W polskich szkołach strajk ostrzegawczy

W dniu strajku większość szkół polskich na Wileńszczyźnie świeciła pustkami Fot. Marian Paluszkiewicz
W dniu strajku większość szkół polskich na Wileńszczyźnie świeciła pustkami Fot. Marian Paluszkiewicz

Strajk ostrzegawczy odbył się wczoraj, 3 czerwca, w polskich szkołach na Litwie. W tym dniu ławki świeciły pustkami, gdyż rodzice zadecydowali, że uczniowie zostaną w domu. Jedynie maturzyści tego dnia składali w szkołach egzamin z biologii.

Tego samego dnia, o godz. 9.30 w kościele pw. Ducha Świętego w Wilnie, została odprawiona Msza św. w intencji obrony i rozwoju polskiego szkolnictwa na Litwie z udziałem uczniów, nauczycieli, rodziców, dziadków. Podstawowym żądaniem organizatorów strajku jest zachowanie wszystkich szkół mniejszości narodowych oraz zapewnienie pobierania nauki w języku ojczystym od klasy 1 do 12.

Jak już pisaliśmy, strajk został poprzedzony wiecem w obronie oświaty mniejszości narodowych, który się odbył 1 czerwca, w Międzynarodowym Dniu Dziecka, pod gmachem Rządu Litwy na placu Kudirki. W ten sposób społeczność szkół wyraża protest przeciwko niszczeniu szkół polskich, rosyjskich i innych mniejszości pod przykrywką tak zwanej akredytacji szkół.

— Uczniowie pozostali dzisiaj w domu (3 czerwca – od aut.), powiedziała dla „Kuriera” wicedyrektor wileńskiej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli Ewa Żylińska. — Nauczyciele jak zwykle przyszli do szkoły, ale w tym dniu poświęcili swój czas na pracę metodyczną. Jesteśmy solidarni z innymi placówkami oświatowymi, które cierpią wskutek tej reformy.

Po poniedziałkowym wiecu, w którym uczestniczyła także społeczność szkolna „Syrokomlówki”, niestety, nie nadeszły żadne informacje od Ministerstwa Oświaty i Nauki, szkoła nadal czeka na decyzję w sprawie akredytacji.

— Nawet w dzisiejszym wywiadzie radiowym minister oświaty Audronė Pitrėnienė przyznała, że nasza szkoła spełnia wszelkie warunki i wymagania i jest przygotowana do akredytacji programu kształcenia średniego, zaś ministerstwo nie jest przeciwne akredytowaniu. Jedynym warunkiem jakoby jest znalezienie dla naszej szkoły drugiego udziałowca, choć prawnie szkole z elementami wychowania chrześcijańskiego potrzebny jest jeden udziałowiec, czyli samorząd — tłumaczyła wicedyrektor.

Jak poinformował koordynator komitetów strajkowych Albert Narwojsz, w środowej Mszy św. w kościele pw. Ducha Świętego w Wilnie wzięło udział około tysiąca osób: uczniów, rodziców, nauczycieli z różnych szkół polskich w rejonach solecznickim, wileńskim, trockim oraz miasta Wilna.

— We Mszy św. uczestniczyły prawie wszystkie polskie szkoły, zarówno te, które czekają na akredytację, jak też gimnazja, które solidaryzują się z naszym protestem — mówił Albert Narwojsz. — Nasze akcje protestacyjne mają na celu wykazanie, że jesteśmy zdeterminowani walczyć do końca o zachowanie statusu szkół, mimo że ministerstwo celowo hamuje proces akredytacji szkół średnich. Nie ukrywajmy, że ze strony ministerstwa są piętrzone różne przeszkody, gra się na zwłokę, choć 1 września mija termin akredytacji. Tymczasem realnie jest zagrożonych 17 szkół mniejszości narodowych. Oczekujemy dialogu ze strony resortu oświaty.

We Mszy św. w intencji obrony oświaty polskiej wzięło udział około tysiąca osób Fot. L24.lt
We Mszy św. w intencji obrony oświaty polskiej wzięło udział około tysiąca osób Fot. L24.lt

Przy przeprowadzaniu reformy resort oświaty powołuje się na stale zmniejszającą się liczbę uczniów w placówkach oświatowych, czym uzasadnia się degradowanie statusu poszczególnych szkół. Organizatorzy akcji protestacyjnych ukazują dyskryminacyjny charakter takich posunięć.

— Przykładowo w litewskiej szkole w Sejnach w klasach 1-12 uczy się tylko 67 uczniów. Tymczasem w Wilnie utrata statusu szkoły średniej zagraża polskim szkołom ze znacznie większą liczbą uczniów. W „Syrokomlówce” uczy się prawie 900 uczniów, w „Konarskiego” — ponad 400 uczniów, w „Lelewela” — prawie 500 uczniów — przytaczał liczby Albert Narwojsz. Pragniemy, by wszystkie szkoły mniejszości narodowych zostały zachowane.

Niestety, nie udało się zasięgnąć informacji w Ministerstwie Oświaty i Nauki. Nowo mianowana minister Audronė Pitrėnienė była nieosiągalna, telefonu nie odbierała również rzeczniczka prasowa ministerstwa.

Wiec i strajk nie pozostały jednak bez odzewu: w środę po południu minister Audronė Pitrėnienė odwiedziła Szkołę Średnią im. Władysława Syrokomli w Wilnie, nieco później wizytę zapowiedział mer Wilna Remigijus Šimašius.
— Szkoda, że potrzeba było drastycznych środków i nacisku, żeby nas w końcu usłyszano — mówiła dla „Kuriera” prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego Renata Cytacka. — Nowo mianowana minister przychylnie ustosunkowała się do naszych żądań i zapewniła, że jest dobrze zorientowana w sytuacji. Cieszy, że jest reakcja ze strony ministerstwa, ale czekamy na konkretne ostateczne decyzje w sprawie zachowania wszystkich naszych szkół wymienionych w petycji.
Kancelaria premiera już nadała tok sprawie i przesłała do Ministerstwa Oświaty i Nauki nakaz o zbadanie sprawy i podjęcie decyzji.
***
Jeśli wiec i strajk ostrzegawczy nie odniosą zamierzonego skutku, organizatorzy zapowiadają we wrześniu powszechny strajk długoterminowy.