61
Muzeum Powstania Styczniowego — jedyne takie w świecie

Muzeum Powstania 1863 roku mieści się w pięknie odrestaurowanym byłym dworku barona Stanisława Szylinga Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54290

Muzeum Powstania 1863 roku mieści się w pięknie odrestaurowanym byłym dworku barona Stanisława Szylinga Fot. Marian Paluszkiewicz

Za kilka dni — 22 stycznia — Litwa wejdzie w rok obchodów 150. Rocznicy Powstania Styczniowego. W tym dniu powołany w Warszawie Tymczasowy Rząd Narodowy ogłosił manifest wzywający narody Polski, Litwy i Rusi do walki o „wspólne wyzwolenie” pod sztandarem Orła, Pogoni i Archanioła”.

Insurekcja styczniowa była kolejnym zrywem narodów Rzeczypospolitej ciemiężonej przez carską Rosję. Była to walka o wyzwolenie narodowe, ale wybitnie nosiła też charakter rewolucji społecznej i ustrojowej, bo odwoływała się do równości wszystkich obywateli i idei sprawiedliwości socjalnej — zniesienia pańszczyzny: „(…) W pierwszym zaraz dniu jawnego wystąpienia, w pierwszej chwili rozpoczęcia świętej walki, Komitet Centralny Narodowy ogłasza wszystkich synów Polski, bez różnicy wiary i rodu, pochodzenia i stanu, wolnymi i równymi obywatelami kraju.

Podbrzezie (Paberžė) — mała miejscowość wielkich jej obywateli — księdza Antoniego Mackiewicza i Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54291

Podbrzezie (Paberžė) — mała miejscowość wielkich jej obywateli — księdza Antoniego Mackiewicza i Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz

Ziemia, którą lud rolniczy posiadał dotąd na prawach czynszu lub pańszczyzny, staje się od tej chwili bezwarunkowo jego własnością, dziedzictwem wieczystym. Właściciele poszkodowani wynagrodzeni będą z ogólnych funduszów Państwa… Do broni więc, Narodzie Polski, Litwy i Rusi, do broni! Bo godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty. (…)”.

To właśnie na Litwie podział powstańców na „białych” — szlachta i „czerwonych” — chłopstwo, był wyraźnie zaznaczony, ale jego granice nie były znowuż wyraźne, bo oddziały powstańcze dowodzone przez osoby wywodzące się ze stanu szlacheckiego składały się głównie z chłopstwa. Ten podział — na biel i czerwień — stanowiący zarazem enigmatyczną spójność, dostrzegamy również w ekspozycjach Muzeum Powstania 1863 roku w Podbrzeziu (Paberžė), w małej miejscowości w rejonie kiejdańskim. Zastanawiające, że jedyne takie muzeum na Litwie (ale podobno i na świecie również) funkcjonuje w — delikatnie mówiąc — małej miejscowości.

Ekspozycja zabytkowych lamp naftowych w Muzeum Powstania Styczniowego ma również swoje logiczne uzasadnienie — wynalazcą lampy był Ignacy Łukasiewicz, który wspierał powstańców Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54292

Ekspozycja zabytkowych lamp naftowych w Muzeum Powstania Styczniowego ma również swoje logiczne uzasadnienie — wynalazcą lampy był Ignacy Łukasiewicz, który wspierał powstańców Fot. Marian Paluszkiewicz

— Muzeum, kościół, plebania, cmentarz, kilka domów i kilkanaście osób, w tym kilkoro dzieci… To wszystko — kierowniczka muzeum Alina Galvanauskienė pokrótce przedstawia nam swoją miejscowość i dodaje jeszcze, że nie mają tu ani szkoły, ani sklepu. — Nawet autobusy tu nie dojeżdżają.

Broń myśliwska i karabiny były najmocniejszą bronią powstańców, ale podstawową były chłopskie kosy i widły Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54293

Broń myśliwska i karabiny były najmocniejszą bronią powstańców, ale podstawową były chłopskie kosy i widły Fot. Marian Paluszkiewicz

Mimo to, szlaki prowadzące do Podbrzezia (od strony Ibutonai, czy od strony Užupė, czy też od strony Miegėnai), są przetarte przez rzesze turystów i pielgrzymów. Znajduje się tu bowiem nie tylko unikatowe muzeum Powstania Styczniowego, ale też muzeum poświęcone legendarnej postaci duchowej — Ojca Stanisława (Olgierda Michała Dobrowolskiego (lit. Algirdas Mykolas Dobrovolskis) z Zakonu Kapucynów.
Podobnie jak jego wielki poprzednik — ksiądz Antoni Mackiewicz (lit. Antanas Mackevičius), który stanął na czele miejscowych oddziałów powstańców styczniowych, Ojciec Stanisław w okresie sowieckiej okupacji prowadził swoją walkę z komunistycznym reżimem o duchowe i narodowe wyzwolenie Litwy. Opiekował się też narkomanami, bezdomnymi i alkoholikami.

Broń myśliwska i karabiny były najmocniejszą bronią powstańców, ale podstawową były chłopskie kosy i widły Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54294

Broń myśliwska i karabiny były najmocniejszą bronią powstańców, ale podstawową były chłopskie kosy i widły Fot. Marian Paluszkiewicz

Z Wilna do Podbrzezia wyruszamy w przeddzień wielkich obchodów rocznicowych insurekcji styczniowej, żeby odwiedzić miejsce przesiąknięte historią tamtych wydarzeń. Ze względu na panujące zamiecie i śnieżyce wybieramy trasę prowadzącą przez Kowno, Kiejdany, Miegėnai — do miejsca celu. Ostatni 4-kilometrowy odcinek drogi pokonujemy niemal po omacku, bo jej jedynym wyznacznikiem była koleina pozostawiona w śniegu przez jakiś przejeżdżający tędy przed nami samochód. Kilkanaście minut „namacywania” drogi na płaskiej jak stół zaśnieżonej równinie — i stajemy przed znakiem miejscowości „Paberžė”.

Kajdany na nogi — po upadku powstania taki los spotkał tysiące jego uczestników Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54295

Kajdany na nogi — po upadku powstania taki los spotkał tysiące jego uczestników Fot. Marian Paluszkiewicz

Jesteśmy prawie na miejscu. Mijamy następny znak ostrzegający nas przed niebezpiecznym odcinkiem drogi, następnie kolejny informujący, że wjeżdżamy na teren „Zespołu Budynków Sakralnych i Muzeum Powstania 1863 r.”. Ze stromego pagórka trafiamy między poręcza wąskiego mostku nad serpentyną Niewiaży. Po lewej stronie zostawiamy miejscowy kościółek pw. Najświętszej Maryi Panny, nową i starą plebanie wraz ze spichlerzem , stojący na rozdrożu krzyż na kamiennym podniesieniu. Za wskazówką „Muzeum Powstania 1863 r.” skręcamy na drogę prowadzącą do schowanego za drzewami budynku muzeum.

Ascetyczna cela, w której Ojciec Stanisław mieszkał w okresie swojej posługi kapłańskiej w Podbrzeziu Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54296

Ascetyczna cela, w której Ojciec Stanisław mieszkał w okresie swojej posługi kapłańskiej w Podbrzeziu Fot. Marian Paluszkiewicz

Za chwilę stajemy przed pięknie odrestaurowanym budynkiem muzealnym, a właściwie byłym dworem barona Stanisława Szylinga, który jednoznacznie poparł litewską insurekcję styczniową. To właśnie tu w 1863 roku mieściło się centrum dowodzenia powstańców, na czele których stanął ksiądz miejscowej parafii Antoni Mackiewicz. Był to jeden z pierwszych oraz jeden z najbardziej aktywnych w walkach z okupantem oddziałów powstańczych.

Miedziane gary wyszorowane do blasku przez opiekunów Ojca Stanisława — w ten sposób oczyszczali oni również swoją zagubioną duszę Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54297

Miedziane gary wyszorowane do blasku przez opiekunów Ojca Stanisława — w ten sposób oczyszczali oni również swoją zagubioną duszę Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed nami plac, z którego 20 marca 1863 roku Mackiewicz poprowadził do walki swój 250-osobowy oddział uzbrojony w broń myśliwską oraz głównie w kosy i widły. Walczyli o słuszną sprawę, po raz kolejny za „wolność waszą i naszą”, dlatego carskie, świetnie uzbrojone oddziały, nie mogły dać rady powstańcom. Około 15 tys. ich na całej Litwie dzielnie powstrzymywały prawie 150-tysięczną carską armię prawie przez cały rok. Powstańcy jednak nie mieli wielkich szans na zwycięstwo. Po upadku powstania tysiące ich zostało zesłanych, wcielonych do wojsk rosyjskich, czy — jak Antoni Mackiewicz i inni przywódcy powstańców — straceni w Kownie i w Wilnie. Jeszcze więcej ich życie oddało na polu walki. O tym właśnie opowiada ekspozycja muzealna w Podbrzeziu.

Ścianę pokoi gościnnych zdobią płaskorzeźby litewskich bohaterów, ale też barelief Stalina — symboliczny przekaz o dobru i złu pozostawionym nam przez Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54298

Ścianę pokoi gościnnych zdobią płaskorzeźby litewskich bohaterów, ale też barelief Stalina — symboliczny przekaz o dobru i złu pozostawionym nam przez Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz

Na progu muzeum witają nas jego kierowniczka Alina Galvanauskienė oraz założycielka i wieloletnia kustosz muzeum Regina Galvanauskienė. Gdy przed wielu laty mąż pani Reginy oświadczył, że zamieszkają u Ojca Stanisława w Podbrzeziu, odebrała to jako żart. Na wskroś mieszczańskich obyczajów młoda kobieta, muzyk z wykształcenia, nie przypuszczała wtedy, że za chwilę całe jej życie odmieni się, a raczej otworzy się na nowo.
— Jest to nadzwyczajne miejsce! — mówi pani Regina.

Nie tylko każde pomieszczenie, ale każda ściana i kąt stanowi odrębną ekspozycję zabytków zebranych przez Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54299

Nie tylko każde pomieszczenie, ale każda ściana i kąt stanowi odrębną ekspozycję zabytków zebranych przez Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz

Nadzwyczajne ze względu na swoją historię oraz dwie wybitne postacie duchownych, których okresy działalności różni prawie sto lat, ale łączą je cele, które im przyświecały. Dlatego jedyne na świecie muzeum Powstania Styczniowego chyba nie mogło powstać gdzie indziej niż tylko tu.

Krzyż z symbolicznymi trzema węzłami kapucynów znaczy miejsce spoczynku Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54300

Krzyż z symbolicznymi trzema węzłami kapucynów znaczy miejsce spoczynku Ojca Stanisława Fot. Marian Paluszkiewicz

Choć samo muzeum działa już od wielu lat, to jednak prawdziwy początek tej działalności nastąpił w 2010 roku, kiedy dzięki funduszom unijnym i pomocy finansowej Norwegii udało się odrestaurować dworek Szylingów. Dzięki temu wsparciu powstała też obecna ekspozycja muzeum. Mieszcząca się w pięciu salach muzealnych zawiera eksponaty z okresu insurekcji styczniowej, pamiątki po Ojcu Stanisławie, ale też, na przykład, ekspozycję lamp naftowych, która ma tu uzasadnienie w kontekście insurekcji styczniowej.
— Wynalazcą lampy naftowej był polski przedsiębiorca i chemik Ignacy Łukasiewicz, który przecież wspierał powstańców — wyjaśnia nam Alina Galvanauskienė.

Najcenniejszym jednak eksponatem styczniowej kolekcji jest Księga Liturgiczna Antoniego Mackiewicza, pozyskanie której stanowi odrębną historię.
— Miałam utworzyć ekspozycję muzealną, więc udałam się do Szawel w poszukiwaniu pamiątek związanych z księdzem Mackiewiczem, Podbrzeziem i samym powstaniem. Przeglądając zasoby muzealne i archiwalne natknęłam się na zdjęcie pierwszej strony Księgi Liturgicznej, na której widniał własnoręczny napis księdza — opowiada nam pani Regina. Pomyślała wtedy, że ta księga musi koniecznie znaleźć się w przyszłym muzeum w Podbrzeziu. Okazało się jednak, że w zasobach jest tylko zdjęcie księgi, nikt zaś nie wiedział, gdzie może być oryginał.
— Powiedziano mi wtedy, że być może spłonął w popowstańczych pożarach — mówi kustosz.

Zabytkowy spichlerz jest dosłownie po strych wypełniony zbiorami zabytkowych szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54301

Zabytkowy spichlerz jest dosłownie po strych wypełniony zbiorami zabytkowych szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz

Z tym przekonaniem pani Regina wróciła do Podbrzezia i o sprawie opowiedziała Ojcowi Stanisławowi. Powiedziała mu, że księgi tej już niestety nie ma. W odpowiedzi usłyszała, żeby zobaczyła jeszcze wśród starych modlitewników przechowywanych na strychu.
— Właśnie tam znalazłam tę księgę. Do dziś nie wiem, jakim cudem została ona uratowana, bo Ojciec Stanisław nigdy tego nie zdradził. Gdy pytałam go o to, odpowiadał, że „dobrzy ludzie położyli księgę we właściwe miejsce” — opowiada Regina Galvanauskienė.
Mimo rzeczy należących do księdza Mackiewicza, czy też wiekowych kopii obrazu Matejki, zbiory muzealne nie są bogate. Jednak muzeum w Podbrzeziu, to nie tylko same gabloty i eksponaty, ale przede wszystkim cała działalność instytucji. Dlatego muzeum jest chętnie odwiedzane nie tylko przez mieszkańców Litwy, ale również zagranicznych turystów.

— Przyjeżdżają do nas goście z Rosji, Izraela oraz najwięcej z Polski — mówi kierowniczka muzeum.

Każdy centymetr wolnej przestrzeni wykorzystano do przedstawienia ekspozycji szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54302

Każdy centymetr wolnej przestrzeni wykorzystano do przedstawienia ekspozycji szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz

W muzeum są też organizowane warsztaty historyczne dla młodzieży. Ale nie tylko — prowadzone są plenery artystyczne, których autorzy zazwyczaj zostawiają swoje prace do dyspozycji muzeum. Dlatego już dzisiaj placówka ta może zorganizować kilka wystaw prac artystycznych poświęconych tematyce Powstania Styczniowego. W urządzonej zaś na poddaszu muzeum sali konferencyjnej są organizowane konferencje naukowe i historyczne. I choć w pobliżu nie ma hoteli, to jednak odbywają się tu również kilkudniowe imprezy.

Stary spichlerz jest prowizorycznym miejscem ekspozycji tysięcy zabytkowych szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54303

Stary spichlerz jest prowizorycznym miejscem ekspozycji tysięcy zabytkowych szat liturgicznych Fot. Marian Paluszkiewicz

— W starej plebani, gdzie mieści się cela-muzeum Ojca Stanisława, mamy kilka pokoi gościnnych i świetlicę — mówi pani Regina.
Pokoje te, zresztą jak wszystko tu w Podbrzeziu, są również wyjątkowe, bo goście paląc w piecu muszą sami zatroszczyć się o ciepło w nich, przygotować sobie pożywienie, a sypiać muszą na starych drewnianych łożach. Jednak mimo że warunki są tu bardzo ascetyczne, ośrodek nie narzeka na brak gości.

Kierowniczka Alina Galvanauskienė i wieloletnia kustosz Regina Galvanauskienė są jedynymi pracowniczkami placówki, które troszczą się o ekspozycje muzealne, ale też około 900 mkw. powierzchni do sprzątania Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54304

Kierowniczka Alina Galvanauskienė i wieloletnia kustosz Regina Galvanauskienė są jedynymi pracowniczkami placówki, które troszczą się o ekspozycje muzealne, ale też około 900 mkw. powierzchni do sprzątania Fot. Marian Paluszkiewicz

— Już teraz prowadzimy rezerwację na okres letni, bo później faktycznie wszystkie terminy mamy zajęte — przyznaje pani Regina. Jej zdaniem ludzi przyciąga do Podbrzezia bliskość historii, którą tu można dotknąć na każdym kroku, wyjątkowa okolica wśród wijącej się między stromymi brzegami Niewiaży oraz wciąż obecny tu duch Ojca Stanisława.

Kierowniczka Alina Galvanauskienė i wieloletnia kustosz Regina Galvanauskienė są jedynymi pracowniczkami placówki, które troszczą się o ekspozycje muzealne, ale też około 900 mkw. powierzchni do sprzątania Fot. Marian Paluszkiewicz
image-54305

Kierowniczka Alina Galvanauskienė i wieloletnia kustosz Regina Galvanauskienė są jedynymi pracowniczkami placówki, które troszczą się o ekspozycje muzealne, ale też około 900 mkw. powierzchni do sprzątania Fot. Marian Paluszkiewicz

— Ojciec powtarzał zawsze, że nie chciałby, żeby po jego śmierci wszystko tu przekształciło się w „ekspozycje”. Nawet słowa tego nie znosił. Chciał, żeby tak jak za jego obecności, również po nim tętniło tu życie i jak zawsze byłoby tu pełno ludzi! — mówi nam Regina Galvanauskienė.
I tak tu raczej jest, bo odwiedzając przepełnioną ziąbem starą plebanię pani Regina zdradziła nam, że już jutro (piątek — dop. aut.) rozpocznie się tu kilkudniowy warsztat grupy anonimowych alkoholików, którzy — zgodnie z nauką Ojca Stanisława — prowadzą walkę o odzyskanie wolności duchowej spod jarzma okupanta duchowego, jakim dla nich jest alkohol.
A to miejsce, gdzie przed 150. laty inny legendarny duchowny, ksiądz Antoni Mackiewicz, inspirował i prowadził ludzi do wyzwolenia spod jarzma caryzmu, jak najbardziej dziś inspiruje do walki o wolność duchową.

MUZEUM POWSTANIA 1863 r.
 
Muzeum Powstania 1863 roku jest filią Muzeum Regionalnego w Kiejdanach. Muzeum znajduje się w byłym dworze barona Stanisława Szylinga. Ekspozycja muzealna przedstawia historię Powstania 1863 roku w sposób nowoczesny i sugestywny z wykorzystaniem współczesnych możliwości multimedialnych — ekrany z odsyłaczami do poszczególnych walk powstańców z ich udźwiękowieniem. Wszystkie eksponaty są opatrzone opisami w językach litewskim, angielskim oraz polskim. Zbiory zawierają pamiątki po Antanasie Mackevičiusie, założycielu Pułku Podbrzeskiego powstańców oraz po Ojcu Stanisławie (Algirdas Mykolas Dobrovolskis), który w okresie sowieckim walczył przeciwko okupacji sowieckiej, ateizmowi, alkoholizmowi i narkomanii. Zakonnik był bliski papieżowi Janowi Pawłowi II, Czesławowi Miłoszowi oraz Aleksandrowi Sołżenicynowi, innym rosyjskim dysydentom, których poznał w okresie zesłania na Sybir.
W Podbrzeziu działa też muzeum-ośrodek Ojca Stanisława, zaś w zabytkowym spichlerzu przy parafii są eksponowane szaty liturgiczne — tysiące zabytkowych odzieży i akcesoriów księży, które zebrał również Ojciec Stanisław. Najstarsze z nich mają ponad 200 lat.

61 odpowiedzi to Muzeum Powstania Styczniowego — jedyne takie w świecie

  1. Kmicic mówi:

    Tradycyjne pytanie. Czy opisy w muzeum są też po polsku ?

  2. Introligator mówi:

    Cytat z tego artykułu: „Wszystkie eksponaty są opatrzone opisami w językach litewskim, angielskim oraz polskim”.

    Kmicic, czy ty umiesz czytać, czy tylko pisać? Po co pisać komentarze, skoro się nie czytało artykułu?

    A artykuł ciekawy, dobrze poukładany-przejrzysty, dobre, poglądowe zdjęcia, ale przede wszystkim świetne miejsce – taka mała miejscowość, a tak dużo zabytków (dworek-muzeum, drewniany kościół z dzwonnicą, spichlerz-muzeum) – naprawdę jest tam co oglądać. Bardzo mi się też spodobała ekspozycja w dworku – ciepłe, jasne, kameralne wnętrza wypełnione interesującymi eksponatami, ale bez przeładowania – można poczuć klimat epoki – ciekawe są też dodatkowo zastosowane rozwiązania techniczne, jak udźwiękowione ekrany – naprawdę wygląda to super – zdaje się, że wiosną odwiedzę tę miejscowość, bo jak widzę, naprawdę warto.

  3. dobrze mówi:

    w czasie Powstania jeszcze nie bylo klanu russkij litovec. Za pieniadze cara i kaizera ten klan antylitewski utworza znacznie pozniej.

  4. józef III mówi:

    Panie “Kmicic” – u ; ale są Panie Galwanowskie (tylko czy już zlituanizowane ? chyba tak … niestety)

  5. Jurgis mówi:

    W “Przewodniku po Wilnie” Zahorski pisze cytuję: ” W r.1864 w lewej części placu Łukiskiego odbywały się egzekucje powstańców [Powstania Styczniowego dopisek własny]. W miejscu gdzie znajduje się zachodni róg gmachu sądowego [Genocido Muziejus ]nieco wgłąb ulicy Ofiarnej [Auku],stawiano szubienice i tu tracono skazanych na śmierć powstańców,zaś przy wzgórzach [Pamenkalnio- gdzie jest teraz parking samochodowy]za sądem wykonywano wyroki przez rozstrzelanie.Tu właśnie zostali rozstrzelani ks. Stanisław Iszora,ks Ziemiacki,Tytus Dalewski,zaś na szubienicy znaleźli śmierć: Zygm. Sierakowski, Bolesław Kołyszko,Laskowicz,Ignacy Zdanowicz,bracia Rewkowscy, Dorminowski, Konst.Kalinowski i wielu innych.Wszystkich straconych było 37 osób.”- koniec cytaty.
    Może tam trzeba byłoby umieścić chociaż jakąś tabliczkę ?

  6. Oleniszki mówi:

    My Polacy i Litwini mamy tyle pięknych wspólnych kart historii.
    Ja się pytam komu to przeszkadza i dlaczego?

  7. Andrzej mówi:

    Proponuję, aby Ambasada RP w Wilnie podjęła działania upamiętniające miejsca straceń uczestników Powstania Styczniowego w Wilnie. Napisy na tablich w języku litewskim, polskim i rosyjskim, bez angielskiego. Turystów z Europy Zach nie interesują takie sprawy.
    Pozdrowienia dla Jurgisa i innych czytelników.

  8. Zbyś mówi:

    Andrzej.Turysta z Europy Zach.jak przeczyta info o Powstaniu Styczniowym być może zastanowi się nad tematem.Nie uczono ich tych dziejów Europy i nic dziwnego że są obojetni.Uwazam że informacja w języku angielskim jest potrzebna

  9. Tutejszy. mówi:

    1.W Podbrzeziu? (w Podbrzeżu? w Podbrzoziu?) Co o tym etymologia?
    2.Opisy eksponatów po litewsku, angielsku i po polsku są także w Muzeum Błogosławionego Jerzego Matulewicza (Jurgisa Matulaitisa) w Mariampolu. Widocznie czym dalej od Kowna, tym mniej wpływu nacjonalizmu.

  10. Wereszko mówi:

    “Tymczasowy Rząd Narodowy ogłosił manifest wzywający narody Polski, Litwy i Rusi do walki…”

    a więc narody Polski (Korony),Litwy (obecnej Białorusi),i Rusi (obecnej Ukrainy).
    Litva (Lietuva) nie miała z tym nic wspólnego!
    Nikt nie wzywał w szczególności Lietuvisów “do walki”,tak samo jak nikt nie wzywał w szczególności np.Kaszubów,Mazurów lub Łemków.

    Litvini(Lietuvisy) byli wówczas małą cząstką narodu LITEWSKIEGO.

  11. józef III mówi:

    gdzie jest “agatka” ?

  12. Albert mówi:

    Na początek sorry – z bratem “zniszczylismy” bialoruską pollitrownę o nazwie “Košciuška”, otoz to, z czesko-litewskimi daszkami. Na temat powstania Styczniowego. Chylę czola. Centralny Bank Litewski 22 stycznia udostępnia w sprzedazy nową monetę srebrną z okazji Powstania Styczniowego, 10 litow w cenie 160 litow, zamowilem. Najbardziej mnie zaniepokoil pewien post na delfi – otoz Rosjanie Powstanie Styczniowe na Litwie wysmiewają jako reakcją szlachty polskiej na decyzję cara o uwlaszczeniu chlopow – niby to szlachta “sprzeciwila się” zbrojnie o odebranie jej ziemi i oddanie jej na wlasnosc chlopom panszczyznianom. Wiem z autopsji, ze Litwini o tym powstaniu nie mają najmniejszego pojęcia (za to wiedzą, po godzinach rozpisane, jak przebiegal dzien 13 stycznia 1991 roku, jest w podręczniku historii, totalne pranie mozgu), więc z tego względu mogą wyrobic wrogie zdanie o Powstaniu Styczniowym, bo przeciez większosc Litwinow “zrobilo” skok cywilizacyjny w wyniku uwlaszczenia przez cara.

  13. Alicja mówi:

    Wspólna piękna historia.I co z tego?
    Litwini mają kompleks niższości i nic tego nie zmieni,mały narodzik!

  14. Wereszko mówi:

    @ Alicja, Styczeń 20, 2013 at 00:15
    “Wspólna piękna historia.I co z tego?
    Litwini mają kompleks niższości i nic tego nie zmieni,mały narodzik!”

    Pomyłka! nie było między nami (Polakami a Litvinami) żadnej “wspólnej pięknej historii”.
    Wspólna,piękna historia to była między nami a LITWINAMI.Lietuvisy (Litvini) byli małą,niewiele znaczącą cząstką Wielkiego Księstwa Litewskiego.Herb POGOŃ został przez Litvę (Lietuvę)zawłaszczony.To był herb LITWY a nie żadnej Lietuvy,która NIGDY nie istniała.

  15. Budzik mówi:

    Tak tabliczki trójjęzyczne (polski, litewski, rosyjski) upamiętniające bohaterów Powstania Styczniowego są absolutnie wystarczające.
    Anglojęzyczni aroganci nie rozróżniający Powstania w Gettcie Warszawskim od Powstania Warszawskiego z pewnością pomyślą o Powstaniu Styczniowym, że to jakiś kolejny, wschodni, barbarzyński pogrom Żydów…
    Należy zerwać z poprawnością polityczną w sferze narzucania się światu “anglo-saskiemu” ze swoją wersją historii, kulturą etc.
    Tenże świat bowiem i tak nawet w promilu nie jest wstanie doświadczyć i zrozumieć złożoności zachodzących procesów na terenie dawnych “kresów”.
    Trzeba sobie najzwyczajniej w świecie dać z tym spokój i po prostu robić swoje: po naszemu:)

  16. Kmicic mówi:

    Do Introliator 3 :
    Rzeczywiście nie wczytałem się w artykuł tak szczegółowo i zareagowałem rutynowo.Pewnie dlatego ,że również poza Wileńszczyzną nie spotkałem się z opisem po polsku ani w Pałądze w pałacu Tyszkiewiczów, ani w pałacu w Kretyndze itd.
    To cieszy, że muzeum Powstania Styczniowego prowadzone przez obie Panie jest tym b. rzadko spotykanym rodzynkiem w tym antypolskim lt cieście. Fałszowanie historii tych ziem jest tutaj nagminne.

  17. Introligator mówi:

    Budzik

    „Anglojęzyczni aroganci nie rozróżniający Powstania w Gettcie Warszawskim od Powstania Warszawskiego z pewnością pomyślą o Powstaniu Styczniowym, że to jakiś kolejny, wschodni, barbarzyński pogrom Żydów…”

    Czy chociaż w promilu procenta jesteś przekonany o słuszności tej tezy? Masz na to jakieś dowody? Czy tylko tak „klepiesz” byle co? Znaczy, zamykamy się w naszym środkowo-europejskim grajdołku i nikomu spoza tego obszaru nic do nas. Sami będziemy się cieszyć z naszej historii, której nikt na zachodzie nie zrozumie, bo piszemy tylko po naszemu. To nic innego jak izolacjonizm – zamykanie się we własnym „getcie”.

    Ze swej strony mogę cię zapewnić, że zainteresowanie Powstaniem Styczniowym na Zachodzie (Europa Zach. + USA, Kanada) jest dużo większe, niż mógłbyś sobie wyobrazić (zaryzykuję twierdzenie, że większe niż np. w Rosji). Język angielski, czy się to komuś podoba, czy nie, jest językiem międzynarodowym, w przeciwieństwie do polskiego, rosyjskiego, czy jeszcze bardziej hermetycznego litewskiego. Nie rozumiem zatem nawoływań do izaolacjonizmu – szczególnie jeśli chodzi o propagowanie pewnych ważnych dla nas wydarzeń historycznych.

    „Przyjeżdżają do nas goście z Rosji, Izraela oraz najwięcej z Polski — mówi kierowniczka muzeum.”

    „Wszystkie eksponaty są opatrzone opisami w językach litewskim, angielskim oraz polskim.”

    W tym kontekście myślę, że panie prowadzące to muzeum podjęły w kwestii językowej bardzo dobrą decyzję.

  18. Introligator mówi:

    Kmicic:

    zajedź do Druskienik – w temtejszym muzeum miejskim (willa Linksma) jest całkiem legalna ekspozyzja dotycząca pobytów Marszałka Piłsudskiego w tym miasteczku (i w ogóle okresu międzywojenego). Dodatkowo super miłe są pracowniczki tego muzeum – Litwinki.

    Rzeczywistość nie jest tak czarna jak niektórzy chcieliby ją nam przedstawić.

  19. LadyChapel mówi:

    “Jesteśmy beznadziejnie uwikłani w historię. Traktujemy się jako Indian Europy, którzy dostali lanie od potęg, zamiast powiedzieć sobie szczerze – naród był do bani.”
    http://www.tokfm.pl/blogi/storytelling/2013/01/komorowski_i_kaczynski_wyrywaja_sobie_porazke/1#BoxSlotII3img

  20. marek mówi:

    Powstanie styczniowe było samobójstwem. Należy uczcić pamieć bohaterów, którzy poszli “w bój bez broni”. Ale samo powstanie powinno być raczej okazją do refleksji, jak polityki nie powinno się prowadzić.

  21. Kmicic mówi:

    do Introligator 19:
    niestety, ale tych kilka jaskółek wiosny jeszcze nie czyni. Chodzi nam wszystkim o normalność, czyli aby wszystkie opisy , cała informacja,na ulicach, w urzędach również,na szeroko pojmowanej Wileńszczyżnie, a przede wszystkim w Wilnie, żeby była wielojęzyczna ( z polskim oczywiście jako językiem obowiązkowym).
    Prawdziwą rzadkością powinny być opisy bez języka polskiego czy lt.
    do marek 21;
    To dzięki etosowi powstania styczniowego zaistnieli Piłsudski i Dmowski. To dzięki temu aktowi rozpaczy przeciwko powszechnej brance najbardziej patriotycznej młodzieży do carskiej armii( na 25 lat) zaistniał niebawem cud odrodzenia Polski i etos jej odbudowy.
    Oczywiście możemy teraz rozważać za i przeciw, ale moi przodkowie biorący udział w powstaniu woleli śmierć niż niewolę pod rosyjskim butem. I przyznam ,że jestem z nich dumny..znacznie bardziej niż z tych , którzy dali się zruszczyć robiąc karierę u cara..
    Dzisiejsi generałowie powinni na wzór przedwojennych salutować żołnierzom AK, WIN i żołnierzom Wyklętym..

  22. Siara mówi:

    A tu co nieco do posłuchania o tym powstaniu:

  23. Budzik mówi:

    Introligator 18
    Jestem pewien słuszności postawionej przez siebie tezy. Nie ma znaczenia fakt, że nazywasz to “klepaniem byle czego”.
    Przypuszczalnie doleję jeszcze nieco oliwy do ognia stwierdzając, że to właśnie przemożna chęć zabiegania u obcych o odrobinę zainteresowania jest przejawem zaściankowości a wręcz nielichych kompleksów. Świat “anglo-saski” nie znosi uszczęśliwiania go na siłę poprzez edukowanie go za pomocą “wciskania zapisanych karteczek”:)
    Świat “anglo-saski” z wyłączeniem specyficznych środowisk naukowych musi się niemalże fizycznie potknąć o jakieś zagadnienie (być może nawet przewrócić) aby przejawić nim zainteresowanie. Tak już jest i już. Nic tego nie zmieni, bowiem jest to kwestia mentalności a ta nie zmienia się pod wpływem jednorazowej lektury lecz kształtowana jest przez pokolenia. Jeśli pokolenia te przez stulecia nosiły stygmat “pępka świata”, fałszywym pozostaje założenie o jakiejkolwiek współczesnej refleksji na temat choćby Powstania Styczniowego. Dla nich 1863 na zawsze pozostanie kolejnym, być może przełomowym rokiem Wojny Secesyjnej:)
    NIe ma wyjścia – pewne sprawy należy sobie odpuścić i zadbać wyłącznie o siebie, bez oglądania się na obcych

  24. Kmicic mówi:

    inni bohaterowie:

    W listopadzie 2012 r. IPN zaapelował po raz kolejny o pomoc do wszystkich osób, które mogłyby coś wiedzieć o losach zaginionych w trakcie obławy. Chodzi m.in. o los 
514 osób narodowości polskiej uznanych za Litwinów, które – jak wynika z meldunku gen. Abakumowa, naczelnika Głównego Zarządu Kontrwywiadu Smiersz do Ławrientija Berii, szefa NKWD – przekazano do NKWD Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
    http://www.rp.pl/artykul/153227,972141-Apeluja-w-sprawie-zbrodni.html

  25. Ali mówi:

    @Introligator : Masz rację z angielskim. Dorzuciłbym jednak język rosyjski. W Druskienikach przebywają goście z Rosji, Białorusi , Izraela. Ci izraelscy są Żydami rosyjskojęzycznymi. Nawet między sobą rozmawiają głównie po rosyjsku. Bywałem wielokrotnie w Druskienikach, więc wiem o czym mówię.

  26. Ali mówi:

    @ Lady Chapel : Z tą oceną powstania sprawa nie jest wcale prosta. Powstańcy przegrali,to fakt. Jednakże nigdy nie słyszałem, by środowiska lewackie były szczęśliwe z powodu zwycięstw Polaków. Czy Bitwa Warszawska z roku 1920 wzbudza zachwyty tych środowisk ? A skądże znowu. Przecież Piłsudski był imperialstą. A może pozytywne emocje rodzi zwycięska bitwa pod Kłuszynem ? Absolutnie nie, bo to był imperializm w czystej postaci. A może zwycięska walka Orląt Lwowskich ? A gdzieżby tam. Przecież pozbawiliśmy Ukraińców ich miasta. No to może chociaż Wiktoria Wiedeńska ? Też nie, bo po co było bezrozumnie narażać się dla ratowania Ausrtii, która potem odwdzięczyła się nam rozbiorami ?
    No to może Grunwald albo Płowce ? No nie, bo Płowce były drobną potyczką, rozdętą propagandowo do granic absurdu. Grunwald, owszem był poważnym starciem, ale Polacy nie potrafili wykorzystać tego zwycięstwa. Zresztą Krzyżacy ucywilizowali Prusy i Pomorze Gdańskie tudzież Ziemię Chełmińską, więc raczej trzeba było im się poddać i z skorzystać z ich dorobku cywilizacyjnego, niż z nimi walczyć.
    Krótko mówiąc, w oczach lewactwa cokolwiek Polacy by nie zrobili, było i będzie źle.
    Oczywiście inaczej rzecz się ma z innymi narodami. Niemcy zawsze mądrze postępowali, chociaż przegrali dwie wojny światowe, nie mówiąc już o takich wydarzeniach z dalszej przeszłości jak wyniszczająca wojna chłopska albo wojny religijne, czy też wojny pomiędzy Prusami a Saksonią albo Austrią.
    Rosjanie oczywiście są od nas lepsi, bo stłumili kilka naszych powstań narodowych. Przegrali wprawdzie sromotnie kilka wojen, w tym wojnę krymską i wojnę z Polską w roku 1920, a także wojnę z Japończykami w roku 1904, ale co tam ? Podpisali wprawdzie upokarzający Pokój Brzeski w roku 1918, ale obszar państwa nadal mieli największy. W roku 1991 doprowadzili rozpadu państwa i utraty wszystkich kolonii wewnętrznych, nazywanych republikami radzieckimi, ale nadal mają olbrzymi obszar i dużo gazu ziemnego.
    Austria stała się po roku 1918 małym państewkiem, wcześniej dostawała po dupie nawet od mało walecznych Włochów, ale za to jest zamożna.
    I tak można filozofować bez końca.

  27. Józef mówi:

    >>20.@LadyChapel, Styczeń 20, 2013 at 20:52 –

    „Jesteśmy beznadziejnie uwikłani w historię. Traktujemy się jako Indian Europy, którzy dostali lanie od potęg, zamiast powiedzieć sobie szczerze – naród był do bani.”
    http://www.tokfm.pl/blogi/storytelling/2013/01/komorowski_i_kaczynski_wyrywaja_sobie_porazke/1#BoxSlotII3img<&lt;

    JEŻELI:

    -Jacek Wasilewski (medioznawca) i LadyChapel (forumowicz KW) jest tą samą osobą to Jeżeli Jacek Wasilewski „Zajmuje się mechanizmami narratywizowania rzeczywistości, czyli zamykania wyselekcjonowanych faktów w struktury fabularne.”

    TO:

    -kunszt umiejętności zawodowych zastosowanych w treści artykułu z linku, -dodałbym i rozszerzył „fabularne” o słowo „konfabularne”… -bo fakty historyczne potraktował nadto swobodnie i powiązał ze sobą wybiórczo.

  28. marek mówi:

    Kmicic:
    No, Dmowski to raczej zaistniał na przekór powstaniu.
    Piszesz:
    “moi przodkowie biorący udział w powstaniu woleli śmierć niż niewolę pod rosyjskim butem. I przyznam ,że jestem z nich dumny..znacznie bardziej niż z tych , którzy dali się zruszczyć robiąc karierę u cara.”

    No i chwała im za to. Ale wbrew pozorom w latach 60 XIX wieku bynajmniej nie było tylko takiej alternatywy: albo powstanie, albo renegactwo. Była jeszcze droga powolnego uzyskiwania koncesji od cara i odbudowywania samorządności Królestwa. Była droga odbudowywania polskich wpływów kulturowych na Ziemiach Zabranych. Była wreszcie droga podnoszenia poziomu rozwoju życia społecznego, ekonomicznego i narodowego polskiego chłopa.
    Wszystkie te pozytywistyczne działania powstanie uniemożliwiło, albo przynajmniej znacznie utrudniło.

  29. Introligator mówi:

    Budzik:

    post 24 Budzik, Styczeń 21, 2013 at 02:05: “Jestem pewien słuszności postawionej przez siebie tezy.”

    A ja nie i się z nią nie zgadzam, bo miałem wielokrotnie możność sprawdzenia, że na Zachodzie jest zainteresowanie takimi tematami. A bez informacji po angielsku temat tam nie zaistnieje w ogóle.

    ten sam post 24: “NIe ma wyjścia – pewne sprawy należy sobie odpuścić i zadbać wyłącznie o siebie, bez oglądania się na obcych.”

    Czyli izolacjonizm.

    Jak dla mnie to możesz zamknąć się w swoich czterech ścianach i nie pokazywać nikomu – wtedy najlepiej zadbasz o siebie. Albo jak ktoś się do ciebie odezwie w obcym języku, możesz go zignorować i nie odpowiadać, bo nie “po naszemu” gada i w ogóle szkoda na niego czasu. Ale nie żądaj takiego zachowania od innych. To jest właśnie zaściankowość w czystej formie – zaściankowość, którą tu prezentujesz.

    post 16 Budzik, Styczeń 20, 2013 at 01:17 “Tak tabliczki trójjęzyczne (polski, litewski, rosyjski) upamiętniające bohaterów Powstania Styczniowego są absolutnie wystarczające.”

    jeszcze raz post 24: “…zadbać wyłącznie o siebie, bez oglądania się na obcych.”

    A dla mnie np. rosyjski jest językiem obcym – dla tych pań z muzeum być może także – idąc za twoim tokiem rozumowania, informacji po rosyjsku jednak być nie powinno, bo obcy język, nieprawdaż?

  30. Introligator mówi:

    Ali:

    turyści starsi i w średnim wieku z Izraela mogą znać rosyjski, a nawet polski, ale młodzież już raczej tych języków nie zna i na świecie porozumiewa się po angielsku – a o młodzież chyba głównie tutaj chodzi – bo ta właśnie w przyszłości może i będzie takie miejsca odwiedzać.

  31. Introligator mówi:

    marek:
    „Wszystkie te pozytywistyczne działania powstanie uniemożliwiło, albo przynajmniej znacznie utrudniło.”

    Pozwól, że wtrącę małą uwagę: Pozytywizm jako epoka i pozytywistyczne działania, to na ziemiach polskich (objętych działaniami powstańczymi) okres w zasadzie po Powstaniu Styczniowym – właśnie m.in. jeden z jego efektów i choć prekursorzy Pozytywizmu zaczynają działać jeszcze przed Powstaniem, to jednak pojęcie i ideologia pozytywistyczna kształtują się po Powstaniu 1863 r. Nie mogło zatem owo Powstanie uniemożliwić czegoś, co faktycznie, na ziemiach polskich zostało stworzone już po jego upadku i niejako w efekcie tego upadku.

    Samo Powstanie 1863 r. należy jeszcze do epoki Romantyzmu-wyrasta z tradycji romantycznej i właśnie, trochę symbolicznie, z opóźnieniem, tę epokę kończy – przynajmniej na terenie Królestwa Polskiego (Kongresowego).

    Poza tym dyskusja na temat zasadności lub nie Powstania Styczniowego przypomina mi „akademickie” dyskusje na forach na temat Powstania Warszawskiego – czy było potrzebne czy nie, czy było racjonalne czy irracjonalne. Ale te dyskusje dzisiaj prowadzą ludzie z współczesnej-innej-odmiennej epoki – ludzie, którzy nie żyli w tamtych czasach i tamtej rzeczywistości i nie przeżywali tych wydarzeń, które obecnie komentują. Dla mnie takie dyskusje są trochę jałowe. Zawsze część dyskutujących powie, że dane powstanie było potrzebne, a część, że było bez sensu. I nic z tego absolutnie nie wynika. Ważne jednak, żeby o pewnych istotnych dla danego narodu zdarzeniach pamiętać – bo te zdarzenia często ten naród kształtowały. Dodatkowo, czytając np. wspomnienia z powstań można mieć wrażenie, że dla tych ludzi to było być albo nie być, co szalenie istotnego-priorytetowego-najważniejszego, a więc niesamowite emocje i uczucia, a nie „idę do powstania, gdyż nie mam aktualnie co robić” – przecież nie od dziś wiadomo i sami powstańcy wielokrotnie to potwierdzali, że takie powstania, jak Powstanie Warszawskie, czy właśnie Powstanie Styczniowe mogłyby wybuchnąć samorzutnie, nawet bez odgórnego ogłoszenia-decyzji, bo miały miejsce w rzeczywistości, której ciśnienie i tak by spowodowało wybuch.

    A tymczasem współcześnie widzę tendencję raczej do omijania pewnych ważnych wydarzeń historycznych, co tłumaczy się ich nieatrakcyjnością (bo przegrana, bo niewygodne w stosunkach międzynarodowych, bo to dawno było, bo nikt nie zrozumie itp.), ale co w takim razie pozostaje – miałkość naszej plastikowej-„ekologiczno”-nijakiej współczesności – byle było ładnie, miło, estetycznie i przede wszystkim zabawnie (żeby był „fun”) – i to wszystko? Żyjmy teraźniejszością – to hasło obecnie na czasie – ale jaka będzie ta teraźniejszość bez pamięci o przeszłości?

  32. Wereszko mówi:

    Chłopcy w 1863 mieli wybór: dać się zgnoić na 25 lat w ruskiej armii lub iść do lasu i bić Moskala.
    Chłopcy w 1944 mieli podobnie:zginąć w katowniach UB lub iść do lasu i zostać “żołnierzami wyklętymi”.
    Ja ich rozumiem i popieram.

  33. Budzik mówi:

    Introligator 30
    To normalna rzecz różnić się, wymieniać opinie ale pozostać przy swoim zdaniu.

    Piszesz:…”na Zachodzie jest zainteresowanie takimi tematami. A bez informacji po angielsku temat tam nie zaistnieje w ogóle”.
    Praca naukowa to nie samograj. Istotną kwestią są przekłady z oryginału, jednak w danej sprawie istnieje ciemna dziura. Powodem jest brak zainteresowania. To oczywiste. Największym zainteresowaniem historią ziem polskich, najwięcej publikacji na ten temat powstaje na niemieckich uniwersytetach. Jednak w 80% publikacje te dotyczą (tu uwaga) Dolnego i Górnego Śląska oraz szeroko rozumianego Pomorza:) Nie brzmi to zbyt dobrze. Informacje o rzekomo szerokim zainteresowaniu na “zachodzie” naszą historią jest właśnie “zaściankowych chciejstwem”. NO cóż, świat nie jest idealny a my nie jesteśmy w jego centrum:) Czas najwyższy to zauważyć i się z tym pogodzić.

    Nazywasz moją postawę “zaściankową”, niech i tak będzie. To żaden wstyd przejawiać większe zainteresowanie sprawami lokalnymi aniżeli “światowymi”. Nie każdy bowiem ma tak światły umysł aby analizować zachodzące mechanizmy w wymiarze globalnym. Sprawy globalne pozostawiam lepszym od siebie.

    Natomiast nie zgodzę się z zarzutem “izolacjonizmu”, dodatkowo rozumianego tak pejoratywnie. Prawdą jest natomiast to, że przykładam większą wagę do tego co mam na swoim własnym podwórku. Dbam o to aby był na nim porządek. To jak ma na swoim podwórku “Hans, John, czy Sasza” jest dla mnie całkowicie drugorzędne. Nie interesuje mnie także jakie książki czytają, jakie prezentują postawy obywatelskie itd. To po prostu nie moja sprawa:) Czy to jest izolacjonizm? Być może, lecz nie ma w tym nic złego:)

    Zaciekawiły mnie Twoje próby pouczania co mogę zrobić, gdy jakiś obcokrajowiec zada mi jakieś pytanie w swoim języku:) Zaciekawiła mnie także stawiana przez Ciebie teza, że oczekuję od innych aby osoby obcojęzyczne ignorować:) Doprawdy, to daleko posunięte, dosyć zabawne spekulacje wysnuwane bez najmniejszych przesłanek.

    W kwestii językowej jestem zwolennikiem stosowania zasady równej miary. Nie raz wyrażałem pogląd, że automatyczne przeskakiwanie w konwersacji na “język obcy” jest oznaką kulturowego podporządkowania. Forum internetowe nie jest idealnym miejscem aby zagadnienie to wyjaśnić, jednak osoba inteligentna a za taką Ciebie uważam drogi Introligatorze z pewnością domyśli się co mam na myśli. Zagadnienie to jest dosyć obszerne a idealnym miejscem na wyjaśnienia jest raczej uniwersytecka aula.

  34. Kmicic mówi:

    do Marek 29:
    Odpowiedział Ci Wereszko 33.
    Jakby nie oceniać, ten akt rozpaczy miał olbrzymi wpływ na dalsze dążenia niepodległościowe Polaków.

  35. Introligator mówi:

    Post 34: Budzik, Styczeń 21, 2013 at 22:03 –

    „Praca naukowa to nie samograj. Istotną kwestią są przekłady z oryginału, jednak w danej sprawie istnieje ciemna dziura. Powodem jest brak zainteresowania. To oczywiste. Największym zainteresowaniem historią ziem polskich, najwięcej publikacji na ten temat powstaje na niemieckich uniwersytetach.” Itd.

    Nic nie jest takie oczywiste. Ty mi tu opowiadasz o pracach naukowych, ale te panie z muzeum, przypominam, naukowcami chyba nie są i chcą dotrzeć do tzw. „zwykłych” ludzi – turystów – wychodzą naprzeciw ich zainteresowaniu, bo zainteresowanie jest, ale nie poparte informacją, zanika, co właściwie sam przyznałeś.
    Podam pewien przykład: przyjeżdża wycieczka z Izraela – zwiedzają sobie jakieś miejsca szlakiem martyrologii Żydów – po drodze mijają miejsce pamięci związane z pewnym powstaniem – informacja w jednym – środkowo-europejskim języku. Niektórzy z grupy przystają i pytają: o co chodzi – coś tu ważnego było? E chyba nie, jakieś lokalne wydarzenie, idziemy dalej. Koniec, stracona szansa przekazania informacji.

    Natomiast z „chciejstwem”, kolego, to mi nie wyjeżdżaj, bo chcieć to móc, a grzech zaniechania to raczej nie jest dobra droga, a taką właśnie proponujesz.

    „Nazywasz moją postawę „zaściankową”, niech i tak będzie. To żaden wstyd przejawiać większe zainteresowanie sprawami lokalnymi aniżeli „światowymi”.”

    Ja nawet skłonny byłbym nazwać twoją postawę skrajnie ignorancką, a nawet arogancką, w rodzaju: ja mam ich… gdzieś i oni mnie też – nie wiem czy taka postawa, to dobry przykład do naśladowania. I przypominam, że nadal mówimy o Powstaniu Styczniowym – w tym kontekście nie bardzo rozumiem hasło: „większe zainteresowanie sprawami lokalnymi aniżeli „światowymi”.” Nie mówimy tu o budowie wodociągu we wsi X tylko o powstaniu, które odbiło się echem w całej Europie, a ty proponujesz wtłoczyć je w ramy małego-lokalnego wydarzenia? To już jakaś bzdura.

    „Prawdą jest natomiast to, że przykładam większą wagę do tego co mam na swoim własnym podwórku. Dbam o to aby był na nim porządek.

    Każdy normalny dba i chyba lepiej będzie “podwórko” wyglądało z dodatkową informacją w obcym języku, bo jak przyjadą goście z zagranicy, to może czegoś się ciekawego o podwórku dowiedzą. Chyba, że nikogo do siebie nigdy nie zapraszasz, w co akurat mogę uwierzyć.

    To jak ma na swoim podwórku „Hans, John, czy Sasza” jest dla mnie całkowicie drugorzędne.”

    Hansa i Johna, to może masz w … ale Saszy już nie (napisy po rosyjsku?), więc tutaj widzę pewną sprzeczność, której na razie nie byłeś w stanie wyjaśnić. W zasadzie, będąc w zgodzie z twoim rozumowaniem, informacje w tym muzeum powinny być TYLKO po litewsku, bo reszta języków jest obcych, prawda? I jeszcze jedno – nie chodzi o to, aby zaglądać na ich podwórko – ważne, że gdy oni zajrzą na nasze, będą mogli lepiej zrozumieć, co się tu działo i dzieje, a temu właśnie służy informacja w języku międzynarodowym – niekoniecznie informacja naukowa – powtarzam – ZWYKŁA informacja.

    „Zaciekawiły mnie Twoje próby pouczania co mogę zrobić, gdy jakiś obcokrajowiec zada mi jakieś pytanie w swoim języku:) Zaciekawiła mnie także stawiana przez Ciebie teza, że oczekuję od innych aby osoby obcojęzyczne ignorować:) Doprawdy, to daleko posunięte, dosyć zabawne spekulacje wysnuwane bez najmniejszych przesłanek.”

    To dobrze, że cię zaciekawiły, bo dostrzegasz już problem, tylko jeszcze nie potrafisz dostrzec przyczyn tego problemu.

    „Nie raz wyrażałem pogląd, że automatyczne przeskakiwanie w konwersacji na „język obcy” jest oznaką kulturowego podporządkowania.”

    Nie chodzi o automatyczne przeskakiwanie na język obcy a o równoległą informację w tym języku – cały czas o tym mówię, ale jak widzę, jest to dla ciebie trudne do zrozumienia.

    Na koniec powiem tak: analizując twoje wypowiedzi w kontekście tego artykułu doszedłem do wniosku, że niektórzy potrafią coś zrobić i wychodzić innym naprzeciw, rozwijać się, a inni potrafią tylko gadać zamknięci mentalnie w królestwie swoich czterech ścian i właśnie dlatego, na szczęście, to muzeum z artykułu prowadzą osoby takie, jak te panie, a nie takie jak ty – i m.in. dlatego to muzeum jest dla mnie ciekawe i atrakcyjne.

  36. marek mówi:

    Kmicic:
    “Odpowiedział Ci Wereszko 33…”
    Czyli rozumiem, że dla powstańców Polska się nie liczyła, liczyło się to, żeby nie iść “w sołdaty”? To nawet ja o coś takiego uciekinierów przed branką nie podejrzewam. Nawiasem mówiąc nie jest prawdą, że mieli alternatywę, albo branka, albo walka:
    http://prawica.net/32845

    “ten akt rozpaczy miał olbrzymi wpływ na dalsze dążenia niepodległościowe Polaków…”
    Owszem, ale obawiam się, że niekoniecznie pozytywne.

    Introligator:
    “Nie mogło zatem owo Powstanie uniemożliwić czegoś, co faktycznie, na ziemiach polskich zostało stworzone już po jego upadku i niejako w efekcie tego upadku.”

    Tak, w szkole uczyli, że się romantyzm skończył wraz z powstaniem styczniowym, a potem był pozytywizm. Prawda jest jednak taka, że pozytywistyczne działania, typu praca organiczna, postawienie na rozwój ekonomiczny i odrzucenie insurekcjonizmu, istniały już przed powstaniem styczniowym. Przede wszystkim w Wielkopolsce, ale też i w Kongresówce (Drucki- Lubecki, Wielopolski, czy Zamoyski). Powstanie styczniowe ze swoimi romantycznymi uniesieniami, tę pracę zniszczyło. Owszem po klęsce powstania, kiedy już nie pozostały żadne złudzenia, trzeba było porzucić romantyczne mrzonki i realizować program pozytywistyczny. Niemniej jednak klęska powstania i późniejsze represje spowodowały, że owa praca była wykonywana w znacznie trudniejszych warunkach (ucisku politycznego, gospodarczego i kulturalnego).

  37. Tadeusz mówi:

    Ciekawy artykuł. Trudno uwierzyć, że w Polsce nie ma muzeum powstania styczniowego. Pewnie są tematyczne ekspozycje w różnych muzeach, ale to jednak nie to samo.

  38. Introligator mówi:

    marek:

    intensywna rusyfikacja nastąpiła już po Powstaniu Listopadowym 1830-1831 – ucisk polityczny, gospodarczy i kulturalny, o którym piszesz, nastąpił już wtedy, wraz z faktyczną likwidacją Królestwa Kongresowego i atrybutów jego niezależności, jak np. Sejm. Rosja, zmieniając podział administracyjny, dobijając takimi decyzjami, jak permanenty stan wojenny, zesłania, kontrybucje, likwidacja szkolnictwa wyższego i postępująca rusyfikacja w szkolnictwie podstawowym, czy wprowadzenie rosyjskiego prawodawstwa karnego, tworzyła proces, który jasno zmierzał w kierunku ostatecznego wynarodowienia i ubezwłasnowolnienia narodu polskiego, więc nie pisz mi, że było tak pięknie, tylko Powstanie Styczniowe wszystko zepsuło, bo faktycznie nie bardzo było już co psuć. Chyba w szkole o tym też uczyli? Co do prekursorów Pozytywizmu, to przecież wspomniałem, że takowi byli i działali jeszcze przed Powstaniem 1863 r., ale, moim zdaniem, Pozytywizm rozwinął się właśnie jako odpowiedź na klęskę Powstania Styczniowego – zyskał walor masowości już po tym powstaniu, a faktycznie nie wiadomo, jak by się losy tego prądu ideowego potoczyły na ziemiach polskich, gdyby nie klęska 1863 r.

    Ale jeszcze raz powtarzam: chłodne współczesne dywagacje na temat, czy dane powstanie miało sens czy nie, są dla mnie jałowe i właśnie bez sensu – inna epoka – inne spojrzenie – poza tym łatwiej jest oceniać coś z bezpiecznej-dalekiej perspektywy, niż będąc w “wirze” zdarzeń.

  39. marek mówi:

    Introligator:
    Powstanie styczniowe wybuchło akurat wtedy, kiedy zelżały rosyjskie represje. Paskiewicz nie był już wtedy Namiestnikiem, tylko liberalnie nastawiony ks. Konstanty. Były wdrażane reformy ustrojowe zmierzające do odbudowy samorządu Królestwa (np. powołano Radę Stanu, czy Rząd Cywilny), polonizowano administrację, utworzona została Warszawska Szkoła Główna. Powstanie tym reformom położyło kres, choć było rzeczą wiadomą, że nie ma szans na zwycięstwo.
    Ocena powstania była dokonywana i przez ówczesnych jego świadków i potem. Moim skromnym zdaniem, dyskusja na ten temat przyda się także i teraz. Z dwóch powodów. Pierwszym jest ten, że Historia magistra vitae est, a na błędach się trzeba uczyć. Drugim ten, że dzisiejsze przedstawianie tego wydarzenia, jest jednostronne i przez to nieprawdziwe. Za dużo w dzisiejszej dyskusji o powstaniu jest mitologii i polityki, a za mało odniesienia do rzeczywistości.

  40. Introligator mówi:

    marek:

    Tak, represje zelżały dopiero w 1862 r. – i to już po zamieszkach i demonstracjach 1861 r. (jednocześnie car nie pozostawił złudzeń co do możliwości dalszej poprawy sytuacji na korzyść Polaków), a wcześniejsze 30 lat?

    Dzisiejsze przedstawianie tego wydarzenia nie jest jednostronne a dwustronne, o czym już pisałem, to znaczy część dyskutujących twierdzi, że powstanie było błędem, a cześć, że było potrzebne – co do jałowości tych sporów też już się wypowiedziałem.
    Mówisz też, że za mało jest odniesienia do rzeczywistości? Której? Tamtej czy obecnej? Bo to dwie różne rzeczywistości i naprawdę trudno odnieść do naszej współczesności wydarzenie, które zaistniało w tak odmiennych od naszych warunkach politycznych i społecznych.

    Co do wyciągania wniosków, nie tyle z błędów, ile z klęsk, to przecież takie wnioski wyciągnięto już w tamtej epoce – Pozytywizm i jego następstwa dały dobre efekty, chociaż np. nie jestem pewien, czy bez tej „mitologii”, którą odrzucasz, byłaby możliwa restytucja państwa polskiego w 1918 r. i wygrany rok 1920.

  41. Budzik mówi:

    Introligator 36
    …”Podam pewien przykład: przyjeżdża wycieczka z Izraela – zwiedzają sobie jakieś miejsca szlakiem martyrologii Żydów – po drodze mijają miejsce pamięci związane z pewnym powstaniem…”

    Jestem coraz bardziej rozbawiony podjętą przez Ciebie metodyką. Z pewnością została zaczerpnięta z popularnego “Misia” Stanisława Barei, …”a gdyby staruszka tutaj przechodziła do domu starców”, …”A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał…”:)

    Czysta analogii do wycieczek z IZraela, które wraz uzbrojoną eskortą zbaczają z trasy ustalonej wycieczki relacji Oświęcim – Grób Cadyka – Muranów – POnary aby zapoznać się z Polską kulturą, tradycją i historią. Śmiechu warta argumentacja Panie Introligator. Więcej realizmu proszę a mniej marzeń:)

    Piszesz:…”Nie mówimy tu o budowie wodociągu we wsi X tylko o powstaniu, które odbiło się echem w całej Europie, a ty proponujesz wtłoczyć je w ramy małego-lokalnego wydarzenia? To już jakaś bzdura”
    POwstanie Styczniowe odbiło się faktycznie szerokim echem w ówczesnej Europie, na ulicach Berlina i Wiednia śpiewano “Noch ist Polen nicht verloren”:) Jednak współcześnie (żyjemy bowiem jak mniemam na początku XXI wieku) wydarzenie to sprzed 150 lat nie znaczy kompletnie nic i nic tego nie zmieni. Nawet milion tabliczek w we wszystkich językach tego świata.

    Ja pisałem: „Zaciekawiły mnie Twoje próby pouczania co mogę zrobić, gdy jakiś obcokrajowiec zada mi jakieś pytanie w swoim języku:) Zaciekawiła mnie także stawiana przez Ciebie teza, że oczekuję od innych aby osoby obcojęzyczne ignorować:) Doprawdy, to daleko posunięte, dosyć zabawne spekulacje wysnuwane bez najmniejszych przesłanek.”

    TY odpowiadasz: …”To dobrze, że cię zaciekawiły, bo dostrzegasz już problem, tylko jeszcze nie potrafisz dostrzec przyczyn tego problemu”.

    Trzeba przyznać, że Twoja wypowiedź jest jednoznacznie wredna. Czemuż to się wyzłośliwiasz? Pewnie fałszywie zakładasz, że jeśli osoba obcojęzyczna pyta mnie o godzinę, to ja odwracam się bez słowa w drugą stronę? Wredne, naprawdę wredne Panie Introligator.

    Piszesz: …Nie chodzi o automatyczne przeskakiwanie na język obcy a o równoległą informację w tym języku – cały czas o tym mówię, ale jak widzę, jest to dla ciebie trudne do zrozumienia”

    Wiem doskonale, co jest osią sporu. Szkoda, że dopiero teraz to zauważyłeś. BYło by uprzednio znacznie łatwiej. Wiadomość równoległa, wyrażona w innym języku bywa bardzo przydatna. Jednak problem polega na tym, że według mojej opinii przekaz równoległy nie powinien być skierowany do osób przypadkowych, które zabłądzą:) (…”a gdyby staruszka tutaj przechodziła…”:)
    Informacja musi być do konkretnego odbiorcy a nie osoby przypadkowej.

    Piszesz: …”na szczęście, to muzeum z artykułu prowadzą osoby takie, jak te panie, a nie takie jak ty – i m.in. dlatego to muzeum jest dla mnie ciekawe i atrakcyjne”

    Cieszę się bardzo, że nie jestem panią prowadzącą muzeum. UWielbiam swoją pracę i zamierzam z niej rezygnować:) NAtomiast osoby takie jak Ty z pewnością z taką nuworyszowską naiwnością przydałby by się na etacie w muzeum. Być może do rozdawania kapci? Dzięki temu muzeum pewnie zyskało by na atrakcyjności:)

    Jak pisałem uprzednio, jestem zwolennikiem zwiększonego fokusowania spraw lokalnych. Dlatego odnośnie tabliczek mogę wyrazić opinię. Natomiast Panie z Muzeum mają całkowitą dowolność w zakresie doboru języków na tabliczkach poglądowych. Na indeksie może być jeszcze francuski, włoski, niemiecki, mandaryński i wiele wiele innych. Nic mi do tego. Zapytuję jedynie o sens. Jeśli odpowiedzią na to pytanie jest obecność “zbłąkanej staruszki”, to ja nie przestaję się uśmiechać – u siebie w domu, lokalnie:)

  42. Introligator mówi:

    Budzik, Styczeń 24, 2013 at 18:00

    “NAtomiast osoby takie jak Ty z pewnością z taką nuworyszowską naiwnością przydałby by się na etacie w muzeum. Być może do rozdawania kapci? Dzięki temu muzeum pewnie zyskało by na atrakcyjności:)”

    I kto tu jest złośliwy i wredny? 😉 Nieładnie.

    Ogólnie twój post bardzo dłuugi, ale praktycznie bez treści i argumentów, w zasadzie zapraszasz do “pyskówki”, bo kpin i złośliwości za argumenty raczej uznać nie można, co najwyżej za bezsilność.

    Przykład podałem z życia, a nie z filmu, mógłbym podać także przykłady dotyczące turystów z USA, Kanady, czy Wielkiej Brytanii, a nawet Japonii, turystów posługujących się angielskim kolego, bo tak się składa, że jestem w temacie już sporo czasu, a turyści ci to z pewnością nie są “staruszki idące do domu starców”.

    Ale jak ciągle siedzisz w domu, uśmiechając się do siebie, to zapewne, przez okno, tylko takowe staruszki możesz zauważyć 😉

    “Jednak współcześnie (żyjemy bowiem jak mniemam na początku XXI wieku) wydarzenie to sprzed 150 lat nie znaczy kompletnie nic i nic tego nie zmieni. Nawet milion tabliczek w we wszystkich językach tego świata.”

    Zależy dla kogo, może dla ciebie nie znaczy. To bardzo ostateczne stwierdzenia – nic nie znaczy, nic nie zmieni, w dodatku nie poparte żadnym konkretem – i dlaczego wypowiadasz się za innych?

    Mandaryński nie jest językiem międzynarodowym, a angielski już tak – skręcasz w przesadę i groteskę – takie triki świadczą znów o braku argumentów.

    I może nie milion tabliczek (znowu celowa przesada) i nie we wszystkich językach (przesada), a w tych trzech, o których mówiłem plus taka sama trójjęzyczna informacja w internecie i powinno być dobrze – sprawdziłem i działa – poważnie-bez uśmiechu 🙂

  43. Budzik mówi:

    Introligator 43

    Piszesz: …”Mandaryński nie jest językiem międzynarodowym …, – skręcasz w przesadę i groteskę – takie triki świadczą znów o braku argumentów”

    Odniosę się tylko do tej jednej Twojej wypowiedzi. Otóż mandaryński jest jednym z sześciu oficjalnych języków Organizacji Narodów Zjednoczonych:)
    Skręcanie w groteskę? Brak argumentów? Dobre sobie:)

    Jeśli jesteś zwolennikiem mrówczej pracy w zakresie odkłamywania historii polski oraz jej popularyzacji, to życzę wielu sukcesów. To szlachetne warte pochwały dzieło. Musisz jednak być nieco lepiej przygotowany niż do tej rozmowy.
    Tymczasem pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

  44. Introligator mówi:

    Budzik:

    „Otóż mandaryński jest jednym z sześciu oficjalnych języków Organizacji Narodów Zjednoczonych:)”

    Znowu nieciekawy trik – czy jest to język międzynarodowy? Czy powszechnie stosowany na Zachodzie? Po co takie tanie chwyty, które niczego nie dowodzą?

    I tak na koniec taki cytat z twojej wypowiedzi (post 42 Budzik Styczeń 24, 2013 at 18:00)
    „Czysta analogii do wycieczek z IZraela, które wraz uzbrojoną eskortą zbaczają z trasy ustalonej wycieczki relacji Oświęcim – Grób Cadyka – Muranów – POnary aby zapoznać się z Polską kulturą, tradycją i historią. Śmiechu warta argumentacja Panie Introligator. Więcej realizmu proszę a mniej marzeń:)”

    Przecież te panie z muzeum same stwierdziły w artykule, że mają gości z Izraela, więc jest to zaistniały fakt – z faktami chcesz dyskutować? Myślałem, że już wcześniej się zorientujesz, ale tak się rozgadałeś, że ten fakt jakoś umknął twojej uwadze 😉

    Dodatkowo już się zlituję i poinformuję cię (a miała to być zagadka), że w niedalekim sąsiedztwie tego muzeum znajduje się miejscowość Szetejnie, w której z kolei znajduje się Centrum Kulturalne im. Czesława Miłosza, gdzie organizowane są różnego rodzaju sympozja, konferencje, imprezy artystyczne – w tym kontekście myślę, że zagranicznych gości będzie Muzeum Powstania 1863 r. tylko przybywać i informacja po angielsku jest w takim muzeum jak najbardziej wskazana.

    Również pozdrawiam i życzę bardziej otwartego stosunku do świata, co wcale nie musi równać się „kulturowemu podporządkowaniu”.

  45. Budzik mówi:

    Introligator 43

    Niby ja jestem taki “zamknięty dla świata”, brzmi do strasznie pejoratywnie, pozycjonuje pod względem modalnym wartościując negatywnie moje wypowiedzi. Tymczasem jest to nic innego tylko “łatka”, lub jak kto woli “gęba” znana z Gombrowicza.

    Powiem tak: generalnie warto jest powoływać się na “postęp” (skąd to znamy), nowoczesność, “otwartość na świat” (to stosunkowo nowe, współczesne). W tenże sposób deklarując nowoczesność semantycznie uwznioślamy się, choć tylko werbalnie, jednak zyskujemy przewagę. Jednak osoby stąpające po tej ziemi nieco dłużej zauważają fakt, że zbytnia “otwartość” niczym nie przesłaniająca maksymalnie szerokiego spektrum wejrzenia niekoniecznie musi być czynnikiem pozytywnym. Czasem “szerokość spojrzenia” musi być samoograniczona dla własnego (wspólnego) dobra. W przeciwnym razie grozi nam coś na podobieństwo nadpodaży promieni słonecznych w warunkach arktycznych. Grozi to ślepotą.
    Oczywiście to metafora. W warunkach, kiedy nie jesteśmy wstanie unieść nadmiaru informacji oraz odpowiedzialności z tytułu ich multiplikacji, powinniśmy przyjąć za dobrą praktykę wstrzemięźliwość.

    Tymczasem mam do Ciebie zasadnicze pytanie. Gdybyś Introligatorze miał opowiedzieć obcokrajowcom o Powstaniu Styczniowym w muzeum w który dla jasności ja rozdawałbym kapcie – w jaki sposób przybliżyłbyś im oczywiście lapidarnie osadzenie w realiach epoki przyczyny, przebieg oraz sens tego tragicznego, choć bohaterskiego zrywu?

  46. Wereszko mówi:

    @ Budzik
    @ Introligator
    Nie wtrącam się,bo jestem za głupi,ale z wypiekami na mordzie śledzę waszą dyskusję.
    Budzik,co to znaczy “pozycjonuje pod względem modalnym wartościując negatywnie moje wypowiedzi”?

  47. Introligator mówi:

    Budzik:

    W odpowiedzi na post:
    46. Budzik, Styczeń 27, 2013 at 03:40

    A mieliśmy już zakończyć rozmowę 😉

    Mnie zainteresowało co innego – co trzeba mieć w sobie, żeby pisać posty na KW w nocy z soboty na niedzielę, o godzinie 3:40 nad ranem? Stary, daj spokój, nie napinaj się – ja sobie dzień cały na nartach spędziłem, bez rozmyślań o powstaniach 🙂

    „Gdybyś Introligatorze miał opowiedzieć obcokrajowcom o Powstaniu Styczniowym w muzeum w który dla jasności ja rozdawałbym kapcie”

    Dla jasności – to ty chciałeś mnie zatrudnić do rozdawania kapci – w moim muzeum rozdawałbyś jedynie uśmiechy, bo wiem, że umiesz to robić 😉

    „w jaki sposób przybliżyłbyś im oczywiście lapidarnie osadzenie w realiach epoki przyczyny, przebieg oraz sens tego tragicznego, choć bohaterskiego zrywu?”

    Tu cię mam – to jednak warto obcokrajowcom przybliżać przyczyny, przebieg oraz sens tego zrywu? A wcześniej mówiłeś, że nie warto, bo nikogo to nie interesuje 😉

    Trafiony – zatopiony 🙂

  48. Budzik mówi:

    Wereszko 47
    Daj spokój. Przecież wiemy, że masz “na czym czapkę nosić”:)
    Poradzisz sobie z egzegezą bez zewnętrznej pomocy.
    Introligator jest w porządku, czasem wije się jak węgorz ale to dobry człowiek, choć te ‘uśmieszki” wklejane do rozmowy nieco źle mi się kojarzą: brrr… (wiesz co mam na myśli:)

  49. Budzik mówi:

    Introligator 48

    Mieliśmy, nie mieliśmy – wszytko było “tymczasem”:)

    Piszesz: …”co trzeba mieć w sobie, żeby pisać posty na KW w nocy z soboty na niedzielę, o godzinie 3:40 nad ranem? Stary, daj spokój, nie napinaj się – ja sobie dzień cały na nartach spędziłem, bez rozmyślań o powstaniach”

    Odpowiedź jest złożona: albo tak późno kładę się spać albo tak wcześnie wstaję:)
    Zazdroszczę Ci tych nart, bo wiem, że idzie odwilż. Poza tym w pewnym wieku należy się już liczyć z niedyspozycją stawów kolanowych:)

    Tak czy owak można wszystko spiąć swoistą klamrą: tradycjonaliści jeżdżą na nartach, lewicowe fircyki preferują snowboard alias “parapet”:) Ty jesteś wnioskuję raczej konserwatywny w tej mierze:)

    Powstanie Styczniowe jest ze mną stale, gdyż niedawno odebrałem zamówiony numizmat okolicznościowy, który często ściskam w ręku, przyglądam się. Stąd przemyślenia i wnioski.

    Swoją drogą to ciekawi mnie perspektywa dnia roboczego spędzonego w muzeum na rozdawaniu i odbieraniu odchodzących do lamusa muzealnianych kapci. To jak mniemam byłby odpowiednik ścinki z “Siekierezady” Edwarda Stachury:)))) Natomiast uśmiech – jak najbardziej tak, warto najbardziej posyłać każdemu:)

    Introligatorze… to, że zapytuję o Twoją opinię w tej sprawie nie znaczy, iż z automatu staje się zwolennikiem popularyzacji naszej narodowej “martyrologii”.

    Jestem po prostu ciekawy, co może młody człowiek odnaleźć w tym bezmiarze cierpienia tak interesującego aby spąsowiały z przejęcia wyniosłe poliki Niemca, Anglika, czy innego jakiegoś “galijskiego koguta”:)

    Trafienia nie ma, jest za to pytanie pozostawione bez odpowiedzi

  50. Introligator mówi:

    Budzik:

    „Jestem po prostu ciekawy, co może młody człowiek odnaleźć w tym bezmiarze cierpienia tak interesującego aby spąsowiały z przejęcia wyniosłe poliki Niemca, Anglika, czy innego jakiegoś „galijskiego koguta”:)”

    Znowu przejaskrawienie – do tej pory twierdziłeś, że obcokrajowców ta sprawa w ogóle nie zainteresuje, a teraz z kolei mówisz, że mają pąsowieć z emocji. Tymczasem, przede wszystkim, otrzymując informację, w języku, który znają, mają szansę cokolwiek się o tym powstaniu dowiedzieć.

    Jeśli chodzi o zapytywanie o kolejne opinie, to do tej pory spieraliśmy się CZY należy dodawać informacje w języku angielskim na temat tego powstania – myślę, że udowodniłem, że warto, a ty, unikając przyznania racji lub zanegowania moich argumentów, przechodzisz szybko do problemu JAK przedstawić te informacje. Zanim rozpoczniemy kolejny etap naszej dyskusji, musisz jednak wypowiedzieć się jasno co do faktów przedstawionych w poście nr 45, kiedy tymczasem w poście 46 odpowiadasz na post 43, unikając reakcji na mój post 45.

    Jest to twój kolejny, nieuczciwy trik, a w zasadzie unik.

    Powtórzę zatem jeszcze raz i proszę o ustosunkowanie się do tych informacji:

    1. Cytat z twojej wypowiedzi: „Czysta analogii do wycieczek z IZraela, które wraz uzbrojoną eskortą zbaczają z trasy ustalonej wycieczki relacji Oświęcim – Grób Cadyka – Muranów – POnary aby zapoznać się z Polską kulturą, tradycją i historią. Śmiechu warta argumentacja Panie Introligator. Więcej realizmu proszę a mniej marzeń:)”

    Panie z muzeum same stwierdziły w artykule, że mają gości z Izraela, więc jest to zaistniały fakt – a więc zainteresowanie jest i w tym kontekście informacja po angielsku jest potrzebna, dlaczego więc omijasz ten fakt szerokim łukiem?

    2. W niedalekim sąsiedztwie tego muzeum znajduje się miejscowość Szetejnie, w której z kolei znajduje się Centrum Kulturalne im. Czesława Miłosza, gdzie organizowane są różnego rodzaju sympozja, konferencje, imprezy artystyczne – w tym kontekście myślę, że zagranicznych gości będzie Muzeum Powstania 1863 r. tylko przybywać i informacja po angielsku jest w takim muzeum jak najbardziej wskazana.

    Znowu omijasz tę informację i w zamian dajesz mi taki „ochłap”:

    „Introligatorze… to, że zapytuję o Twoją opinię w tej sprawie nie znaczy, iż z automatu staje się zwolennikiem popularyzacji naszej narodowej „martyrologii”.

    Byle jaka – miałka i wymijająca odpowiedź.

    Jeśli się jasno-konkretnie ustosunkujesz do powyższych informacji (punkty 1 i 2), przejdziemy dalej do twojego pytania z postu nr 46. Jeśli będziesz nadal stosował uniki, nasza dalsza dyskusja nie ma sensu – ja szanuję swój czas.

  51. black mówi:

    Jest sporo zakłamań – szczególnie z komentarzach. Aktualny stan wiedzy o Powstaniu Styczniowym można odsłuchać tutaj:
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/powstanie-styczniowe-jako-traumatyczne-doswiadczenia-ostatnich-pokolen-polakow-zyjacych-pod-zaborami-cz-i/

    Polecam zainteresowanym prawdą. Między innymi mówi się o roli Żmudzi (jako jednego z dwóch regionów) w Powstaniu. Stąd (np. w moim domu) niechęć do Żmudzinów. To odrobinę by korespondowało z wpisem @10

    Pozdrawiam z Korony

  52. black mówi:

    … a muzeum, jak Pan Bóg pozwoli, trzeba będzie odwiedzić.

  53. Budzik mówi:

    Introligator 51

    Piszę, piszę a Ty niewiele z tego rozumiesz. Zacietrzewiasz się, grasz, dalej pejoratywnie pozycjonujesz.

    Pytałem w jaki sposób zainteresowałbyś obcokrajowców Powstaniem Styczniowym a Ty odpowiadasz, że chcę aby pąsowieli z emocji:) Pytam Ciebie o modus operandi a Ty piszesz, że chcę wpływać na emocje:) Na pytanie techniczne odpowiadasz przypisaniem mi na siłę woli informowania:) Dziwny jesteś

    Wyrażałem się w poruszonych przez Ciebie sprawach jasno i konkretnie. Bardziej konkretnie już nie można. Twoje punkciki “jeden” i “dwa” niczego nie zmieniają, bo nie mogą zmienić.

    Wobec powyższego cofam zadane Ci pytanie.
    W poście 51 dałeś upust miałkości. Twoje opinie przestały mnie interesować.
    Jeździj sobie dalej na nartach, nie masz bowiem nic ciekawego w tej sprawie do powiedzenia. Dodatkowo nie jesteś wstanie podjąć użytego tonu pojednawczego.

    Jakim to trzeba być człowiekiem aby tak asymetrycznie bez dobrej woli pisać? Nie, nie – dalsza wymiana zdań nie ma sensu

  54. Introligator mówi:

    Budzik:

    czyli nadal bez konkretów.

    Ja się nie zacietrzewiam-nie wiem, czy to dostrzegasz, ale od pewnego czasu przypisujesz mi swoje własne cechy postępowania. Osobiście staram się obecnie jedynie wypunktowywać twoje uniki i spokojnie poprosiłem cię o konkretne ustosunkowanie się do mojego postu 45 lub do punktów 1 i 2 w poście 51.

    Nie denerwuj się tak, to tylko rozmowa, skoro jednak moje opinie przestały cię interesować, to faktycznie, dalsza rozmowa nie ma sensu.

    P.S. Jazda na nartach bardzo dobrze wpływa na kondycję tak ciała, jak i ducha – polecam.

  55. black mówi:

    Przepraszam, wątek o Żmudzi jest w części 2 audycji. Obie zresztą części warte są polecenia (odsłuchania – widać z nich, jak sprawę Powstania się tutaj mataczy.

  56. pani mówi:

    Bdzik pisze “Nie raz wyrażałem pogląd, że automatyczne przeskakiwanie w konwersacji na „język obcy” jest oznaką kulturowego podporządkowania.”

    Mysle, ze niejoniecznie.
    To jak z tym, kto pierwszy powie “Dzien dobry”.

  57. black mówi:

    ” Tutejszy” 1.W Podbrzeziu? (w Podbrzeżu? w Podbrzoziu?) Co o tym etymologia?

    Ja myślę, że jeśli Cię to naprawdę interesuje – lepiej daj spokój etymologii.

    Wejdź do ksiąg metrykalnych i zobacz, jak to ksiądz zapisywał na przestrzeni dziejów.

    Moim zdaniem wystarczy się tego trzymać.

  58. Jurgis mówi:

    W Powstaniu Styczniowym było i tak:
    “Zanim jednak opustoszały ostatnie powstańcze obozy, śpiewane przy ogniskach i na biwakach piosenki mówiły nadal o jedności walczących o wolność narodów i wzywały ich synów do ofiarności i poświęcenia w imię wspólnej sprawy” ,„Za wszystkie męki Polski, męki Litwy, W imieniu wszystkich naszej Rusi mąk, Do bitwy bracia, do śmiertelnej bitwy Zwyciężym jeśli nie opuścim rąk”.„W imia Ot’ca i Syna Ce nasza mołytwa. Jako trojca ta jedyna Polszcza, Ruś i Łytwa”.
    wg http://phw.org.pl/historia-wojskowosci/wojny-bitwy-kampanie/wojny-xix-w/100-obok-orla-znak-pogoni-ostatnie-wspolne-powstanie-narodow-dawnej-rzeczypospolitej.html

  59. Budzik mówi:

    Pani 57
    I owszem, niejednoznacznie i nie zawsze. W kresowym kontekście dobrosąsiedzkich stosunków wystarczy być może byś “szybszym” w wyrażeniu grzecznościowych zwrotów aby zyskać “small talk” we własnym języku.
    W następstwie można tę uprzejmość oczywiście odwzajemnić, co jest naturalnie w dobrym tonie.
    Jednakowoż piszę o czym innym. Piszę o decyzji co do wersji językowej podejmowanej niejako z “automatu”, co jawi się jako bierność, oportunizm, klasyczne podporządkowanie poszyte strachem bądź przyzwyczajeniem etc.

  60. do kmicica mówi:

    „moi przodkowie biorący udział w powstaniu woleli śmierć niż niewolę pod rosyjskim butem. I przyznam ,że jestem z nich dumny..znacznie bardziej niż z tych , którzy dali się zruszczyć robiąc karierę u cara.”
    czyją wypowiedź tu cytujesz, co?
    z czyjego artykułu to spisałes?
    bo to, że to nie twoich przodków dzieje, to ty najlepiej o tym wiesz…

Leave a Reply

Your email address will not be published.