Rząd wypowiedział wojnę szarej strefie w gospodarce

89
Walkę z wielomiliardową szarą strefą w litewskiej gospodarce rząd rozpoczął od wprowadzenia kas fiskalnych na targowiskach, dzięki czemu, jak oczekuje rząd, uda się pozyskać ze strefy około 100 mln litów Fot. Marian Paluszkiewicz

Szara strefa w litewskiej gospodarce jest niczym czarna dziura, która zanurza w otchłań niepamięci każdego, kto chciał jej się przeciwstawić.

Najczęściej taki los spotyka szefów rządów, którzy nie tylko deklarowali walkę z szarą strefą, ale też ją zwalczali. Aczkolwiek usunięty z urzędu prezydenta drogą impeachmentu Rolandas Paksas twierdzi również, że stanowisko postradał, między innymi, właśnie z powodu walki z nierzetelnym biznesem i układami, jakie ten biznes ma w strukturach władzy.

Kolejnym „Batmanem” litewskiej polityki na polu walki z szarą strefą deklaruje się obecny premier Andrius Kubilius. Jego rząd założył we wskaźniki tegorocznego budżetu aż miliard dodatkowych litów wyciągniętych właśnie z kieszeni szarej strefy. Rząd Kubiliusa poczynił też pierwsze kroki, jakie rzekomo mają ograniczyć szarą strefę i przyczynić się właśnie do wyciągania z niej miliarda.

— Wierzę, że rządowi uda się w tym roku wyciągnąć z szarej strefy około 1 mld litów, ale nie będzie to zasługa tego rządu, czy też jego działań — mówi nam wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Ekonomiki, były minister gospodarki, a obecnie poseł Julius Veselka. Mówi i tłumaczy, że dodatkowy miliard wpłynie do budżetu dzięki wzrostowi gospodarki, który, jak się spodziewa, będzie większy niż oficjalnie oczekuje tego rząd.

— Nie wykluczam, że część podmiotów gospodarczych działających w szarej strefie zacznie działać legalnie i płacić podatki. Ale znowuż nie będzie to zasługa rządowej walki z szarą strefą, lecz rodzaj pewnego nacisku psychologicznego, jaki na działających w szarej strefie mogą wywrzeć uchwalone poprawki do Kodeksu Karnego, które Sejmowi zaproponowała prezydent Dalia Grybauskaitė. W przypadku przestępstw finansowych i gospodarczych zakładają one bowiem możliwość prowadzenia szerszego niż dotąd dochodzenia oraz konfiskaty mienia nie tylko przestępcy, ale też jego bliskich i krewnych — tłumaczy nam poseł Veselka. Dodaje też, że jeśli struktury wymiaru sprawiedliwości umiejętnie wykorzystają nowe możliwości KK i w ciągu roku wykryją kilku większych przestępców, to nacisk psychologiczny na szarą strefę będzie większy i zechce ona legalizować się. Poseł obawia się jednak, czy poprawki KK zadziałają wobec korupcji panoszącej się w wymiarze sprawiedliwości.

— Tym niemniej oczekiwania rządu, że z szarej strefy uda się wyciągnąć dodatkowy miliard, są w pełni uzasadnione, ale będzie to statystyczny miliard, a nie otrzymany dzięki działaniom rządu skierowanym na ograniczenie szarej strefy — podsumowuje wiceprzewodniczący sejmowego komitetu.

Tymczasem litewskie oraz światowe statystyki wykazują, że rząd ma wręcz ogromne pole do popisu w walce z szarą strefą, z której mógłby wyciągnąć nie jeden miliard, a dziesiątki, czyli kilka razy więcej niż wynosi obecnie deficyt budżetowy oraz kilkadziesiąt razy więcej niż potrzeba rządowi chociażby na rewaloryzację okrojonych podczas kryzysu rent i emerytur.

Jak wynika z badań Banku Światowego (BŚ), Litwa pod względem wielkości szarej strefy znalazła się na 61. miejscu spośród 151 krajów objętych badaniem. Jak wynika z badań BŚ, w przedkryzysowym 2007 roku szara strefa na Litwie wynosiła około 38 proc. Produktu Krajowego Brutto (PKB). Tymczasem według ustaleń Litewskiego Instytutu Wolnego Rynku, w 2010 roku aż 38 proc. podmiotów gospodarczych na Litwie działało całkowicie albo częściowo w szarej strefie. Warto zaznaczyć tu, że w roku ubiegłym PKB Litwy wyniósł prawie 92,5 mld litów.

Pocieszające poniekąd dla Litwy jest to, że według badań BŚ na Łotwie i w Estonii jest jeszcze gorzej. Tam szara strefa wynosi odpowiednio 41,6 oraz 40,3 proc. PKB. Tymczasem smucić może, że średnia światowa oscyluje wobec 20 proc., a unijna jest jeszcze mniejsza. Tak, na przykład, najmniejsza szara strefa jest w szwedzkiej gospodarce i wynosi tam, podobnie jak i w USA, nieco ponad 8 proc. Do grupy gospodarek najmniej uległych wpływom szarej strefy można też zaliczyć Austrię, Luksemburg i Szwajcarię. Tymczasem z najbliższych sąsiadów Litwy z szarą strefą skutecznie sobie radzą Czechy — 18,7 proc. PKB. Z kolei szara strefa w polskiej gospodarce — to około 28 proc. PKB.

Litewski Instytut Wolnego Rynku prognozuje, że również w 2011 roku szara strefa będzie jednym z największych obok bezrobocia problemów gospodarki. Jak twierdzą eksperci Instytutu, szara strefa w tym roku ustabilizuje się i przynajmniej nie będzie poszerzała się. Zarówno eksperci Instytutu, jak też wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu ds. Gospodarki, zgodnie sądzą, że działania rządu skierowane na zwalczanie szarej strefy mają jednak charakter deklaratywny, albo mało skuteczny jak w przypadku wprowadzenia kas fiskalnych na targowisku.

— Wprowadzenie kas fiskalnych przekształci targowiska w zwyczajne sklepy. Chyba że rządowi o to właśnie chodzi, by na „szaro” załatwiając konkurencję na ryneczkach wesprzeć duże sieci handlowe — zastanawia się poseł Julijus Veselka. Poseł uważa jednak, że jeśli handlujący na bazarach działają zgodnie z prawem i deklarują wszystkie przychody i wydatki, to niemuszą obawiać się wprowadzenia aparatów.

— Z drugiej strony, rzekome tam 100 mln litów nielegalnych obrotów nie przyniosą większej korzyści finansom państwowym, bo podejrzewam, jeśli nawet są nielegalne, to i tak drobni przedsiębiorcy inwestują je w rynek. Słowem, oni potrafią lepiej zarządzić tymi pieniędzmi niż zrobi to za nich rząd— tłumaczy nam poseł.