Znicze na „cmentarzu uczonych”

Dotknąć historii... na „cmentarzu uczonych” w Jaszunach  Fot. Marian Paluszkiewicz
Dotknąć historii… na „cmentarzu uczonych” w Jaszunach Fot. Marian Paluszkiewicz

W miejscu, gdzie trakt lidzki przecięty jest wstęgą rzeki Mereczanki, leżą urocze Jaszuny, miasteczko, które trwale wpisało się w historię kultury polskiej.

W parku otulony sędziwymi drzewami drzemie zabytkowy klasycystyczny pałac, pamiętający czasy świetności, zaś nieopodal na pagórku przycupnął niewielki „cmentarz uczonych”. To właśnie tutaj swą ostatnią ziemską przystań odnaleźli członkowie rodzin Balińskich i Śniadeckich.

Reklama

Asfaltowa dróżka prowadzi do pięknie kutej bramy, za którą leży otoczony kamiennym murem cmentarzyk. Upływający czas szeleści tu szeptem spadających liści, to znów bezszelestnie umyka w lądujących miękko płatkach śniegu, ale cmentarz trwa. Uczniowie z polskiej szkoły w Jaszunach przychodzą tu co roku, by uczcić pamięć swego patrona Michała Balińskiego, zapalić lampkę przy grobie Jana Śniadeckiego, posprzątać liście, zapalić znicze na wszystkich grobach. „Bo chcemy dotknąć sławnej historii…” — mówią.

Za bramą na wprost wznosi się pomnik z krzyżem. Ramiona krzyża mają zdobienia w kształcie trójlistnej koniczynki. Spoczywa tu Jan Śniadecki, rektor Uniwersytetu Wileńskiego, profesor astronomii i matematyki, a zarazem geograf, filozof, psycholog, pedagog, zwierzchnik i reformator szkolnictwa.

Jak mówił Ignacy Chrzanowski w swym odczycie z okazji 100. rocznicy śmierci Jana Śniadeckiego: „Nie Mickiewicz miał słuszność, kiedy, w swoim zapale młodzieńczym i młodzieńczej pewności siebie, parodiował słowa Śniadeckiego i odmawiał mu znajomości »prawd żywych« ; słuszność miał raczej Słowacki, kiedy, na lat pięć przed śmiercią, w cichem skupieniu religijnem, pisał o nim: »Ten człowiek po upadku i wymarciu stanisławowskich czasów wziął w Polsce berło ducha i utrzymywał je aż do roku 1831 nie słowem ani czynem — ale prostą siłą, w sercu będącą — duchem, który w nim przybrał kształt brązowego posągu — i wielkością jakąś Śniadecki uczył Polskę, jak ma postępować, żeby nie zginęła; rozumiał, jak nikt inny w Polsce, że naród, choćby jego duch patriotyczny był nie wiedzieć jak bardzo rozbudzony, nie ostoi się bez kultury umysłowej w ogóle, a bez nauki w szczególności«”.

Nauczycielki Czesława Nakrewicz i  Aleksandra Kisłowska z grupką uczniów z klas 5 i 6 na cmentarzu uczonych
Nauczycielki Czesława Nakrewicz i Aleksandra Kisłowska z grupką uczniów z klas 5 i 6 na cmentarzu uczonych Fot. Marian Paluszkiewicz

Na pomniku napis po łacinie: „Janowi Śniadeckiemu urodzonemu w Żninie koło Gniezna 29 sierpnia 1759, zm. 9 listopada 1830 st. St. W domu przez siebie wzniesionym w Jaszunach”.
Są tu też pochowani Michał Baliński (1794-1864), historyk i literat, jego żona Zofia Balińska (1798-1880), ich syn Jan Baliński (1824-1902), psychiatra, w latach 1855-1880 profesor Akademii Wojskowej w Petersburgu, Konstanty Baliński, Julia Balińska, Tomasz Łukianowicz. Ostatni pochówek miał miejsce w 1937 roku. Pochowano wtedy Gabrielę Łukaszewicz. Cmentarzyk ma powierzchnię ok. 3 arów. Jest tu co najmniej 18 oznakowanych grobów, w tym 14 z zachowanymi kamiennymi nagrobkami.

Jak byśmy się trochę cofnęli w czasie, moglibyśmy prześledzić okruchy historii tych ludzi. W 1811 r. posiadłość Jaszuny nabył Ignacy Baliński (1756-1819), cześnik inflancki, wiceminister departamentu doraźnego Trybunału Litewskiego. Po jego śmierci w 1819 r. starszy jego syn Ignacy odziedziczył majątek Punżany — Balingródek (par. Bujwidzka), natomiast młodszy, Michał, stał się właścicielem Jaszun. Michał Baliński, wychowanek Uniwersytetu Wileńskiego, członek Towarzystwa Szubrawców, Towarzystwa Topograficznego, wraz z Joachimem Lelewelem współzałożyciel, a następnie jeden z redaktorów „Tygodnika Wileńskiego”, słynny badacz przeszłości Litwy i Polski, współautor wraz z Tymoteuszem Lipińskim „Starożytnej Polski”, był postacią znaną w pobliskim Wilnie, toteż Jaszuny stają się chętnie odwiedzaną miejscowością przez słynnych na owe czasy ludzi.

Światełko dla Jana Śniadeckiego Fot. Marian Paluszkiewicz
Światełko dla Jana Śniadeckiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Wzrost znaczenia Jaszun nastąpił po zbliżeniu się Balińskich ze Śniadeckimi. 14 maja 1820 r. Michał Baliński zawarł związek małżeński z Zofią Śniadecką, córką profesora Jędrzeja Śniadeckiego i bratanicą emerytowanego rektora Uniwersytetu Wileńskiego Jana Śniadeckiego. Młodzi zamieszkali po ślubie w Jaszunach. W 1824 r. ustępujący ze służby Jan Śniadecki postanowił zamieszkać w Jaszunach: „Podobała mu się okolica zdrowa, borami otoczona i żywemi krynicami obficie skropiona, sposobna do myślistwa, które lubił kiedyś namiętnie. Już w roku 1823 otworzył mi się z tą myślą, oświadczając, że chce własnym nakładem wymurować sobie wygodny i ozdobny dom w Jaszunach i zamieszkać z nami już do końca życia (…).

Profesor Podczaszyński zaproszony został zaraz do zrobienia planu (…) i w czerwcu roku 1824 zaczęto wznosić mury jego. Budowanie trwało lat cztery (…) i dopiero na świętego Jana roku 1828 Jan Śniadecki z biblioteką i całym swoim orszakiem i gospodarką przeniósł się ostatecznie z Wilna do Jaszun i zamieszkał w nowym domu. (M. Baliński „Pamiętniki o Janie Śniadeckim” t. 1, 1865 r.). Powstało tu niewielkie obserwatorium, zgromadzono ponad 3 tys. dzieł polskich z XVI-XVII w. Były to statuty, herbarze, kroniki, ponad tysiąc rękopisów, nieco później część archiwum filomatów.

Profesor Jan Śniadecki niedługo się cieszył urokami życia w Jaszunach: „pięćdziesiąt przeszło lat prac umysłowych wreście widocznie zaczęło wpływać na jego fizyczne siły, jakoż dnia 21 Listopada 1830 roku żyć przestał, przeżywszy lat siedmdziesiąt cztery (…). Zwłoki J. Śniadeckiego pogrzebane zostały na wyniosłości borem porosłej o kilkaset kroków od dworu, jako w miejscu ulubionej i codziennej niemal przechadzki jego do tego miejsca” (M. Baliński „Pamiętniki o Janie Śniadeckim”). Przez długi szereg lat, wypełnionych pracą nauczycielską w Krakowie i w Wilnie, oraz twórczością naukową w kraju i za granicą „aż do śmierci był Śniadecki budowniczym polskiej kultury umysłowej i nauki polskiej, której sztandar wzniósł i trzymał tak wysoko, jak nikt inny ze współczesnych, — był jednym z najlepszych nauczycieli swojego narodu, jakich Polska miała przez wszystkie wieki swego istnienia” (I. Chrzanowski).

Sam zaś Michał Baliński był człowiekiem wesołego humoru, który nie odstępował go w rozmaitych nawet przygodach i przeciwnościach życia. Ostatnią z jego rozleglejszych prac jest „Dawna Akademia Wileńska, próba jej historii od założenia w 1579 r., do ostatecznego jej przekształcenia w r. 1803”, wydana w Petersburgu.
Na parę tygodni przed śmiercią jeszcze się krzątał około ukończenia „Pamiętników Jana Śniadeckiego”. „Oracz Boży, skonał oparty na pługu”, jak rzewnie wyraził się korespondent z Wilna do „Gazety Warszawskiej” (Leon Rogalski „Tygodnik Ilustrowany” 18-30 stycznia 1864 r.). Zmarł 3 stycznia 1864 r. w Wilnie, pogrzebany został w Jaszunach.

Na przypałacowym cmentarzu znajduje się grób Jana Balińskiego, syna Michała i Zofii Balińskich. Urodził się 23 maja 1827 r. w Jaszunach. W 1842 r. ukończył z wyróżnieniem gimnazjum klasyczne w Warszawie, następnie wyjechał do Petersburga i podjął studia medyczne na Cesarskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej. W 1846 ukończył studia z celującymi wynikami i nagrodzony złotym medalem. Uzyskał tytuł doktora medycyny na podstawie dysertacji Conspectus historicus in febris doctrinam, nieogłoszonej drukiem. W 1857, po utworzeniu katedry psychiatrii (pierwszej w Rosji!), rozpoczął wykładanie tego przedmiotu. Były to pierwsze wykłady o podobnej tematyce w Rosji. To wydarzenie wspomina jeden ze studentów: „To było nowością nie tylko w ówczesnej Rosji, lecz również w uniwersytetach europejskich, a nawet amerykańskich, gdzie wykłady i studia psychiatrii nie były konieczne”.

W latach 1860-1876 był pierwszym profesorem psychiatrii i założycielem kliniki psychiatrycznej Akademii Medycznej w Sankt Petersburgu. Uczestniczył też w projektowaniu szpitali psychiatrycznych, m. in. w podwarszawskich Tworkach, Kazaniu, Charkowie.
Po śmierci Jana Balińskiego w szufladzie jego stolika znaleziono kartkę napisaną po łacinie: „Tu spoczywa Iwan Balinskij, syn Michaiła i Sofii w latach 1827-1902 przyjaciel i sługa ludzi niespełna rozumu”. Członkowie rodziny zmarłego zrozumieli, iż jego życzeniem jest, by umieścić te słowa na pomniku. Na życzenie zmarłego ciało jego zostało przewiezione z Petersburga do rodzinnej posiadłości w Jaszunach, na pomniku wypisano dokładnie wyżej przytoczone słowa z kartki po łacinie: „Mente insanorium amicus et servus”.

„O kraju mój, Jaszuny moje” — pisał Stanisław Baliński. Urodzony w Jaszunach 12 maja 1861 r, zmarł w Wilnie 12 lutego 1898 roku. Na grobie jego na cmentarzyku przypałacowym przetrwał napis: „Jam jest Zmartwychwstanie i Żywot, kto w mię wierzy, choćby umarł, żyw będzie”.
Na grobie Zofii Balińskiej — córki i chluby Jędrzeja Śniadeckiego — wykuty tekst: „Nie płaczcie, albowiem poszła odpocząć”. Zofia dożyła osiemdziesiątki, zmarła w 1880 r. Na nagrobku Konstantego Balińskiego inskrypcja: „Błogosławieni, którzy umarli w Panu, odpoczynek mają po pracy”. Obok kamienie nagrobne Marynci Balińskiej (1906-1909), Marii z Balińskich Falewiczowej (1875-1923), Stefanii z Kostrowiczowskich Balińskiej (zm. 10 grud. 1916 r. mając 72 lata). Inne napisy są nieczytelne…

Czas i ludzka głupota zrobiły swoje: jeżeli w czasie I wojny światowej pałac został nie tknięty, to dzieła zniszczenia dokonali miejscowi wandale ze wsi Gaj: w 1939 r porąbano meble, obrazy, lustra, piece, posadzki, globusy Śniadeckiego, podarto na strzępy książki i rękopisy, powybijano szyby w oknach. Park został wycięty, groby sprofanowane (za: R. Aftanazy „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej”). Ostatni właściciele Jaszun — Anna i Aleksander Sołtanowie w 1939 r. wraz z dziećmi Jerzym, Karolem, Krystyną i Hubertem — zostali skazani na wygnanie.
Po II wojnie światowej pałac był użytkowany przez miejscowy kołchoz. W 1978 r. budynek poddano restauracji, od połowy lat 90. XX w. pałac jest opuszczony i nieużytkowany. Należy obecnie do samorządu rejonu solecznickiego.

Cmentarz uczonych w Jaszunach jest dziś przykładem licznych cmentarzy rodzinnych na dawnych Kresach. W 2000 r. przedstawiciele Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego ustawili na pomniku Jana Śniadeckiego (urodzonego w Żninie) krzyż. W 2004 r. cmentarzyk został poddany renowacji, odnowiono nagrobki, zniszczone płyty zamieniono na nowe, zaasfaltowano podjazd i parking, wejście zabezpieczono kutą bramą, na murze umieszczono płytę pamiątkową.

SŁYNNI GOŚCIE JASZUN

W latach dwudziestych XIX w. do Jaszun wedle wspomnień współczesnych „ciągnęło, co tylko było w kraju znakomitego z postaci tej epoki”. Bawili tu ks. Stanisław Jundziłł, biskup wileński ks. Jędrzej Benedykt Kłągiewicz, astronom Piotr Sławiński, proboszcz z pobliskich Turgiel, słynny dziedzic Pawłowa ks. Paweł  Brzostowski, matka Juliusza Słowackiego Salomea Becu. Przyjeżdżali także młodzi: Juliusz Słowacki, zakochany bez wzajemności w Ludwice Śniadeckiej, córce prof. Jędrzeja Śniadeckiego; Tomasz Zan, Antoni Edward Odyniec, Józef Mianowski; sąsiad z Bolcienik, mąż Maryli Wereszczakówny Wawrzyniec Puttkamer. Pałac był miejscem spotkań wybitnej inteligencji. Przyjeżdżał tutaj często Joachim Lelewel, tu powstała idea założenia tzw. „Towarzystwa Szubrawców”. Często w Jaszunach bywał Ignacy Domeyko, młody wówczas znawca minerałów, należący do Filomatów. Kwitło życie towarzyskie, organizowano słynne łowy, spraszano mnóstwo gości, dyskutowano, aranżowano wieczory poetyckie.