„Misja Sybir” wyruszyła do Kazachstanu

270
Na misję do Kazachstanu wyruszyły dwa zespoły po 12 osób. Jedna grupa uda się w kierunku Bałchaszu, inna do Dżeskazganu Fot. ELTA

19 lipca, o 8 rano, z dworca kolejowego w Wilnie wyruszyła 13. ekspedycja „Misja Sybir”. Uczestnicy wyprawy planowali w tym roku pojechać do Kraju Krasnojarskiego, ale odmowna decyzja Ambasady Federacji Rosyjskiej w sprawie wydania wiz do Rosji wymusiła zmianę kierunku. Litewska ekspedycja wyruszyła więc do Kazachstanu. Na dworcu uczestników żegnali litewscy politycy i działacze społeczni a także tłumy zwykłych ludzi, którym idea ekspedycji nie jest obojętna.

To już 13. edycja „Misji Sybir”. Projekt, będący oddolną inicjatywą młodych Litwinów, którzy postanowili udać się do ważnych dla pamięci narodowej miejsc, cieszy się ogromną popularnością. W tym roku zgłosiło się ponad 900 kandydatów, a zaledwie 24 osoby wyruszyły do Kazachstanu. Wśród tych, którzy zgłosili się do udziału, ale nie zostali zakwalifikowani, był także Dariusz Malinowski, Polak z Litwy i dziennikarz LRT.
„Misja Sybir” miała w tym roku udać się do Kraju Krasnojarskiego, aby tam porządkować zapomniane groby i cmentarze zesłańców z Litwy. 17 lipca miały wyruszyć dwie ekspedycje, jednak pod koniec czerwca Rosja odmówiła wydania wiz ich uczestnikom.
– Dzisiaj oczywiście byłem na dworcu, żeby pożegnać uczestników ekspedycji. Towarzyszyły mi bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo cieszyłem się, że rozpoczynają podróż. Miałem okazję poznać ich w czasie marszu próbnego, w którym brałem udział i wiem, że to wspaniali ludzie. Przyniosłem nawet prezent dla jednego z uczestników – koszulkę ze słowami litewskiego hymnu. Z drugiej strony, patrząc na odjeżdżający pociąg, było mi przykro, że nie mogę wziąć udziału w ekspedycji – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Dariusz Malinowski.
Nasz rozmówca nie wie, dlaczego nie został zakwalifikowany do udziału w wyprawie.
– Organizatorzy nie informują, dlaczego ktoś odpadł. Podejrzewam, że w moim przypadku decydujący był wiek. Organizatorzy stawiają na młodzież, a ja już do młodzieży nie należę. Pamiętam doskonale dzień, gdy na Facebooku została podana informacja, że Rosja odmówiła uczestnikom wyprawy wiz. Dla wszystkich był to szok. Pojawiły się pytania: co dalej? Czy misja w ogóle się odbędzie? Łatwo sobie wyobrazić, jak ciężka była to chwila dla przewodników obu zespołów. Do wyprawy na Syberię przygotowywali się przez cały rok i nagle okazało się, że muszą zmienić kierunek. Dziś na dworcu dziękowali wszystkim uczestnikom, że nikt nie zrezygnował, nikt nie przestraszył się trudności – opowiada Malinowski.

W tym roku zgłosiło się ponad 900 kandydatów, ale zaledwie 24 osoby wyruszyły do Kazachstanu Fot. ELTA

Na misję do Kazachstanu wyruszyły dwa zespoły po 12 osób. Jedna grupa udała się w kierunku Bałchaszu, druga do Dżeskazganu. Ekspedycja potrwa 10 dni. Uczestnicy wrócą na Litwę 29 lipca. Będzie to druga wyprawa do Kazachstanu w historii ekspedycji. Poprzednia miała miejsce w 2009 roku. Celem tegorocznej „Misji Sybir” są stepy w okolicach Karagandy, Żezkazganu i Bałchaszu. W byłej Kazachskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej działało kilkadziesiąt łagrów, w których przebywało ok. 20 tys. więźniów politycznych z Litwy. Pod względem liczby litewskich zesłańców i miejsc ich pochówków Kazachstan jest drugim miejscem po Rosji.
Oczywiście tak szybkie przekierowanie misji nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie litewskiego MSZ i życzliwość władz Kazachstanu.
– Jest to bardzo symboliczne. Z historii wiemy, że przetrwanie zesłańców na Kazachstanie byłoby bardzo trudne, gdyby nie pomoc miejscowej ludności. Teraz, gdyby nie pomoc miejscowych władz, ekspedycja byłaby o wiele trudniejsza do zorganizowania. Dla mnie było to też pewnego rodzaju odkrycie Kazachstanu, jako miejsca zsyłki. Nie miałem pojęcia, że do dzisiaj mieszka tam tak wielu Litwinów. Trochę żałuję, że w tegorocznej misji nie ma nas, Polaków z Litwy. Mam nadzieję, że w następnych latach się to zmieni zakończył nasz rozmówca.
Szanse na polsko-litewską „Misję Sybir” rzeczywiście istnieją. W maju naczelnik stołecznego Przystanku Historia IPN Tomasz Morawski w rozmowie z PAP poinformował, że „strona litewska wystąpiła kilka miesięcy temu do Instytutu Pamięci Narodowej o współtworzenie tego programu”. Według niego, jeśli zostanie podpisane odpowiednie porozumienie, to grupa miałaby się składać po połowie z sześciu Litwinów i sześciu Polaków, a obie grupy odwiedzałyby miejsca pochówku Litwinów i Polaków.