Litewskie MSZ z nagrodą „Bojownika wolności”


Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius otrzymał w środę nagrodę „Bojownika wolności” waszyngtońskiego think tanku CEPA. Wyróżnienie przyznano za „mobilizację społeczności międzynarodowej i wsparcie dla Białorusinów walczących o wolność”.

Nagrodę za rok 2020 przyznano na początku trzeciego dnia Forum CEPA, dorocznej konferencji organizowanej przez think tank Center for European Policy Analysis. Z uwagi na epidemię koronawirusa odbywa się ona wirtualnie.

Wilno „stoi na czele międzynarodowej reakcji na kryzys na Białorusi” – ocenił, argumentując przyznanie wyróżnienia, Edward Lucas z CEPA. Brytyjski dziennikarz i analityk przypominał, że Litwa otworzyła granice na „uchodźców uciekających od bezprawnego i brutalnego reżimu”, przyjęła liderów białoruskiej opozycji i prowadzi kampanię w sprawie sankcji wobec władz w Mińsku.

Zdaniem Lucasa „sercem wszystkich tych wysiłków jest Linas Linkeviczius”.

„To jest godne uwagi, gdyż inne państwa nie były tak widoczne, szczególnie na początku. To Litwa zrozumiała dramat, poświęcenie i znaczenie tego, co dzieje się na Białorusi – walki o wolność w ostatniej dyktaturze w Europie” – mówił Lucas.

W nagraniu, w którym przyjął nagrodę, Linkeviczius podkreślił, że dla Litwinów „wolność to nie science fiction”. Dodał, że ma ona „swoją wartość i powinna być obroniona każdego dnia”.

„Obawiam się, że ostatnio stajemy się zbyt elastyczni lub zbyt pragmatyczni i czasami poświęcane są wartości. Walczymy o interesy, które biorą górę nad wartościami” – ostrzegł.

Występując we wtorek w ONZ, prezydent Litwy Gitanas Nauseda wezwał społeczność międzynarodową do „mocnego przesłania” dla władz w Mińsku, oskarżając je o łamanie prawa międzynarodowego i praw człowieka. W przemówieniu odtworzonym podczas debaty generalnej 75. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ mówił, że na Białorusi „bezprawny reżim umyślnie używa brutalnej siły wobec uczestników pokojowych protestów”.

Pod koniec sierpnia Litwa, Łotwa i Estonia nałożyły sankcje na 30 przedstawicieli władz Białorusi, w tym na prezydenta Alaksandra Łukaszenkę. Sankcje objęły osoby, które według tych krajów mają związek z fałszerstwami w trakcie wyborów prezydenckich 9 sierpnia i z przemocą podczas tłumienia protestów.Z Waszyngtonu Mateusz Obremski

PAP