Pikietujący handlowcy grożą strajkiem głodowym

227
Pikietujący protestowali przeciwko decyzji rządu wprowadzenia kas fiskalnych na bazarach Fot. Marian Paluszkiewicz

„Ręce precz od drobnej przedsiębiorczości”, „Mężowie stanu, nie szukajcie milionów na targowiskach, ich tu nie ma”, „Każdemu członkowi Sejmu po kasie fiskalnej”, „Kubiliusie, skrzywdziłeś rodziców, wypędziłeś dzieci, czy wnuki zechcą tu wrócić? Kraj ten Litwą się zwie” — takie napisy widniały na plakatach pikietujących wczoraj na parkingu pod Sejmem drobnych przedsiębiorców. „Wstyd! Złodzieje!” — skandował kilkutysięczny tłum z plakatami, flagami z nazwami miast, organizacji i symboliką poszczególnych partii.

Na zorganizowaną przez Stowarzyszenie Drobnych Przedsiębiorców pikietę na znajdującym się w pobliżu Sejmu parkingu samochodowym w południe zebrało się około 5 tys. osób, protestujących przeciwko wprowadzeniu na bazarach kas fiskalnych.

— Rząd stawia nas przed faktem, że na targowiskach powinniśmy zainstalować kasy fiskalne, ale nikt nam nie wyjaśnia, w jaki sposób ma być prowadzona ewidencja obrotów. Nikt nie mówi na razie o kosztach utrzymania kas, o karach pieniężnych, w ogóle o niczym, co się wiąże z nowym trybem pracy. Nie boimy się kas, bo nie mamy czego ukrywać. Obawiamy się niewiedzy… — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Regina Domantienė, przedstawicielka Stowarzyszenia Drobnych Przedsiębiorców i Handlowców miasta Plungė.

Okalający Sejm teren ochraniało około 600 policjantów Fot. Marian Paluszkiewicz

Rząd Litwy na początku stycznia br. przyjął decyzję, na mocy której od 1 maja br. zamknięte pawilony na bazarach mają zostać wyposażone w kasy fiskalne.

— Takie zmiany nas będą zbyt dużo kosztowały. Teraz — kasy fiskalne dla handlujących artykułami spożywczymi, potem dla wszystkich pozostałych i nie pozostanie drobnej przedsiębiorczości na Litwie. Wszystkim zawładną monopoliści, ogromne centra handlowe, którym służy nasza skorumpowana władza — oburzała się w rozmowie z naszym dziennikiem handlująca na bazarze w Gariūnai Olga.

Pikietujący wczoraj drobni przedsiębiorcy rzucali oskarżenia, że rząd przyjął postanowienie bez porozumienia z nimi i spiskuje z dużymi przedsiębiorcami.

— Nie prowadzimy bezprawnej działalności i nie boimy się kas fiskalnych. Jednak dotychczas nie doczekaliśmy się uargumentowanej odpowiedzi rządu o sensowności takich działań (…). Konserwatyści rozumieją, że trudno im będzie się przyczepić do działalności drobnych przedsiębiorców. Okres ich władzy ma się ku końcowi i dlatego śpieszą, by uporządkować swoje interesy i zobowiązania, i jednostronnie zerwali dialog z nami — przemawiała do zebranych Zita Sorokienė, przewodnicząca Litewskiego Stowarzyszenia Drobnych Przedsiębiorców i Handlowców.

Nikt z przedstawicieli rządu jednak nie pojawił się przed pikietującymi.

Pikietujący żądali dymisji rządu Fot. Marian Paluszkiewicz

Premier Andrius Kubilius w przededniu pikiety stwierdził, że nie zamierza zrezygnować z planów instalowania kas fiskalnych na bazarach: „Nie widzę i nie słyszę od ludzi zamierzających pikietować racjonalnych argumentów, dlaczego kasy fiskalne są nieodpowiednie do ewidencji przychodów w tego rodzaju handlu”.

Według minister finansów Ingridy Šimonytė, taka forma ewidencji obrotów przyczyni się do bardziej przejrzystego handlu.

W przyjętej podczas pikiety rezolucji przedsiębiorcy żądają, żeby rząd odwołał decyzję wprowadzenia kas fiskalnych i grożą strajkiem głodowym. Pikietujący żądali również dymisji Kubiliusa i całego rządu.

Na ochronę terenu, na którym się odbywała pikieta oraz okalającego Sejm zaangażowano około 600 policjantów. Zatrzymano 19 osób, w tym jedną z bronią palną.