Szukając kwiatu paproci…

148
„W noc świętojańską duże znaczenie ma też to, jak osoba jest ubrana. Ma to być wyłącznie lniane ubranie, z wyszytym wzorem lub mereżką” – mówi Janina Norkūnienė Fot. Marian Paluszkiewicz

„Noc świętojańska jest czasem niezwykłym – jeżeli w tę noc wszyscy będą szczęśliwi, posłuży to pokonaniu całego nieszczęścia, które unosi się dookoła w przestrzeni. Chodzi tu o oczyszczenie, nie tylko zewnętrzne oczyszczenie siebie i natury, ale też wewnętrzną przemianę w kierunku miłości i dobra” – tłumaczy etnograf Janina Norkūnienė.

Każdego roku, w okresie 22-24 czerwca, przypada najdłuższy dzień i najkrótsza noc. Od dawien dawna najkrótszej nocy przypisywano mistyczne znaczenie, uważano, że jest ona magiczna. Litwini w tę noc obchodzili święto Rosy. Później, kiedy na Litwę dotarło chrześcijaństwo, święto zaczęto obchodzić ku czci św. Jana Chrzciciela.
Na Litwie dzień 24 czerwca jest świętem narodowym i dniem świątecznym, wolnym od pracy (od 2003 r.). W tym dniu mieszkańcy powszechnie świętują według starych zwyczajów. Tradycyjnie puszcza się wianki na wodę, pali się też ogniska, zgodnie z wierzeniami, że ogień ma magiczną moc odstraszania złych duchów. Najwytrwalsi udają się na poszukiwania kwiatu paproci. W tym dniu nie może zabraknąć również występów zespołów folklorystycznych.

W tym roku, w związku z zagrożeniem koronawirusem, obchody święta, które gromadzi zazwyczaj tysiące uczestników, zostały odwołane i spotkania w noc świętojańską odbędą się w kameralnym gronie, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.
Tradycyjną, huczną zabawę świętojańską odwołały Jaszuny w rejonie solecznickim i Rudamina w rejonie wileńskim. Inaczej Ciechanowiszki – w niedzielę, 21 czerwca, zaprosiły wszystkich chętnych na etnograficzne, popołudniowe spotkanie „Symbolika wieńca świętojańskiego” przy Izbie Palm i Użytku Codziennego. Spotkanie posłużyło swoistemu przygotowaniu do kulminacji nocy świętojańskiej, do której przecież wypada odpowiednio się nastawić i uświadomić sens tego święta, zrozumieć jego istotę, znaczenie poszczególnych obrzędów.

Janina Norkūnienė od dziesięcioleci prowadzi badania etnograficzne na terenie Wileńszczyzny Fot. Marian Paluszkiewicz

– Święto Jana to święto trzech żywiołów – wody, ognia i powietrza. Istnieje piękna piosenka o Kasi, która kąpała się w wodzie. Woda ma tu magiczną siłę, podkreśla się silny związek człowieka z naturą. Natomiast jeżeli chodzi o wymiar sakralny, woda jest niezmiennie związana z chrztem. W kościele obchodzi się w tym dniu święto Jana Chrzciciela. Odpowiednio woda daje wiarę, moc, zapewnia opiekę boską – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Janina Norkūnienė, znana na Litwie etnograf, palmiarka, założycielka zespołu „Cicha Nowinka” i kierownik Izby Palm i Użytku Codziennego w Ciechanowiszkach w rejonie wileńskim.

Jak mówi etnograf, w nocy z 23 na 24 czerwca woda ma szczególną moc, którą, zgodnie z ludową tradycją, zachowuje do godziny 3 nad ranem.
– Wodę zebraną o tej porze przechowywano w pojemnikach, owijano je lnem, rzucano do środka krzemień, który pomagał zachować świeżość wody na dłużej. Z własnego doświadczenia wiem, że ta woda rzeczywiście jest dobra. Sprawdzałam jej stan po upływie trzech miesięcy i rzeczywiście, coś sprawiało, że nadal nadawała się do używania. To jest nadzwyczajne – stwierdza Janina Norkūnienė.
Tuż przed kwarantanną etnograf zaprezentowała wileńskim czytelnikom swą najnowszą książkę „Obrzędy i tradycje wesela podwileńskiego”. Pięknie wydany album zawiera też zdjęcia o niepowtarzalnym klimacie. Publikacja jest efektem 25-letnich badań etnograficznych, przeprowadzonych rozmów z najstarszymi mieszkańcami Wileńszczyzny, wypraw do rejonu wileńskiego, solecznickiego, trockiego, zapisów pieśni, obrzędów, zwyczajów, legend.
– Książka rozpoczyna się od opisu obchodów nocy świętojańskiej, to jest ten moment, kiedy pomiędzy młodymi ludźmi rodzi się piękne uczucie. W tę noc odprawiane były różne rytuały, które miały znaczenie symboliczne, ale też sakralne. Młodzież się bawiła, chłopcy wypatrywali dziewczyn, dziewczęta przypatrywały się chłopcom. Chłopcy musieli asystować dziewczynie, dać jej jakiś znak w postaci kwiatka czy zdobyć się dla niej na jakiś czyn, np. przeskoczyć przez płonące ognisko. Chłopcy rywalizowali o względy wybranki, żeby zwrócić uwagę na siebie, zabawa zaś znajdowała swe zakończenie we wspólnym szukaniu kwiatu paproci i przywitaniu zorzy porannej – opowiada Janina Norkūnienė.
Wszystkie obyczaje świętojańskie wskazują na piękną więź pomiędzy naturą a ludźmi. Przykładowo, należało się wykąpać w tę noc w wodzie i przemyć twarz poranną rosą.

Ciechanowiszki, w niedzielę, 21 czerwca, zaprosiły wszystkich chętnych na etnograficzne, popołudniowe spotkanie „Symbolika wieńca świętojańskiego” przy Izbie Palm i Użytku Codziennego Fot. facebook.com

– Panowało kiedyś przeświadczenie, że jeżeli się człowiek obmyje w porannej rosie, będzie nie tylko piękny, ale też zdrowy. Rosa w tę noc miała moc uzdrawiającą – przekonuje Janina Norkūnienė. – Zdarzało mi się obserwować tradycje święta nocy świętojańskiej w parkach regionalnych w Kolonii Wileńskiej czy też w innych, gdzie osobie przechodzącej przez symboliczną bramę polewano ręce wodą. Obok wisiał ręcznik do wytarcia rąk. Natomiast na naszym terenie funkcjonuje piękny, może bardziej archaiczny zwyczaj, że wody tej nie można wycierać ręcznikiem, musi ona wyschnąć sama. Nie potrzeba tu żadnej ingerencji z zewnątrz, co podkreśla wyjątkową więź pomiędzy naturą a człowiekiem – tłumaczy specjalistka.

Nieodłączną częścią świętowania nocy świętojańskiej jest poszukiwanie czarodziejskiego kwiatu paproci, któremu przypisywano niezwykłą moc. Na jego poszukiwanie wyruszano po odprawieniu wszystkich innych rytuałów, zaraz po puszczeniu wieńców na wodę.
– Kwiat paproci może znaleźć tylko ta osoba, która ma czyste intencje, o dobrej duszy. Osoba ta może nawet nie wiedzieć, że ten kwiat znalazła, bo zazwyczaj kwiat sam wpadał do buta. Zwyczaj jednak nakazywał, by kwiatu paproci szukać. Należało przy tym mieć patyk leszczynowy, który zostawał po uwitej i spalonej w środę popielcową palmie wielkanocnej. Podczas nocnego szukania kwiatu paproci, kiedy szukający wyczuwał w powietrzu jakieś szmery, odgłosy, jakieś zmiany w przyrodzie, należało, nie obracając się do tyłu, przełożyć patyk z ręki do ręki, otaczając go w krąg dookoła siebie – miało to chronić od złych mocy – opowiada etnograf.
W ludowych wierzeniach mówi się w sposób symboliczny o tym, że kwiat paproci „goreje”, wydaje blask. Głosi to jedna z legend, która uzasadnia odwieczne poszukiwanie szczęścia, dobrobytu, chęci posiadania władzy, panowania nad innymi.

– Człowiek od zawsze chciał być nadzwyczajny, marzył o tym, by oddziaływać na innych, prowadzić za sobą. Miały mu to zapewnić pewne symbole władzy, klejnoty – nie tylko drogie kamienie szlachetne, ale też sama istota człowieczeństwa – miłość, która musiała być gorąca – zaznacza badaczka.

Ważna jest też technika wicia wianków z ziół, uświadomienie ich znaczenia: służą one nie tylko jako ozdoba na głowach dziewcząt, ale są też puszczane ze świecami do wody – rzeki, jeziora lub stawu. Dola wianka stanowiła wróżbę dla dziewczyny.
Wieńce uwite przez mistrzynie z Ciechanowiszek trafiły do książki „Nerėgėta Lietuva” Mariusa Jovaišy, który w swym albumie, obok najpiękniejszych, litewskich widoków, zamieścił również zdjęcia przedstawiające dziedzictwo kulturowe dzisiejszej Litwy.
– Bardzo się cieszę, że moją pasją jest właśnie etnografia, ponieważ jest w niej zawarta piękna mądrość ludowa i prawda chrześcijańska, że każdy dobry czyn niesie za sobą dobrą przyszłość – podsumowuje Janina Norkūnienė.