0
Przywrócić pamięć o ambasadorze Tadeuszu Romerze

Tadeusz Romer jako jedyny z dyplomatów, którzy umożliwiali Żydom ucieczkę przez terytoria japońskie z piekła Holokaustu, dotąd nie otrzymał tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata Fot. archiwum

Tadeusz Romer, będąc w czasie wojny na misji dyplomatycznej w Japonii, zapewnił opiekę jego placówki nad każdym, kto przybędzie do Japonii z wizytą tranzytową wystawioną na dokumentach potwierdzających polskie obywatelstwo. Uratowało to życie wielu polskim Żydom.

Urodzony 6 grudnia 1894 r. w Antonoszu w guberni kowieńskiej Cesarstwa Rosyjskiego Tadeusz Romer spędził w rodzinnym majątku wczesne lata swojego życia. Gdy jego rodzice zmarli, wraz z rodzeństwem został oddany pod opiekę Konstantego Przewłockiego. Przeniósł się do Krakowa. Jako 19-latek wyjechał do Lozanny, tam rozpoczął studia prawnicze oraz w zakresie nauk społeczno-politycznych.

Zawodowy dyplomata
Karierę polityczną rozpoczął w Paryżu. Objął funkcję sekretarza Romana Dmowskiego, prezesa Komitetu Narodowego Polskiego. Wkrótce potem został pierwszym sekretarzem Poselstwa Polskiego we Francji. Na początku lat 20., jako kierownik Wydziału Zachodniego w Departamencie Polityczno-Ekonomicznym, rozpoczął karierę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie. W 1928 r. został skierowany do Rzymu na stanowisko pierwszego radcy. Pełnił potem funkcję chargé d’affaires, a po rezygnacji ambasadora został kierownikiem placówki w Rzymie.
W połowie lat 30. przeniósł się do Portugalii, sprawował dyplomatyczną funkcję posła RP. To właśnie w Lizbonie dotarła do niego informacja, że prezydent Ignacy Mościcki skierował go do Japonii, gdzie miał objąć funkcję posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego, a potem pierwszego ambasadora RP w Kraju Kwitnącej Wiśni. W 1937 r. Tadeusz Romer wyjechał do Tokio, gdzie przyszło mu zrealizować misję ratowania polskich obywateli z zagrożenia, jakie czyhało na nich w okupowanej przez Niemców i Sowietów Europie.

Decyzja na wagę życia tysięcy
Arystokratyczne pochodzenie ambasadora oraz powszechna sympatia, jaką się cieszył, pozwoliły mu na utrzymywanie przyjaznych stosunków zarówno z japońskimi politykami i japońskim dworem cesarskim, jak i z dyplomatami państw alianckich. Dzięki temu w czasie wojennej zawieruchy Tadeusz Romer był w stanie prowadzić aktywne działania na rzecz przybyłych z Europy uchodźców. Córka ambasadora Teresa Romer, opisując pożegnanie w Tokio po zamknięciu placówki, wspominała: „Pamiętam dworzec w Tokio i szereg żegnających nas osób, w tym przedstawicieli cesarstwa, którzy polubili moich rodziców, co zresztą bardzo się później przydało w Szanghaju w utrzymywaniu dobrych stosunków z Japonią”.
Zanim jednak polska misja dyplomatyczna w Japonii została zamknięta zarządzeniem tamtejszych władz, Tadeusz Romer podjął jedną z najważniejszych decyzji w swojej karierze. Zapewnił japońskie władze, że nad każdym, kto przybędzie do Japonii z wizytą tranzytową wystawioną na dokumentach potwierdzających polskie obywatelstwo, placówka roztoczy opiekę.
Decyzja ta była niezwykle ryzykowna. Romer miał bowiem świadomość, że brytyjski konsulat w Kownie, który objął pieczę nad polskimi obywatelami, nie był w stanie zagwarantować gruntownej weryfikacji wniosków o potwierdzenie polskiego obywatelstwa. Na otrzymanych od Brytyjczyków certyfikatach japoński konsul w Kownie Chiune Sugihara mógł przybijać wizy tranzytowe do Japonii. I nie tylko on. Tym, którzy nie zdążyli otrzymać od Sugihary pozwolenia na tranzyt przez Japonię, polskie podziemie działające w Wilnie wystawiało fałszywe wizy. Posługując się zabezpieczonymi m.in. przez polskich oficerów wywiadu pieczęciami, zapewniono możliwość wydostania się z Wileńszczyzny setkom polskich Żydów.
Skala napływu osób z oryginalnymi bądź fałszywymi wizami przybywających do Władywostoku zaskoczyła władze japońskie, które zwróciły się do polskiej placówki w Tokio, na której czele stał Romer, właśnie o gwarancję (również finansową) opieki nad polskimi uchodźcami w Japonii.

Nadwyczajne wysiłki ambasadora
W tym czasie komunikacja z polskim MSZ była utrudniona. Nieznana też była liczba osób, które przybędą do Japonii, stanowiącej dla nich jedynie państwo tranzytowe w fikcyjnej podróży do Curaçao (do którego według zapewnienia holenderskiego konsula w Kownie Jana Zwartendijka wiza nie była konieczna). Romer miał jednak świadomość, że musi zdobyć wizy dla wszystkich przybyłych Żydów, aby mogli opuścić terytorium Japonii i udać się do państw, które zapewnią im bezpieczne przeczekanie wojny.
Pierwsze osoby, które dotarły do Japonii, często posiadały uzyskane jeszcze w Europie amerykańskie wizy. Jednak dla tych, którzy podróżowali jedynie dzięki japońskiej wizie tranzytowej, Romer musiał uzyskać gwarancję wyjazdu z Japonii do państw alianckich. A ich liczba zwiększała się lawinowo. Już w lutym 1941 r. Romer skierował ok. 300 osób do krajów docelowych, tj.: Stanów Zjednoczonych, Palestyny, Kanady, państw Ameryki Środkowej, do Argentyny, Brazylii, Szanghaju, Południowej Afryki i Australii.
Jednak gdy coraz większe rzesze polskich obywateli pojawiały się we Władywostoku, niezbędne stało się uzyskanie kolejnych kwot wizowych. Romer osobiście prowadził negocjacje z brytyjskim ambasadorem w Japonii. Ponadto na prośbę polskiego dyplomaty na początku 1941 r. posłowie Kanady oraz Australii podjęli się rozmów z władzami państw, które reprezentowali.
W celu zapewnienia przybyłym uchodźcom opieki Tadeusz Romer powołał Polski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny, którego przewodniczącą została jego żona Zofia. Komitet zbierał środki wśród Polonii oraz obywateli polskich przebywających na Dalekim Wschodzie, uzyskał też pomoc nowojorskiego Joint Distribution Committee. Przedstawiciel Komitetu w japońskim porcie Tsuruga pomagał polskim obywatelom w formalnościach wizowych i kierował ich do Kobe, gdzie gmina żydowska zapewniała im zakwaterowanie.
Wysiłki na rzecz umożliwienia pobytu i dalszej podróży polskim obywatelom ze strony Tadeusza Romera były nadzwyczajne. Znając ograniczenia finansowe placówki i Komitetu, zwrócił się do organizacji żydowskich o wsparcie materialne dla przybyłych Żydów. Być może dlatego wśród dużej liczby ocalonych Żydów w pamięci zachowała się właśnie pomoc, jaką otrzymali od wspomnianych organizacji. Pamięć o Romerze uległa stopniowemu zatarciu.

Opieka nad polskimi Żydami
Od początku priorytetem dla Tadeusza Romera było rozlokowanie przybyłych uchodźców na terenie Japonii. To przekonało japońskie władze, że polska dyplomacja podejmuje realne działania na rzecz swoich obywateli. Od Japończyków uzyskano zgodę na przyjmowanie kolejnych grup uchodźców z terenów pod okupacją sowiecką. Ambasador Romer stawiał też czoła niechęci japońskiego rządu wobec Żydów, wynikającej z nasilającej się kampanii antysemickiej prowadzonej przez niemieckich dyplomatów i polityków, którzy gościli w Japonii. Wiosną 1941 r. część uchodźców nie została wpuszczona na terytorium Japonii. Opieką konsularną objął ich polski konsulat w Harbinie, kierując ich następnie do Szanghaju, gdzie wkrótce mieli do nich dołączyć ewakuowani z Japonii Żydzi.
Po zamknięciu polskiej misji dyplomatycznej w Tokio dyplomaci wraz z uchodźcami wyposażonymi w polskie paszporty przybyli do Szanghaju. Potwierdzone przez Ambasadę RP obywatelstwo pozwoliło uniknąć polskim Żydom pozostawania grupą bezpaństwowców. W związku z tym mogli korzystać z pomocy zarówno polskiego rządu, jak i organizacji żydowskich. Ich sytuacja była dużo lepsza niż sytuacja przebywających w Szanghaju Żydów niemieckich i austriackich.
Gdy wybuchła wojna na Pacyfiku, Romer zdał sobie sprawę z konieczności ewakuacji polskich władz konsularnych z Szanghaju. Dlatego powołał Organizację Polskich Uchodźców Wojennych w Szanghaju, mającą na celu działania na rzecz koordynowania pomocy finansowej i dyplomatycznej.

Jego zasługi wciąż czekają na uznanie
Po wyjeździe z Szanghaju latem 1942 r. Tadeusz Romer został mianowany polskim ambasadorem w ZSRS. Mimo arystokratycznych korzeni cieszył się szacunkiem samego Józefa Stalina. Następnie przez krótki czas pełnił funkcję pełnomocnika Rządu RP na Bliskim Wschodzie. Później został powołany na stanowisko ministra spraw zagranicznych Rządu RP na uchodźstwie w Londynie.
Przez cały ten okres nie zapomniał o pozostawionych w Szanghaju polskich obywatelach. Starał się działać na rzecz pozyskania dla nich wiz oraz pomocy finansowej.
Gdy skończyła się wojna, Tadeusz Romer pozostał w Londynie. Stamtąd przeniósł się wraz z rodziną do Kanady, wykładał na Uniwersytecie McGilla oraz przewodniczył Polskiemu Instytutowi Naukowemu. Zmarł 23 marca 1978 r. Jako jedyny z dyplomatów, którzy umożliwiali Żydom ucieczkę przez terytoria japońskie z piekła Holokaustu, dotąd nie otrzymał tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Olga Barbasiewicz

Autorka jest doktorem nauk społecznych, japonistą i politologiem, adiunktem w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Z inicjatywy Instytutu Polskiego w Wilnie 20 marca w Domu-Muzeum Sugihary w Kownie odbędzie się otwarcie wystawy poświęconej ambasadorowi RP w Japonii Tadeuszowi Romerowi oraz jego działalności mającej na celu pomoc żydowskim uchodźcom wojennym przybywającym na Daleki Wschód z „wizami życia” wydanymi przez japońskiego konsula w Kownie Chiune Sugiharę. Wystawę będzie można także obejrzeć w Wilnie we wrześniu br.

Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 10 (52); 16-22/03/2019

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.