Mały biznes daje radę, ale sytuacja jest ciężka

45
Rząd twierdzi, że spółki otrzymały 29 milionów euro w ramach zapomogi Fot. Marian Paluszkiewicz

Średni i mały biznes z powodu pandemii znalazł się w bardzo złej sytuacji. Rząd na ratowanie prywatnego biznesu przeznaczył 2,5 mld euro. Na razie jednak nikt z przedstawicieli małego lub średniego biznesu nie otrzymał żadnego wsparcia. Co prawda, rząd odpiera zarzuty, twierdząc, że spółkom przekazano 29 mln euro.

Znana wileńska restauracja „Sakwa” jest zamknięta od ponad miesiąca.
– Na razie nic nie mamy, jeśli chodzi o pomoc państwową. Jesteśmy na liście przedsiębiorstw, które mogą oczekiwać na pomoc państwa. Złożyliśmy odpowiednie podanie i teraz czekamy na odpowiedź. Prawdopodobnie odpowiedź ma być w najbliższy poniedziałek – mówi dla „Kuriera Wileńskiego” Witold Rudzianiec, właściciel restauracji, która znajduje się obok kościoła św. Piotra i Pawła.
Właściciel „Sakwy” oświadczył, że jest zdeterminowany, aby czekać do końca kwarantanny i kontynuować własną działalność.

– Dajemy radę, ponieważ wszystko zależy od tego, jak silne jest przedsiębiorstwo oraz jak mądrze jest zarządzane. Teraz reżim kwarantanny zostaje poluzowany, jednak kawiarnie będą otwierane w ostatnim etapie, dlatego musimy czekać na ten etap – podkreśla Rudzianiec.

Straty również liczy branża turystyczna. Przewodnik turystyczny Jan Górski, w rozmowie z naszym dziennikiem, oświadczył, że z pewnością ten rok będzie bardzo ciężki.
– Od początku marca nie było żadnych wycieczek. Nie mam też zaplanowanych na najbliższą przyszłość, czyli na początek maja. Sądzę, że ten sezon będzie bardzo ciężki, ponieważ nie będzie turystów. Być może indywidualne wycieczki. To znaczy, że nie będzie zarobków, jak w latach poprzednich – tłumaczy sytuację Góski.
Przewodnik podkreślił, że na pomoc państwa nie liczy.

Witold Rudzianiec na razie nie otrzymał żadnej pomocy finansowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Pieniądze, których nikt nie otrzymał

Przed kilkoma dniami prezes Litewskiej Rady Małego i Średniego Biznesu Dalia Matukienė w wywiadzie dla LRT oświadczyła, że na razie nikt z członków Rady nie otrzymał pomocy państwowej.
„Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że dzisiaj żadne małe przedsiębiorstwo nie otrzymało absolutnie żadnego wsparcia. Z tego, co słyszymy, to nie wiadomo, czy w ciągu najbliższych dwóch tygodni te wsparcie dotrze do biznesu” – powiedziała Matukienė.
Prezes rady podkreśliła, że w obecnej sytuacji mały i średni biznes liczy na subsydia państwowe.

„O ile przed trzema tygodniami zwracaliśmy się do rządu, prosząc o kredyty, to teraz żądamy nie kredytów, a subsydiów dla najmniejszych przedsiębiorstw. Zrobiliśmy dokładne obliczenia. Przykładowo, jeśli spółka zatrudnia 2-3 pracowników i ma obrót na poziomie 45 tys. euro, to potrzebuje pięciu tysięcy. Jeśli obrót jest na poziomie 300 tys. to potrzebuje 30 tys., jeżeli miliona – to 80 tysięcy” – wyliczała Matukienė.

Brak wniosków

Podczas wystąpienia w sejmie premier Saulius Skvernelis powiedział, że liczba osób objętych przestojem w pracy jest większa niż ubiegających się o subsydia państwowe.
„Liczby są bardzo interesujące. Do nas zwróciło się prawie 8,5 tys. pracodawców, którzy ubiegają się o subsydia dla 54 tys. pracowników. Tym niemniej, okazuje się, że przestój w pracy dotyczy 300 tys. pracowników, ale dopóki nie ma wniosków, dopóty nie mogą być podjęte odpowiednie decyzje. Dzisiaj mogę zapewnić, że na subsydia kompensujące przestój przeznaczyliśmy 9 milionów euro” – oświadczył premier.
Szef rządu zapewnił, że z 55 tys. osób samozatrudniających się 53 tys. już otrzymało pieniądze. „Suma wypłat jest na poziomie 7 milionów euro. Oczywiście, jeszcze nie wszyscy do nas się zwrócili. Jesteśmy gotowi na to, że miesięczna suma może wynosić 36 mln euro. Szacujemy, że wnioski może złożyć 140 tys. osób samozatrudniających się (…). Oczywiście, są też osoby i przedsiębiorstwa, które nie poniosły strat w wyniku tego kryzysu i dla nich nawet pojawiły się dodatkowe możliwości do zarabiania – dlatego nie zwracają się do państwa z prośbą o pomoc” – powiedział premier.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kwarantanna może być szansą

Rośnie bezrobocie

Saulius Skvernelis poinformował, że na Litwie rośnie bezrobocie. Od początku kwarantanny Urząd Pracy wydał ponad 500 tys. zaświadczeń dla bezrobotnych. „Ponad 200 tys. osób straciło pracę z powodu epidemii. Porównując z analogicznym okresem w roku ubiegłym, liczba bezrobotnych wzrosła dwukrotnie” – oświadczył szef rządu.
Bezrobocie teraz jest na poziomie 11,1 proc. „Przed kwarantanną poziom bezrobocia był na poziomie 9-9,5 proc. Po ogłoszeniu kwarantanny stopa bezrobocia nie wzrosła, ale już od drugiego tygodnia rozpoczął się wzrost” – komentował Saulius Skvernelis.
Tymczasem pełniący obowiązki ministra gospodarki i innowacji, minister energetyki Žygimantas Vaičiūnas, poinformował, że subsydia do spółek idą zgodnie z planem. Od 1 kwietnia wypłacono 29 mln euro.

„Do dzisiaj wypłacono 29 mln euro. W pierwszej kolejności płacimy małym i drobnym spółkom. Oczywiście, sama w sobie suma nie jest duża, ale liczba firm naprawdę robi wrażenie” – mówił we wtorek w sejmie minister.

„Mówiąc o sumach, podkreśliłbym, że w piątek wypłaciliśmy 21 mln, a w poniedziałek już 29, czyli w ciągu jednego dnia pracy biznes otrzymał 8 milionów euro” – dodał Vaičiūnas.

Brak dysonansów

W parlamencie Republiki Litewskiej wystąpił również minister finansów Vilius Šapoka, który poinformował, że spółki na czas kwarantanny i dwa miesiące po jej zakończeniu mogą wstrzymać się od płacenia podatków. Sporo przedsiębiorstw korzysta z tej możliwości.
„Podstawową przyczyną kryzysu 2009 r. był upadek rynków finansowych. Dzisiaj przyczyną jest pandemia. W pierwszej kolejności to jest więc problem sektora zdrowia, a nie gospodarki. Przed kryzysem nie było żadnych makroekonomicznych dysonansów” – wyjaśnił Šapoka.