2
Polsko-litewskie zgromadzenie parlamentarne wznowiło działalność

Po 10-letniej przerwie wznowiono obrady Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i Sejmu Republiki Litewskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

W poniedziałek delegacja litewskiego sejmu, której przewodniczy wiceprzewodniczący parlamentu, Arvydas Nekrošius, udała się do Warszawy, gdzie rozpoczyna się pierwsze po 10-letniej przerwie posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i Sejmu Republiki Litewskiej.

Podczas spotkania planowane jest podpisanie deklaracji podsumowującej dokonania w stosunkach dwustronnych od czasu podpisania Traktatu o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy między Polską a Litwą oraz nakreślenie kierunków dalszych działań.
Zgromadzenie Parlamentarne Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej zostało powołane w 1997 r. Jego celem jest m.in. wspieranie rozwoju współpracy dwustronnej oraz umacnianie interesów Polski i Litwy w ramach struktur europejskich i NATO poprzez rozpatrywanie spraw interesujących oba kraje i przyjmowanie wspólnych stanowisk. Parlamentarzyści z Polski i Litwy mieli spotykać się dwa razy w roku na sesjach plenarnych, na zmianę w obu państwach oraz uczestniczyć w obradach komisji stałych i w seminariach. Choć chyba nikt nie wątpi, że cele te są słuszne, przez ostatnie 10 lat zgromadzenie nie funkcjonowało.

– To nie jest tak, że przez ostatnie 10 lat spotkania zupełnie się nie odbywały. Co jakiś czas pojawiały się informacje o próbie ich wznowienia czy też nawet przygotowaniach do konkretnego zgromadzenia. Najgłośniejsze to chyba to z 2014 r., gdy ze strony litewskiej padły nawet konkretne propozycje terminów. Niestety, zapowiedzi nie zostały zrealizowane – zauważa Zbigniew Balcewicz, sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy i były redaktor „Kuriera Wileńskiego”.
W 2014 r. tematem spotkania miała być realizacja założeń Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1994 r. Parlamentarzyści polscy i litewscy mieli również rozmawiać o relacjach z Ukrainą. Gediminas Kirkilas, wówczas wiceprzewodniczący Sejmu Litwy i przewodniczący sejmowego komitetu ds. europejskich, zapowiadał spotkania na październik, zauważając jednocześnie, że do tego czasu „dobrze byłoby rozstrzygnąć niektóre kwestie”. Nie zostały one jednak rozwiązane, a spotkanie się nie odbyło. Na następne trzeba było czekać kolejne 5 lat.
Balcewicz podkreśla, że w relacjach polsko-litewskich bardzo trudnym momentem są kolejne okrągłe rocznice podpisania Traktatu między RP a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy.
– Ostatnie spotkanie Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy odbyło się w bardzo niesprzyjającej atmosferze, w roku, gdy od traktatu minęło 15 lat. 20. rocznica, w 2014 r., była jeszcze trudniejsza. Ten dokument nadal pozostaje punktem problematycznym, ponieważ Litwa nie realizuje jego postanowień w kwestii polskiej mniejszości. To całkowicie niedopuszczalne, żeby kraj ignorował dokument, który został zatwierdzony i podpisany przez prawowite władze – zauważa rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.
Zbigniew Balcewicz zauważa, że traktat już w czasie negocjacji budził wiele sprzeciwów po stronie litewskiej.

Zbigniew Balcewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

– Ten dokument powstawał bardzo długo. W Polsce został przyjęty jednogłośnie, natomiast na Litwie nie. Od głosu podczas ratyfikacji wstrzymali się między innymi tak wpływowi politycy, jak Vytautas Landsbergis czy Andrius Kubilius. Ale nie tylko konserwatyści nie chcieli realizować jego założeń. Także socjaldemokratom udawało się bardzo sprytnie lawirować, z jednej strony deklarując chęć rozwiązania problemów mniejszości z drugiej – podejmując niekorzystne dla mniejszości decyzje. Teraz wydaje się, że w litewskiej polityce następuje pewna zmiana pokoleniowa, co daje nadzieje na większe zrozumienie kwestii mniejszości. Młodzi politycy idą swoją drogą, co bardzo wyraźnie widać właśnie na przykładzie socjaldemokratów. Nie wyobrażam sobie jednak, że sytuacja mogłaby się zmienić bez powrotu do zobowiązań traktatowych – zauważa Balcewicz.
XX sesja polsko-litewskiego zgromadzenia rozpocznie się od dyskusji na temat: „25. rocznica Traktatu między RP a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy – dotychczasowe osiągnięcia i wyzwania”. Jak podkreśla rozmówca „Kuriera Wileńskiego”, jest to temat ważny, a postanowienia traktatowe po ćwierć wieku zupełnie nie tracą znaczenia.
– Ludziom zależy na oryginalnej pisowni nazwisk, czego najlepszym potwierdzeniem jest ilość tego rodzaju spraw toczących się w sądach na Litwie. Jestem przekonany, że oprócz kwestii szkolnictwa, bardzo ważna z punktu widzenia Polaków jest ustawa o mniejszościach, której nam ciągle brakuje. Rozwiązanie tych spraw raz na zawsze ułatwiłoby bardzo nie tylko życie polskiej mniejszości, ale także relacje polsko-litewskie – podkreśla Balcewicz.
Po 10-letniej przerwie Polacy i Litwini w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej (które odbędzie się we wtorek, 12 lutego) będą rozmawiać również o relacjach dwustronnych i bezpieczeństwie regionalnym. Posiedzenie ma być też okazją do dyskusji o współpracy gospodarczej Polski i Litwy oraz współpracy w dziedzinie infrastruktury, kultury, nauki czy też w zakresie ochrony dziedzictwa narodowego.
Ze strony polskiej w rozmowach wezmą udział: przewodnicząca polskiej delegacji do Zgromadzenia, wicemarszałek Sejmu RP, Beata Mazurek, wraz z zastępcami: posłanką Małgorzatą Gosiewską i posłem Tadeuszem Aziewiczem. Delegacji Seimasu będzie przewodniczył Arvydas Nekrošius.

 

2 odpowiedzi to Polsko-litewskie zgromadzenie parlamentarne wznowiło działalność

  1. Rebus mówi:

    Mamy kolejna serie pod nazwa „Wodzenie za nos Polakow przez Litwinow”. To juz bylo i widzielismy doskonale, ze takie zgromadzenia sa na reke Litwinom, gdyz mozna ciagle udawac, ze cos sie robi, jednoczesnie nic nie poprawiajac sytuacji Polakow na Litwie. Naiwnosc wladz Polski jest przerazajaca.

  2. Mir mówi:

    Tak jak piszesz Rebus, infantylność obecnego warszawskiego rządu przebija wszystkie inne począwszy od 1989r. To jest tylko utrwalanie tego stanu rzeczy co jest, a nie poprawa sytuacji. Tu już tylko pozostaje poczekać na wyniki jesiennych wyborów parlamentarnych, a wszystko wskazuje na to, że obecnie rządzący nie będą mieli już tyle szczęścia jak w 2015 i większości mieć nie będą

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.