Sejm Litwy nie uznaje wyborów na Białorusi

540
Fot. lrs.lt

Sejm Litwy przyjął rezolucję, w której wezwano do nieuznawania prawowitości wyboru Alaksandra Łukaszenki. W rezolucji jest też mowa o sankcjach względem białoruskich urzędników, którzy są odpowiedzialni za stosowanie przemocy wobec protestujących.

Rezolucję poparło 120 posłów z 122 zrejestrowanych. Dwóch parlamentrzystów wstrzymało się od głosu. Od głosu wstrzymali się Povilas Urbšys oraz Vytautas Bakas. W posiedzeniu sejmowym nie wzięło udział 18 posłów, w tym również Zbigniew Jedziński, Czesław Olszewski oraz Irina Rozowa.

„Popieramy determinację Białorusinów, nie uznajemy wyników wyborów z 9 sierpnia, nie uważamy Alaksandra Łukaszenki za prawowitego przywódcę Republiki Białorusi, żądamy nowych, przejrzystych, demokratycznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych, oferujemy misję mediacyjną, apelujemy o indywidualne sankcje wobec tych, który sfałszowali te wybory, i wobec osób odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka” – powiedział poseł konserwatysta Žygimantas Pavilionis, który zaprezentował projekt rezolucji.

Poseł Bakas, który należy do mieszanej grupy sejmowej, zaproponował, aby społeczność międzynarodowa zbadała przestępstwa reżimu Łukaszenki przeciwko obywatelom Białorusi. „Znika 10 osób. Pamiętamy, że reżim zabijał oponentów. Niestety te przestępstwa nie są zbadane. Mówimy o Trybunale w Hadze. Czy nie uważacie, że w rezolucji powinien być apel do zbadania przestępstw, ponieważ Łukaszenka jest przestępcą. Dlatego tak musimy go nazywać” – mówił polityk. Sejm jednak odrzucił propozycję, dlatego Bakas wstrzymał się od głosu.

W rezolucji zaapelowano także do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej w celu omówienia sytuacji na Białorusi, a także kwestii nałożenia embargo na produkcję energii elektrycznej w elektrowni atomowej około Ostrowca na Białorusi. Minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius przemawiając w Sejmie wskazał, że rezolucja ma na celu zwrócenie uwagi świata na okrucieństwa i niesprawiedliwe wybory białoruskiego reżimu.

Szef litewskiej dyplomacji podkreślił znaczenie wprowadzenia sankcji. „To, co się wydarzyło, to nie tylko łamanie praw człowieka, ale także możliwe przestępstwa, za które ponosi się odpowiedzialność” – podkreślił minister. Posiedzenie sesji nadzwyczajnej odbyło się z udziałem przedstawicieli białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i opozycji, którzy m.in. apelowali do Litwy i innych państw UE o nieuznawanie prawowitości wyboru Alaksandra Łukaszenki na prezydenta i o pokojowe przekazanie władzy w kraju kandydatce opozycji Swiatłanie Cichanouskiej.

Lider opozycji Gabrielius Landsbergis po gosowaniu stwierdził, że nieobecność na sali posła Jedzińskiego jest symptomatyczna. „Sądzę, że nieobecność Jedzińskiego była mocnym sygnałem. Sądzę, że poprzez nie bycie na sali pokazał, że jego stanowisko było autentyczne. On naprawdę tak myśli, naprawdę żałuję Łukaszenkę” – oświadczył polityk.

W ubiegłym tygodniu poseł AWPL-ZChR Zbigniew Jedziński stanął w obronie Łukaszenki. „„Lukaszenko nauczył się od litewskich konserwatystów jak pacyfikować protesty. Różnica polega na tym, że na Białorusi policja stoi na straży konstytucji, a na Litwie w 2009 r. policja była po stronie tych kto złamał konstytucję, a mianowicie policjanci bronili władzę konserwatystów, która w wyniku tak zwanej „nocnej reformy” łamiąc konstytucję ucięła emerytury i płace zarobkowe” – napisał na Facebooku polityk.

Inf. własna