We wsi Sorok Tatary żyje się w zgodzie

1110
Fot. Marian Paluszkiewicz

Na południowy zachód od Wilna, na obrzeżach rejonu, leży wieś Sorok Tatary – jedna z najstarszych miejscowości zamieszkiwanych przez Tatarów na Litwie. Choć z biegiem wieków zapomnieli języka przodków, to jednak litewscy Tatarzy zachowali swoją tożsamość, tradycje i odrębność narodową.

Wieś Sorok Tatary to miejsce, gdzie przeplatają się ze sobą trzy kultury, trzy religie i trzy tradycje. Tatarską wieś zamieszkuje kilkadziesiąt rodzin. W zgodzie i we wzajemnym poszanowaniu żyją wyznawcy katolicyzmu, prawosławia i islamu.

Nie ma tygodnia bez świąt

– Urodziłam się we wsi Sorok Tatary w 1939 r. Tutaj spędziłam całe swoje życie. Przez wiele lat pracowałam w naszej szkole. Nasza wieś nie jest duża. Wiele rodzin jest mieszanych, ale dogadujemy się i szanujemy. Czasem się śmiejemy, że tu nie ma kto pracować, bo co chwilę obchodzimy jakieś święta. Gdy sąsiad katolik obchodzi swoje święto, to idziemy do niego, gdy mamy tatarskie święto, to sąsiedzi katolicy idą do nas. Żyjemy w przyjaźni, nikt nikomu na złość nie robi. Podchodzimy do siebie z szacunkiem. To jest najważniejsze. Chodzi o to, aby łączyć, a nie dzielić. Żyjemy wspólnie od wieków, nauczyliśmy się tolerancji – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Fatima Szantrukowa.
– Osobiście tradycji tatarskich przestrzegam, chociaż moja rodzina jest już mieszana. Mam dwóch synów i dwie synowe, Polki. A więc jeżeli mamy tatarskie święto, to synowie z rodzinami przychodzą do nas, a my z kolei na katolickie święta idziemy do nich. U nas nie ma z tym problemu. Obchodzimy święta katolickie i muzułmańskie. Mamy choinkę, dzielimy się też opłatkiem – dodaje.
Z wychowaniem dzieci w mieszanych małżeństwach bywa różnie. Wszystko zależy od tego, jak dogadają się pary. – Często jest tak, że małżonkowie zostają przy swojej wierze. W mojej rodzinie sytuacja jest nietypowa. Dzieci ustaliły, że jak urodzą się chłopcy, to będą muzułmanami, a dziewczynki zostaną katoliczkami. A więc wnukowie są muzułmanami, a dziewczynki były chrzczone w kościele – mówi Fatima.

– Śluby, chrzty i pogrzeby odprawiane są zgodnie z tradycją tatarską. Azan to uroczystość podobna do chrztu. Odbywa się w domu. Obecni są rodzice i azani – odpowiednicy chrześcijańskich chrzestnych. Pogrzeb organizujemy tak szybko, jak tylko się da, wszystko po to, żeby rodzina długo nie cierpiała. Zmarłego okrywa się białym płótnem i kładzie się na drewnianym tapczanie. Następnego dnia ciało owijane jest ciemnym sawanem. Gdy minie przepisane 40 dni, to rodzina zmarłego organizuje spotkanie, na którym czyta się Koran i rozdaje słodycze – tłumaczy Fatima Szantrukowa.

Wiele zadań dla wspólnoty

Przedstawiciel miejscowej ludności Adolf Kodź, Polak, podkreśla, że nie pamięta, żeby w tej miejscowości kiedykolwiek były jakieś zatargi czy też kłótnie na tle narodowościowym.
– 50 lat mieszkam tutaj z Tatarami i prawie 50 lat pracowałem w szkole w Sorok Tatarach. Niestety, tej szkoły już nie ma… To była szkoła polsko-rosyjska. Dopiero gdy Litwa odzyskała niepodległość, zaczął do szkoły przyjeżdża
raz w tygodniu Turek z ambasady, który uczył dzieci języka i religii. Tatarzy to wspaniały naród. Przestrzegają swoich tradycji i szanują tradycje innych – chwali sąsiadów Adolf Kodź.
– U Tatarów jest przyjęte w piątki chodzić do meczetu na modlitwę, a więc czwartek to dzień banny, ponieważ według ich wiary do meczetu można pójść tylko czystym. Ściśle przestrzegają ramadanu. Pamiętam pewnego Tatara z tej wsi. To był pijanica, pił codziennie, ale w czasie ramadanu do ust nie brał ani kropli. Jestem dumny, że mieszkam wśród takich ludzi – zaznacza Adolf Kodź.
We wsi Sorok Tatary funkcjonuje Dom Wspólnoty Tatarskiej. Zabiegała o jego utworzenie wspólnota Tatarów, której prezesem jest Fatima Bujnowska. – Nie otrzymujemy żadnego finansowania. Dom Wspólnoty Tatarskiej we wsi Sorok Tatary powstał w ramach programu nakierowanego na poprawę jakości życia wsi, który monitoruje Lokalna Grupa Działania Rejonu Wileńskiego. Do naszej wspólnoty należą także meczet i cztery cmentarze. A więc utrzymanie Domu Wspólnoty Tatarskiej, meczetu, porządkowanie cmentarzy, organizowanie spotkań, świąt, wystaw, to wszystko finansowane jest z ofiar, których niestety jest zbyt mało żeby pokryć wszystkie koszty. Meczet potrzebuje remontu, cieknie dach, woda zalewa wnętrze świątyni, trzeba też uporządkować terytorium wokół meczetu. Niestety, nie mamy na to środków. W 2018 r. z zebranych ofiar od mieszkańców wsi udało się wymienić płot wokół meczetu – opowiada Fatima Bujnowska.

– Każdego roku zwracam się do Departamentu Mniejszości Narodowych z prośbą o finansowanie projektów imprez kulturalnych, wystaw, wydawnictw. Niestety, ale nie zawsze udaje się otrzymać finansowanie. Nie mamy nawet swojego muzeum, chociaż zasługi Tatarów dla państwa litewskiego są ogromne. A więc teraz moim głównym celem i największym marzeniem jest wybudować muzeum i kuchnię, w której byłyby przygotowywane tradycyjne potrawy tatarskie – dzieli się planami Fatima Bujnowska.

Tatarzy w Rzeczypospolitej i później

W samym centrum tatarskiej wsi znajduje się drewniany dom modlitwy – meczet. Wspólnota tatarska wyznająca islam w Wielkim Księstwie Litewskim wybudowała ok. 60 meczetów, z których 24 znajdowały się na terytorium dzisiejszej Litwy. Do dzisiaj przetrwały tylko cztery. Świątynia w Sorok Tatarach jest najstarszym meczetem ze wszystkich. Uważa się, że pierwszy meczet stanął tu jeszcze za czasów Witolda Wielkiego.

Meczet w Sorok Tatarach jest budowlą na planie kwadratu z dachem czterospadowym. Górująca nad dachem wieżyczka-latarnia to ośmiokątna konstrukcja przykryta podłużną kopułą, wyposażona w przeszklone okienka oraz w iglicę zakończoną półksiężycem – jest odpowiednikiem tradycyjnego minaretu. Minaret to z kolei wysoka wieża z otwartym pomostem w górnej części, z której duchowny nawołuje wiernych do modlitwy. Ciekawe, że minaret, po arabsku manarah, po litewsku znaczy „latarnia”.

– Jak wiadomo, Tatarów na Litwę sprowadził książę Witold. Służyli w wojsku. Książę pozwolił im żenić się z miejscowymi kobietami. Tatarzy zamieszkujący w otoczeniu chrześcijan tworzyli z biegiem lat mieszane rodziny i przyjmowali miejscowy język. Za istnienia Rzeczypospolitej litewscy Tatarzy rozmawiali po polsku, gdy byliśmy okupowani przez Związek Sowiecki, rozmawiano po rosyjsku, a dzisiaj naszym językiem jest litewski. A więc nasi Tatarzy rozmawiają po polsku, rosyjsku, a młodsze pokolenie coraz częściej po litewsku – wyjaśnia Fatima Bujnowska.
– Pochodzę z Białorusi, tutaj mieszkam już 30 lat. Wyszłam za mąż za miejscowego Tatara. Jestem pracownikiem kultury. Chciałam zajmować się tatarskimi dziećmi, których wtedy było niemało. Chciałam wskrzesić kulturę litewskich Tatarów poprzez młodzież. Mimo że miejscowego folkloru nie ma za wiele, zaczęliśmy tańczyć, śpiewać – wspomina Fatima Bujnowska.

Prawda i legenda

Pierwsi Tatarzy zamieszkali Sorok Tatary za czasów Witolda Wielkiego w 1397 r., gdy książę po zwycięskiej bitwie wrócił do kraju z jeńcami. Mówi się, że na terenie dzisiejszej wsi Witold dał mieszkanie 40 tatarskim jeńcom. Stąd też wzięła się oryginalna nazwa wsi, Qırıq Tatar.
Warto zaznaczyć, że z nazwą wsi wiążą się liczne legendy. Jedna z nich głosi, że we wsi stały 42 chaty tatarskie, od których pochodzi jej nazwa. Inne podanie ludowe wiąże określenie „czterdzieści” nie z liczbą, ale z tureckim słowem „obfitość”.
Wielki książę podarował wówczas ziemie Tatarom i nadał im przywilej zachowania własnej wiary i zwyczajów. Chcąc, aby Tatarów przybywało, książę zezwolił im na zwyczajową poligamię albo wielożeństwo – tak aby jeden Tatar, pojmując cztery żony, miał z każdą nawet dziesięciu synów! Brać tatarska wkrótce założyła wspólnotę zwaną Sorok Tatary.

Artykuł ukazał się w Magazynie „Kuriera Wileńskiego” 22 sierpnia 2020 roku