekawyy mówi:

    Ciekawi mnie jak niektóre potrawy, dania, charakterystyczne dla wileńszczyzny są nazywane? Jako polskie, czy litewskie? Może poprostu wileńskie?

  7. tomasz mówi:

    do RB: Mam tak samo. Jedno co mi nie pasuje a u wielu wzbudza wielkie zdziwienie (choć nie zawsze tylko zdziwienie 😉 to to że nie lubię wileńskiego chleba.
    No i jeszcze inne drobiazgi. Nie trawię świńskich uszu jako zagryzki do piwa. Podobnie jak małych wędzonych rybek jako tę zagryzkę. W niektórych sklepach omijam stoiska z piwem ponieważ z daleka czuć tak jak na rybnym. Bo tam właśnie sprzedają te rybne zakąski. Piwo z rybą wcale mi się nie kojarzy.

  8. MIKE mówi:

    Jak kucharz wie jak przygotowac potrawe, to zrobi kazda. Nie wazne jaka narodowosc kucharza i jakiej kuchni potrawa. Ja sie raczej zastanawim, co tam robi na zdjeciu “polski” Svyturys.

  9. Kris mówi:

    Takiego bigosu jaki robi moja mama, nie robi żaden LTV kucharz.

  10. Kmicic mówi:

    Polski bigos to nie tylko specjalnie dobrane (najlepsze) składniki,to kolejność dodawania poszczególnych produktów i przypraw, musi postać dość długo by się zdążył przegryżć..I dopiero smakuje.To cały rytuał ,który kultywują jeszcze tylko nieliczni polscy kucharze i myśliwi.
    Podobnie jest z wieloma narodowymi polskimi daniami.Matka opowiadała mi, jak sękacz kręciły trzy baby na zmianę przez dwie doby, polewając go powoli kolejnymi warstwami.Potem musiał swoje odleżeć w piwniczce , żeby dostąpić zaszczytu pojawienia się na stole.

  11. tomasz mówi:

    do MIKE: Zgadzam się. Svyturys to pewnie sponsor całej imprezy.
    do Kris: Nie. Moja mama. 🙂

  12. pani mówi:

    >5.RB, Maj 7, 2011 at 18:04 –

    Lubię kuchnię i wileńską i litewską, ale szczerze mówiąc specjalnie mnie ona nie zadziwia, bo nie różni się wiele od podlaskiej. – szczera prawda. Podlaskie takż w innych dziedzinach kultury należ do stołećzno-wileńskiej strefy wpływów. I piełegnuje ją z większą troskliwością niż MY (wszyscy tu w LR(RL). Bardzo miły post.

  13. jaromir mówi:

    do 10 Kmicic
    Wcale nie musi długo postać żeby się przegryźć. Musi być wielokrotnie odgrzewany, wtedy się “przegryza” 🙂 .

  14. Kmicic mówi:

    do Jaromir 13;
    Też racja .

  15. tartuch mówi:

    RB
    “Lubię kuchnię i wileńską i litewską, ale szczerze mówiąc specjalnie mnie ona nie zadziwia, bo nie różni się wiele od podlaskiej.”

    Moja na Podlasiu robiła ósmy cud świata czyli “tartuchy”.Kiedy pojechałem do Wilna to zaprowadzono mnie do restauracji na “typowo litewskie danie” i poczęstowano … cepelinami.Jakież było moje zdziwienie gdy zorientowałem się że są to po prostu nasze podlaskie,zwyczajne tartuchy!Od tej pory nikt mnie nie przekona że te “tartuchy-cepeliny” to danie specyficznie litewskie.U nas na Podlasiu znane jest powszechnie i uznawane za nasze podlaskie.Chyba że “litewskie” w znaczeniu dawnym,gdy istniała Litwa czyli (WKL),której częścia byliśmy jako region.

  16. tartuch mówi:

    errata:
    moja BABCIA na Podlasiu…

  17. tomasz mówi:

    do tartuch: Aaaaa to, to są te tartuchy. Kiedyś się z tą nazwę zetknąłem i zastanawiałem się co to jest. Dzięki.

  18. Szmaukszta mówi:

    ech ty tartuch cepeliny to danie Wileńskie a nie litewskie.A jeśli Wileńskie to Polskie.Litewskie są kołduny.

  19. tnt mówi:

    A co to za państwo takie „Lenkija”? Na google maps nie znalazłem takiego.

  20. tartuch mówi:

    Komentarz usunięty. [4]

  21. Widzoman mówi:

    Komentarz usunięty. [użytkownik zabanowany]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.