Gospodarka Litwy coraz bardziej popada w recesję

203
Kryzys przede wszystkim uderzył w budowlany sektor Fot. Marian Paluszkiewicz
Kryzys przede wszystkim uderzył w budowlany sektor Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewska gospodarka kurczy się w rekordowym tempie. Prognozy na przyszłość publikowane przez banki oraz międzynarodowe instytucje finansowe są coraz bardziej pesymistyczne, a coraz większe rzesze naszych współobywateli stają się klientami giełdy pracy.

— Kondycja litewskiej gospodarki jest coraz gorsza. Szczerze mówiąc, jest na tyle źle, że jeszcze przed kilkoma miesiącami nawet w najczarniejszych prognozach gospodarczych tego, co się dzieje dzisiaj nikt nie przewidywał — powiedział „Kurierowi” Arvydas Žukauskas, ekspert z litewskiego Instytutu Wolnego Rynku.

Eksperci skandynawskich banków, świadczących usługi na terenie naszego kraju oraz międzynarodowe instytucje finansowe przypuszczają, że gospodarkę naszego kraju w najbliższej przyszłości czekają kolejne wyzwania. Tak ekipa ekspertów ze „Swedbanku”, którzy jeszcze w kwietniu przypuszczali, że produkt krajowy naszego kraju skurczy się o 13 proc. (a miał to być jeden z najczarniejszych scenariuszy) obecnie twierdzą, że spadek będzie 16 proc. Wnioski innych instytucji finansowych również nie są dla naszego kraju zbytnio optymistyczne. Tak opiniotwórcze amerykańskie czasopismo, specjalizujące się w branży gospodarczej „Forbes”, przed kilkoma dniami ogłosiło ranking krajów, które najbardziej zostały dotknięte przez kryzys gospodarczy. Zdaniem ekspertów, współpracujących z czasopismem, nasz kraj znalazł się na 8 miejscu. Co prawda, możemy się cieszyć, w tym niehonorowym rankingu Litwę wyprzedzają Łotwa oraz Estonia.

Specjaliści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego również nie mają dla naszego kraju zbyt dobrych wiadomości. Zgadzają się oni ze zdaniem analityków „Swedbanku”, że gospodarka naszego kraju skurczy się o 16 proc. Z kolei litewskie Ministerstwo Finansów, którego przedstawiciele jeszcze wiosną tego roku zapewniali, że nasz kraj będzie najmniej poszkodowany pośród bałtyckich krajów (10,5 proc.) — teraz mówią o co najmniej 18,2 proc. spadku krajowego produktu brutto.

Liczby statystyczne, którymi operuje litewskie Ministerstwo Finansów oraz eksperci banków i światowych organizacji mówią niewiele dla mieszkańców naszego kraju, ale tylko wtedy, zanim nie spojrzymy na statystykę publikowaną przez giełdę pracy. Tak w dniach od 3 do 10 lipca na giełdzie w poszukiwaniu dowolnej pracy zarejestrowało się 6,2 tys. osób.  Pracownicy giełdy mogli zaoferować jedynie 1047 wolnych miejsc pracy. Teraz bezrobocie w naszym kraju zbliżyło się do 10 proc. poprzeczki.

Porzucone, niedokończone budowle oraz rzesze bezrobotnych oto obecny stan litewskiej gospodarki, jeszcze do niedawna zaliczanej do bałtyckich tygrysów  Fot. Marian Paluszkiewicz
Porzucone, niedokończone budowle oraz rzesze bezrobotnych oto obecny stan litewskiej gospodarki, jeszcze do niedawna zaliczanej do bałtyckich tygrysów Fot. Marian Paluszkiewicz

— Gospodarka naszego kraju jest rozchwiana i chociaż utrzymujemy się na razie, nie sięgając po pieniądze z Unii Europejskiej i Funduszu Walutowego jak zrobili to Łotysze, na stabilizację liczyć nie należy. Nasz kraj jeszcze nie sięgnął dna ekonomicznego dołka — powiedział nam Žukauskas. Zdaniem eksperta, to, że coraz więcej ludzi w letnim okresie (gdy dotychczas w poprzednich latach bezrobocie malało) rejestruje się na giełdach, mówi o tym, że jesienią i zimą tego roku, gdy zostanie zamknięta elektrownia jądrowa w Ignalinie, a spirala podatków rozkręci się na nowo, ludzie będą masowo tracić pracę.