7
Ustawa o mniejszościach znowu została odłożona

Uprawomocnienie pisowni nielitewskich nazwisk litewskim politykom wciąż kojarzy się z „ustępstwem” wobec Polaków  Fot. Marian Paluszkiewicz

Uprawomocnienie pisowni nielitewskich nazwisk litewskim politykom wciąż kojarzy się z „ustępstwem” wobec Polaków Fot. Marian Paluszkiewicz

Po długich i emocjonalnych debatach ws. pisowni nielitewskich nazwisk w litewskich dokumentach Sejm wreszcie przyjął w pierwszym czytaniu aż dwa projekty ustaw.

Jeden – autorstwa posłów Ireny Šiaulienė i Gediminasa Kirkilasa – rozstrzygający prawne problemy wynikające z różnego zapisu nielitewskiego nazwiska obywatela Litwy oraz odpowiadający oczekiwaniom polskiej mniejszości na Litwie.
Drugi – alternatywny, autorstwa posła Valentinasa Stundysa – pozwalający na wpis nazwiska w języku oryginalnym na dalszych stronach paszportu.
Takie rozwiązanie, nawet według wcześniejszych wyjaśnień litewskiego Sądu Konstytucyjnego, nie miałoby żadnej mocy prawnej, bo jedynym prawomocnym nazwiskiem byłoby te zapisane w transkrypcji litewskiej na pierwszej stronie dokumentu.
Sejm wczoraj miał też debatować nad projektem ustawy o mniejszościach narodowych. Dyskusja była przewidziana podczas porannego posiedzenia, jednak ponad godzinny poślizg w pracy nie pozwolił posłom pochylić się nad tym projektem.
Dyskusję przeniesiono na wieczorne posiedzenie, ale na jego początku opozycyjni konserwatyści zaproponowali przerwę w dyskusji do kolejnego posiedzenia. W podobny sposób projekt ustawy już dwukrotnie był odkładany w ubiegłym tygodniu.
Sejmowej debacie ws. projektu Šiaulienė-Kirkilasa towarzyszyły protesty przed parlamentem oraz w loży gości sali obrad przedstawicieli skrajnie nacjonalistycznych ugrupowań. Ale przewodniczący obrad, wicemarszałek Algirdas Sysas był zmuszony nie tylko uciszać protestujących w loży na balkonie, ale również kolegów na sali.
O tym, jak ostra była dyskusja, świadczy chociażby fakt, że w jej trakcie przeciwnicy projektu – głównie posłowie opozycyjnego Związku Ojczyzny (Chrześcijańskich Demokratów Litwy) oraz Ruchu Liberałów i część posłów niezrzeszonych – oskarżali jego autorów o zdradę stanu, języka państwowego. Oskarżali też o zagrożenie bezpieczeństwu narodowemu, naciskach Polski, przypominając przy tym ultimatum Warszawy z 1938 roku oraz szantażowanie partnerów koalicji przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie.

Przywoływano też pamięć litewskich oświatowców represjonowanych przez carat na początku ubiegłego stulecia i groby wybitnych Litwinów pochowanych na Rossie.
Pamięcią sięgnięto nawet po Bitwę pod Grunwaldem, której kolejną rocznicę obchodzono właśnie w dniu debaty o pisowni nazwisk.
– Symbolicznym jest, że dyskusja w sprawie pisowni nazwisk odbywa się w dniu Bitwy pod Grunwaldem. I przypominając tamte zwycięstwo musimy pamiętać, że dziś również trwa walka o duchowne terytorium – grzmiał konserwatysta Valentinas Stundys. Przypomniał też inną datę – rok 1938 i polskie ultimatum wobec Litwy, które – jak uważa konserwatysta – wymusiło na władzach ówczesnej Litwy przyjęcie reglamentację pisowni nielitewskich nazwisk w języku oryginalnym.
– Mimo to, tamta reglamentacja była bardzo abstrakcyjna – zauważył poseł Stundys.
Z kolei jego kolega z grupy niezrzeszonych, poseł Povilas Urbšys, agitując Sejm za odrzuceniem projektu Šiaulienė-Kirkilasa stwierdził, że nie można porównywać go z przedwojenną ustawą, bo tamta, mimo że pozwalała na pisownię nazwisk w języku nielitewskim, jednak jej priorytetem było przywracanie litewskich nazwisk.
– Według ustawy zmieniano wtedy nazwiska Narkiewicz na Norkus, a Talmont na Talmontas – mówił niezrzeszony poseł nawiązując do nazwisk posłów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, m. in. wiceprzewodniczącego Sejmu Jarosława Narkiewicza i Leonarda Talmonta.

Sejm wczoraj wreszcie przyjął pod obrady projekt ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk        Fot. Marian Paluszkiewicz

Sejm wczoraj wreszcie przyjął pod obrady projekt ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk Fot. Marian Paluszkiewicz

Poseł opozycyjnego Ruchu Liberałów, Remigijus Šimašius, próbował łagodzić emocje stwierdzając, że proponowany przez rządzących projekt jako jedyny rozwiązuje prawne problemy wynikające z różnego zapisu nazwisk np. małżonków Litwinki i obcokrajowca.
Przedstawiając projekt posłanka Irena Šiaulienė właśnie na ten aspekt zwróciła uwagę. Jak podkreśliła, insynuacje opozycji, że projekt jest wymuszany na koalicji rządzącej przez partnerów z AWPL, czy pod naciskiem Polski, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Jej zdaniem, ponad 90 proc. wniosków do rządu o rozwiązanie tego problemu pochodzi od Litwinów, którzy zawarli związki małżeńskie z obcokrajowcami.

Jako dowód na te problemy Šiaulienė przedstawiła Sejmowi list pewnego Niemca i jego litewskiej małżonki, której nazwisko po niemieckim mężu zapisane w litewskiej transkrypcji różni się od niemieckiego oryginału. A wszystko za sprawą litery „W“ w nazwisku, której nie akceptuje litewski alfabet. Małżeństwo przyznaje, że z powodu różnego zapisu nazwiska już teraz mają oni problemy w bankach z udowodnieniem, że są małżeństwem. Podkreślają też, że z tego samego powodu mogą być oskarżeni o próby wyłudzenia w przypadku wspólnego ubezpieczenia, a nawet o cudzołóstwo w przypadku wspólnej podróży do krajów arabskich.
Konserwatywny poseł Vytautas Juozapaitis, którego małżonki nazwisko, według litewskiej tradycji jest Juozapaitienė, przyznał, że sam miał na granicy problem z udowodnieniem, że podróżuje z małżonką. Zanany przeciwnik praw mniejszości narodowych stwierdził jednak, że utrudnienia w podróży nie mogą być powodem do zmiany reglamentacji pisowni nazwisk.

Podczas dyskusji przeciwnicy projektu Šiaulienė-Kirkilasa starali się przedstawić go jako sprzeczny z prawem, łamiący zasady języka litewskiego i w ogóle zdradziecki. Z kolei alternatywny projekt Stundysa przedstawiano jako jedyny zgodny z międzynarodowym prawem, praktyką sadownictwa oraz litewską konstytucją.

Poseł Arvydas Vidžiūnas – również konserwatysta – zarzucił Šiaulienė i Kirkilasowi, że ich projekt dyskryminuje Rosjan, Gruzinów, czy też Ormian, bo przewiduje pisownię nazwisk na podstawie liter alfabetu łacińskiego.
Z kolei posłanka Ruchu Liberałów Dalia Teišerskytė, reagując na argument, że przyjęcie ustawy o pisowni nazwisk polepszy relacje z Polską, zaproponowała wprowadzić cyrylicę, żeby naprawić relacje z Rosją.
Obydwa dokumenty zostały przyjęte większością głosów i obydwa będą dalej rozpatrywane podczas jesienno-zimowej sesji parlamentu.

7 odpowiedzi to Ustawa o mniejszościach znowu została odłożona

  1. Koroniarz mówi:

    Paranoja! Gabinet osobliwości! “(…) priorytetem było przywracanie litewskiej wersji nazwisk” – powiedział Povilas Urbšys. To i ja mam słówko do niego, takie: “Posłuchaj no, chłopie! Nazwisko jest, jakie jest, i każdy się nazywa, jak się nazywa. Chcesz się nazywać Povilas Urbšys – twoja sprawa, a kto inny Paweł Urbański – jego i WARA ci od tego”.

    “(…) Zmieniano wtedy nazwiska Narkiewicz na Norkus, a Talmont na Talmontas”. Ot, cała Lietuva! Naróbcie jeszcze dwa razy tyle Mickevičiusów i Oginskisów – tylko uwypuklicie prawdę! Zaiste, mitologia Basanowicza bardzo zaćmiła wam oczy, że nie widzicie, jak śmiesznie (i strasznie) brzmi nazwisko Jablonskis! Ale chcecie się tak nazywać – wasze prawo. Tym bliższy koniec wasz i waszego obłędu.

    Co z ludzkimi umysłami robi chora ideologia! Czym są państwo i “naród”, zrodzone z nienawiści i pychy!

  2. pruss mówi:

    nie ma co sie podniecac.Zaraz Lietuva sie wyludni i umrze smiercia naturalna.Poza tym zmienie obywatelstwo i nam gdzies ich debaty

  3. Ali mówi:

    Pocieszni i straszni zarazem są ci Litwini. Jeszcze kilka tygodni temu gremialnie rzucili się na Waldemara Tomaszewskiego za to, że 9 maja śmiał przypiąć do klapy “gieorgijewską lentoczkę” oraz za krytyczne wypowiedzi pod adresem nowych władz na Ukrainie. Praktycznie rzecz biorąc Tomaszewski stał się w ich oczach agentem Putina, groźnym narzędziem w rosyjskich ekspansjonistów. Dzisiaj natomiast posłanka Ruchu Liberałów bezceremonialnie oświadcza w sejmie, że w imię “naprawienia relacji z Rosją” należałoby przy zapisie nazwisk Rosjan wprowadzić do paszportów litewskich cyrylicę. Nie pierwszy to przypadek w historii Republiki Litewskiej, kiedy nienawiść do Polski i Polaków przyćmiewa rozum litewskim politykom. Gotowi są sięgnąć po każdy najgłupszy argument, zaakceptować najbardziej szkodliwy dla ich własnego państwa pomysł, byleby tylko pognębić Polaków.
    P.S. Dzisiaj premier Butkiewicz oświadczył również, że w nowej ustawie o mniejszościach narodowych nie będzie mowy o dwujęzycznych napisach. Co do pisowni nazwisk, to powoływał się na trudności doznawane za granicą przez Litwinki mające za mężów cudzoziemców i stwierdził wyraźnie, że sprawy tej pod żadnym pozorem nie należy łączyć z postulatami Polaków.
    Tak nas kochają “bracia” Litwini ! Również eks-komuniści, którzy kiedyś wykrzykiwali na wiecach hasła o proletariackim internacjonalizmie.

  4. Lubomir mówi:

    Ciekawe jak brzmiałoby po lietuvisku nazwisko przeciwnika Jagiełły spod Grunwaldu?. Ulrichas von Junginas?. Śmieszni są ci ultranacjonaliści lietuviscy…

  5. Adam81w mówi:

    Dżejmsas Bondesas

  6. Połaniec mówi:

    bankas otwartas /zamknietas
    piwas/kawas dwa razas. ot co!wszyscy rozumieją Pidginas litwinas!

  7. Jur mówi:

    Zmowa sił antypolskich i patronat w tej sprawie samej Pani Prezydent owocuje pełną obstrukcją rozwiązania zalegających od lat praw należnych Polakom na Litwie.
    Te debaty rządzący są kpiną z zobowiązań wynikających z przynależności Litwy do UE i wysokim poczuciem bezkarności. Dowodem na to jest stanowisko Premiera Butkiavicziusa,który w sprawie Ustawy o mniejszościach narodowych na spotkaniu z konserwatystami oświadczył: ” we frakcji uzgodniliśmy, że w żadnych regionach nie będzie dwóch języków, żadnych dwujęzycznych napisów nie będzie”. Ustalone załatwione!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.