0
„Gdziekolwiek jesteśmy, pozostajemy Polakami”


Łukasz Szrejter i Maciej Serocki chcieli się przekonać sami, jakiego wsparcia najbardziej potrzebują Polacy na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Od kilku lat akcję „Rodacy Bohaterom” na Pomorzu koordynuje Stowarzyszenie Traugutt.org. Podczas tegorocznej edycji do Pruszcza Gdańskiego trafiły dary zebrane m.in. w Gdańsku, Gdyni, Słupsku, Koszalinie, Malborku, Lęborku, okolicach Chojnic i Czerska oraz z całego powiatu gdańskiego.

W tym roku otrzymano również wielką przesyłkę z Blackburn. Organizatorzy zbiórki w Anglii, czyli Polska Niepodległa Lancashire, postanowili wziąć udział w wyjeździe na Litwę, by przekonać się, jakiej pomocy najbardziej potrzebują mieszkający tu Polacy.

Polacy z Blackburn już od kilku lat starają się wspierać rodaków na Wileńszczyźnie w ramach akcji „Rodacy Bohaterom”. W tym roku nie poprzestali na przekazaniu paczek, ale postanowili odwiedzić Wileńszczyznę razem z członkami Stowarzyszenia Traugutt.org.
– To, że jesteśmy emigrantami, którzy wyjechali z Polski głównie ze względów finansowych, nie oznacza, że liczą się dla nas tylko pieniądze. To prawda, pracujemy ciężko, mamy własne rodziny, ale znajdujemy też czas na czynny udział w życiu parafii czy działalność społeczną. Gdziekolwiek jesteśmy, nie przestajemy przecież być Polakami – mówi Maciej Serocki z Polska Niepodległa Lancashire.

– Tak jak wielu Polaków wyjechałem do Anglii po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Od początku było to dla mnie spotkanie z historią. Nadal żyją tu jeszcze ci, którzy do Anglii trafili w czasie wojny, nieliczni weterani czy wdowy po polskich żołnierzach, nie tylko tych z Armii Andersa, ale także żołnierzy gen. Maczka czy gen. Sosabowskiego. Ci dwaj ostatni są bardzo dobrym przykładem tego, jak wyglądał los polskich bohaterów po wojnie. Gen. Maczek pracował w hotelu m.in. jako barman, a gen. Sosabowski był zatrudniony jako magazynier… Mimo tak trudnych warunków udało się temu pokoleniu założyć polskie szkoły, które działają do dziś. U nas, w Blackburn, polska szkoła działa już od 70 lat. To wszystko sprawia, że czujemy się zobowiązani, by podtrzymywać te tradycje. – opowiada Maciej Serocki.

– Staramy się kontynuować inicjatywy, które oni zapoczątkowali z naprawdę wielkim trudem, w bardzo skromnych warunkach materialnych. Ogromnym wsparciem są w tym polskie parafie w Blackburn i Preston. Staramy się przejmować troskę o groby polskich żołnierzy, ale także upamiętniać polską historię w Anglii. Kilka lat temu przypadkowo trafiliśmy na miejsce, gdzie rozbił się polski pilot z „Warszawskiego” Dywizjonu 316 Herbert Noga. Odnaleźliśmy jego grób w Blackburn a potem zadbaliśmy, by również w miejscu jego śmierci pojawił się krzyż i tabliczka z informacją – dodaje jego kolega, Łukasz Szrejter.

Jak podkreślają, w Anglii również jest wiele śladów Polaków z Wileńszczyzny.
– Pokolenie, które przybyło tu razem z Armią Andersa to oczywiście również Polacy z Kresów, ale na tym się nie kończy. Bezpośrednio do wileńskich tradycji nawiązuje 27 DH im. rtm. Witolda Pileckiego Hufiec Wilno Blackburn, z którą współpracujemy. Możemy mówić również o bardzo dużej otwartości na potrzeby rodaków, którzy mieszkają na Litwie. Chodzi nie tylko o samo zbieranie produktów do paczek, ale również o sprawy organizacyjne. Co roku za darmo jeden transport z darami z Anglii do Pruszcza Gdańskiego przewozi firma TPP transport, co bardzo ułatwia organizację akcji – mówi Serocki.

– To mój pierwszy pobyt na Litwie i muszę przyznać, że całkowicie zmienił moje wyobrażenie o potrzebach mieszkających tu Polaków. Mieliśmy okazję zobaczyć naprawdę dużo. Nie tylko Wilno, gdzie wiele jest znaków polskości, gdzie w każdym sklepie można kupić np. polską gazetę. Byliśmy także w Kownie, Wędziagole czy w małych wsiach w rejonie solecznickim. Bardzo wielkie wrażenie zrobiła na mnie wizyta w okolicach Kowna, gdzie troska o polskość wygląda zupełnie inaczej, ponieważ do polskiej szkółki przychodzą dzieci, których rodzice nie znają polskiego, a wiedzą, że mają polskie korzenie. W rejonie solecznickim, dzięki panu Tadeuszowi Romanowskiemu mieliśmy okazję odwiedzić tych, którzy naprawdę potrzebują wsparcia materialnego, bo z różnych względów nie potrafią sobie w życiu poradzić – zauważa Łukasz Szrejter.

Polacy z Blackburn podkreślają, że wizyta na Litwie jest dla nich przede wszystkim wyzwaniem do przemyślenia tego, jak w przyszłości ma wyglądać wsparcie dla mieszkających tu Polaków.
– Dla nas te coroczne paczki przekazywane z okazji świąt są symbolem tego, że nie zapominamy o Polakach, którzy nigdy nie opuścili swojej ojczyzny. Ale nie mam wątpliwości, że żeby to zaangażowanie miało sens potrzeba znacznie więcej – podkreślił Maciej Serocki.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.