Pakiet mobilności zagrożeniem dla gospodarki

0
10
Jednym z największych problemów jest żądanie regularnego powracania środka transportowego do kraju, w którym dany pojazd został zarejestrowany Fot. Marian Paluszkiewicz

W Parlamencie Europejskim trwają dyskusje na temat przyjęcia tzw. Pakietu mobilności, który w ocenie ekonomistów i polityków może znacząco zaszkodzić litewskim przewoźnikom i gospodarce kraju. Na razie strony zainteresowane odetchnęły z ulgą, gdyż przewodniczący PE, Antonio Tajani, podjął decyzję o zdjęciu z porządku obrad głosowań nad trzema raportami wchodzącymi w skład pakietu. Sprawa, którą europosłowie mieli zająć się w środę, ponownie wróciła do Komisji Transportu i Turystyki w celu weryfikacji zgłoszonych poprawek.

Głosowanie nad kontrowersyjnie ocenianym dokumentem mogło nie być wpisane w agendę zebrania plenarnego. W poniedziałek bowiem odbyło się głosowanie nad wciągnięciem tej kwestii w harmonogram posiedzeń. Przeszła ona z różnicą zaledwie dwóch głosów, podczas gdy z 11 litewskich europarlamentarzystów, którzy mogli wypłynąć na wyniki głosowania, w sali obecny był jedynie Antanas Guoga. Większość litewskich europosłów tłumaczyło później swoją nieobecność zbiegiem okoliczności. Jak powiedział dziennikarzom Valentinas Mazuronis, co najmniej pięciu parlamentarzystów nie zdążyło przybyć na głosowanie z powodu ponad godzinnego opóźnienia lotu z Wilna.

Przyjęciu pakietu sprzeciwiają się przede wszystkim Polska, Litwa, Łotwa, Węgry i Bułgaria, określając zawarte w nim regulacje jako protekcjonistyczne.
– Sektor transportowy na Litwie wytwarza ponad 12 procent wartości dodanej brutto. Przyjęcie pakietu w takiej postaci, jak się obecnie proponuje, skutkowałoby obniżeniem PKB o co najmniej 3 proc. oraz likwidacją blisko 100 tysięcy miejsc pracy. Jest to więc sytuacja, w której interesy zarówno polityków, jak też przewoźników są zgodne, bo fatalne skutki wpłyną na wszystkich. Proponowany projekt jest wygodny dla wielkich graczy z Europy Zachodniej, którzy, przykrywając się chęcią polepszenia warunków pracy kierowców, chcą ochronić wyłącznie swoje firmy transportowe, a jednocześnie chcą obniżyć konkurencyjność spółek z takich państw jak Litwa, Polska, Łotwa, Bułgaria i in. Wszystkie te kraje obecnie muszą zjednoczyć się na jednej linii frontu, by obronić swoje prawa – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Tomas Garuolis, sekretarz ds. polityki transportowej litewskiego stowarzyszenia przewoźników Linava.

Według Garuolisa, jednym z największych problemów związanych z pakietem jest żądanie regularnego powracania środka transportowego do kraju, w którym dany pojazd został zarejestrowany. Jest to szczególnie niekorzystne dla firm znajdujących się na obrzeżach UE, takich jak Litwa czy Łotwa.
– Chodzi o to, że większość litewskich firm posiada ciężarówki, które dość rzadko wracają na Litwę, a są wykorzystywane do dystrybucji towarów w środkowej części Europy. Żądanie regularnego powrotu na Litwę znacząco ograniczyłoby i obciążyłoby proces organizacji pracy. Prościej mówiąc, przewoźnicy będą zmuszeni przenieść swoją działalność gdzie indziej, żeby nie mieć obowiązku pędzenia na Litwę pustych tirów. To znaczy, że na Litwie zabraknie tysięcy miejsc pracy, a pieniądze, które dotychczas wpływały do litewskiego budżetu, też powędrują za granicę – wyjaśnia przedstawiciel stowarzyszenia Linava.

Kolejne, przewidziane w projekcie niekorzystne ograniczenia dotyczą kabotażu (przewozu ładunków w kraju, w którym przewoźnik nie ma swojej siedziby – przyp. red.) oraz wprowadzenia obowiązku robienia kilkudniowej przerwy między zleceniami. Proponuje się też wprowadzić zakaz regularnych odpoczynków w kabinie pojazdu.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.