Niezłomny duchowny, syn Ziemi Wileńskiej, męczennik za wiarę XX wieku, ksiądz diakon Augustyna Piórko (3)

0
66
Grób mojego Wujka z Kalwarii Wileńskiej

3 marca 1942 roku, z samego rana, teren wokół seminarium otoczyły litewskie Saugumo i hitlerowskie Gestapo. Diakon Augustyn Piórko został aresztowany wraz ze wszystkimi profesorami oraz klerykami i osadzony w więzieniu na Łukiszkach. Trafił do celi nr 10 wraz z dwoma bliskimi kolegami – Mieczysławem Łapińskim i Józefem Rutkowskim.

Swój pobyt w celi więziennej traktował jako rekolekcje zamknięte „z woli Bożej”. Udało mu się powiadomić matkę i siostry o swoim aresztowaniu. W trakcie doprowadzania na przesłuchania do siedziby Gestapo w pudełkach od zapałek wyrzucał listy do matki i sióstr, które pisał drobniutkim pismem na skrawkach papieru, a które to listy znajdowali i dostarczali rodzinie przygodni przechodnie.

Kochana Mamusiu!
Piszę te słowa z nowego miejsca pobytu, gdzie się wcale niespodziewanie znalazło całe seminarium, z władzą na czele. Wiele marzeń prysnęło jak bańka mydlana – to prawda, ale nad wszystko proszę się zbytnio o mnie nie martwić i troską o mnie nie nadwyrężać zdrowia, gdyż to byłoby obustronną, wielką stratą. Nad nami bowiem czuwa Bóg, który z największego zła potrafi dobro wyprowadzić. Te rekolekcje mogą i dla mnie przynieść wielki pożytek, jeżeli obecne upokorzenia Bóg raczy przyjąć za liczne zniewagi, jakie mu wyświadczyłem. A jedyną moją otuchą, nadzieją i radością jest Opatrzność i Miłosierdzie Boże oraz to, iż wiem, że Mamusia i Rodzeństwo są zdrowi, na wolności i o mnie pamiętają. Za co siedzę – tego nie wiem, jak również nie wiem, kiedy będę zwolniony, lecz mam nadzieję, że kiedyś, a może i niedługo, to nastąpi. Gdyby było inaczej – też proszę nie rozpaczać, lecz tak jak myśmy to uczynili – zdać się całkiem na wolę Bożą i wszelkie niespodzianki znosić z właściwym sobie męstwem i bohaterstwem. Tak będzie, jak dalej losem Bóg pokieruje. A więc w górę serca i niech tak będzie, jak Bóg chce. My prosimy Boga o wolność i zawsze polecamy Jego opiece tych, którzy o nas pamiętają, gorąco modląc się w intencji Kochanej Mamusi i całej Rodziny. Jeszcze raz proszę o męstwo w boleściach serca i o spokój w przeżywaniu smutnych chwil. Kochanej Mamusi serdecznie całuję rączki, ściskam Basię i całe Rodzeństwo, pozdrawiam krewnych i znajomych.
Gutek
(list z więzienia, 9 marca 1942 r.)

Klepsydra z 1942 roku

…To, co się stało, stało się z woli Bożej i tak będzie, jak tego Bóg zażąda. Bóg jest z nami i nic się nam złego stać nie może. Do niego się z ufnością gorąco modlimy i mamy nadzieję, że wcześniej czy później ujrzymy wolność – odrodzeni na duchu – umiejący szanować, cenić i kochać to, o czym przedtem prawie się nie myślało…
(list z więzienia, 13 marca 1942 r.)

Z ostatniego przesłuchania na Gestapo wrzucili go do celi skatowanego, niemiłosiernie pobitego i nieprzytomnego, gdzie do 1 kwietnia 1942 roku leżał w gorączce i majaczył, chwilami tylko odzyskując przytomność. Koledzy współwięźniowie wołali o pomoc dla nieprzytomnego Augustyna, ale nikt nie reagował na ich krzyki, wołania i walenie w drzwi celi. Po kilku dniach został przewieziony, nadal nieprzytomny, do Szpitala Zakaźnego na Zwierzyńcu, gdzie był pilnowany dzień i noc przez uzbrojonych wartowników Gestapo. Lekarze nie podali prawdziwych przyczyn agonii duchownego, poinformowali rodzinę, że jest chory na tyfus plamisty, zapalenie płuc i powikłania wywołane zapaleniem opon mózgowych. Najbliższej rodziny – matki ani sióstr nie wpuszczono do umierającego. Augustyn umarł samotnie w szpitalu 13 kwietnia 1942 roku, w wieku 28 lat, nie odzyskując przytomności.

Gestapo wileńskie nie chciało wydać ciała zmarłego księdza diakona, ale po wielkich staraniach oddano je zbolałej matce i siostrom. Do trumny, w szaty kapłańskie ubierali księdza diakona Augustyna księża, przyjaciele z Kalwarii Wileńskiej – ks. Jan Matwiejczyk i ks. Witold Szymczukiewicz. Nie pozwolili ani matce, ani siostrom pożegnać się ze zmarłym, gdyż widok jego ciała był przejmujący w wyniku tortur i pobić.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 14 kwietnia i przerodziły się w wielką manifestację mieszkańców Wilna. Kondukt żałobny prowadzony przez proboszcza Kalwarii Wileńskiej, księdza Stanisława Tracewskiego, z udziałem licznych księży podążał głównymi ulicami miasta od Zwierzyńca przez Łukiszki do mostu Zielonego, ulicą Kalwaryjską aż do Kalwarii Wileńskiej. Zaskoczeni tym Niemcy wstrzymywali ruch uliczny, a żołnierze niemieccy i oficerowie mijający trumnę z ciałem śp. księdza Augustyna zatrzymywali się i salutowali.
Po nabożeństwie żałobnym w Kalwarii Wileńskiej trumnę pozostawiono w kościele do rana. W czasie Mszy świętej pogrzebowej z udziałem wielu przybyłych kapłanów i licznie zgromadzonych wiernych płomienne kazanie wygłosił ks. Witold Szymczukiewicz, późniejszy kapelan 3 Brygady Wileńskiej AK „Szczerbiec”(pseudonim „Mimoza”). Poświęcił je w całości zamęczonemu księdzu diakonowi Augustynowi Piórko, koledze i przyjacielowi. Nie bacząc na konsekwencje, z odwagą mówił o jego pięknym, choć krótkim życiu, o okrucieństwach i męczeństwie, jakiego doznał. Mówił o śladach tortur, o biciu po głowie gumowymi pałkami i o tym, w jakich cierpieniach umierał duchowny. Po Mszy św. złożono diakona do grobu w kwaterze księży przy samym kościele.

Nieraz sam się zastanawiałem, co mną kieruje i dlaczego co jakiś czas wracam do tej tragicznej, męczeńskiej śmierci mojego Wujka. Myślę, że odbywa się to za sprawą nieżyjącej już mojej Matki – Elżbiety Kamińskiej z Piórków, najmłodszej siostry ks. Augustyna. To właśnie moja Matka od najmłodszych moich lat opowiadała mi o życiu i tragicznych dniach więzienia, śmierci i pogrzebie Wujka. Była z nim bardzo związana uczuciowo jako najmłodsza siostra, urodzona kilka miesięcy po zamordowaniu ojca i wychowywana tylko przez matkę.
Przez długie lata moja Matka nie mogła się pogodzić ze śmiercią ks. Augustyna. Nie mogła się pogodzić z tym, że spośród aresztowanych profesorów, księży, alumnów i kleryków Wileńskiego Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego on jeden musiał złożyć ofiarę najwyższą – ofiarę życia, na niespełna miesiąc przed święceniami kapłańskimi.

Z jej wspomnień i opowiadań jej matki, a mojej Babci, oraz ze wspomnień sióstr, licznych krewnych, znajomych i księży wynikało, że Gucio, jak na niego mówiła, był wspaniałym synem i bratem, o wszechstronnych zdolnościach, również artystycznych.
W relacjach z ludźmi uchodził za osobę radosną, pogodną, nastawioną do wszystkich przyjaźnie. Dzięki swojej otwartości był bardzo lubiany przez wszystkich, a szczególnie przez dzieci i młodzież. Rozmowa z nim i przebywanie w jego otoczeniu dawało poczucie wyjątkowego spokoju, wyciszenia i radości. Był bardzo aktywny, udzielał się bardzo mocno w życiu wspólnoty seminaryjnej, brał żywy udział w rozmowach, dyskusjach, wymieniał wrażenia i informacje na różne, nieraz trudne i kontrowersyjne tematy, wyciszał kłótnie, wygaszał spory i antagonizmy narodowe.
Ksiądz diakon Augustyn Piórko wybrał drogę kapłaństwa, bezgranicznie zaufał Bogu a przez całe swoje życie starał się naśladować Chrystusa, poddając się jego woli. Jego drogowskazem kapłańskim były słowa św. Pawła: „Oto idę, abym czynił, o Boże, wolę Twoją”. Te słowa były wypisane na jego obrazkach prymicyjnych, ale nie zdążył już ich rozdać…
Wierzył, że Bóg powołał go do życia i kierował nim według własnej woli, że odwoła go, kiedy nadejdzie właściwy czas.
Wierzył, że świat nie kończy się na nas, że jest sprawiedliwość, prawo i prawda, za którymi należy podążać, którym trzeba służyć, strzec jak wartości najwyższych i zaufać jak Ojcu.
Nie mógł się pogodzić z utratą wolności i niepodległości przez Polskę i Polaków, a w rozmowach oraz kazaniach podtrzymywał wilnian na duchu w tych ciężkich dniach. Nie bał się mówić o nadziei odzyskania wolności, o Polsce niepodległej i odrodzonej. Wszyscy go za to lubili i podziwiali.
Wierzył i często o tym mówił, że z największego zła Bóg potrafi wyprowadzić dobro.

Fot. atchiwum

Gabriel Kamiński
siostrzeniec diakona
Gdańsk 2018
Odc. ostatni

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.