Telewizja LRT dyskryminuje polskich kandydatów na mera Wilna

11
36
W programie przedwyborczym „LRT Forumas” spotkało się 6 kandydatów na mera Wilna Fot. zrzut z ekranu lrt.lt

W poniedziałkowy wieczór w telewizji publicznej LRT odbył się program przedwyborczy „LRT Forumas”, w którym spotkało się 6 kandydatów na mera Wilna.

Do dyskusji nie zaproszono Polaków – kandydatów na mera Wilna: przedstawicielkę Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR), Edytę Tamošiūnaitė oraz Rajmunda Klonowskiego, który jako reprezentant polskiej mniejszości narodowej na Litwie kandyduje z ramienia komitetu wyborczego „Vilniečių „Lokys”. Przypomnijmy, że Polacy w Wilnie stanowią 20 proc. ogółu mieszkańców w mieście i są największą mniejszością narodową w kraju.

– Przede wszystkim nie są stworzone równe szanse dla wszystkich kandydatów na mera. Nie wiem, jakie były przeprowadzone badania, na podstawie których wybierano kandydatów na debatę do telewizji LRT. AWPL-ZChR jest jedną z największych frakcji, która liczy 10 radnych – tylko o jednego mniej niż najliczniejsza frakcja w radzie stołecznej, a od października 2017 roku jest w koalicji rządzącej. To znaczy, że jesteśmy równoprawnymi partnerami. Więc nie rozumiem, jak były przeprowadzane te badania, że nie znalazłam się w tej piątce. Przecież Partia Pracy nie ma żadnego mandatu w Wilnie (od red. – przedstawiciel Partii Pracy, Wiktor Uspaskich, był zaproszony). Nie rozumiem też, jakie szanse ma Puteikis, że został zaproszony do tej szóstki – powiedziała „Kurierowi Wileńskiemu” Edyta Tamošiūnaitė, wicemer Wilna z ramienia AWPL-ZchR.

Rajmund Klonowski Fot. Marian Paluszkiewicz

LRT to publiczna telewizja, która jest utrzymywana za pieniądze podatnika. Nie zapraszając kandydatów polskiego pochodzenia na mera, dyskryminuje polską mniejszość na Litwie.

– LRT powinno zrobić tak, żeby wszyscy kandydaci mieli szansę wziąć udział w debacie. Stworzyć jednakowe warunki dla każdego kandydata. Skoro mamy 17 kandydatów, to mogły odbyć się dwie audycje. Przecież odbywały się już takie debaty. Każdy kandydat powinien mieć możliwość przedstawienia się i zapoznania wyborców ze swoim programem wyborczym. A tak to jest narzucanie odgórnie kandydatów – stwierdziła Edyta Tamošiūnaitė.

Rajmund Klonowski, również kandydat na mera Wilna, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” powiedział, że sposób zorganizowania debat kandydatów przez LRT jest skandaliczny i urągający zasadom demokracji. W dodatku miała miejsce dyskryminacja na tle narodowościowym – nie został zaproszony żaden z polskich kandydatów na mera.

– Misją telewizji publicznej nie jest wspieranie wybranych kandydatów, tylko stworzenie wyborcy równych możliwości poznania wszystkich kandydatów. W tym przypadku doszło do sprzeniewierzenia się misji telewizji publicznej. Szóstka „najpopularniejszych” kandydatów została wyłoniona w sposób nieprzejrzysty, sprzeczny z zasadami państwa otwartego i demokratycznego. Zdyskryminowano kandydatów ze społecznych, niepartyjnych komitetów wyborczych, którzy mają taki sam mandat od społeczeństwa, co kandydaci partyjni, ale nie zostali dopuszczeni do głosu przez telewizję utrzymywaną z ich podatków – zaznaczył Rajmund Klonowski.

W programie również wystąpili Remigijus Šimašius, Artūras Zuokas, Dainius Kreivys, Gintautas Paluckas, Viktor Uspaskich i Naglis Puteikis. Kandydat Związku Chłopów i Zielonych, Virginijus Sinkevičius, nie mógł wziąć udziału w programie. Do studia zaproszono także komentatorów – politolog Rimę Urbonaitė oraz dyrektora Instytutu Wolnego Rynku, Žilvinasa Šilėnasa.

Edyta Tamošiūnaitė Fot. Marian Paluszkiewicz

W komentarzu przysłanym do redakcji „Kuriera Wileńskiego” telewizja LRT uzasadniła, że z powodu ograniczeń czasu i miejsca zaprosiła najpopularniejszych kandydatów, ponieważ jakościowa debata telewizyjna nie byłaby możliwa, gdyby zaproszono do studia wszystkich 17 kandydatów.

„LRT miało dwa wyjścia – w ogóle nie organizować debaty albo przeprowadzić badanie socjologiczne i na jego podstawie zaprosić kandydatów mających największe poparcie. Po konsultacjach z Główną Komisją Wyborczą LRT postanowiło zorganizować debatę. Specjalnie przed trzema programami przedwyborczymi poświęconymi kandydatom na mera Wilna, Kowna i Kłajpedy zorganizowano ankietę socjologiczną, którą, po wygraniu przetargu publicznego, przeprowadziła UAB NORSTAT LT. Metoda badania – sondaż internetowy, grupa docelowa – mieszkańcy trzech największych miast w wieku 18-74 lat, posiadający prawo głosu. Ogółem, w sondażu wzięło udział 700 respondentów” – poinformowała rzeczniczka publicznego nadawcy Virginija Bunevičiūtė.

– Dlaczego publiczna telewizja próbuje psuć ocieplające się ostatnio relacje polsko-litewskie i podejmuje działania podważające zaufanie obywateli do demokratycznych wyborów? W czyim leży to interesie? Obowiązkiem LRT jest zapewnienie równego czasu antenowego wszystkim kandydatom. Jeśli pracownicy nie potrafią o to zadbać, nie powinni pracować w publicznych mediach – stwierdził stanowczo Rajmund Klonowski.

 

11 KOMENTARZE

  1. Nie ma się czemu dziwić. Antypolskie tradycje wśród Litwinów nie wygasają. Zawsze mieli kompleksy wobec Polaków.
    Są to sprawy powszechnie znane, ale przypomnę tytułem przykładu rzadziej poruszaną kwestię, a mianowicie wspieranie przez przedwojenne władze LR terrorystów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Sami Litwini nie mieli na terenie Polski dostatecznej bazy ludnościowej do rekrutowania własnych terrorystów, więc wspierali ukraińskich. Sprawy te wyszły na światło dzienne zwłaszcza podczas procesu organizatorów zabójstwa ministra Bronisława Pierackiego w roku 1934 w Warszawie. Na ławie oskarżonych posadzono całą krajową czołówkę OUN z Banderą na czele. Ukraińscy mordercy polityczni korzystali ze wsparcia finansowego Kowna. Podróżując po Europie posługiwali się litewskimi paszportami. W latach 30-tych XX wieku Litwa regularnie wspierała OUN comiesięcznymi wpłatami około 1000 dolarów. Wówczas były to niebagatelne kwoty. A czyniła to przede wszystkim dlatego, że Polacy wcielili Wilno do swojego państwa.
    Jakże by z takimi tradycjami geopolitycznymi Litwini mieli dopuszczać do telewizji, na równych prawach z innymi, polskich kandydatów na mera Wilna ? Bandera, gdyby żył i zechciał wziąć udział w takich wyborach, z całą pewnością zostałby zaproszony do telewizyjnego studia. Ale potomkowie „polskich okupantów” przenigdy.

  2. Jawne dyskryminowanie polskich kandydatów (dwóch co nie powinno mieć miejsca) ze strony telewizji, a ich tłumaczenie jest raczej słabym żartem. Nierówne traktowanie Polaków zatem nadal trwa na wielu płaszczyznach…

  3. Dobrze Ali, że przypomniałeś sojusz banderowsko- szaulisowski, który był zwrócony przeciwko Polsce. Ta sytuacja trwa do dzisiaj i gdyby nie ich strach wobec Rosji to Polska byłaby głównym przeciwnikiem. W tym przypadku trzeba zareagować i zaprotestować przeciw takim praktykom publicznej telewizji

  4. w telewizji publicznej powinni być wszyscy kandydaci lub ani jednego. Polacy musieli by zaskarżyć takie zachowanie do sądu jako dyskryminacyjne. To jest nie fair.

  5. Zgadzam sie z trescia artykulu ale nie widze tutaj zadnej ” dyskryminacji „. Powiedzialbym raczej : lekcewazeni , nie docenieni , pominieci ,……..

  6. Panowie zamiast narzekac i odwolywac sie do ponad stu letnich wydarzen zrobmy im na zlosc i ? glosujmy na polskich kandydatow . Aby uzyskali oni lepsze wyniki niz tych szesciu z Telewizji .
    A propo… co ma Gruszka do Pietruszki ? Co ma wspolnego Bandera 1934 z wyborami na Mera Wilna w roku 2019 ¿.

  7. czarek, nie mam żadnych wątpliwości, że jest to dyskryminacja ze względu na narodowość. Ali po prostu przypomniał fakt historyczny i tyle

  8. @ Czarek : Bezpośredniego związku nie ma oczywiście żadnego . Jest jednak pewien ledwie uchwytny cień wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Chodzi mi o mentalność znacznej części Litwinów. Mentalność, która przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, chociaż z biegiem lat modyfikowana. Przykład z banderowcami miał służyć za ilustrację ( zresztą jedną z wielu) antypolskiego nastawienia sporej części litewskiego społeczeństwa. Nastawienia mającego głębokie korzenie w przeszłości. Musi upłynąć wiele dziesięcioleci zanim to wygaśnie.

  9. Mir -byc moze Ty masz jakies dodatkowe informacje . Z artykulu jednak nie wynika ze jedynie „polscy kandydaci ” nie byli obecni na Scenie .Tak wiec przypuszczam ze tworcy programu kierowali sie jakas inna logika.. Tutaj mozemy ocenic jak porzyteczna bylaby polska telewizja .Nie ma jej ,tak wiec inne polskie media powinny reklamowac bliskich kandydatow . Co jest jednak najwazniejsze to aby Polacy Wilna glosowali na polskich kandydatow .

  10. czarek, logika litewskiej telewizji była prosta, żeby 2 polscy kandydaci (w tym 1 obecny zastępca mera, prezydenta) nie mogli zaistnieć w publicznej debacie o Wilnie. Nie muszę pisać jaka jest to promocja danej osoby. Zaprosili za to jakieś 2 postronne osoby, które nie mają nic wspólnego ze startem w wyborach. Tłumaczenia rzeczniczki tej stacji na poziomie przedszkolaka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.