Giganci polskiej sceny na wileńskiej Pohulance

196
Scena z premiery spektaklu „Zemsta” na deskach wileńskiego Teatru na Pohulance<br/>Fot. ELTA
Scena z premiery spektaklu „Zemsta” na deskach wileńskiego Teatru na Pohulance
Fot. ELTA

Rosyjski Teatr Dramatyczny Litwy, według starej tradycji nazywany też Teatrem na Pohulance, uroczyście rozpoczął obchody swego 100-lecia. W poniedziałek, 21 października, w Wilnie cykl spektaklów poświęconych okrągłej dacie rozpoczęła „Zemsta” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego.

Bilety na inscenizację legendarnej komedii Aleksandra Fredry zostały wykupione jeszcze na długo przed wileńską premierą. Oczekiwania widzów nie zostały zawiedzione ― spektakl był długo oklaskiwany na stojąco. Nic dziwnego, bo na scenie pod muzykę Piotra Rubika pokazała się cała plejada gwiazd z Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana: Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Jarosław Gajewski, Joanna Trzepiecińska i inni.

― Praca z okazji takiego jubileuszu to ogromna odpowiedzialność. Trzeba wszystko zrobić najlepiej, jak się potrafi i pokazać to, co jest najlepsze w tym utworze, jego nieśmiertelność ― podczas spotkania z dziennikarzami powiedział reżyser Krzysztof Jasiński, założyciel i dyrektor krakowskiego Teatru STU.

M. in. zaprezentowana w poniedziałek sztuka jest szczególna z powodu aż trzech okrągłych dat. W tym roku swoją 100. rocznicę obchodzi także Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana ― właśnie z tej okazji została stworzona najnowsza adaptacja „Zemsty”, której premiera w Polsce odbyła się w marcu tego roku. W tym roku przypada także 220. rocznica urodzin autora słynnej komedii ― Aleksandra Fredry.

Wybitni polscy aktorzy, odtwarzający główne postacie fredrowskiej „Zemsty”, podkreślili, że bardzo cieszą się z możliwości występu przed wileńską publicznością.

― Przyjeżdżamy tutaj z uczuciami wdzięczności i radości, z podziękowaniem za to, że dyrekcja teatru w osobie Jonasa Vaitkusa zaprosiła nas, by razem brać udział w obchodach jubileuszowych ― podczas spotkania z dziennikarzami tuż przed spektaklem powiedział Andrzej Seweryn, odtwórca roli Rejenta, a także dyrektor naczelny Teatru Polskiego.

Poza granicami Polski spektakl został zaprezentowany po raz pierwszy. Na sali obecna była nie tylko polska, lecz także litewska publiczność. Zespół „Zemsty” sądzi, że bariera językowa nie jest dużą przeszkodą w zrozumieniu sztuki.

― Oczywiście, istnieje pewien kłopot. Jednak język nie jest bardzo dużą przeszkodą, bo na scenie daje się rozmawiać ponad językiem, ponad semantyką ― tłumaczył odtwórca roli Papkina, aktor Jarosław Gajewski, dyrektor artystyczny warszawskiego Teatru Polskiego.

Podobnego zdania był również Andrzej Seweryn.

― Myślę, że język to tylko częściowa przeszkoda. Emocje, które pokazujemy w naszym przedstawieniu, są czytelne poza tekstem ― mówił Seweryn. ― Aczkolwiek oczywiście dla widza, który nie zna języka polskiego, chciałbym przekazać to moje głębokie przekonanie, że operujemy najpiękniejszym językiem polskim, językiem Fredry, aktualnym, współczesnym, wiecznym dla nas.

Przed premierą wspaniały zespół „Zemsty” dzielił się swoimi wrażeniami<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Przed premierą wspaniały zespół „Zemsty” dzielił się swoimi wrażeniami
Fot. Marian Paluszkiewicz

Giganci polskiej sceny przyznali, że czują szczególny sentyment do Wilna. Osobisty stosunek do naszej stolicy ma wykonawca roli Cześnika, wybitny polski aktor Daniel Olbrychski.

― Mam bardzo osobiste uczucia, bardzo rodzinne, bo siedzę na widowni tego pięknego teatru, który jest bardzo zasłużony dla kultury teatralnej. Moja mama studiowała na Uniwersytecie Stefana Batorego w latach 30-tych, bardzo lubiła teatr ― powiedział Olbrychski.

Sam mistrz teatralnego i filmowego aktorstwa po raz pierwszy odwiedził Wilno w latach 70-tych. Filmując się w „Potopie” Jerzego Hoffmana w Mińsku często odwiedzał stolicę Litwy.

― Byłem tutaj wiele razy — i zawodowo, i prywatnie. Bardzo mnie cieszy, że tutaj tętni życie radością, kocham takie miasta ― mówił Olbrychski, dodając, że wśród jego ulubionych miejsc są zaułki Starego Miasta, Ostra Brama i kościół pw. św. Anny.


Z HISTORII TEATRU

Teatr na Pohulance jest jednym z symboli obecności Polaków i Polski w Wilnie. Został otwarty w październiku 1913 roku. Architektami pięknego budynku z elementami architektury barokowej i romańskiej byli Wacław Michniewicz i Aleksander Parczewski. Początkowo na Pohulance dominowały widowiska muzyczne, mało ambitne operetki. Sytuacja się zmieniła, gdy do Wilna z Warszawy przybył Instytut Reduty. Zespół Juliusza Osterwy pierwsze przedstawienie na Pohulance dał 23 grudnia 1925 roku. Było to „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego. W ciągu niespełna czterech lat zespół zaprezentował w Wilnie 71 premier.
Po II wojnie światowej budynek przekazano Wileńskiemu Teatrowi Dramatycznemu; potem mieścił się tam Litewski Teatr Opery i Baletu, następnie Teatr Młodzieżowy. Obecnie na Pohulance mieści się Narodowy Rosyjski Teatr Dramatyczny Litwy.