Konferencja „Zbrodnia Ponarska — tragiczna konsekwencja okupacji Wileńszczyzny”

204
Podczas konferencji ponarskiej mówiono o potrzebie mówienia prawdy  Fot. Marian Paluszkiewicz
Podczas konferencji ponarskiej mówiono o potrzebie mówienia prawdy Fot. Marian Paluszkiewicz

Stowarzyszenie Rodzina Ponarska co roku przybywa z Polski do Wilna oddać hołd zamordowanym przed 70 laty w Ponarach obywatelom II Rzeczypospolitej.
Tegoroczne uroczystości upamiętniające, które się rozpoczęły w piątek, 23 września, miały swój finał wczoraj, 26 września w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Odbyła się tu konferencja „Zbrodnia Ponarska — tragiczna konsekwencja okupacji Wileńszczyzny”.

Wzięli w niej udział Rūta Vanagaitė, autorka książki o zbrodniach dokonywanych przez Litwinów na ludności żydowskiej „Mūsiškiai”, Jaša Markas Zingeris, dyrektor Państwowego Muzeum Żydowskiego im. Gaona w Wilnie oraz Zigmas Vitkus,  kierownik ekspozycji w Muzeum Memoriału Ponarskiego, a także dr Efraim Zuroff, dyrektor Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, koordynator akcji poszukiwania zbrodniarzy hitlerowskich.
Radca minister, konsul generalny ambasady RP w Wilnie Stanisław Cygnarowski przeczytał skierowany do uczestników konferencji list od Jarosława Czubińskiego, ambasadora RP w Wilnie.
„Ogrom ponarskiej zbrodni, bezmiar nieszczęścia wywołany tą hekatombą, dotkliwość ran, zadanych całym narodom i znacząca cisza panująca wokół dołów śmierci na Ponarach powodują, że mimo upływu lat dzięki licznym członkom stowarzyszenia z Polski po raz kolejny słyszymy silny polski głos wołający o prawdę i pamięć. Składamy hołd wszystkim ofiarom Ponar, naszym rodakom, ich cierpiącym do dziś rodzinom. Pamiętamy również o ofiarach spośród najliczniej doświadczonej w tamtych koszmarnych czasach społeczności żydowskiej(…). Jest szczególnie ważne, by to świadectwo i pamięć docierały także szeroko do Litwinów, by i oni wiedzieli, co naprawdę wydarzyło się w Ponarach, a także za czyją sprawą” — napisał w liście ambasador Czubiński.

Rūta Vanagaitė z chęcią przyjęła od Marii Wieloch zaproszenie na konferencję  Fot. Marian Paluszkiewicz
Rūta Vanagaitė z chęcią przyjęła od Marii Wieloch zaproszenie na konferencję Fot. Marian Paluszkiewicz

Niestety, z powodu choroby nie dotarł na konferencję prof. Piotr Niwiński z Gdańska, dlatego pierwszą prelekcję wygłosił dr hab. Jarosław Wołkonowski, profesor Uniwersytetu w Białymstoku. Przypomniał on historię paktu Ribbentrop- Mołotow i skutki tej zmowy znanej jako „czwarty rozbiór Rzeczpospolitej”.
„Wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich w końcu czerwca 1941 r. zaczyna się zagłada ludności żydowskiej. Ta zbrodnicza działalność odbywa się przy współudziale miejscowej ludności – ochotników litewskich. Zaznaczyć należy, że niemieccy oficerowie zostali przeszkoleni, tak by w swych rozkazach lub sprawozdaniach unikać zwrotów „rozstrzelać” lub „zamordować”. Ale zachowały się nieliczne raporty litewskiej strony, które otwarcie mówią o masowym zabijaniu. Przykładowo litewski porucznik rezerwy Butkus odebrał z więzienia na Łukiszkach 168 Żydów i sam podpisał: „Wyprowadzić na prace, rozstrzelać”. Inny porucznik rezerwy Mackevičius napisał, że przyjął z Łukiszek 180 więźniów, z dopiskiem „Rozstrzelać”. Oficerowie niemieccy unikali udokumentowanych zbrodni, dlatego jest problem z ujawnieniem, ile osób tak naprawdę zostało zamordowanych w Ponarach” — mówił Wołkonowski.
Na pomniku w Ponarach zostało wykutych 365 polskich nazwisk, które udało się ustalić. Jak mówił dr Wołkonowski, lista ta nie jest zamknięta.
Zaproszenie na konferencję przyjęła Rūta Vanagaitė. Chęć udziału w niej zgłosił również Efraim Zuroff, którego dziadek został zamordowany w Ponarach.
Wydana w tym roku książka „Mūsiškiai” jest owocem ich wspólnych podróży po miejscach masowej zagłady Żydów na terenie dzisiejszej Litwy (35 miejscowości) i Białorusi (5 miejsc). Po upływie 75 lat jako pierwsi pytali u staruszków, co pamiętają o rozstrzeliwaniach. Zebrane materiały zostały utrwalone w książce, której nikt nie chciał wydawać. Książka ukazała się zimą w nakładzie 2 tys. egzemplarzy, który sprzedano w ciągu 1,5 dnia. Kolejne 4 nakłady podniesiono do cyfry 19 tys. egzemplarzy. Książka wywołała burzę. „Jeżeli Zuroff jest najbardziej nielubianym Żydem na Litwie, ja poczułam się najbardziej nielubianą Litwinką” — żartowała Vanagaitė.
„Jestem zwykłą kobietą, urodzoną i wychowaną w Związku Radzieckim” – rozpoczęła swe przemówienie. — „Od 25 lat mieszkam w Litwie niepodległej. W ustroju radzieckim o zagładzie Żydów nie wiedziałam nic. Kiedy Litwa stała się niepodległa, nikt ani mnie, ani moim dzieciom nie wspominał o zabijaniu Żydów. Przecież to my, Litwini, cierpieliśmy najbardziej, byliśmy narodem męczenników, bohaterów. Dlatego nie należy się dziwić, że kiedy się mówi o zabijaniu Żydów na Litwie, to uważa się, że zabijała ich jakaś garstka zwyrodnialców, nie nasi, nie my, bo przecież my jesteśmy bohaterami” — mówiła Vanagaitė.
Dopiero przed dwoma laty Rūta Vanagaitė przypadkiem trafiła na konferencję litewskich historyków, gdzie dowiedziała się, kto w rzeczywistości zamordował 200 tys. Żydów na Litwie.
„Dowiedziałam się, że wojsko litewskie spotkało armię Hitlera z otwartymi ramionami, że cały litewski system administracyjny składający się z 20 tys. osób służył 600 Niemcom, że sformowano od razu litewskie bataliony do mordowania Żydów, że w skład batalionów wchodzili ochotnicy. Dowiedziałam się o 12 batalionach litewskich, które zostały skierowane przez Niemców do zabijania, podczas gdy sami Niemcy byli obecni przy egzekucjach tylko z aparatami fotograficznymi w ręku. Czy Litwini o tym wiedzą? Jestem nie najgorzej wykształconą osobą, ale o tym nie wiedziałam ani ja, ani nikt inny, wiedzieli tylko historycy” — mówiła Rūta Vanagaitė.
Jak wyjaśniła, w rodzinie nie miała krewnych, którzy zabijali Żydów, ale jej dziadek i mąż cioci formowali listy Żydów, którzy potem byli rozstrzeliwani przez innych.
„W moim domu jest szafa, łóżko, zegar, które przeszły w spadku po babci”.

„Rodzi się pytanie, czy babcia kupiła je, czy otrzymała? Powstało wiele innych pytań. Gdzie się podział majątek tych 200 tysięcy ludzi – kubeczki, ręczniczki, zegarki? Cała Litwa się wzbogaciła. Zaczęłam badać sprawę w Archiwum Specjalnym. Okazało się, że w skład »Ypatingasis būrys« i w rozstrzeliwaniu Żydów w Ponarach wchodziło i brało udział 8 pracowników poczty, 8 uczniów szkoły rzemieślniczej, studenci konserwatorium, muzykanci. Czy można ich nazwać zwyrodnialcami?” — pytała retorycznie.
Jak mówiła, najbardziej wstrząsającym dla niej odkryciem było to, że ci ludzie zabijali z własnej nieprzymuszonej woli, pomimo tego, że mieli prawo do odmówienia udziału w procederze.
„W wojennej machinie eksterminacji uczestniczyli normalni chłopcy litewscy, z trzeźwym umysłem nie zamroczonym alkoholem. W szkołach nadal się o tym nie mówi, dalej czepiamy się legendy, że zabijali zwyrodnialcy, zaś Litwini są męczennikami i bohaterami” — oskarżała Vanagaitė.
Jaša Markas Zingeris, dyrektor Państwowego Muzeum Żydowskiego im. Gaona oraz Zigmas Vitkus, kierownik ekspozycji Memoriału Ponarskiego przedstawili historię przekształcenia Memoriału Ponarskiego. Przed kilkoma laty na międzynarodowej konferencji z udziałem dyrektora generalnego Muzeum Yad Vashem w Jerozolimie, dyrektorów Muzeum w Oświęcimiu i Stutthofie, dyrektora Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, litewskich historyków, architektów omówiono koncepcje architektoniczne i pomysły na wyposażenie wnętrz. Konkurs wygrała grupa młodych architektów z Kowna.
Był to dopiero początek. W wyniku badań topograficznych (jeszcze do 2014 r. opierano się na planach topograficznych Ponar z 1945 r.) wykryto wiele nowych miejsc pochówków, miejsc rozstrzeliwań, dołów. Aby mieć pewność, rozpoczęto wspólnie z Instytutem Historii Litwy pierwsze geofizyczne badania. W wyniku odkryto 4 nowe miejsca przypuszczalnych morderstw, dotąd było znanych 6 dołów śmierci. Ważne badania były przeprowadzone przez archeologów we współpracy z Instytutem Historii Litwy. Dzięki zastosowaniu skanowania terytorium w formacie 3D widoczne stały się wszystkie mniejsze i większe miejsca pochówków, uzyskano pełny obraz Ponar. Szykuje się właśnie publikacja na ten temat.
Efraim Zuroff mówił o trudnym temacie, który jest zniekształcany przez oficjalistów w szkołach.
„Narracja, jaką prezentuje rząd, to po pierwsze, minimalizowanie roli, jaką odegrali Litwini w eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej. Drugą sprawą jest, że zawyżone są liczby ludzi, którzy pomagali Żydom. Następny problem jest taki, że chcą przekonać, że komunizm był tak samo zły, jak nazizm. Choć nie zaprzeczają tego, że holokaust miał miejsce, ale przekręcają fakty” — mówił Zuroff.
Posłużył się też przykładem.

Pierwszą prelekcję wygłosił dr hab. Jarosław Wołkonowski, profesor Uniwersytetu w Białymstoku Fot. Marian Paluszkiewicz
Pierwszą prelekcję wygłosił dr hab. Jarosław Wołkonowski, profesor Uniwersytetu w Białymstoku Fot. Marian Paluszkiewicz

„Przez wiele lat próbowałem przekonać rząd litewski, żeby zbrodniarzy postawiono przed sądem. Wielu z nich wyjechało do Stanów Zjednoczonych. W USA zostali skazani nie za przestępstwa, ale… za nieprawidłowe aplikacje podczas ubiegania się o obywatelstwo. Ci ludzie zostali deportowani na Litwę. Mogliby być osądzeni na Litwie za zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej. Ale żyją tu, czują się dobrze, a rząd litewski odkładał długo procesy, żeby z powodów zdrowotnych nie mogli stanąć przed sądem. Tak uniknęli kary litewscy zbrodniarze Aleksandras Lileikis, Kazys Gimžauskas. Zdarzył się nawet przypadek, że jeden osobnik był skazany na 5 lat, ale sędziowie nie ukarali go z powodu… choroby żony. Nikt nie pokazał się w sądzie choć jeden raz, nikt nie spędził w więzieniu choćby jednego dnia” — mówił Zuroff.
Jak twierdził, powinno zaistnieć nowe prawo, które by zezwoliło zbrodniarzom stawać przed sądem we względnym zdrowiu. Swe wystąpienie dedykował swemu dziadkowi rabinowi, którego żona i dwoje dzieci zostało zgładzonych w Ponarach.
Konferencję oraz tegoroczny pobyt na Wileńszczyźnie podsumowała prezes Stowarzyszenia Rodzina Ponarska Maria Wieloch, córka zamordowanego w Ponarach żołnierza Armii Krajowej.
— Przy okazji obchodów Dnia Ponarskiego pojawienie się Polaków na obchodach Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu uważam za bardzo potrzebne, bo wtedy świat się dowiaduje, że oprócz Żydów ginęli również Polacy. Tegoroczne obchody Dnia Ponarskiego oceniam bardzo pozytywnie. Cieszy to, że wiedza o Polakach mordowanych w Ponarach jest teraz większa niż przez 2 laty. Choć Polacy nadal czekają na słowo „przepraszam” ze strony litewskiej – powiedziała „Kurierowi” Maria Wieloch.

ORGANIZATORZY OBCHODÓW DNIA PONARSKIEGO, PATRONAT

Organizatorem konferencji historycznej jest Stowarzyszenie Rodzina Ponarska, współorganizatorami konferencji ponarskiej oraz uroczystości towarzyszących jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Związek Polaków na Litwie. Partnerami uroczystości była Ambasada RP w Wilnie, Instytut Pamięci Narodowej, Dom Kultury Polskiej w Wilnie i Fundacja Samostanowienie.
Patronat honorowy nad uroczystościami objął Jarosław Czubiński, ambasador nadzwyczajny i pełnomocny RP w Republice Litewskiej. Patronat objęli także Piotr Gliński, wiceprezes Rady Ministrów, minister kultury i dziedzictwa narodowego oraz Jan Józef Kasprzyk, p.o. szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.