Rekordowy borowik w podwileńskich lasach

201
Pan Andrzej Niemiec zadziwił redakcję „Kuriera” kilogramowym borowikiem. Fot. Marian Paluszkiewicz
Pan Andrzej Niemiec zadziwił redakcję „Kuriera” kilogramowym borowikiem. Fot. Marian Paluszkiewicz

Stały czytelnik „Kuriera Wileńskiego” pan Andrzej Niemiec z Nowej Wilejki w ubiegły piątek znalazł wyjątkowo duży borowik w lesie nieopodal Mickun.

Były oficer policji, który niedawno przeszedł na emeryturę, ma teraz sporo czasu, by cieszyć się wyjątkowo urodzajną w grzyby jesienią.

„Nie wiem, co robić z tym borowikiem: może wysuszyć, a może raczej zabalsamować jak Lenina, tylko w jaki sposób to zrobić?” — żartował pan Niemiec, który w piątek wrócił do domu z pełnym koszem pospolicie nazywanych mochowików i 50-oma borowikami, z których jeden ważył aż kilogram. Zadziwiającym jest także to, że tak duży grzyb jest w świetnym stanie, po przekrojeniu kapelusza nie wykryliśmy tam żadnych pasożytów. Trudno też zrozumieć, jak inni grzybiarze nie zauważyli tego olbrzyma: przy dużej jodle, gdzie pan Andrzej zauważył go w mchu, była jeszcze cała armia mochowików, która powędrowała właśnie do jego kosza.

„Ja raczej wierzę w to, że nikt nie zabierze grzyba, który jest przeznaczony dla ciebie. Właśnie dlatego grzybiarze nieraz trafiają na grzyby w miejscach, gdzie przed chwilą zbierał je ktoś inny” — mówi pan Andrzej, który często wybiera się na zbieranie leśnych jesiennych przysmaków wraz z żoną.

Według słów znalazcy olbrzymiego borowika, ilość grzybów w koszach nieco się zmniejszyła, ponieważ ostatnio jest zbyt sucho. Mniej dotyczy to tylko mickuńskich lasów, w których wilgoć zatrzymuje się na dłużej. „Chociaż nie powiedziałbym, że zmniejszyła się liczba samych grzybiarzy: któregoś razu w Puszczy Rudnickiej poczułem się jak prawdziwy Niemiec, otoczony partyzantami — tylu tam było grzybiarzy, uzbrojonych w kosze i noże” — dowcipkował Andrzej Niemiec.

Nie należy jednak zapominać o tym, że podczas zbierania grzybów na zwabione jesiennymi darami osoby czekają też niebezpieczeństwa. Pan Andrzej wie to z własnego doświadczenia: „W tym roku w lasach jest szczególnie dużo kleszczy. Dlatego wybierającym się po grzyby radzę szczelnie się ubierać i uważać na siebie”.