„Świętowanie wolności” pod znakiem tolerancji

Do „świętowania wolności” wesoło nawoływał Arnoldas Lukošius Fot. Marian Paluszkiewicz

„To nie przemarsz, to jest święto!” — 11 marca, o godzinie 16, wołał przez megafon znany litewski muzyk Arnoldas Lukošius. Ludzie, zebrani na Placu Vincasa Kudirki w Wilnie, spotkali jego słowa głośnymi owacjami.

Tymczasem na drugim końcu alei Giedymina, czyli na Placu Niepodległości, podobnymi słowami do zebranych zwracała się plastyczka i aktywna działaczka społeczna Nomeda Marčėnaitė. Wszystkich chętnych zapraszała do wspólnego szycia rekordowo dużej państwowej flagi.

Mniej więcej za godzinę obie liczne grupy, ogółem liczące ponad 600 osób, spotkały się pod oknami Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru (LAMT), aby razem hucznie obchodzić 22. rocznicę Odrodzenia Niepodległości Litwy. Było to główną częścią przedsięwzięcia „Švęskime laisvę” („Świętujmy wolność”) zorganizowanego przez Litewski Instytut Monitorowania Praw Człowieka i Centrum Rozwoju Różnych Możliwości w ramach projektu „Savaitė prieš nepakantumą” („Tydzień przeciwko nietolerancji”).

Wszystkich zebranych bawiły występy popularnych litewskich wykonawców Fot. Marian Paluszkiewicz

— Przyjaciele, zachowajmy litewskie ziarno i hodujmy europejską wyrozumiałość! Nie obiecujmy dla Litwy, a róbmy coś dla niej! Nie lamentujmy nad Litwą, a żyjmy dla niej! Kochajmy nie siebie wolnych, a wolność w nas! — z balkonu LAMT zwracał się do zebranych muzyk, lider legendarnej grupy „Antis”, architekt i jeden z założycieli ruchu społecznego „Sąjūdis” Algirdas Kaušpėdas.

Akcja „Švęskime laisvę” została zorganizowana jako alternatywa dla przemarszu litewskich nacjonalistów, który również odbył się w niedzielę, ale o kilka godzin wcześniej.

W taki sposób „świętowała wolność” przede wszystkim młodzież, która ma już dość nacjonalistycznych przemarszów, psujących wizerunek Litwy na arenie międzynarodowej.

— Sądzę, że trudno zaszczepić szacunek do państwa, które pozwala młodzieży wierzyć, że „Litwa jest tylko dla Litwinów” i agresywnie reaguje na tych, którzy mają inne zdanie — powiedziała „Kurierowi” 22-letnia studentka Mintautė. — Dlatego jest potrzebne właśnie takie święto, na którym można pokazać, że podstawą obchodzenia dnia niepodległości jest jedność obywateli naszego kraju. I zupełnie nie ważnie, jakiej oni są narodowości.

Podobna opinię wyraził również 34-letni Povilas, który wziął udział w obchodach święta Odtworzenia Niepodległości Litwy wraz z całą rodziną.

— Chcę, aby moje dziecko kochało swoją Ojczyznę i uczę je tego. Chcę, aby nauczyło się być wolnym, tzn. samodzielnie myśleć i decydować — mówił mężczyzna, trzymając za rączkę 3-letniego synka zabawnie wymachującego małą flagą.

Nastrój zebranym podnosiły też egzotyczne rytmy afrykańskich bębnów Fot. Marian Paluszkiewicz

Propagowaną podczas święta ideę tolerancji wyraźnie podkreślał fakt, że oprócz Litwinów wzięli w nim udział również przedstawiciele innych grup etnicznych. Na przykład, w jednym z punktów odcinka Plac Kudirki — Plac Niepodległości można było słuchać egzotycznych rytmów afrykańskich bębnów, w które energicznie bili czarnoskórzy muzycy.

Podczas święta goście mogli też obejrzeć występy popularnych litewskich wykonawców i zespołów rockowych, oglądać tańce współczesne, a także częstować się ciepłą kawą i herbatą. Kulminacją święta było wspólne śpiewanie hymnu litewskiego wraz z solistą opery Vytautasem Juozapaitisem.