Więcej

    Reforma powiatów może zakłócić proces zwrotu ziemi

    Czytaj również...

    Byli właściciele ziemi na Wileńszczyźnie nie raz wyrażali protesty przeciwko decyzjom administracji naczelnika powiatu w zakresie zwrotu ziemi domagając się przekazania tych funkcji samorządom Fot. Marian Paluszkiewicz

    Reforma powiatów, która zakłada ich likwidację, przebiega zgodnie z harmonogramem, zapewnia minister spraw wewnętrznych Raimundas Palaitis, aczkolwiek nie wyklucza, że komplikacje mogą wyniknąć z przekazywaniem samorządom niektórych funkcji administracji powiatów. Jak wyjaśniono „Kurierowi” w ministerstwie, rządowy program zakłada uzgodnienie z samorządami przekazanie niektórych funkcji samorządom, które nie są ustawowo zobligowane do bezapelacyjnego przyjęcia tych funkcji. Co więcej, jak dowiedzieliśmy się, reforma powiatów może poważnie zakłócić proces zwrotu ziemi, gdyż zostanie on podzielony między dwie samodzielne od siebie instytucje.

    — Organizacyjnie jesteśmy przygotowani do reformy. Są ustalone i zatwierdzone funkcje i prawa własności instytucji oraz spółek pożytku publicznego administracji naczelnika powiatu, które zostaną przekazane innym podmiotom prawnym, które też są ustalone. Pozostaje więc do 1 lipca 2010 roku wykonać procedury przekazania prawa i funkcji. Problem może wyniknąć wobec przekazania samorządom instytucji administracji naczelnika powiatu, jeśli samorządy będą sprzeciwiały się reformie — poinformował „Kurier” minister spraw wewnętrznych Raimundas Palaitis.

    Nie wiadomo więc, czy po 1 lipca nie zostanie zawieszone wykonywanie funkcji powiatów, jeśli samorządy nie zechcą ich przyjąć.

    W ministerstwie nie wiedzą też, co w takim przypadku będzie z wykonywaniem funkcji, bo od 1 lipca administracje powiatów zostaną zlikwidowane. Mają też nadzieję, że samorządy nie będą sprzeciwiały się przejmowaniu funkcji powiatowych.

    Jak nam wyjaśniono, sprawę dodatkowo komplikuje to, że przekazanie funkcji powiatowych trzeba będzie uzgodnić z każdym z ponad 60 samorządów litewskich, wiąże się to bowiem nie tylko z przejęciem funkcji, ale głównie z finansowaniem jej wykonywania, co w obecnej tragicznej sytuacji finansowej samorządów, dla wielu z nich może okazać się wysiłkiem ponad możliwości.

    Jak nas poinformowano w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, większość z 88 funkcji administracji naczelników powiatów zostanie zredukowanych. Znaczna część pozostałych zostanie przekazana resortom oraz podwładnym im instytucjom. I tylko nieliczna część funkcji mają przejąć samorządy.

    — 10 z 88 funkcji wykonywanych przez administracje naczelników powiatów proponuje się przekazać samorządom. 58 zostanie zlikwidowanych, zaś 20 przejmą ministerstwa oraz ich instytucje — wyjaśnia minister.

    W dużym stopniu, ale mniejszym niż w przypadku funkcji, redukcja dotknie też etatów w administracjach powiatów.

    Jak poinformowano nas w resorcie spraw wewnętrznych, w ciągu ostatniego roku w powiatach już zredukowano 891 etat (z 2378 do 1487). Większość ich zredukowano w wydziałach regulacji rolnej oraz w administracji. Po przekazaniu funkcji powiatowych innym instytucjom zostaną też przekazane im etaty, niemniej ich liczba ulegnie dalszej redukcji. Najwięcej, bo aż 744 etaty przejmie Służba Rolna przy Ministerstwie Rolnictwa oraz samorządy — 191 etatów. Kolejne 204 etaty przejmie Inspekcja Planowania Terytorialnego i Budownictwa oraz Departament Ochrony Przeciwpożarowej i Ratownictwa (59). Z resortów najwięcej etatów zostanie przeniesionych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (38-48) oraz Ministerstwa Oświaty i Nauki (35). Pozostałe resorty przejmą od jednego do kilkunastu etatów. Zakłada się, że po zakończeniu reformy w resortach, urzędach resortowych i samorządach do wykonywania funkcji przekazanych z powiatów będzie w sumie zatrudnionych około 1100 urzędników.

    Minister Palaitis mówi, że z tytułu redukcji etatów co roku zaoszczędzi się około 50 mln litów środków budżetowych. Zakłada się też, że reforma przyczyni się do zmniejszenia biurokracji i usprawni funkcjonowanie w wielu dziedzinach życia.

    Natomiast nikt na razie nie prognozuje, czym się reforma obróci dla tysięcy byłych właścicieli ziemi, którzy wciąż nie odzyskali ojcowizny. Dotychczas pieczę nad tym procesem trzymał powiat. Teraz zakłada się wstępnie, że prace w tym zakresie będzie kontynuowała Służba Rolna, zaś przygotowane przez nią wnioski mają zatwierdzać samorządy.

    Byli właściciele ziemi obawiają się, że taki podział wcale nie usprawni procesu. Z kolei prawnicy wskazują na jeszcze bardziej niebezpieczny aspekt. Precedens, który zapewne wyniknie z podziału, gdyż w sprawach spornych to samorządy będą odpowiadały za wyniki prac Służby Rolnej, chociaż nie będą miały jakiegokolwiek wpływu na przebieg tych prac.

    W latach poprzednich, zdeterminowani ślamazarnie przebiegającym procesem zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie byli właściciele, w większości Polacy, nie raz organizowali wiece przed administracją naczelnika powiatu. Tymczasem po reformie podział wykonywania funkcji zwrotu ziemi między Służbą i samorządami podzieli również odpowiedzialność za ten proces między dwie instytucje. Byli właściciele obawiają się więc, że wobec tego nikt nie przyjmie odpowiedzialności za zwrot ziemi, jak często bywa w przypadku odpowiedzialności zbiorowej.

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...