Nauka w szkole rzemiosł — droga w przyszłość

Dyplomaci przyglądają się podkowom, które wykonali uczniowie szkoły i które demonstruje Kęstutis Navickas, były dyrektora szkoły Fot. Marian Paluszkiewicz
Dyplomaci przyglądają się podkowom, które wykonali uczniowie szkoły i które demonstruje Kęstutis Navickas, były dyrektor szkoły Fot. Marian Paluszkiewicz

Szkoła rzemiosł „Sodžiaus Meistrai” w Rudziszkach w rejonie trockim swym uczniom oferuje coś więcej niż naukę  —  bo dom, opiekę, troskę i zawody — które mają zapewnić wychowankom przyszłość.

— Przyszedłem do tej szkoły, ponieważ chcę zarabiać i mieć dobry zawód, a poza tym mieszkam w pobliżu — powiedział „Kurierowi” Darek Dombrowski, który uczy się zawodu blacharza. Wtóruje mu Marius, również przyszły blacharz — „w zwykłej szkole nie mogłem usiedzieć na lekcjach, ale tu jest tak ciekawie, że ze szkoły  wychodzę jako ostatni”.

Girl in a jacket
„Przyszedłem do tej szkoły, ponieważ chcę zarabiać  i posiadać dobry zawód”  — mówi Darek Dombrowski Fot. Marian Paluszkiewicz
„Przyszedłem do tej szkoły, ponieważ chcę zarabiać i posiadać dobry zawód” — mówi Darek Dombrowski Fot. Marian Paluszkiewicz

— Naszą szkołę w 2002 roku założyli bracia ze wspólnoty św. Jana. Bracia do naszego kraju przybyli na zaproszenie kardynała Bačkysa i pracują z dziećmi z tak zwanych trudnych rodzin  — powiedziała „Kurierowi” dyrektorka szkoły Dalia Beigenė. Wspólnota św. Jana została założona przez Marie – Dominique Philippe, francuskiego dominikanina, teologa i filozofa. Bracia i siostry ze wspólnoty św. Jana są obecni w krajach Europy, Afryki, Ameryki i Azji w ponad 90 domach zakonnych.

— Z uczniami pracują nauczyciele z Francji oraz  wyszkoleni przez nich nasi wykładowcy. W trakcie roku szkolnego młodzież uczy się wybranych zawodów. Obecnie oferujemy  zawody: blacharza, kucharza, cukiernika, cieśli  — dodała Beigenė. Mimo że szkoła jest prywatna, to miesiąc nauki uczniom kosztuje około 79 litów. Dyrektorka twierdzi, że niezbędne do funkcjonowania szkoły fundusze są przekazywane  przez prywatnych sponsorów. W tym, zdaniem kierowniczki szkoły, specjalne  podziękowania należą się spółce „Palink”, do której należy sieć handlowa „Iki”. W cukierniczych działach tych hipermarketów uczą się zawodu cukiernika uczniowie tej szkoły i zarabiają pieniądze, które są niezbędne do opłaty nauki. Młodzież, która mieszka dalej korzysta z niewielkiej bursy, która mieści się w szkolnym budynku. W szkole obecnie się uczy ponad 60 osób. W tym roku przyjęliśmy 40 nowych uczniów.

Virginija Kairienė wtajemnicza swych uczniów w arkana sztuki kucharskiej i cukierniczej Fot. Marian Paluszkiewicz
Virginija Kairienė wtajemnicza swych uczniów w arkana sztuki kucharskiej i cukierniczej Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed rokiem ściany szkoły opuściło 17 kowali, których szkolili  rzemieślnicy z Francji specjalizujący się w podkuwaniu koni. I co najmniej 12 pracuje w zawodzie.

— Z tego, co wiemy, kowale, którzy zdobyli ten zawód w naszej szkole, na brak pracy nie narzekają. Wiemy, że kilku pracuje tu, na Litwie, inni w Estonii i Łotwie. Nasi kowale znaleźli również pracę w Rosji oraz Europie  — mówił Kęstutis Navickas, były wieloletni dyrektor szkoły. Zawodu nauczają mistrzowie  z francuskiej organizacji „Les Compagnons du Devoir et de Tour de France”, której początki sięgają XII – XIII wieków.

Ambasadorzy oraz przedstawiciele placówek dyplomatycznych podczas sadzenia szkolnego „Sadu ambasadorów 2009” Fot. Marian Paluszkiewicz
Ambasadorzy oraz przedstawiciele placówek dyplomatycznych podczas sadzenia szkolnego „Sadu ambasadorów 2009” Fot. Marian Paluszkiewicz

Przybyli na zaproszenie dyrektorki szkoły ambasadorzy z placówek dyplomatycznych innych krajów na Litwie uroczyście posadzili drzewka —  i na terenie szkoły powstał sad ambasadorów.

Obecny podczas uroczystej ceremonii sadzenia drzewek w szkolnym sadzie Nicolas Ortiz, znany na Litwie przedsiębiorca oraz jeden ze współudziałowców sieci hipermarketów „Iki” powiedział: „Potrzeba takich szkół jak ta „Sodžiaus Meistrai”, w której młodzież może  uczyć się zawodów, które zapewnią pracę. Wszyscy chcą być kierownikami i menedżerami, lecz nie wszyscy zdają sobie sprawę, że tak naprawdę o wiele bardziej potrzebni są dobrzy fachowcy i rzemieślnicy niż  menedżerowie”.

— Dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić dzieciom z trudnych rodzin dobrą opiekę, zakładając takie szkoły jak „Sodžiaus Meistrai” w Rudziszkach i mamy nadzieję, że damy dla nich zawód i zabezpieczymy w ten sposób ich przyszłość — mówił „Kurierowi” John Emanuel, przeor braci wspólnoty św. Jana na Litwie.