127
Prawa mniejszości narodowych musi gwarantować ustawa

Zdaniem Imantasa Melianasa, nowa ustawa zagwarantuje mniejszościom narodowym prawa, o które dziś muszą walczyć na wiecach Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas niedawnej swojej wizyty na Litwie wysoki komisarz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) ds. mniejszości narodowych Knut Vollebaek zauważył, że po wygaśnięciu z początkiem 2010 roku Ustawy o Mniejszościach Narodowych w litewskim systemie prawnym powstała próżnia, która powoduje napięcie na tle narodowościowym.

Vollebaek powiedział też, że tę próżnię należałoby wypełnić nową Ustawą o Mniejszościach Narodowych. Wielu litewskich polityków nie zgodziło się z tą opinią, bo uważa, że litewski system prawny należycie reglamentuje prawa mniejszości narodowych poprzez inne ustawy, w tym oświatową oraz o języku państwowym. Toteż, w opinii tych polityków, nowa Ustawa o Mniejszościach Narodowych na Litwie nie jest potrzebna.


Imantas Melianas

„Kurier” zapytał doradcę ministra kultury ds. mniejszości narodowych Imantasa Melianasa, czy faktycznie możemy obejść się bez Ustawy o Mniejszościach Narodowych?

Już dwa lata żyjemy bez Ustawy o Mniejszościach Narodowych i wydawałoby się, że możemy obejść się bez tej ustawy. Bo w rzeczy samej nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego w zakresie przestrzegania praw mniejszości narodowych. Ale ta ustawa jest potrzebna, nawet tylko dlatego, ze wcześniej taka była. Bo jest rzeczą nienormalną, kiedy państwo nie zwraca uwagi na prawa mniejszości narodowych. Warto bowiem przypomnieć, że poprzednia ustawa była przyjęta jeszcze przed faktycznym odzyskaniem niepodległości i była nazywana pierwszą ustawą „Sąjūdisu”. Być może nie stanowiła ona idealnego prawa w swoim zakresie, ale była dobrą ustawą. Co też przyznawali zagraniczni eksperci. Mówiono nawet, że stanowiła ona wzorzec dla państw wyzwolonych spod komunizmu w Europie Środkowej i Wschodniej. Również w Europie Zachodniej pozytywnie oceniano naszą ustawę. Jednak w ciągu ostatnich dwudziestu lat wiele się pozmieniało, pojawiły się nowe międzynarodowe akty prawne w zakresie praw mniejszości narodowych, które zostały ratyfikowane przez państwa europejskie, w tym też Litwę. Wytworzyła się więc sytuacja, że nasz kraj przodujący w zakresie gwarancji prawnych dla mniejszości narodowych znalazł się wśród outsiderów. Bo brak ustawy sugeruje, że ten temat nie jest dla nas priorytetowy, a nawet bardziej ważny i że sprawy mniejszości narodowych są rzeczą naturalną. Ale jest to błędne podejście, bo rzeczą naturalną jest, że brak precyzyjnie uregulowanego prawa w tym zakresie powoduje, że pojawiają się szare strefy wypełniane przez byle jakie interpretacje przez byle kogo.

Poprzednia ustawa może i była dobra, ale praktycznie nie była realizowana, jak też ograniczana przez inne ustawy, jak chociażby Ustawę o Języku Państwowym, czy też Konstytucję, z którymi wchodziła w sprzeczność w zakresie używania języka mniejszości narodowych, czy — jak w przypadku Konstytucji — pisowni nazwisk.

W starej ustawie te sprawy nie były precyzyjnie uregulowane, co pozwalało stronom zainteresowanym traktować je na swój sposób. Więc było tak, że nieprecyzyjna reglamentacja była różnie, a nawet sprzecznie interpretowana. Dlatego właśnie należało sprecyzować tę ustawę. Ale przeoczono termin i termin starej ustawy wygasł, zaś nowa nie została przygotowana.

Kto za to ponosi odpowiedzialność?

Przede wszystkim ostatnie kierownictwo Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa, które musiało zamortyzować negatywne skutki likwidacji departamentu i rozdzielenie jego funkcji w zakresie wychodźstwa i spraw mniejszości narodowych odpowiednio między Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Ministerstwem Kultury. Kierownictwo Departamentu miało wystarczająco dużo czasu, żeby przed likwidacją instytucji przygotować nową Ustawę o Mniejszościach Narodowych. Ale, niestety, tego nie zrobiono.

Czy tylko Departament tu zawinił, bo przecież są jeszcze politycy, w tym również reprezentujący w Sejmie interesy mniejszości narodowych?

Polityków usprawiedliwia to, że mogli oni liczyć na to, że odpowiedzialna instytucja przygotuje nowe regulacje prawne. Widocznie przeliczyli się. Jednak w rzeczy samej wszyscy, którzy zajmują się tą tematyką, po trosze są winni, w tym również i politycy oraz instytucje pozarządowe, szczególnie te zajmujące się prawami człowieka, jak również media i analitycy. Powiedzmy, że w tej sprawie zabrakło kontroli ze strony społeczności i polityków.

W jakim stadium są przygotowania nowej Ustawy o Mniejszościach Narodowych?

Faktycznie projekt ustawy jest już gotowy. Pracowała nad nim grupa robocza, w skład której wchodzą specjaliści z różnych instytucji. Ta grupa została jeszcze uzupełniona przez przedstawiciela Instytutu Historii, ponieważ niektórym członkom tej grupy zabrakło opinii specjalisty właśnie z zakresu historii. Toteż koncepcja ustawy została przygotowana z uwzględnieniem uwag instytucji rządowych i kolejny raz została przedstawiona na omówienie w Radzie Ministrów. Jeśli więc tym razem nie będzie żadnych uwag ze strony rządowej (zresztą nie wyobrażam, jakie mogą być jeszcze uwagi, bowiem projekt jest już drugi rok przygotowywany i wszystkie uwagi zostały przedstawione i dokładnie przedyskutowane), to po akceptacji projektu ustawy przez Radę, zostanie on natychmiast wniesiony pod obrady Sejmu.

Jakie nowości zawiera projekt nowej ustawy i czy będzie ona bardzo różniła się od starej?

Należy zaznaczyć, że nowa ustawa została napisana całkowicie od nowa, aczkolwiek faktycznie niewiele się będzie różniła od starej ustawy poza dwiema kwestiami. Po pierwsze, chodzi o przyznanie prawa mniejszościom narodowym zamieszkałym zwarcie w poszczególnych miejscowościach do używania języka ojczystego, jako pomocniczego w administracji i instytucjach w swoich miejscowościach. Po drugie, ustawa precyzuje używanie podwójnego nazewnictwa w topografii i nazewnictwa ulic i miejscowości, jak też w zakresie informacji publicznej, co faktycznie istnieje obecnie, ale z powodu braku prawnej regulacji prowadzi do niepotrzebnych napięć.

Jak już mówiłem, w ciągu ostatnich dwudziestu lat zaszły wielkie zmiany w tym zakresie i co wcześniej było przypadkiem odosobnionym, to dziś w Europie jest normą. Normą więc jest, że wszędzie tam, gdzie są mniejszości narodowe czy grupy etniczne, ich język ojczysty jest chroniony i nie stanowi to problemu, a jest uważane, że wzbogaca państwo w zakresie kulturowym. Toteż w Europie faktycznie nie pozostało krajów, w których nie byłoby używane podwójne nazewnictwo w miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez mniejszości narodowe czy nawet grupy dialektowe. Więc w tym zakresie niczego nowego nie wymyślamy i zdaniem większości członków grupy roboczej również u nas w kraju mniejszości narodowe i etniczne muszą mieć prawo do używania swego języka w nazewnictwie, jeśli oczywiście widzą w tym potrzebę. Natomiast argumenty przeciwników tego, że doprowadzi to do separatyzmu, uważamy za bezpodstawne, o czym świadczy doświadczenie państw europejskich.

Mówiąc o używaniu języka mniejszości narodowych w nazewnictwie i życiu publicznym mamy chyba sprzeczność z Ustawą o Języku Urzędowym, która nie dopuszcza takiej możliwości?

To nie jest tak, bo Ustawa o Języku Państwowym jest wyłącznie ustawą o języku państwowym i nie reglamentuje używania języków mniejszości narodowych.

Ale mamy decyzje sądów nakazujące usuwanie podwójnych nazw ulic oraz informacji publicznych?

Te decyzje są podjęte na podstawie obowiązującego obecnie prawa i niestety, czy podobają się nam te decyzje, czy nie, to należy je wykonywać. Jeśli zostaną przyjęte nowe regulacje prawne, to te postanowienia sądowe stracą moc prawną.

Jednak decyzje te zapadły wtedy, kiedy obowiązywała jeszcze stara Ustawa o Mniejszościach Narodowych, która dopuszczała możliwość używania języków mniejszości narodowych, jednak sąd oparł swoje decyzje na Ustawie o Języku Państwowym?

Już wspominałem, że stara ustawa nie była do końca precyzyjna, również w tym zakresie, co pozwalało na różnorakie interpretowanie prawa, w tym też przez sądy. Nowa ustawa wyeliminuje te sprzeczności, bo Ustawa o Języku Państwowym po prostu nie może reglamentować używania języków mniejszości narodowych, bo kwestie te są poza kompetencją ustawy językowej.

Rozumiem, że jako urzędnik Pan nie może oceniać, czy obecna sytuacja polityczna jest przychylna przyjęciu takiej ustawy przez Sejm, ale zważywszy na los Ustawy o Oświacie, która spod obrad Sejmu wyszła w treści zupełnie inna niż była zaproponowana przez rząd, proszę powiedzieć, czy nie będzie żal, że również Pana praca wyląduje, że tak powiem, w koszu?

Absolutnie nie, bo projekt nasz jest produktem intelektualnym i zawsze będzie można do niego powrócić później, być może nawet udoskonalać, ale co już jest zrobione, to po prostu jest. Jestem dobrej myśli. Musimy jednak pamiętać, że bardzo ważnym elementem w tej sytuacji jest praca oświatowa, bo wciąż mamy do czynienia ze stereotypami i zaszłościami historycznymi. Musimy iść do przodu i nie przenosić antagonizmów z przeszłości do relacji współczesnych.

Rozmawiał Stanisław Tarasiewicz

127 odpowiedzi to Prawa mniejszości narodowych musi gwarantować ustawa

  1. stas mówi:

    “Normą więc jest, że wszędzie tam, gdzie są mniejszości narodowe czy grupy etniczne, ich język ojczysty jest chroniony”

    100 polskich szkol! To znaczy ze polski jezyk jest chroniony na 120 proc.

  2. Alabaster mówi:

    Do litewskiego propagandysty nr 1:
    -Nie da się chronić praw na 120%, bo maksimum w tym przypadku to 1 (jednostka)(matematyczny punkt widzenia), czyli dokładnie 100%
    -Od uchwalenia nowej oświaty o szkolnictwie połowę szkół należy liczyć jako “niepewne/zagrożone przejęciem”.
    -Jak wy “chronicie” polskie dzieci (oraz te z mieszanych małżeństw) i polski język na Litwie widać i po zmianie sił żywiołu polskiego 1918-1940 i 1990-20xx i po przykładzie nijakiej uczennicy Katarzyny A. i przede wszystkim-po tym, jak nazywacie Polaków na Litwie.

  3. X... mówi:

    Proszę powiedzič,czy jest na Litwie szkolnictwo-rosyjskie,bialoruskie,rosyjskie,ukrainskie, karaimskie,žydowskie,tatarskie,uzbeckie,niemieckie, ormianskie,gruzinskie i.t.d.jest jedno–szkolnictwo litewskie……

  4. Rozważalski mówi:

    W Polsce podwójne nazewnictwo według ustawy jest możliwe tam, gdzie mniejszość narodowa stanowi najmniej 20%. Dla mniejszości narodowych zaś na Litwie ci doradcy przyszykowali projekt 33%. Czy to jest parytet w stosunkach polsko-litewskich?

    A to informacja dla takich stasów dla rozważania.
    http://www.konsulat-litwa.pl/litwini-w-polsce-informacje-o-litwie-11.html
    źródło: Ambasada Republiki Litewskiej w Polsce.
    Czy mają tak dobrze Litwini w innych państwach ościennych (Łotwa, Rosja, Białoruś), czy gdzieś jeszcze na świecie tak jak w Polsce na 5 tysięcy (osób litewskiego pochodzenia)?

  5. Rozważalski mówi:

    Przypomnę, że po śpisie narodowym w 2002 roku Litwinów naliczono w Polsce 5846 osób.

  6. pšv mówi:

    to Alabaster
    Nie dyskutuj z Litwinem! U nich w dyskusjach wartość sinusasa do cterech dochodzi!

  7. stas mówi:

    “W Polsce podwójne nazewnictwo według ustawy jest możliwe tam, gdzie mniejszość narodowa stanowi najmniej 20%…Czy to jest parytet w stosunkach polsko-litewskich?”

    A na Litwie są napisy po polsku na drzwiach samorzadu wilenskiego i solecznickiego rejonow.A w Punsku takich napisow nie ma. Gdzie parytet?

  8. rysko mówi:

    wiekszoasc ma w d..pie w jakim jezyku sa napisy.

  9. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Rysko : No chyba, że chodziłoby o napisy po rosyjsku. Wtedy byś to pochwalił, a na dodatek napisał, że większość zawsze tak chciała. Od zarania dziejów Litwy.
    Stasiu : Zadzwoń w końcu do tego wójta w Puńsku i powiedz mu, żeby zgodził się na powieszenie tabliczek dwujezycznych na drzwiach swojego gabinetu, bo goraco pragniesz, by zachowano parytet w stosunkach polsko-litewskich.

  10. stas mówi:

    do rysko:
    wiekszoasc ma w d..pie w jakim jezyku sa nazewnictwo.

    Brawo!

    I jeszcze: W jakim kraju za granicami Polski oswiata polska jest lepsza niz na Litwie?

  11. Anatol mówi:

    Do Stas:
    Jeżeli rzeczywiście w Puńsku nie ma, to niech sobie zrobią, jeżeli chcą. Napewno nikt im nie będzie zabraniać.

  12. Budzik mówi:

    Stasys 7
    “…A w Punsku takich napisow nie ma”…

    Są napisy, potwierdzam! Nie wiedzieć czemu ale przeniosły się na drzwi w męskiej toalecie:)

    To jakiś parytet dla mniejszości seksualnych? Coraz mniej przyznam rozumiem o co chodzi w STOSUNKACH polsko – litewskich…:)

  13. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Skoro Stasiu bije brawo “rysko”, to zapewne zgodziłby się na to, by wszystkie napisy na Wileńszczyźnie były tylko po polsku. No bo przecież “większość ma w d..pie w jakim jezyku są napisy”.

  14. Budzik mówi:

    Muszę się przyczepić do nieruchomości przedstawionej na pierwszej fotografii. Oszczędnie położona zaprawa pomiędzy cegłówkami, instalacje elektryczne położone na klipsy na zewnątrz, brak ocieplenia budynku, okna jak to mówią złośliwi budowlańcy “drewniane, pierwszej generacji”. Ciekawe jaki bilans energetyczny ma ten budynek…
    Ktoś niezbyt dba o swój dom, jeśli ten wygląda tak jak to się przestawia na szczątkowym zdjęciu…

  15. stas mówi:

    do Budzik:

    “Są napisy, potwierdzam! Nie wiedzieć czemu ale przeniosły się na drzwi w męskiej toalecie:)”

    Napewno mieszkasz w tualecie, jesli tak wszystko znasz…

  16. Piotrek Trybunalski mówi:

    do staś: w Puńsku jak zechcą to sobie powieszą napisy po litewsku, nikt im tego nie zabroni. Jeśli nie ma napisów to dzwoń do Puńska z pretensjami, że nie wykorzystują swoich praw. Polacy na Litwie nie mają prawa do napisów po polsku i na tym polega różnica, której tak usilnie starasz się nie dopuszczać do głowy.

  17. hm mówi:

    No i niema lepszej oświaty niż na Litwie, nigdzie tak Litwini kulturowo nie mają dobrze jak w Polsce. Niech żyje przyjaźń braterska, którą należy się tylko wzmacniać, a mniejszościom narodowym warunki jeszcze polepszać. Czy ktoś jest przeciw?

  18. stas mówi:

    do Piotrek:

    “Polacy na Litwie nie mają prawa do napisów po polsku”

    Bzdura.Przyjść do samorzadu wilenskiego rejonu.

  19. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Stasiu ( 18) : Co nie oznacza wcale, że napisy te są legalne. Wprost przeciwnie. Całkiem niedawno władze litewskie groziły samorządom ukaraniem grzywnami za umieszczanie napisów po polsku. Już zapomniałeś ?

  20. ben mówi:

    Zapewne ww. ustawa, podobnie jak “ustawa oświatowa” zostanie uchwalona w takim kształcie, w jakim zapragną sobie tego litewscy nacjonaliści. I podobnie jak po uchwaleniu ustawy oświatowej i po uchwaleniu ww. ustawy zacznie się lament i biadolenie. Cóż, skoro się na coś ciągle czeka, wierzy się w jakieś “zapewnienia” i “rekomendacje”, a się nie chce ruszyć nawet palcem w bucie zanim cokolwiek stanie się faktem, to przyznaję, przestaje mnie to nawet irytować, a jedynie śmieszy! 🙂
    Podkreślam, tylko nowa strategia (nie partyjna, ale szeroko rozumiana społeczna) może przynieść jakikolwiek efekt. Nic ponadto. Ale jak się lubi wstawać rano z ręką w nocniku, proszę bardzo! 🙂

  21. stas mówi:

    “Co nie oznacza wcale, że napisy te są legalne. Wprost przeciwnie”.

    Jeszcze – 1001 raz. W budynku samorzadu wilenskiego rejonu są napisy po polsku. W takim budynku samorzadu Punska nie ma mapisow po litewsku. Gdzie parytet?

  22. wera mówi:

    Ten Stas to chyba chory.
    Jeszcze raz do Stasa jak do pierwszoklasisty: W budynku samorządu rejonu wilenskiego są napisy po polsku, bo tam Polacy powiesili, chociaz wladza im zabronila. A w takim budynku samorządu Punska nie ma napisow po litewsku, bo Litwinom widocznie niepotrzebne, skoro wolno, a oni te napisy nie powiesili.
    Ale pewnie Stas znow bedzie swoje trelil, bo taką ma pracę…

  23. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Stasiu – 1002 raz : Nie ma żadnego “parytetu”, bo w Polsce takie tabliczki można powiesić LEGALNIE ( jeśli się tego chce), a na Litwie wiszą NIELEGALNIE.

  24. kanarek mówi:

    do stas
    Różnica polega na tym, że Litwini w Puńsku nie chcą lub nie potrafią wykorzystać swoje prawa – może dlatego, ze ich tam za moało …
    Polacy na Litwie są lepiej zorganizowani i walczą o swoje prawa – drogą cywilnego nieposłuszństwa np. nielegalnymi napisami, na które w normalnym państwie mieliby legalność – a kiedy prawa zdobędą, napewno je wykorzystają. Co moim zdaniem Litwę tylko wzbogaci, bo nie tylko będą lojalnymi ale i pełnoprawnymi obywatelami.

  25. Kmicic mówi:

    Ustawa dopiero wtedy będzie do zaakceptowania, gdy język polski-ojczysty zostanie uznany za pełnoprawny -lokalny(obok lt) na Wileńszczyżnie i w Wilnie( żaden wymóg 33% , wystarczy 10-15 % populacji),tak jak jest w wielu cywilizowanych krajach i wielonarodowych metropoliach w Europie i na świecie.

  26. stas mówi:

    “gdy język polski-ojczysty zostanie uznany za pełnoprawny -lokalny”

    Co to znaczy “pełnoprawny -lokalny”?
    Czy w Punsku on (litewski) taki jest?

  27. kartownik mówi:

    Gdyby władzom litewskim można było wierzyć to ten projekt ustawy należałoby przyjąć wręcz entuzjastycznie. Załatwia bowiem dużą część postulatów polskiej mniejszości, zgodnie z europejskimi standardami. A skoro te postulaty mają być załatwione to i pozostałe „duże” sprawy czyli zwrot ziemi i szkolnictwo mogą liczyć na pomyślne rozwiązanie..
    Niestety od kiedy śledzę posunięcia Litwinów czyli od kilkunastu miesięcy widzę ,że zaufanie to ostatnia rzecz jaką do nich można czuć. Raczej będą dawać obietnice, których od początku nie zamierzają spełnić aby zyskać na czasie i dokonać jak najwięcej nieodwracalnych zmian. Jest oczywistym, że litewski ekspert od prawa nie dał tego wywiadu z własnej inicjatywy tylko za wiedzą a zapewne na polecenia zwierzchników. Kubilius jako typowy polityk ma na celu wygranie najbliższych wyborów, a reszta to niech się wali. Sugeruje więc Polakom, że zamierza im zapewnić prawa obowiązujące w naszych czasach w całej Europie, może też usiłuje uprawiać pewien handel zamienny typu: my wam zapewnimy prawa do języka urzędowego i nazw w sferze publicznej (chociaż poza Wilnem gdzie Polaków jest mniej niż 33%) a wy odłóżcie na bok protesty w sprawie ustawy oświatowej. Dotychczasowa praktyka pokazuje że projekt poczeka trochę w rządzie gdzie zostanie okrojony następnie pójdzie do paramenty na pół roku przed wyborami gdzie nie zostanie nawet przedyskutowany a będzie służył tylko do napędzania głosów dla stronnictw nacjonalistycznych straszących podatne na takie argumenty społeczeństwo litewskie polskim zagrożeniem. Po wyborach nowy rząd zacznie wszystko od początku aby po 2-3 latach nowy sejm mógł z uprawnieniami Polaków postąpić tak jak z sprawie pisowni nazwisk dwa lata temu. W międzyczasie ustawa oświatowe będzie w pełni wdrożona i nie będzie możliwości na jej zmianę. W świetle dotychczasowych doświadczeń tylko ktoś bardzo naiwny mógłby przyjąć zamiary Litwinów za dobrą monetę. Tu mogą się liczyć tylko fakty.
    Normalny uczciwy człowiek wierzy na ogół swoim partnerom w rokowaniach. Niestety bezczelny oszust może go w tej sytuacji łatwo wykiwać. Trudno jest na to znaleźć radę. Ale dozwolenia na to by się było oszukiwanym wielokrotnie jest zwykłą głupotą której mam nadzieje polskie władze nie popełnią.

  28. Zbyś mówi:

    do stas.
    ile tobie placa za takie nijakie ględzenie?daj sobie na luz i s……..j

  29. stas mówi:

    “Ile tobie placa”

    Twoja odpowiedź znaczy, ze w Punsku nijakiego “pelnoprawnego – lokalnego” tez nie ma.

  30. Kmicic mówi:

    Trzeba iść do przodu,a nie zatrzymywac się na Puńsk. W Finlandii jest spokój , i o to przecież chodzi.Powinno chodzić o normalność taką np. jak w Finlandii.

    JAK TO JEST W KRAJACH UNII EUROPEJSKIEJ
    Jest taka mniejszość
    Liczba ludności w Finlandii: 5 181 000
    Liczba ludności w Helsinkach: 555 500
    Odsetek Finoszwedów w kraju: 291 500 (5,6%)
    Ods. Finoszwedów w Helsinkach: 36 000 (6,5 %)
    Gminy w Finlandii wg statusu językowego
    Gmina Ilość gmin Średni % Finoszwedów w gminie
    Jednojęzyczna szw. 21 93,3
    Dwujęz. z przew. szw. 22 68,6
    Dwujęz. z przew. fiń. 20 9,7
    Jednojęzyczna fińska 385 0,4
    Jest taka mniejszość. Mimo że stanowi ona jedynie 5,6 procent ludności kraju, w którym mieszka, to jej język jest drugim oficjalnym i pełnoprawnym, państwowym językiem. Ta mniejszość posiada nie tylko swoje przedszkola i szkoły, ale również dwie wyższe uczelnie. Jej przedstawiciele mają zagwarantowane przez konstytucję prawo bycia obsłużonym w swoim języku przez administrację państwową i samorządową w całym kraju, nie tylko w regionach, które owa mniejszość zamieszkuje w zwartych grupach.
    Mniejszość ta nie musi walczyć o dwujęzyczne napisy z nazwami miejscowości, urzędów i ulic. Napisy są zawsze dwujęzyczne i to już wtedy, gdy „mniejszościowa” ludność stanowi 6-8 procent mieszkańców gminy.
    Więcej, język tej mniejszości jest nauczany obowiązkowo we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całym kraju. Obowiązkowa jest również matura z tego języka.
    A jeśli jakiś młody człowiek chce odbyć służbę wojskową we własnym, „mniejszościowym” języku, to proszę bardzo! Idzie do „mniejszościowej” brygady wojskowej!
    Kraj, o którym mowa, nie leży gdzieś na antypodach ani na księżycu, ale prawie po sąsiedzku. Nazywa się Finlandia. A mniejszość, o której mowa, to Szwedzi, od wieków zamieszkujący ten kraj, zwani też Finoszwedami.
    Szwecja czy Nowogród?
    Szwedzi zaczęli osiedlać się na fińskim wybrzeżu już w XII wieku. Niedługo później w tym kierunku poszła również ekspansja polityczna i chrystianizacyjna Szwecji, która wkrótce opanowała Finlandię, w konkurencji z Nowogrodem Wielkim, który również miał zakusy w tamtą stronę.
    Zwierzchność szwedzka trwała w Finlandii ponad 600 lat, aż do początku XIX wieku, kiedy Finlandia została przyłączona do Rosji.
    Przez ten czas duże warstwy społeczeństwa fińskiego zaczęły mówić po szwedzku. Ocenia się, że w XVIII wieku 20-25 procent mieszkańców kraju mówiło po szwedzku – z reguły byli to ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, szlachta i księża. Po fińsku mówili prawie wyłącznie mieszkańcy wsi.
    Ale po szwedzku mówiła nie tylko elita, lecz również rzesze chłopów i rybaków, którzy zasiedlali, i do dziś zasiedlają, zachodnie i południowe wybrzeże kraju.
    Kochany car
    Pod zwierzchnością Rosji w Finlandii z początku niewiele się zmieniło. Praktycznym Finom nie w głowie były powstania, za co carat odwdzięczał się, dając im dużą dozę autonomii. Zaś język szwedzki pozostał oficjalnym językiem Finlandii, używanym w urzędach i sądach.
    W latach 30., na fali europejskiego narodowego romantyzmu, pojawiło się w Finlandii zainteresowanie swoim fińskim dziedzictwem. Z początku nie było ono wymierzone przeciwko szwedzkiej dominacji kulturowej i językowej. Wprost przeciwnie: wielu heroldów fińskiego odrodzenia należało do szwedzkiej mniejszości i po fińsku często nie mówiło. Jedną z głównych postaci tego ruchu był Johan Ludvig Runeberg, fiński skald i „wieszcz”, który jednakowoż pisał wyłącznie po szwedzku.
    W roku 1863 język fiński został zrównany w prawach z językiem szwedzkim, ale dopiero w roku 1906 otrzymał status pierwszego języka w kraju.
    Pod koniec XIX wieku zaczęły się fińsko-szwedzkie tarcia. Na konflikt językowo-kulturowy nałożyły się antagonizmy społeczne – zamożne warstwy w Finlandii były często szwedzkojęzyczne. Ślad po tych antagonizmach – niechęć do swoich szwedzkojęzycznych ziomków – pozostała u Finów do dziś.
    W 1917 roku Finlandia odzyskała niepodległość. Przy tej okazji świeżo powstałe państwo fińskie miało swój konflikt „o Wilno” ze Szwecją. Chodzi o leżącą między obydwoma krajami Alandię, wyspę zamieszkałą (do dziś) prawie wyłącznie przez Szwedów. Liga Narodów przyznała jednak Alandię Finlandii, na co Szwecja w końcu bardzo niechętnie się zgodziła. W zamian za to Alandia uzyskała daleko idącą autonomię (którą ma do dziś).
    W latach 1917-1923 w Finlandii stworzono system, który gwarantował szwedzkiej mniejszości daleko idące prawa. W okresie międzywojennym Finlandia miała szwedzkojęzycznych premierów i ministrów. Finoszwedem był również marszałek Mannerheim, bohater dwóch wojen z Rosją sowiecką.
    Radio, TV, teatry
    Od tamtego czasu do dziś niewiele się zmieniło. Finoszwedzi mają swoje szkolnictwo, w tym dwie własne wyższe uczelnie (Akademia w Abo (Turku) i Wyższa Szkoła Handlowa w Helsinkach). Również na wielu fińskojęzycznych wyższych uczelniach można na niektórych wydziałach studiować po szwedzku. Finoszwedzi mają liczne własne czasopisma i gazety (w tym dwie codzienne – nakład największej z nich, helsińskiego „Hufvudstadsbladet”, wynosi prawie 60 000). Mają też swoje teatry i bogate życie kulturalne.
    Około 10 procent wszystkich programów w publicznym radiu i TV jest nadawanych po szwedzku. W regionach, gdzie zamieszkuje szwedzka mniejszość, lokalne radio nadaje równolegle po fińsku i po szwedzku.
    Główną siłą polityczną Finoszwedów jest Szwedzka Partia Liberalna (SFP), która zwykle uzyskuje w wyborach około pięciu procent głosów, a więc tylko niewiele mniej niż wynosi odsetek szwedzkojęzycznych mieszkańców kraju.
    Dwujęzyczne gminy
    Co 10 lat w 448 gminach Finlandii mieszkańcy deklarują swój język ojczysty. Na podstawie tego spisu gminy dzielone są na cztery kategorie – jednojęzyczne fińskie, jednojęzyczne szwedzkie, dwujęzyczne z przewagą fińskiego i dwujęzyczne z przewagą szwedzkiego.
    Zasada jest prosta – powyżej 50 procent daje przewagę językową w gminie, zaś mniejszość musi mieć co najmniej 8-10 procent, aby gmina była dwujęzyczna. Gdy mniejszość nie osiąga tego pułapu – gmina jest jednojęzyczna.
    W gminach jednojęzycznych (385 fińskich i 21 szwedzkich), wszystkie oficjalne napisy (znaki przy drogach z nazwą miasta, nazwy ulic i urzędów) są jedynie w języku dominującym. W gminach dwujęzycznych (22 z przewagą Finoszwedów i 20 z przewagą Finów) napisy są w dwóch językach, przy czym wersja w języku większości jest zawsze umieszczana wyżej.
    Innymi słowy, w Finlandii istnieje 21 gmin, z czego 16 na Alandii, gdzie w ogóle nie ma publicznych napisów w głównym języku państwowym – fińskim! Szwedzkojęzyczni mieszkańcy stanowią w tych gminach średnio 93 proc. wszystkich mieszkańców.
    W praktyce sama gmina ma dużo do powiedzenia o swoim statusie językowym i często idzie na rękę mniejszości (częściej jest to mniejszość szwedzka, której liczebność w wielu gminach ma tendencję spadkową) i zachowuje dwujęzyczność, mimo że formalne wymagania „procentowe” nie są już spełniane.
    Muminki i inni
    Finoszwedzi wkładali i nadal wkładają ogromny wkład w kulturę, zarówno szwedzką, jak i fińską. Najbardziej znaną ich reprezentantką jest zmarła przed kilku laty twórczyni Muminków – Tove Jansson.
    Mimo że Finoszwedzi mają zagwarantowane wszelkie prawa jako mniejszość i mimo iż są doskonale zorganizowani, a jeżeli chodzi o poziom wykształcenia i zamożności, nie ustępują wcale Finom, to przez ostatnich kilkadziesiąt lat ich populacja powoli zmniejszała się w wyniku tendencji asymilacyjnych.
    Proces ten, szczególnie intensywny w latach 60. i 70., ostatnio został zahamowany. Dziś coraz więcej rodziców w rodzinach mieszanych posyła swoje dzieci do szkół szwedzkich. Jedną z przyczyn jest postępująca globalizacja oraz członkostwo Finlandii w Unii Europejskiej. Wiele rodzin chce skorzystać z okazji i zapewnić dziecku „za darmo” drugi język, którym można się porozumieć nie tylko w Szwecji, ale także dość swobodnie w Norwegii i, przy pewnym wysiłku, w Danii.
    Folkting broni, Folkting radzi
    Najważniejszą instytucją, która dba o interesy szwedzkiej mniejszości jest Svenska Finlands Folkting (Sejmik Szwedzkiej Finlandii), rodzaj nieformalnego, finoszwedzkiego „parlamentu”, wybieranego przy okazji wyborów samorządowych. Są w nim szwedzkojęzyczni przedstawiciele wszystkich partii politycznych.
    Folkting jest najważniejszą instytucją konsultacyjną dla rządu i parlamentu we wszystkich sprawach dotyczących szwedzkiej mniejszości. Dba też o zachowanie praw, które Finoszwedom gwarantuje konstytucja – dostęp do wykształcenia, służby zdrowia, mass mediów i obsługi w sądach i innych urzędach w swoim własnym języku. A także o to, aby wszystkie oficjalne dokumenty w Finlandii były w dwóch językach. Posiada też specjalny urząd, do którego można zgłaszać sytuacje, kiedy Finoszwed nie został obsłużony przez jakąś instytucję w swoim własnym języku.
    Poza tym Folkting dostarcza informację o finoszwedzkiej kulturze, tradycjach i języku – do bibliotek, przedszkoli, szkół i uniwersytetów, a także do mass mediów – w Finlandii i za granicą.
    Żądasz i masz
    Mimo że konstytucja uznaje język szwedzki jako w pełni równoprawny drugi język państwowy, i to w całym kraju, to oczywiście nie ma praktycznej możliwości wyegzekwowania wynikających z tego faktu praw wszędzie i w każdej sytuacji. Szwedzkojęzyczni Finowie zamieszkują w zwartej grupie jedynie południowy pas wybrzeża, rozciągający się po obu stronach Helsinek, oraz wzdłuż zachodniego wybrzeża, z centrum w mieście Vasa. Zaś wielu Finów, szczególnie w głębi kraju, gdzie Finoszwedów prawie nie ma, ale także w stolicy, gdzie jest ich jedynie kilka procent, nie mówi po szwedzku albo nie chce w tym języku mówić.
    Wyegzekwowanie więc przez Finoszwedów ich konstytucyjnych uprawnień, szczególnie w rejonach, gdzie są w mniejszości, zależy więc często od tego, jak konsekwentnie w konkretnych sytuacjach domagają się oni realizacji swoich praw.
    Nie lubiany szwedzki
    Osobnym rozdziałem jest wynikająca z konstytucji obowiązkowa nauka szwedzkiego we wszystkich fińskich szkołach. Tutaj nastąpiło jakby pewne „przedobrzenie”. Wielu fińskich uczniów traktuje szwedzki jako dopust boży, mniej więcej tak jak moja generacja traktowała naukę rosyjskiego w komunistycznej Polsce.
    Nawet wśród Finoszwedów można usłyszeć głosy, że szwedzki w fińskich szkołach powinien być językiem dobrowolnym („wtedy ci, którzy go wybiorą, będą przynajmniej mieć motywację do nauki”). Jednak dotychczas, mimo ciągłej dyskusji na ten temat, nikt na poważnie nie próbuje zmienić systemu. Chociaż ostatnio prowadzone są eksperymenty, gdy rezygnuje się ze szczególnie nie lubianego przez fińskich licealistów obowiązkowego zdawania matury ze szwedzkiego.
    „Pany, łycary i biełoruczki”
    Niechęć Finów do Szwedów, także tych po drugiej stronie Zatoki Botnickiej, powoli się zmniejsza, ale nadal istnieje. Jedną z przyczyn są istniejące u Finów historyczne kompleksy „mniejszego brata”, mające swoje korzenie jeszcze w XIX wieku i wcześniej. W oczach wielu Finów – Finoszwedzi, i w ogóle Szwedzi, to takie trochę „szwedzkie pany, łycary i biełoruczki”. Zaś samych siebie Finowie uważają za, może prostych, ale upartych i twardych facetów. Chociaż ostatnio ów image został poważnie nadszarpnięty, po tym jak najtwardszych z twardych – prawie całą reprezantację kraju w narciarstwie biegowym – przyłapano na stosowaniu dopingu.
    Owa animozja jest mniejsza na zachodnim wybrzeżu, gdzie Finoszwedzi i Finowie zawsze byli równie biednymi rybakami i rolnikami, za to większa w Helsinkach i okolicach, gdzie mieszkały finoszwedzkie, bogate rodziny, właściciele posiadłości i wielkich przedsiębiorstw. Moja finoszwedzka znajoma opowiadała, jak w dzieciństwie, gdzieś w latach 50., ona i jej koleżanki bały się mówić zbyt głośno po szwedzku w centrum Helsinek, gdyż mogły zostać pobite przez swoich fińskich rówieśników.
    Dziś takich społecznych podziałów już nie ma – Finoszwedzi nie różnią się od Finów ani zamożnością, ani wykształceniem.
    Żyją dłużej i lepiej
    Tym większą debatę wzbudziły rezultaty badań, przeprowadzonych kilka lat temu, które wykazały, że Finoszwedzi żyją przeciętnie o kilka lat dłużej od Finów, są od nich zdrowsi i w ogóle żyją lepiej. Przyczyn takiego stanu rzeczy dopatrzono się w końcu w fakcie, że Finoszwedzi mają silniejsze związki rodzinne i społeczne. Być może, będąc mniejszością, przez cały czas zagrożoną asymilacją, trzymają się po prostu razem.
    Faktem jest, że Finoszwedzi są doskonale zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Czują się też pełnoprawnymi współgospodarzami Finlandii. Ich wpływy w polityce i życiu gospodarczym są nawet większe, niżby to wynikało z ich liczebności. Są mniejszością, ale mniejszością bez kompleksów. Wprost przeciwnie, są bardzo dumni ze swojej przynależności.
    „Koroniarskie główki”
    Owe fińsko-szwedzkie animozje nie prowadzą dziś do żadnych poważnych konfliktów. Za to manifestują się chętnie w sporcie, gdzie np. fińscy hokeiści zawsze dają z siebie wszystko, żeby tylko pokonać reprezentację Szwecji.
    Ale, żeby było jeszcze ciekawiej, na moje pytanie, za kim kibicuje w meczach hokejowych Szwecja-Finlandia, znajomy Finoszwed powiedział, że, oczywiście, za Finlandią. Bowiem będąc szwedzką mniejszością, Finoszwedzi bynajmniej nie utożsamiają się do końca z „koroniarzami” z Macierzy po drugiej stronie Zatoki Botnickiej.
    Może najlepiej ujęła to moja finoszwedzka znajoma, mówiąc: „Nigdy się nikomu nie kłanialiśmy”.
    Fińska Suderwa
    Tak więc pani starosta w takiej fińskiej „Suderwie” zupełnie nie musiałaby walczyć o dwujęzyczne napisy. Istniałyby one tam od zawsze, przy czym – ponieważ Polacy stanowią 84 procent mieszkańców gminy – wersja polska byłaby umieszczona wyżej, zaś litewska niżej. I każdy urzędnik w Suderwie, niezależnie od swojej własnej narodowości, miałby o b o w i ą z e k obsłużyć petenta po polsku, gdyby ów petent sobie tego zażyczył.
    Tadeusz Rawa
    Sztokholm

  31. stas mówi:

    do Kmicic:

    A w Punsku nie ma litewskich ulic.To znaczy ze Finlandia niczego nie nauczyla Polskę.

  32. pšv mówi:

    Zdradzę tajemnicę: “Stas” – personaż fikcyjny, utworzony z polecenia samego Tomaszewskiego przez ideologów AWPL i Falangi za pieniądze Moskwy w celu zohydzenia czytelnikom z Polski mentalności i debilności typowego Litwina.

  33. Stasiunia mówi:

    Stas nie ma litewskich ulic bo to są ulice w Polsce.Gdyby litwini chcieli miały by nazwy po litewsku.

  34. stas mówi:

    do Stasiunia:

    “Stas nie ma litewskich ulic bo to są ulice w Polsce.Gdyby litwini chcieli miały by nazwy po litewsku”.

    Przepraszam: A w Punsku nie ma ulic Z LITEWSKIMI NAZWAMI. To znaczy ze Finlandia niczego nie nauczyla Polskę.

  35. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Ten nasz Stasiu to mało skomlikowany człeczyna. Typowo po litewsku stawia na upór. Sądzi, że jeśli będzie z maniackim uporem powtarzał, że w Puńsku NIE MOŻNA umieszczać dwujęzycznych napisów, to Polacy ( bo oni są czytelnikami “KW”) w końcu mu uwierzą.
    Otóż przemiły Stasinku, nie doceniasz inteligencji Polaków, a to wielki błąd. Ludzi nie można lekceważyć. Nawet Polaków. Wiedzą oni dobrze jakie ustawy obowiązują w RP i kto nie chce, chociaż ma do tego prawo, wieszać w Puńsku dwujęzycznych tabliczek. To już nie są Stasiu czasy, kiedy większość społeczeństwa stanowili kiepsko wyedukowani ćwiećinteligenci. Dzisiaj ludzie mają dostęp do internetu, masowo kształcą się na poziomie uniwersyteckim. Potrafią samodzielnie sięgnąć do źródeł wiedzy, również do źródeł prawa.
    Chłopski upór przebiegłego Żmudzina dzisiaj nie zda się na nic.

  36. stas mówi:

    do Krzysztof:

    Moj drogi, Jest taki fakt:

    W PUnsku nie ma napisów po litewsku ni na ulicach, ni na drzwiach gabinetow samorzadu.

    A w Finlandii jest takie dwujezyczne napisy. Na Litwie na gabinetach tez jest. A w Punsku nie ma. Czy niejasno?

    Bardzo kiepska ta polska inteligencja, jezeli takich rzeczy nie rozumie.

    To znaczy ze Polska jest daleko za Finlandią i za Litwą.

  37. elpopo mówi:

    Może warto podpisywać się imieniem i naziskiem panie Witoldzie Liszkowski… nie ma bo żesz pan nie powiesił. Proste jak drut.

  38. Budzik mówi:

    Stasys

    Jesteś niezmordowany ale to niczego nie zmienia:)
    TWoje posty zieją pustką i brakiem perspektyw. To widać jak na własnej dłoni:)

  39. stas mówi:

    “TWoje posty zieją pustką i brakiem perspektyw”

    Co proponujesz?

    Powrot do sytuacji do 1939?

  40. elpopo mówi:

    Napisów litewskich na dżwiach nie ma też w merostwie Paryża. Podejrzewam, że mer Paryża podobnie jak litwini w Puńsku nie wie o tym, że mu wolno takowe powiesić, choć arabskie były by bardziej na miejscu… w Paryżu ma się rozumieć.

  41. stas mówi:

    elpopo, mniej pij, juz piszesz bzdury.

  42. elpopo mówi:

    a ty mniej wąchaj butaprenu. Po nim są wieksze dziury w mózgu.

  43. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Nasz mądrala Stasinek przez przypadek napisał jedną słuszną frazę. Stwierdził, że państwo w którym nie ma dwujęzycznych napisów w miejscowościach gdzie być powinny, jest daleko w tle za państwami, gdzie zjawiska takie mają miejsce. Mam nadzieję, że Litwini to w końcu zrozumieją i wprowadzą w życie odpowiednią ustawę. Czas najwyższy ! O gwarancjach ustawowych bowiem, a nie kaprysach puńskiego wójta traktuje omawiany artykuł.

  44. stas mówi:

    “państwo w którym nie ma dwujęzycznych napisów w miejscowościach gdzie być powinny, jest daleko w tle za państwami, gdzie zjawiska takie mają miejsce”.

    Państwo w którym nie ma dwujęzycznych napisów na drzwiach samorzadow w miejscowościach gdzie być powinny, jest daleko w tle za państwami, gdzie zjawiska takie mają miejsce”.

    Oczywiszczie, takie panstwo, po angielsku failed state jest Polska. Pierwsza dziesiatka takich panstw na swiecie: Somalia, Chad, Sudan, Democratic Republic of the Congo, Haiti, Zimbabwe, Afghanistan, Central African Republic, Iraq, Côte d’Ivoire.

    Kompania nie najlepsza.

  45. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    I właśnie w takim towarzystwie ze swoją ustawą o języku państwowym znalazła się Litwa. Szczere gratulacje !

  46. Maur mówi:

    Ad meritum.
    Wywiad całkiem dobry. Rozmówca sensowny i mówi do rzeczy.

  47. Piotrek Trybunalski mówi:

    Biedny stasiu nie rozumie, że posiadacz jakichś praw może z nich korzystać lub nie. Ma do tego prawo 🙂 Ale co się dziwić stasiowi, wobec braku jakichkolwiek sensownych argumentów musi gadać takie bzdety, bo coś pisać trzeba.

  48. Czyrzniech mówi:

    Czemu dyskutujecie z tym litewskim trolem ? Przecież on jest tu tylko po to żeby puszczać bąki .

  49. stas mówi:

    Piotrek,
    “Biedny stasiu nie rozumie, że posiadacz jakichś praw może z nich korzystać lub nie”.

    Konstytucja stalinowska gwarantowala swobodę słowa, ale sowieckie ludzi nie chcieli korzystac z tego postulatu…

  50. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Stasiu: Was nie stać nawet na napisanie takiej konstytucji jak stalinowska. Litewski Sąd Konstytucyjny już nie jeden raz wypowiadał się głupio na temat stosowania “języka państwowego”.
    Tylko po litewsku i basta !

  51. Kmicic mówi:

    Do Internautów w Wilnie:
    Dobrze byłoby odpowiednio zaakacentować zakończenie 25 XI prac jednostronnej komisji eksperckiej.- Dobrze zorganizowana demonstracja młodzieży miała by swój wydżwięk.Zdjęcia z polskimi ekspertami też znalazłyby się w polskich i europejskich mediach i w rodzinnych sztambuchach.

  52. stas mówi:

    krzysztof:
    “Tylko po litewsku i basta !”

    Ustawa o jezyku polskim:
    Art. 10.
    1. Napisy i informacje w urzędach i instytucjach użyteczności publicznej, a także
    przeznaczone do odbioru publicznego oraz w środkach transportu publicznego
    sporządza się w języku polskim.

    Tylko po polsku i basta.

  53. Kmicic mówi:

    Polecam post 51, którego treść widocznie jest bardzo nie na rękę lt. etatowcom.

  54. Czyrzniech mówi:

    do 52 stas
    Stasiu tu nie Litwa , przestań się błaźnić. Dlaczego nie zacytujesz punktu 2 tego Artykułu, nie mówiąc o Art 12 ? Już wujek Stalin i jego chłopcy byli bardziej finezyjni w tworzeniu swojej propagandy. Z przykrością muszę stwierdzić że straszny prymityw z ciebie. Miło by było jeśli Admin kasowałby posty Stasia jak również jego klonów. Dyskusja zdecydowanie stałaby się bardziej merytoryczna.

  55. Czyrzniech mówi:

    ad54
    Art 11 oczywiście.

  56. stas mówi:

    do Czyrz:

    “Stasiu tu nie Litwa , przestań się błaźnić”.

    Jesli Wilno nie Litwa, to Warszawa nie Polska.

  57. bywalec mówi:

    do 51:
    Panoczku to niech pan zorganizuje, udowodni, że nie jest babą i że umie nie tylko gadać.Czy być może pan umie tylko wyłudzać forsę z Wilniuków 😉

  58. Czyrzniech mówi:

    do 56
    Te forum to Wilno ? Nie przytoczysz pkt 2 art 10 tej ustawy ? Niewygodny co ? Ajajajajajaj

  59. stas mówi:

    Polska ustawa:pkt 2 art 102.:
    Nazwom i tekstom w języku polskim mogą towarzyszyć wersje w przekładzie na język obcy w wypadkach i granicach określonych w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw administracji publicznej.

    Litewska ustawa: art. 5:

    6 straipsnis. Valstybės ir savivaldos institucijų, įstaigų, tarnybų vadovai, taip pat tarnautojai ir pareigūnai, policijos, teisėsaugos tarnybų, ryšių, transporto, sveikatos ir socialinės apsaugos bei kitų gyventojų aptarnavimo įstaigų vadovai, tarnautojai ir pareigūnai turi mokėti valstybinę kalbą pagal Lietuvos Respublikos Vyriausybės nustatytas kalbos mokėjimo kategorijas”.

    Niewygodny dla litewskich Polakow? Ajajajajajaj

  60. von Judenstein mówi:

    @ bywalec
    A dlaczego TY się tym nie zajmiesz? Czy potrafisz tylko bić swoją żonę?

  61. Piotrek Trybunalski mówi:

    do stas: obudź się chłopie, utknąłeś w innej epoce

  62. Czyrzniech mówi:

    do 59
    Czemu niewygodny ? Nie każdy Polak musi być urzędnikiem Litewskiego Państwa. Nie sądzę żeby to był szczyt marzeń . Ale kto chce, musi władać litewskim i co w tym takiego nadzwyczajnego ? Ajajajajajaj.

  63. stas mówi:

    do Czyrz:

    “Ale kto chce, musi władać litewskim i co w tym takiego nadzwyczajnego?”

    Brawo! Ale Tomaszewski z tym nie zgadza. On mowi ze wiedza litewskiego jezyka paszkudzi piekny polski jezyk.

  64. Oleniszki mówi:

    Problem dyskryminacji Polaków na Litwie zaczyna być problemem`europejskim

    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,14010101,wiadomosc.html

  65. Czyrzniech mówi:

    do6
    No przytocz te wypowiedzi , i napisz kiedy to było i w jakiej sytuacji. Naprawdę jestem ciekawy.

  66. Czyrzniech mówi:

    do 63 oczywiście

  67. Jerema mówi:

    W Punsku usunięto Litevskie nazwy,poniewiž Punskiem žądzi Vilnius.

  68. pani mówi:

    Warto zagladac do tekstow Waldemara Tomaszewskiego w portalach lt i eu – sa tam piekne obywatelskie, politycznie poprawne teksty nawolujace politykow do szanowania kazdego Czlowieka. W sobie tez.Teksty W.T. prezentowane polskim, litewskim,ruskim, angielskim jezykach. Dostojnie prezentuje sie posel stolecznej ziemi wilenskiej!

  69. stas mówi:

    dom pani:

    “Teksty W.T. prezentowane polskim, litewskim,ruskim, angielskim jezykach.Dostojnie prezentuje sie posel stolecznej ziemi wilenskiej!”

    W.T.nie zna ni jednego z tych jezykow (w tym i polskiego).

  70. Czyrzniech mówi:

    do 69 stas
    To w jakim języku “mowi ze wiedza litewskiego jezyka paszkudzi piekny polski jezyk.” Jeszcze raz pytam gdzie słyszałeś tą wypowiedź Tomaszewskiego ?

  71. stas mówi:

    do 70:

    Zycie Warszawy 1989 02 16

  72. Czyrzniech mówi:

    do 71 stas
    Przestań bo mnie boki bolą. 1989 02 16 Tomaszewski był 24 letnim studentem i już udziela wywiadów ŻW.A wiesz co powiedział Landsbergis w wywiadzie dla Konsomolca 22 01 56 ?

  73. Oleniszki mówi:

    Do 71
    Czy to nie prawda?

  74. Oleniszki mówi:

    Chodzi mi o „ wiedza litewskiego jezyka paszkudzi piekny polski jezyk.”

  75. stas mówi:

    do 73:

    Prawda

  76. elpopo mówi:

    Ty powiedziałeś, że język polski paskudzi piękny i święty język litewski i co z tego? Tomaszewski nie mógł powiedzieć czegoś podobnego?

  77. Andrzej83 mówi:

    Stas dziwie się tobie. Wprowadzasz zamęt na tym forum i próbujesz wmówić nam coś o czym my wiemy. Odpowiedz na twoje tendencyjne pytanie “dlaczego w puńsku nie ma| jest prosta Wójt gminy Puńsk dla gazety wyborczej (litwin_) powiedział że nie będą zawieszać napisów w polsce to i polacy na litwie mieć nie będą. A jak nie wieżysz pojedź do gmin gdzie są mniejszości niemiecka czy białoruska czy ukriaińska lub czeska tam napisy są. I nikomu nie przeszkadzają. Więc proszę wyluzuj bo i tak nikogo nie przekonasz. A może ty jesteś tym sprytnm wójetem puńska hahahha nie zdziwił bym się

  78. Andrzej83 mówi:

    Stas proszę o link do tego artykułu z 1989 nie mam takiej dobrej pamięci więc proszę o link albo kpie artykułu bo mam wrażenie że konfabulujesz!!!

  79. Andrzej83 mówi:

    Poza tym oczernianie osoby publicznej jest przestępstwem więc proszę o link do rzekomego artykułu

  80. Andrzej83 mówi:

    Stas jak cytujesz ustawę polską to proszę pełn tytuł ustawy. Metoda fragmentu jest starą metodą sowiecką proszę tego tu nie stosować to żałosne

  81. Andrzej83 mówi:

    O i jeszcze jedno proszę nie obrażać inteligencje całego polskiego narodu dlatego że nie rozumie twojego pokrętnego wywodu. Z moją logiką jest jak najbardziej w porządku. To raczej jest nie klarownie z logiką przedstawicieli mniejszości litewskiej ( nie całej mniejszości) skoro nie korzysta z prawa jakie daje im ustawa. I twoja postawa w całości świadczy o intencjach zwiąsku litwinów w polsce.

  82. stas mówi:

    do Andrzej:

    “Stas proszę o link do tego artykułu z 1989 nie mam takiej dobrej pamięci”

    Nie ma problemow. Tylko 200 dolarow
    i link w Twojej kieszeni!

  83. Andrzej83 mówi:

    Więc proszę nie uźywaj materiałów nie dostępnym publiczne. I nie wierze że za archiwum Życia warszawy 200 dolarów się płaci nie bądź smieszny. Poobnie jak nie wierze że masz do niego dostęp. Wyzsałeś sobie to z palca. To żałosne !!!!!!!!!!!!

  84. Andrzej83 mówi:

    tak stary jak widzę 200 dolarów to chyba na bilet do mnie i osobiste wręczenie tego wyimaginowanego artykułu …. buhahhaha ale się zbłaźniłeś heheheh

  85. Czyrzniech mówi:

    do stasia

    Ja zapłacę ci te 200 dolarów za ten link jeśli tylko oświadczysz publicznie że go mi dostarczysz. Przypominam : Oświadczenie Waldemara Tomaszewskiego że “ze wiedza litewskiego jezyka paszkudzi piekny polski jezyk” W Życiu Warszawy z 1989 02 16. Jeśli taki artykuł nie istnieje to istnieją na szczęście sądy. Chętnie tam się z tobą spotkam. Moz1989 02 16 nauczysz się że istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowa. Człowiek to nie kundel który może bezkarnie szczekać, chyba że w twoim przypadku tak właśnie jest.

  86. stas mówi:

    do czyrz:

    Publicznie oswiadczam ze dostarczysz. Proszę 250 dolarow.

  87. Czyrzniech mówi:

    do 86
    A więc jednak hau hau hau. Pogadaj sobie z pekińczykiem , ja z tobą skończyłem.

  88. stas mówi:

    do szyrz:
    “hau hau hau”

    Proszę przetłumaczyć na język polski czy litewski, angielski, rosyjski.

  89. Andrzej83 mówi:

    ale za co te 250 dolców to przecież parodzia stas masz schizofremię 😀

  90. Czyrzniech mówi:

    Naczelny Sąd administracyjny Litwy uchylił grzywnę za napis na autobusie “”Wilno-Skorbuciany” .Coś się zaczyna zmieniać ?

  91. Piotrek Trybunalski mówi:

    stas i za darmo wymyśli jeszcze całą kupę bzdur, tysiąc artykułów itp. On to po prostu lubi a że wychodzi mu to nieudolnie, no cóż “naszego” stasia to nie zraża, dzienną porcję jadu trzeba wylać 🙂

  92. Budzik mówi:

    Staś jest nieudolny ale dosyć sprytny. Sączy jad ale na tyle ostrożnie aby nie podzielić losu zabanowanych przez administratora Vasi, Paramona i innych “trefnisiów”

  93. stas mówi:

    do Czyrz:

    Pokaz zdjecia autobusu z napisem “Danzig – Elbing”

  94. elpopo mówi:

    Dla kogo miały by być takowe napisy?

  95. Czyrzniech mówi:

    do 94 elpopo
    Pewnie dla ostatniego “kieleckiego partyzanta”

  96. elpopo mówi:

    wybacz, ale nie zrozumiałem dowcipu… zresztą oczekuję tej odpowiedzi od imć inteligentnego inaczej stasia. Zapewne się jej nie doczekam…

  97. sta mówi:

    do el”

    dla tych, ktore tego chca

  98. elpopo mówi:

    a kto chce? Znasz takich?

  99. elpopo mówi:

    Prędzej znalazłbym chętnych na tabliczki Szawle – Poniewież lub Kłajpeda – Mariampol jezdżących na tej trasie niż Danzig-Elbing. Myślisz stasiu żeby przeszło?

  100. sta mówi:

    Klajpeda nigdy nie byla Polska, a Danzig byl 800 lat niemiecki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.