Dla nas najważniejsze są wolne wybory na Białorusi

Ważne jest dla nas, że Litwa popiera nasze dążenie do demokratycznych wyborów. Ten głos ma przede znaczenie moralne Fot. Marian Paluszkiewicz

Dopiero nowy rząd Białorusi, który powstanie po wolnych wyborach, będzie mógł podejmować decyzje, odrzucić rozwiązania, które nie odpowiadają interesom białoruskiego narodu. Łukaszenka nie reprezentuje teraz białoruskiego narodu, dlatego podpisywane przez niego umowy są nielegalne – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Aleksander Dobrowolski, doradca ds. polityki międzynarodowej Swiatłany Cichanouskiej, liderki białoruskiej opozycji.

Jako doradca polityczny towarzyszył Pan liderce białoruskiej opozycji Swiatłanie Cichanouskiej w czasie wizyty w Polsce. Jak ocenia Pan jej przebieg?

To dla nas bardzo ważne, że zostaliśmy przyjęci na tak wysokim poziomie. Mieliśmy spotkanie z premierem Polski. Wyrazem solidarności z narodem białoruskim było przekazanie przez niego kluczy do nowej siedziby Domu Białoruskiego w Warszawie. Swiatłana Cichanouska spotkała się też z diasporą białoruską, na Uniwersytecie Warszawskim odbyło się też spotkanie dotyczące wsparcia dla Białorusi. Odczuliśmy ogromne zainteresowanie wszystkich sił politycznych w Polsce. Mieliśmy spotkania w ministrem spraw zagranicznych, politykami rządzącego Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej i lewicy. Nawiązaliśmy kontakty z osobami, które będą nam pomagały w naszych kontaktach międzynarodowych. Mieliśmy również spotkania z przedstawicielami Solidarności, co miało dla nas ogromne symboliczne znaczenie. Wzięliśmy udział w Forum Ekonomicznym, które w tym roku odbyło się w Karpaczu. Swiatłana Cichanouska została laureatką Nagrody Specjalnej, co bardzo cenimy, podobnie jak to, że jednym z najważniejszych tematów Forum była sytuacja w naszym kraju. Chciałbym podkreślić, że ta nagroda jest bardzo ważna dla Swiatłany, ale jest także jest ważna dla całej Białorusi, bo świadczy o wielkiej solidarności ze strony Polski. W czasie tej wizyty odczuliśmy także bardzo duże zaangażowanie ze strony osób, które pomagały nam w jej organizacji. Jesteśmy bardzo wdzięczni Ambasadzie RP w Wilnie, ministrowi Michałowi Dworczykowi oraz ambasadorowi Jerzemu Markowi Nowakowskiemu.

Również Litwa jest bardzo zaangażowana w sprawie wydarzeń na Białorusi.

Tak. W tym czasie, gdy byliśmy w Polsce, litewski Sejm przyjął rezolucję „O bezprawnym i narzucanym przez Rosję Białorusi związku”. To bardzo ważny dokument i chcielibyśmy, by podobne akty uchwaliły również Polska czy inne państwa, rozmawialiśmy już o tym z polskimi politykami. Przekonaliśmy się, że to, co robią ludzie na Białorusi, ważne jest nie tylko dla nich samych, ale dla całej Europy. Taka solidarność, zaangażowanie jest wielką inspiracją dla pani Swiatłany i nas wszystkich. Dla ludzi na Białorusi – dowodem na to, że nie są sami. Dla Swiatłany Cichanouskiej to nowa rzeczywistość, nigdy nie uczestniczyła w ten sposób w życiu politycznym, ale rozumie odpowiedzialność i jest gotowa zrobić wszystko, by Białoruś została wolnym krajem.

Fot. EPA-ELTA

Białoruś od bardzo dawna łączą bliskie więzi z Rosją i duża część społeczeństwa to współdziałanie popiera. Czy wydarzenia, które teraz rozgrywają się na Białorusi, w tym szukanie pomocy przez Aleksandra Łukaszenkę w Rosji, mogą to zmienić?

Wszyscy wiedzą, że stosunki między narodem rosyjskim i białoruskim były i są bardzo dobre. Na pewno to, co dzieje się teraz na Białorusi, nie jest kierowane ani przeciw Rosji, ani przeciw jakiemukolwiek innemu krajowi. Ludziom chodzi tylko o wolne wybory, o prawo do wyboru swojego prezydenta. Dobre stosunki między Białorusią a Rosją można jednak popsuć i teraz mogą to zrobić Aleksander Łukaszenka razem z Władimirem Putinem. Bardzo byśmy tego nie chcieli, ale takie niebezpieczeństwo istnieje.

Swiatłana Cichanouska zapowiedziała, że Białoruś nie będzie w przyszłości związana zobowiązaniami międzynarodowymi, które zaciąga Łukaszenka jako osoba sprawująca władzę nieprawnie. A jeśli integracja z Rosją będzie postępować?

Dla nas najważniejsze są wolne wybory. Dopiero nowy rząd Białorusi, który powstanie po wolnych wyborach, będzie mógł podejmować decyzje, odrzucić rozwiązania, które nie odpowiadają interesom białoruskiego narodu. Łukaszenka nie reprezentuje teraz białoruskiego narodu, dlatego podpisywane przez niego umowy są nielegalne. Nawet jeśli byłyby dobre, nie mogą być wiążące, bo są nielegalne.

Tymczasem na Białorusi trwają protesty, nasilają się aresztowania. Czy będąc za granicą, nie tracicie kontaktu z białoruskim społeczeństwem?

Właśnie kontakt z obywatelami Białorusi jest jednym z naszych priorytetów. Każdego dnia poświęcamy dużo czasu na indywidualne spotkania, a także na komunikowanie się za pomocą internetu, przez Telegram czy inne kanały. Docieramy do 2–4 mln osób. Otrzymujemy także wiadomości z Białorusi. Dziś Swiatłana porozmawia z diasporą białoruską, wcześniej rozmawiała z robotnikami, profesorami, ludźmi z różnych środowisk. Ten kontakt jest bardzo dobry, ale staramy się, by był jeszcze lepszy.

Tak jak już mówiliśmy, Litwa opowiada się zdecydowanie po stronie demokracji na Białorusi, nie brakuje jednak głosów, że nie należy się wtrącać w sprawy sąsiadów…

Tu nie chodzi o wtrącanie się, o ingerencję w sprawy sąsiedniego państwa, ale o solidarność. Nie oczekujemy, że mieszkańcy Litwy będą jeździli na Białoruś, by brać udział w strajkach, ale bardzo ważne jest dla nas, że Litwa popiera nasze dążenie do demokratycznych wyborów. Taki głos wsparcia ma przede wszystkim znaczenie moralne. Oczywiście, Białorusini rozumieją własną odpowiedzialność za swój kraj, nie przestaną się upominać o swoje prawa, ale poczucie, że międzynarodowa społeczność jest po naszej stronie, ma ogromne znaczenie.

Wiele razy w naszej rozmowie padało słowo „solidarność”. Mówiąc o wydarzeniach na Białorusi, bardzo łatwo nasuwają się skojarzenia z Sierpniem 1980 r., gdy ogromna fala protestów przeszła przez Polskę. Niestety, Polacy na wolność musieli czekać jeszcze dziewięć lat. Jak długo mogą czekać Białorusini?

Na pewno jesteśmy gotowi walczyć, nawet jeśli będzie to wymagało czasu. Oczywiście, chcielibyśmy, by udało się to zrobić jak najszybciej, ale nie ma już powrotu do tego, co było. Nie ma szans na zachowanie obecnego porządku, pytanie tylko, kiedy i w jaki sposób dojdzie do zmiany. Chcemy, by władza powróciła do ludzi, by mieli prawo decydować o swoim państwie. Jakie to państwo będzie, chcemy zdecydować w wolnych wyborach. Dziś chodzi o demokrację i budowanie społeczeństwa obywatelskiego.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 38(109) 19-25/09/2020