Rosyjskie ataki na polską historię

1014
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Brześciu Fot. Bundesarchiv, Bild 101I-121-0008-25

Prezydent Rosji Władimir Putin zaatakował w swoich wypowiedziach Polskę, próbując obwinić ją o wybuch II wojny światowej. Dr hab. Jarosław Wołkonowski uważa, że jest to odpowiedź na wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego w obliczu zbliżających się ważnych rocznic. „Parlament Europejski odebrał Putinowi grunt pod budowę mitu jednoczącego Rosjan” – mówi politolog „Kurierowi Wileńskiemu”.

W ubiegłym tygodniu prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin m.in. ocenił, że przyczyną II wojny światowej nie był pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r. wykorzystany według niego przez Polskę do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście „niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał”.
Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech, Józefa Lipskiego, który, według rosyjskiego prezydenta, miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki. „Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da” – mówił Putin podczas posiedzenia kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji.

Jarosław Wołkonowski podkreśla, że na te zarzuty, które określa jako całkowicie bezpodstawne, należy patrzeć w kontekście zbliżających się ważnych rocznic.

– Czeka nas 70. rocznica wyzwolenia Auschwitz, 75. rocznica zakończenia II wojny światowej. Rezolucja, którą we wrześniu przyjął Parlament Europejski, całkowicie pozbawiła Putina gruntu do świętowania tych wydarzeń. Dla Rosji II wojna światowa to najważniejsze wydarzenie w historii, na którym zbudowany jest cały mit potęgi państwa, działającego jako wyzwoliciel. Tymczasem ten dokument uznaje, że wybuch II wojny światowej był bezpośrednim skutkiem paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. i jego tajnego protokołu dodatkowego. Na mocy tego protokołu dwa dążące do podboju świata totalitarne reżimy, III Rzesza i ZSRR, podzieliły Europę na dwie strefy wpływów. Reżimy nazistowski i komunistyczny dokonały masowych mordów, ludobójstwa i deportacji oraz doprowadziły do utraty niepodległości życia i wolności w XX wieku, na skalę niespotykaną w historii ludzkości. Związek Sowiecki nie był więc wybawicielem, ale sprawcą wojny – zauważa Wołkonowski.
– Co ważne, w tej kwestii Unia Europejska mówi jednym głosem. Pod tym dokumentem podpisali się tak litewscy europosłowie, m. in. Andrius Kubilius, Rasa Juknevičienė, jak również polscy, i to z bardzo różniących się na co dzień politycznych opcji – dodaje historyk.

Jak podkreśla Wołkonowski, słowa Putina budzą tym większe zdziwienie, że już w grudniu 1989 r. Zjazd Deputowanych Ludowych ZSRR Zjazd potępił podpisanie tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow i uznał „tajne protokoły za prawnie bezpodstawne i nieważne od chwili ich podpisania”.

– Trzeba zauważyć, że wypowiedzi prezydenta Rosji doskonale wpisują się w całą tradycję wcześniejszej, sowieckiej historiografii i propagandy, którą na Litwie mieliśmy okazję bardzo dobrze poznać. Putin wraca do retoryki, która obowiązywała w nauczaniu historii w latach 60. czy 70., bo słusznie jest przekonany, że ten mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jest w świadomości przeciętnego Rosjanina na tyle potężny, że może zatuszować braki czy represje doświadczane przez obywateli. Kiedyś przyćmiewał on zbrodnie stalinizmu, teraz również może być użyteczny – komentuje.

Na słowa rosyjskiego prezydenta zareagowały polskie władze. W związku z tą sprawą ambasador Rosji w Polsce, Siergiej Andriejew, został w piątek wezwany pilnie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W niedzielę ukazało się oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego związane z ostatnimi wypowiedziami prezydenta Rosji dot. genezy wybuchu II wojny światowej, które „Kurier Wileński” publikuje w całości. Wiceminister spraw zagranicznych RP, Paweł Jabłoński, w rozmowie z TVN, podkreślił, że Polska jest gotowa na „bardzo długą wojnę informacyjną z Rosją”.
Komentarze na temat wypowiedzi prezydenta Rosji nie ustają. Zachodnie media podkreślają, że mają one związek zarówno z wrześniową rezolucją PE, jak też ze zbliżającymi się rocznicami. W poniedziałek do słów Władimira Putina odniosła się na Twitterze ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Georgette Mosbacher.
„Drogi prezydencie Putin – Hitler i Stalin zmówili się, by rozpocząć II wojnę światową. To jest fakt. Polska była ofiarą tego okropnego konfliktu” – podkreśliła ambasador Mosbacher.