Przed 100 laty wybuchła I wojna światowa

W kwaterze cmentarza na Antokolu razem spoczęli żołnierze armii niemieckiej oraz rosyjskiej polegli w walkach I wojny światowej Fot. Marian Paluszkiewicz
W kwaterze cmentarza na Antokolu razem spoczęli żołnierze armii niemieckiej oraz rosyjskiej polegli w walkach I wojny światowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Dokładnie przed 100 laty, 28 czerwca od strzału w Sarajewie w Bośni na terytorium Austro-Węgier, rozpoczęła się I wojna światowa. Serbski nacjonalista Gavrilo Princip zastrzelił arcyksięcia austriackiego Franciszka Ferdynanda.

Od tej chwili na zasadzie domina rozpętał się największy konflikt zbrojny na kontynencie europejskim od czasu wojen napoleońskich zakończony klęską państw centralnych, likwidacją mocarstw Świętego Przymierza i powstaniem w Europie Środkowej i Południowej licznych państw narodowych, w tym także Litwy i Polski.

– Przed I wojną światową nie było Polski, Litwy, Czechosłowacji i szeregu innych państw – mówił dla „Kuriera” Česlovas Laurinavičius, kierownik katedry XX wieku w Instytucie Historii Litwy. — Z jednej strony wojna to milionowe ofiary ludzkie, z innej — istotnie zmienił się system międzynarodowy w Europie: na miejsce wielkich imperiów Austro-Węgierskiego i Niemieckiego powstało imperium tureckie i rosyjskie oraz szereg narodowych państw. Chociaż nowo powstałe państwa miały wiele problemów, ale w zasadzie opierały się na zasadach demokratycznych, na zasadzie samookreślenia narodu – to był przejaw postępu społecznego. W kontekście wojny nie wolno zapomnieć o olbrzymich milionowych ofiarach ludzkich, które zostały wykorzystane jako mięso armatnie w strategii walczących stron. To około 10 mln zabitych, blisko 50 mln rannych.

Podczas I wojny światowej Litwa od 1915 roku znajdowała się pod okupacją niemiecką. Z Niemcami Litwini wiązali nadzieje na odzyskanie niepodległości. Wyrazem tych dążeń była pierwsza deklaracja niepodległości przyjęta 11 grudnia 1917 r. Proklamowała ona „wznowienie niepodległego państwa litewskiego ze stolicą w Wilnie i rozwiązanie wszelkich państwowych połączeń, jakie istniały pomiędzy nim a innymi narodami”. Proklamacja w punkcie drugim głosiła: „Przy tworzeniu tego państwa, dla ochrony jego interesów podczas rokowań pokojowych, Krajowa Rada Litewska udaje się do Niemieckiego Cesarstwa z prośbą o pomoc i opiekę. Ze względu na żywotne interesy Litwy, które wymagają trwałych i ciągłych stosunków z Cesarstwem Niemieckim, wypowiada się Rada Krajowa za wiecznym, mocnym stosunkiem związkowym państwa litewskiego z Cesarstwem Niemieckim, który znaleźć powinien swoje urzeczywistnienie przede wszystkim w konwencji militarnej, komunikacyjnej, wspólnocie celnej i monetarnej”.

– Droga do niepodległości była zakładana z trudem – mówił historyk Česlovas Laurinavičius. – Nieuniknione było lawirowanie. Lawirowali nie tylko Litwini, ale też Polacy, Czesi. To był naturalny bieg wydarzeń. Litwini lawirowali w stosunkach z Niemcami. Deklaracja z 11 grudnia 1917 r. została przyjęta, gdyż w przeciwnym wypadku Niemcy nie zezwoliłyby Litwie na absolutnie żadną działalność polityczną. Litwini przyjęli tę deklarację, dość mocno łączącą Litwę z Niemcami.

Po dwóch miesiącach, kiedy rozpoczęły się pertraktacje pokojowe pomiędzy Rzeszą a Rosją bolszewicką, obydwa państwa zadeklarowały prawo narodów do samostanowienia. Dla Litwy było to mocnym moralnym oparciem, bodźcem, żeby zmienić zdanie i samookreślić się. Zwłaszcza że wśród Litwinów panowało mocne niezadowolenie z aktu 11 grudnia 1917 r., który praktycznie oznaczał zależność kolonialną Litwy od Niemiec. Dlatego Akt Niepodległości z 16 lutego 1918 r. był już mocnym zwrotem w polityce, chociaż następnie znów nastąpiły zmiany, gdy Niemcy wdały się w wojnę z bolszewikami i umocniły się w regionie. Taryba znów była bezsilnym narzędziem w rękach niemieckich. Proces ten trwał do końca 1918 r., kiedy sytuacja kardynalnie się zmieniła. W takiej sytuacji lawirowanie było nieuniknioną koniecznością.

Czy Litwa miała dość sił nieść brzemię niepodległości w lutym 1918 r.?
– To był ideał, do którego prowadziła jeszcze bardzo długa droga. Społeczeństwo litewskie jeszcze zaledwie dojrzewało do samodzielnego istnienia, część społeczeństwa miała mocne patriotyczne, a nawet nacjonalistyczne cele. Wielka część społeczeństwa litewskiego uważała, że państwo litewskie jest niemożliwe. Mogę powiedzieć, że był to początek długiej drogi, która historycznie znalazła usprawiedliwienie. Wojna stała się przyczynkiem do powstania niepodległego państwa litewskiego, choć, powtórzę ofiary były olbrzymie.  – mówił historyk.

Ofiary I wojny światowej znalazły miejsce ostatniego spoczynku także na ziemi litewskiej.

– Przy wejściu do Zakretu (Park Vingis) w Wilnie jest cmentarz, na którym pochowano wielu żołnierzy niemieckich, ale też austriackich, węgierskich, polskich, żydowskich, litewskich. Litwini ginęli w tej wojnie, zarówno walcząc po stronie niemieckiej, jak też po stronie rosyjskiej, spoczęli w anonimowych grobach. Sprawa ich identyfikacji jest, jak rozumiem, kwestią przyszłości – mówił Česlovas Laurinavičius.

Jak podaje w przewodniku „Wilno i okolice” Józef Krajewski, przed wycofaniem się z Wilna w 1918 roku dowództwo armii niemieckiej zbudowało w północnej części cmentarza wojskowego  na Antokolu kwaterę mogił żołnierzy niemieckich i, co ciekawe, także rosyjskich, poległych w czasie I wojny światowej. Po ostatniej wojnie kwaterę żołnierzy niemieckich niemal całkowicie zniszczono.
Do dziś przetrwał pomnik dla żołnierzy niemieckich i rosyjskich, zwieńczony hełmem niemieckim.