Wileńszczyzna warta poznania na YouTubie

151
Chcemy przełamać stereotyp o tym, że oprócz Wilna, Kowna, Zułowa oraz Trok więcej nie ma tu nic interesującego

Litwa, w tym Wileńszczyzna, ma więcej ciekawych miejsc do zwiedzania, niż to oferują przewodniki turystyczne oraz organizatorzy wycieczek – twierdzą twórcy projektu „Wileńszczyzna w obiektywie”.

Statystyczny turysta z Polski przyjeżdżający na Litwę prawdopodobnie odwiedzi cmentarz Na Rossie, Ostrą Bramę, kościół pw. św.św. Piotra i Pawła, wileńską Starówkę, a jeśli będzie miał czas, to jeszcze Troki. Tymczasem zdaniem Piotra Andrzejewskiego, Alberta Wołka oraz Tomasza Bożerockiego Wilno i Wileńszczyzna mają więcej ciekawych miejsc do zwiedzania. Dlatego powołali do życia projekt „Wileńszczyzna w obiektywie”, w ramach którego tworzą filmy promujące miejsca warte odwiedzenia w stolicy kraju i jej okolicach.

Lekcja historii o małych ojczyznach

Inicjatywa powstała z kilku powodów. – Chcemy przełamać stereotyp o tym, że oprócz Wilna, Kowna, Zułowa oraz Trok więcej nie ma tu nic interesującego. Jest wiele rzeczy, których po prostu nie umiemy zaprezentować, przedstawić atrakcyjniej – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” historyk Tomasz Bożerocki, który na co dzień pracuje w Gimnazjum im. Józefa Kraszewskiego w Nowej Wilejce oraz udziela się w Wileńskim Klubie Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Nowa Wilejka”. – To jeszcze jedna płaszczyzna, na której mogę wykorzystać swoją zawodową wiedzę – dodaje Tomasz.
Albert Wołk, który z zawodu również jest historykiem i także udziela się w Garnizonie, dodaje, że filmiki tworzone w ramach projektu są de facto lekcjami historii. – Sam pomysł na projekt wyszedł od Piotrka, który chciał stworzyć program historyczny. Następnie we trójkę ustaliliśmy, że możemy przedstawić miejscowym oraz rodakom z Polski piękne, ale mało znane okolice Wileńszczyzny. To też lekcja historii dla młodzieży, ponieważ mówi o naszych małych ojczyznach. Naszym celem jest zainteresowanie młodzieży historią własnych rodzin, małych ojczyzn oraz ogólnie Wileńszczyzny, tak aby zachowała ją od zapomnienia dla przyszłych pokoleń – podkreśla Wołk, który jest specjalistą od genealogii.
Piotr Andrzejewski, znany na Wileńszczyźnie głównie z prowadzenia różnego rodzaju imprez, chciał przede wszystkim wypróbować się w roli prowadzącego program internetowy oraz przybliżyć innym historię kraju wileńskiego.
– Pomysł zrodził się dużo wcześniej, aniżeli powstał pierwszy odcinek „O Wilnie…”. Jestem wielkim fanem YouTube’a i pomyślałem, że dobrze by było, aby także w przestworzach tej platformy świat mógł odnaleźć informację na temat nas oraz naszej historii. Zwróciłem się w tej sprawie do moich przyjaciół, Tomka i Alberta, którzy są profesjonalistami w dziedzinie historii, z pomysłem realizacji własnego kanału – wspomina Andrzejewski.

Naszym celem jest zainteresowanie młodzieży historią własnych rodzin, małych ojczyzn oraz ogólnie Wileńszczyzny

Od Zwierzyńca do Bezdan

W obiektywie wileńskich pasjonatów historii znalazły się m.in.: Bezdany, Niemenczyn, Balingródek oraz dzielnice Wilna, Zwierzyniec i Nowa Wilejka. Wybór kolejnych miejscowości jest dokonywany podczas wewnętrznej dyskusji.
– Tym zajmują się chłopaki, oni mają historię w małym palcu, pod tym względem wyprzedzają mnie jak Hamilton Kubicę… Lubię historię i interesuję się nią, jednak opracowanie treści filmów należy do Tomka i Alberta. Właśnie dzięki przyjaźni z chłopakami odkryłem wiele nieznanych mi faktów z naszej historii, to oni mi ją pokazali – przyznaje Piotr Andrzejewski.
Tomasz Bożerocki, który jest odpowiedzialny za scenariusze odcinków, podkreśla, że dużą rolę w wyborze tematu odgrywa… natchnienie. – Trudno to może wytłumaczyć, ale natchnienie jest ważnym czynnikiem. Innym jest chęć opowiedzenia o tym, co jest bliskie naszej trójce – mówi historyk.
Albert Wołk dodaje, że miejscowości, o których opowiadają, są raczej dobrze znane realizatorom. – Nieraz wędrowaliśmy przez te okolice, czasami gdzieś się jeździło na wypoczynek lub po prostu się mieszka, np. jeśli chodzi o Nową Wilejkę. Owszem, dochodzi sprawa dyskusji naszej trójki, wizji Tomka oraz tego, czy jest wystarczająco dużo materiału na ten temat – mówi uczestnik projektu.
Rozmówcy zapewniają, że mają jeszcze dużo pomysłów na nowe odcinki, ponieważ Wileńszczyzna jest prawdziwym skarbem, jeśli chodzi o historię.
– Planujemy, aby tych odcinków było jak najwięcej, aby stale się pojawiały nowe serie i były coraz lepsze. Jest wiele tematów do opowiedzenia. Nasz kraj jest bardzo bogaty w osobowości i historię, która nie zawsze była łatwa. My na pewno będziemy się starali ją przybliżyć, a Czytelników „Kuriera Wileńskiego” zachęcamy do oglądania – zaprasza Piotr Andrzejewski.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wileńszczyzna 2040: Chcemy decydować o własnej przyszłości

Praca w archiwach i terenie

Z każdym nowym odcinkiem praca idzie coraz szybciej. – Na początku było tak, że przez calutki dzień siedziałem nad scenariuszem, potem dwa dni przeznaczaliśmy na filmowanie. Z czasem wystarczał dzień na scenariusz i dzień na filmowanie. Teraz praca idzie szybciej, czyli kilka godzin na scenariusz i kilka godzin na nagrywanie materiałów. Później przekazuję materiały Joannie [Joanna Bożerodska, fotograf portalu zw.lt – przyp. red.], ona je montuje i wszyscy możemy się cieszyć rezultatem wspólnej pracy – opowiada Tomasz Bożerocki.
Albert Wołk w projekcie jest odpowiedzialny za pracę z archiwami. – Przygotowanie odcinka zajmuje trochę czasu, ponieważ w archiwum poszukuję dokumentów związanych z daną miejscowością. Zazwyczaj szukam ciekawych faktów, czyli mogą to być wydarzenia nietypowe lub w ogóle nieznane. Bywa ich sporo. Poszukuję także informacji wizualnych, aby dopełnić każdy odcinek starymi zdjęciami lub planami miasta lub miejscowości. Wszystko to przekazuję Tomkowi, który również zbiera informacje. Gdy mamy całość, Tomasz pisze scenariusz – podkreśla historyk.
Projekt jest wspierany przez Ambasadę RP na Litwie, ale twórcy stworzyli też możliwość przekazywania datków finansowych od osób prywatnych.
– Wiemy, jak można nasz produkt zrobić lepiej i atrakcyjniej, ale brakuje na to środków finansowych. Dlatego założyliśmy profil na Patreon.com i czekamy na patronów, którym się spodoba nasza twórczość i będą chcieli nas wesprzeć finansowo. Jednego już mamy. Jakby ktoś chciał zostać sponsorem jednego z odcinków, to serdecznie zapraszamy do kontaktu z nami – mówi Piotr Andrzejewski.

FOT. ARCHIWUM, YOUTUBE


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 3(7) 18-24/01/ 2020