Agresja przesłoniona kłamstwem

588
Wejście sowietów do Wilna Fot. wikipedia.org

17 września o 3.00 w nocy zastępca komisarza ludowego spraw zagranicznych ZSRS Władimir Potiomkin przedstawił ambasadorowi Polski Wacławowi Grzybowskiemu notę zawierającą niezgodne z prawdą oświadczenie o rozpadzie państwa polskiego, ucieczce rządu polskiego, konieczności ochrony mienia i życia zamieszkujących wschodnie tereny polskie Ukraińców i Białorusinów oraz uwalnianiu ludu polskiego od wojny. Faktycznie sowieci przystąpili jednak do realizacji postanowień tajnego protokołu Paktu Ribbentrop-Mołotow. Godzinę później Armia Czerwona przekroczyła granicę.

Aby realizować swoje zaborcze plany, ZSRS uznał wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską (w tym traktat ryski z 1921 r. i pakt o nieagresji z 1932 r.) za nieobowiązujące, gdyż zawarte z nieistniejącym państwem. Równocześnie rozpoczęła się zbrojna agresja ZSRR na Polskę.
Dopiero wówczas, wobec jednoczesnej napaści dwóch sąsiednich państw, po otrzymaniu informacji o zbliżaniu się czołgów sowieckich do Śniatynia, prezydent Ignacy Mościcki, Naczelny Wódz Marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz i Prezes Rady Ministrów Felicjan Sławoj Składkowski wraz z Radą Ministrów zadecydowali w późnych godzinach wieczornych 17 września o przekroczeniu granicy polsko-rumuńskiej, a oddziały i żołnierze Wojska Polskiego zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza dla uniknięcia niewoli sowieckiej zaczęły przekraczać granicę polsko-węgierską i polsko-rumuńską.
– Związek Sowiecki wchodził jako agresor, który próbuje zasłonić swoje prawdziwe intencje koniecznością. Faktyczny rozbiór Polski miał być przedstawiany jako wystąpienie w obronie zagrożonych. Konieczność tego rodzaju działań motywowano rozpadem państwa polskiego, tymczasem polskie państwo nadal istniało, Polska nie skapitulowała wobec najeźdźcy. Kłamstwo było potrzebne sowietom, by tę agresję uzasadnić tak wobec świata, jak też wobec własnych obywateli – mówi dr hab. Jarosław Wołkonowski.

Kłamstwa, uzasadniającego agresję, potrzebowała także armia. Motywy napaści na Polskę w odezwie odczytanej żołnierzom przygotowującym się do ataku tak przedstawił generał Michaił Kowalow:

Kłamstwo było potrzebne sowietom, by tę agresję uzasadnić tak wobec świata, jak też wobec własnych obywateli – mówi dr hab. Jarosław Wołkonowski Fot. Marian Paluszkiewicz

„Nadszedł czas wyzwolenia bratnich narodów zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy od ucisku polskich obszarników i kapitalistów. Już od 20 lat policyjny but piłsudczyków bezkarnie depcze rodzinne ziemie naszych braci Białorusinów i Ukraińców. Ziemie te nigdy nie należały do Polaków. Te rdzenne ziemie białoruskie i ukraińskie zagarnęli polscy generałowie i obszarnicy w te dni, gdy republika sowiecka, broniąc się przed licznymi siłami kontrrewolucji, była jeszcze niedostatecznie silna. […] W zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainie wzniósł się czerwony sztandar powstania. Zapłonęły dwory obszarnicze. Zaczęli miotać się generałowie. Skierowali oni karabiny maszynowe i działa przeciw powstańcom. Ale nic nie jest w stanie ugasić gniewu narodów zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy. Poprzez huk dział słyszymy wezwanie narodu białoruskiego: – Na pomoc! Na pomoc, towarzysze! My nie mamy już sił, by znosić ucisk obszarników i generałów”.
Oczywiście Zachodnią Białorusią czy Ukrainą nazywano wszystkie ziemie, które Związek Sowiecki chciał w tym momencie zająć. Białoruś w wydaniu sowieckim sięgała więc aż po Łomżę…

Także „obrona” przez Armię Czerwoną była bardzo dotkliwie odczuwana przez mieszkańców okupowanych przez sowietów ziem II RP. Jej skutkiem było aresztowanie ponad 200 tys. Polaków – oficerów, policjantów, ziemian i prawników. Obywateli II Rzeczpospolitej zmuszono do przyjęcia obywatelstwa sowieckiego, masowe wywózki na Syberię objęły około 1 mln 350 tys. Polaków. Skutkiem sowieckiej agresji było również zamordowanie 22,5 tys. oficerów i policjantów w Katyniu, Charkowie i Twerze.

– Ludzie, których nie dotknęły mordy czy aresztowania, zostali przez okupantów okradzeni. Znacjonalizowano majątki ziemskie, zakłady, nieco później odebrano ziemię zwykłym rolnikom. W województwie wileńskim większość ludzi żyła z roli, miała swoje gospodarstwa, hodowała zwierzęta. To wszystko im odebrano – zauważa historyk.

Wołkonowski zaznacza, że już pierwsze krótkie rządy sowietów przyniosły szereg represji także mieszkańcom Wilna. – Natychmiast rozpoczęto aresztowania. W pierwszych dniach objęły 400 Polaków, przede wszystkim przedstawicieli inteligencji. Do więzienia trafili także obaj bracia Piłsudscy – Jan i Kazimierz. Aresztowania dotykały profesorów USB, lekarzy, dyrektorów banków – wyjaśnia rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.
W ciągu 40 dni sowieckiej władzy zdążono zlikwidować wszystkie partie, pozamykać gazety, pozmieniać dyrektorów w szkołach, zaczęto usuwać księży z parafii.
Tymczasem kłamstwo na użytek propagandowy nadal trwało. „Wileńska Prawda” pisała o świętowaniu: „Miało się wrażenie, że radości narodu nie będzie końca. Stare miasto Wilno! Wiele w nim obchodzono świąt, ale nigdy jeszcze nie oglądano takiego tryumfu ludowego!”.