Na Białorusi trwają protesty

Walczące o prawo do demokratycznych wyborów społeczeństwo nie rezygnuje ze swoich postulatów Fot. EPA-ELTA

Białoruś, od 26 lat rządzona przez Aleksandra Łukaszenkę, stała się najgorętszym punktem Europy. Walczące o prawo do demokratycznych wyborów społeczeństwo nie rezygnuje ze swoich postulatów.

Aleksandr Łukaszenka zapowiedział, że nie odda władzy pod naciskami. We wtorek, 18 sierpnia, oznajmił natomiast, że Białoruś rozlokowała oddziały swojej armii na zachodniej granicy kraju i że są one w pełnej gotowości bojowej. Dodał, że na Białorusi pojawiają się problemy „nie tylko wewnątrz, ale i z zewnątrz”. Wydarzenie to zapowiadane było już w ubiegłym tygodniu.
„Polska jest ulubionym wrogiem Aleksandra Łukaszenki. Cechuje go bowiem głęboka i żywiołowa polonofobia, jednak wymienienie Polski jako faktycznego wroga militarnego, przerzucenie brygady powietrzno-desantowej na granice z Polską dziś są zagraniem dla jednego widza – Władimira Putina” – komentuje to wydarzenie na swoim profilu na FB Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi.
„Łukaszenka chce za wszelką cenę wpleść geopolitykę i konfrontację z Zachodem do trwającego na Białorusi konfliktu politycznego. Ten, kogo jeszcze niedawno Zachód uważał za ostatniego obrońcę niepodległości Białorusi, żebrze u Kremla o deklaracje militarnego wsparcia ze strony Moskwy. Ten, kto miał zacięcie walczyć z „zielonymi ludzikami”, teraz błaga Moskwę o to, by obiecała, że „zielonych ludzików” na Białoruś wyśle… By jednak Moskwa zdecydowała się na podobną akcję, potrzebny jest złowrogi Zachód, potrzebne jest rzekome, NATO-wskie zagrożenie. Protesty nie mają geopolitycznego wymiaru. Chodzi jedynie o odsunięcie Łukaszenki od władzy. Dlatego wrogiem zostają ogłoszone Polska i Litwa” – podkreśla Poczobut.
Kreml jednak zwleka. W środę możliwość udzielenia wojskowej pomocy Białorusi skomentował Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Władimira Putina. Wyjaśnił, że rosyjsko-białoruskie zobowiązania odnoszą się do sytuacji, kiedy na jedną ze stron porozumienia dokonano agresji z zewnątrz.

Na Białorusi nadal trwają protesty. Fabryki przerwały prace, a Białorusini masowo biorą urlopy, by wyjść na ulice. Niestety – przybywa również ofiar.
Jak podał portal TUT.by w środę, w szpitalu w Mińsku zmarł 43-letni Hienadź Szutau z Brześcia. 11 sierpnia został postrzelony w głowę podczas protestów. Krewni mężczyzny powiedzieli, że według świadków nie uczestniczył on w żadnych bójkach, a po prostu szedł ulicą.

We wtorek białoruskie MSW potwierdziło śmierć 19-latka potrąconego przez samochód podczas demonstracji w Mińsku. Jak zauważa Bełsat, mnożą się spekulacje co do przyczyn zgonu członka komisji wyborczej z Wołkowyska, którego ciało znaleziono w rzece.
Według białoruskich obrońców praw człowieka z organizacji Viasna nieznane są jeszcze losy 24 zatrzymanych znanych z imienia i nazwiska. Organizacja twierdzi jednak, że takich przypadków jest znacznie więcej.
Razem z białoruską opozycją o prawo do wolnych wyborów walczą Polacy. Wyjątkowym miastem jest Grodno – wyjątkowe nie tylko ze względu na obecność licznej, polskiej mniejszości, ale także – postawę lokalnych władz. Na oficjalnym portalu Grodna miejska administracja opublikowała odpowiedź na apel mieszkańców, w którym zadeklarowała powołanie rady dialogu społecznego z udziałem przedstawicieli opozycji i pomoc w organizacji zgromadzeń publicznych. Przeproszono również za działania organów bezpieczeństwa i zapowiedziano zbadanie naruszeń. Niestety, strona wkrótce po opublikowaniu oświadczenia przestała działać.

Girl in a jacket

Ilona Lewandowska, na podstawie Biełsat, inf. wł. TUT.by